Ofiara losu?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 37)
  • Autor
    Wpisy
  • #77762

    krzemianka

    Mieliśmy przedwczoraj akcję.
    Poszłam z Igorem i jego ulubionymi (sztuk 10) autami na podwórko. Igor poukładał sobie te swoje samochody w rządku i razem podziwialiśmy jego dzieło. Było ciepło, spokojnie i przyjemnie. Do czasu. Podszedł do nas facet z sąsiedniego bloku, za nim jego synek (na oko 2 lata). Pan usiadł, coś tam zagadał. A wówczas jego synek pościągał autka ze stolika, polozyl na trawie i zaczął się bawić. Na początku Igor tylko obserwował, trwało to dość długo. W końcu nie wytrzymał i bardzo się rozpłakał. Chcial coś powiedzieć, ale mu nie wychodziło. Próbowałam coś tłumaczyć, ale efekt byl odwrotny od zamierzonego. W końcu nie wytrzymałam, pochowaliśmy auta i poszlismy do domu.

    I teraz pytanie – co robić, jak ośmielić dziecko, żeby choć troszkę powalczyło o swoje? Żeby się nie bało? Da sie w ogole cos zrobic?

    I jeszcze – jak Wasze dzieci reagują w podobnych sytuacjach?

    PS. Dodam, że w domu chłopcy dzielą się zabawkami, choć każdy ma swoje ulubione, których będzie bronił ze wszystkich sił, a nie odda.

    #1041842

    anet

    Re: Ofiara losu?

    nie wiem czy sie cos robi czy nie:) bo nie mam tego problemu, choc Adrianek nigdy w przciwienstwie do Agniesi nigdy nikomu nie odbierze zabawki, jest b ostrozny, a nawet jak cos mu sie b spodoba to fakt jest niesmialy, ale swojego nei da sobie wyrwac /jesli nie chce/
    Ale nie o tym chcialam – identyczna sytuacja byla u mojej kolezanki i nagle cos sie zmienilo, tak samo z siebie, jej synek wogole sie juz nie boi, ba co wiecej potarfi doskonale zadbac o siebie i swoja wlasnosc:) wiec moim zdaneim to tylko przejsciowe Z wiekiem wszystko moze sie zmeinic
    Zreszta ja sama jako dziecko bylam b wygadana, zawsze zaczepialam innych, babcia mowila na mnie rajfura:) a teraz czasem nie potafie walczyc o swoje Ech!!!! oby Agneisia nie poszla w moje slady

    Agniesia ’02 +Adrianek ’04



    #1041843

    magdasz

    Re: Ofiara losu?

    Wydaje mi sie ze dla dziecka wszystko jest „biale albo czarne”, nie potrafi zrozumiec szarego. Postaw sie na jego miejscu. W domu dzieli sie zabawkami, ale na pewno jak nie chce czegos oddac nie pozwalasz mu na „agresywna” akcje w stosunku do brata, prawda? No, wiec przychodzi obcy chlopiec bierze jego zabawki, a biedny Igor jest zagubiony. Poza tym nie wiesz tak dokladnie o co mu chodzilo. Moze chcial sie bawic jednym lub kilkoma a reszta sie podzielic? Zgaduj-zgadula 🙂
    Nie martw sie przyjdzie czas, ze nauczy sie „walczyc” o swoje 😉
    Daniel w podobnej sytuacji, najpierw mysli ze to zabawa w zabieranie sobie zabawek. Jak sie zorientuje, ze inne dziecko jednak nie ma zamiaru mu czegos co chwila dawac i odbierac, kladzie sie na ziemi i wrzeszczy 🙂

    Magda i Daniel (22.02.05)

    #1041844

    Anonim

    Re: Ofiara losu?

    Krzyś potrafi o swoje (i nie swoje niestety też) walczyć; błąd widzę jedynie w zachowaniu tatusia- powinien wytłumaczyć dziecku, że najpierw należy zapytać czy wolno się bawić tymi samochodzikami; ja przynajmniej tak robię… nie nasze, bez pozwolenia nie dotykamy;

    Ewa i Krzyś (3 latka)

    #1041845

    chilli

    Re: Ofiara losu?

    moje nie daje sobie odebrać tylko zabiera, wciska pod pache i z okrzykiem „nie dam – moje” ucieka. albo zaczyna od uprzejmego „idź sobie, odsuń sie” ale koniec końców nie ma możliwości odebrania jej zabawki.

    www (10.03.2004)

    #1041846

    annika

    Re: Ofiara losu?

    Mój starszy syn był taki sam – przepuszczał nawet dzieci na zjeżdżalni i czekał pokornie na swoją kolej. Teraz ma 11 lat, jest normalnym nastolatkiem, może nie z tych super „do przodu”, ale nie widzę żeby w czymś mu to przeszkadzało. Jego wczesniejsze zachowanie trochę mnie niepokoiło. Bałam się tej jego niesmiałości. Lekkim przełomem było przedszkole – po kilku tygodniach znalazł swoje miejsce i grupkę tych mniej ekspansywnych dzieci i dogadywali się bardzo dobrze. W szkole było już tylko lepiej. Teraz naprawdę nie ma się do czego przyczepić, jest ok 🙂
    Przeczekaj, zobacz, co będzie się działo w przedszkolu – jeżeli tam znajdzie swoje miejsce (ale autentycznie – bo o ile wiem pierwszy miesiąc mojego starszego to były samotne zabawy….), nie ma się co martwić.

    Ania, Bartek(08.06.95) i Michał(16.04.04)



    #1041847

    kra

    Re: Ofiara losu?

    Może Cię trochę pocieszę….
    U nas było identycznie. Jak ktoś podchodził, to Wiktor uciekał, jak jakieś dziecko zabrało mu zabawkę, to nawet nie próbował ręki po nią wyciągnąć, a jak szliśmy do domu, to domagał się, żebym to ja odzyskała zabawkę, a jak protestowałam, bo chciałam, zeby sam sobie poradził, to gotowy był zostawić tą zabawkę byle tylko nie podejść do dziecka…. I nagle, pewnego dnia coś mu się odmieniło. Ku mojemu zaskoczeniu podszedł do jakiegoś dziecka i zaczął z nim rozmawiać – sam z siebie. Od tej pory bawi się z dziećmi, gania za nimi, rozmawia, zaczepia i bardzo skutecznie odbiera im swoje zabawki. Nie mam pojęcia skąd ta zmiana. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to umiejętność porozumiewania się: do 2 lat nie mówił prawie nic, potem rozgadał się dość szybko, ale widocznie dopiero teraz czuje się w tym mówieniu na tyle pewnie, żeby porozumiewać się z innymi. Prawdę mówiąc nie wiem, czy ma to jakikolwiek związek z kontaktami z dziećmi, bo w sumie niektóre dzieci i bez mówienia bawią się ze sobą… ale nic innego mi do głowy nie przychodzi – skąd taka zmiana. I to, żeby jakoś stopniowo szło, a to dosownie z dnia na dzień. Może i Ty doczekasz sie takiego dnia.


    Kra+Wiktorek(2.5l)+Marcelek(8.5m)

    #1041848

    cat

    Re: Ofiara losu?

    Łukasz miał podobny problem, ale reagował bardziej gwałtownie, tzn. sam nie zwrócił uwagi dziecku, ale domagał się mojej reakcji i odebrania zabawek. Teraz jest o wiele bardziej „samodzielny”, zmieniło się to moim zdaniem pod wpływem przedszkola i Karoliny, która zabiera mu wszystko i on po prostu walczyć musi.

    K.

    Łukasz (3l. 4m.), Karolina (14 m.)

    #1041849

    kata

    Re: Ofiara losu?

    DoDo jest z tych co swoich nie noszą ze sobą, jego domowe zabawki to w ogóle rzadko interesują w przeciwieństwie do zabawek dzieci na placu zabaw i on jest z tych co podchodzą i biorą sobie, ja wtedy obserwuję reakcję drugiego rodzica, bo dziecko zwykle protestuje i nie chce zabawki dać, ja łobuzowi mówię że nie wolno sobie tak brać ale jeszcze nie za bardzo kuma

    raz jakiś dziadek to mu po prostu zabrał zabawkę swojego wnuka mówiąc to jest niunia zabawka a niunio powtarzał że ot jego

    gdybym widziałą ze zabiera zabawki dziecku które tak jak igor nie wie co zrobić a nie podoba mu się to to bym mu nie pozwoliła, jakąś równowagę trzeba zachowywać i chyba trzbea się starać nie skrzywdzić zadnej strony

    #1041850

    natinka

    Re: Ofiara losu?

    Kami to ma taki dziwny odruch jak ktos bawi się jej zabawkami odwraca się i idzie sobie hymmmm
    a ja nie dosc ze za nią gonię to musze pozbierac te jej cuda z piasku …

    Nati i Kamilka 05.04.04 oraz Maleństwo



    #1041851

    gacka

    Re: Ofiara losu?

    Ja niestety mam odwrotny problem – Julka swojego nie da za cholerkę, ale innym zabiera i płacze, gdy widzi sprzeciw. Czytałam ostatnio, że nie powinno się na pewno dziecka zmuszać, by pożyczyło koledze zabawkę – dziecko powinno samo zdecydować, czy chce się na chwilkę pozbyć swojej własności, czy raczej nie, a rodzic może jedynie zadać pytanie, czy nie zechciałbyś(chciałabyś) pożyczyć wiaderko, łopatkę etc koledze. Każdą decyzją w takiej sytuacji rodzic powinien uszanować.
    Tak sobie myślę, że w Twoim przypadku zachęciłabym synka, byście po te samochodziki poszli oboje – chodż pójdziemy razem i pozbieramy samochody. Tamtemu chłopcu bym powiedziała (tak, by Igorek to słyszał), że to są zabawki Igorka i dlatego je zabieracie. Myślę, że z czasem Igorek nabierze śmiałości i sam zacznie walczyć o swoje.

    Gacka i Julka 01.03.2004

    #1041852

    klucha

    Re: Ofiara losu?

    Zuzanka miała swego czasu odwrotnie, wszystko zagarniała pod siebie jak kwoka i z nikim nie chciała sie dzielić, próbowałam uczyć ją kompromisów, ale myslę że bardziej sama do nich dojrzała w pewnych „wieku”. Owszem chętnie podzieli sie tą nielubianą zabawką, ale od jej ukochanych inne dzieci mają trzymac się z daleka.

    Ale myslę że spokojnie mozesz małego uczyć walki o swoje, nie stać z boku i czekać aż Igor poradzi sobie z sytuacją. W twojej sytuacji na początku byłabym obserwatorem, a później wkroczyłabym do akcji i zapytała się Igora czy pozwoli się pobawić samochodzikami nowemu koledze, zaproponowała wspólną zabawę czy np. użyczeniem jednego z nich, jeżeli maluch nie wyrazi na to zgody, trzeba uszanować jego decyzję i zagarnąć zabawki. Ja zaproponowałambym żeby Igor sam je zebrał i jezeli nie chce bawić sie z kolegą to znalazłabym nowe miejsce do zabawy.

    jedni mają to we krwi inni muszą się tego nauczyć 🙂

    Izka i Zuzia prawie 4 🙂



    #1041853

    catty

    Re: Ofiara losu?

    Michaś do niedawna w takiej systuacji darł się „to moje, dzidzio” i rzucał się do wyrywania zabawki, na szczęście udało mi się nauczyć go dzielenia zabawkami (może jeszcze nie w 100% przypadków ale w większości ). U nas to pewnie wynika z tego że Michaś jest jedynakiem i na co dzień nie ma takich systuacji w której byłaby potrzeba dawania komuś swoich zabawek.

    Tak jak pisze Kata:
    ——————————————————————————–

    gdybym widziałą ze zabiera zabawki dziecku które tak jak igor nie wie co zrobić a nie podoba mu się to to bym mu nie pozwoliła, jakąś równowagę trzeba zachowywać i chyba trzbea się starać nie skrzywdzić zadnej strony

    ——————————————————————————–

    Popieram

    Ja w takiej sytuacji pewnie wzięłabym Michałka za rękę, podeszła do tego dziecka i próbowała uprzejmie namówić, żeby oddał mojemu dziecku zabaweczkę „bo płacze i jest mu przykro”. Miałam taką systację, tyle że wówczas dziecko było chyba jednak w wieku ok. 3 lat i po chwili wahania samo oddało. Ale gdy jest młodsze dziecko i Ty reagujesz i głośno prosisz dziecko, by oddało Twojemu zabawkę, to zazwyczaj jednak znadzie się zaraz rodzic tego dziecka, i odpowiednio zareaguje (choć czasami zdarzają się rodzice którzy siedzą gdzieś daleko i udają że nic nie słyszą).

    Ja też niedawno miałam stresa – po zimie, kiedy to kontakty z dziećmi w ogródku jordanowskim były ograniczone, Michaś miał problem żeby podejść do dzieci które z początkiem ciepłych dni zaczęły bawić się w piaskownicy. Wyraźnie stresowało go takie duże „skupisko” dzieci. Byłam lekko przerażona – jaki z niego nieśmiałek , ale po chwili zastanowienia wzięłam go za rączkę i zaprowadziłam do dzieci, i inicjując jakąś wspólną zabawę. No i od razu rozkręcił się, po nieśmiałości nie ma śladu

    Wydaje mi się Krzemianko, że musimy pokazać naszym dzieciom jak mają się zachować w nowych systuacjach, no bo niby skąd one mają wiedzieć jak asertywnie postapić w takiej systuacji?

    Monika&Marcin&Michaś

    #1041854

    pluto

    Re: Ofiara losu?

    Kiedyś robiłam tak jak Ty – stałam i patrzyłam. Teraz nauczyłam się od swojej przyjaciółki ingerowania w sprawy namłodszych. Nie, nie zbieram zabawek i nie idę do domu tylko najpierw pytam Lolka czy chłopczyk może się zabawką pobawić, a jeśli się nie zgadza proszę malca o oddanie i pytam Lolka, co moglibyśmymu pożyczyć w zamian (zawsze biorę więcej zabawek). Zwykle jest ok, chociaż zdarzają się sytuacje, kiedy Malec zaczyna wtedy płakać. Odkąd zaczęłam Lolkowi podpowiadać różne wyjścia z danej sytuacji (no bo skąd małe dziecko może wiedzieć jak się zachować) jest lepiej – zaczął trochę walczyć o swoje, w tym o zabawki.

    Julka i mój trzylatek

    #1041855

    karolinaj

    Re: Ofiara losu?

    A moja Wiki radzi sobie w takich sytuacjach az za bardzo. Tzn walczy o swoje zabawki jak lwica. Umie popchnac dziecko albo uderzyc co zaznaczam bardzo ale to bardzo mi sie nie podoba. Probuje jej tlumaczyc, prosze ale to nie zdaje egzaminu. Czasem bardzo bym chcciala zeby byla taka troche pierdolowata 🙂

    Karola i Wiki ( 30.10.2003 )

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 37)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close