Opisujcie swoje starania!

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #32064

    margaretka

    Mam gorącą prośbę do Dziwczyn, którym udało się zajść w ciążę:
    Opisujcie nam swoje starania o dziecko. Piszcie co Waszym zdaniem pomogło w zajściu w ciążę.
    Czymś może różnił się ten owocny cykl od poprzednich?
    Zaczęłyście może brać jakiś wspomagacz?
    A może zmieniłyście lekarza, albo częstotliwość przytulania?
    Każda uwaga dla Starających się jest na wagę złota :-))
    Dziekuję Wam z góry i życzę cudownych 9-ciu miesięcy!!!
    Pozdrawiam
    Margaretka

    #423658

    k8-77

    Re: Opisujcie swoje starania!

    cześc. ja do Was czesto zaglądam, bo naprawde dłuuuuuugo sie staralam i po drodze byly przejscia. jak sobie czytam wasze posty to widze, ze jestescie doskonale obeznane w tempkach, wiesiolkach, duphastonach i inn. ja nie mierzylam tempki, ale bralam dupgaston i clo i dokladnie wyliczalam dzien, w ktorym mozemy sie z mezusiem starac. a poniewaz staralismy sie dlugo i nic (dodatkowo u meza wyszly 2 plusy w przeciwcialach plemn.) to obydwoje bylismy na maxa zestresowani, klocilismy sie – ja zadalam przytulanka, bo to juz 14 dzien, nawet jak maz byl po 10 godz. pracy. ogolnie: nie bylo dobrze. a, nie robilam tylko jednego – sorry, ale wedlug mnie bledu: testow np. w 26 dniu owulacji. czekalam z rosnacym napieciem na @, ktora przychodzila, ja ryczalam itp.
    cykl, w ktorym zaszlam w ciaze roznil sie od pozostalych, poniewaz … machnelam reka na cale to „zachodzenie” – pojechalismy z mezem i psem nad morze pod namiot, obzeralismy sie pizza i opijalismy (w granicach przyzwoitości;) piwskiem, wdychalismy jod (kurcze, moze to ten jod?!), a „efektywnie” zrobilismy to tylko raz, nawet nie wiedzialam jaki to dzien cyklu, po obliczeniach wyszlo ze 16. no i tak sie wyluzowalam, ze do krakowa wrocilismy we czworke: maz, ja, pies i bobo w brzusiu:))
    a teraz ma ok 10 cm:)
    i to jest moja rada: czasem warto przestac liczyc, mierzyc itp. po prostu: POKOCHAC SIE z tym swoim facetem
    zycze Wam spokoju, cierpliwosci i …mdlosci porannych:))
    pozdrawiam
    k8 i …?



    #423659

    marti1

    Re: Opisujcie swoje starania!

    To ja może krótko opiszę swoją historię jak pierwszy raz zaszłam w ciążę bo może być „pouczająca”…

    Staraliśmy się 5 cykli jak nie wytrzymałam i poszłam do ginki, że chyba jest coś nie tak…zrobiła mi hormony i odzwierzęce i ok…ale zrobiła też posiew i tutaj był pies pogrzebany…okazało się, że miałam bakteria beztlenowe paciorkowcowe….które podobno sprawiały, że śluz był kiepski i ogranizm się bronił przed zajściem jak była bakteria..
    Zaszłam w pierwszym cyklu po posiewie jałowym…niestety poroniłam ponieważ mój mąż też miał bakterie jak się później okazało i leukocyty w nasieniu….innym tematem jest fakt, że chłopaki też leniwe bardzo….
    Także morał taki, że trzeba na wszelki wypadek zawsze robić posiew a nie tylko cytologię…bo te bakterie, które ja miałam nie dawały żadnych objawów!!!

    Życzę wszystkim i sobie również szybkiego zafasolkowania!

    Marti z aniołkiem i wielką nadzieją

    #423660

    malibu

    Re: Opisujcie swoje starania!

    Za pierwszym razem nie mieliśmy specjalnych problemów z zajściem, ale i tak się niecierpliwiłam. Udało się w 4 cyklu bez żadnych wspomagaczy, tempek itp. Kiedy poroniłam, świat się zawalił i myślałam o tym , żeby minęły już te 3 miesiące i żebyśmy znowu ogli się starać.
    Starania ponownie rozpoczęliśmy od maja. Mijał miesiąc, dwa , trzy i nie wychodziło. W międzyczasie zaczęłam szaleć z mierzeniem temperatury, obserwacja śluzu i generalnie nie myślałam o niczym, tylko o ciąży.Porobiliśmy z mężem wszystkie możliwe badanka, które wszyszły ok.
    Teraz wiem, że w moim przypadku to była czysta blokada psychiczna. PO każdej @ wpadałam w rozpacz i kilka dni dochodziłam do siebie. W 4 cyklu zaczęłam brać wiesiołek, który znacznie poprawił mi śluz i spirulinę (preparat witaminowy).
    Kiedy nie udało sie pop raz 5 poszłam do gina i zapisałam sie na HSG (badanie drozności). Miałam póść zaraz po następnej @, która na szczęście się nie pojawiła:-)
    Myślę, że pomogło to, że w końcu przestałąm myśleć o zajściu, a skupiłam się na czekającym mnie zabiegu. Dodatkowo zażywałam HORMEEL S, który też pewnie pomógł.
    Wszystkim starającym się życzę szybkiego ujrzenia 2 kresek:-))

    malibu i malutki Groszek

    #423661

    betsi

    Re: Opisujcie swoje starania!

    U mnie było to tak że w czerwcu ubiegłego roku stracilam swoje maleństwo. Koszmar, horror i wszystko co najgorsze. Pozbieralismy się , kuoiliśmy pieska ktory dostał wszystkie moje uczucia matczyne.
    Zaraz okazało się ze jestem uczulona na leki, nadżerka i straszne z tym wszystkim zamieszanie. Po tym wszystkim zaczekliśmy starania, a ja już od początku straciłam głowę i chciałam szybko zajść. Pierwsza porażka, druga i tak od listopada doszliśmy do lipca. Zapisałam się do lekarza z polecenia. Wcześniej porobiłam badania, wyniki bardzo dobre. Dostałam od mojej ginki 4 miesiące na zajście. Później czekałoby mnie badanie drożności i leki. Niestety wyliczania, mierzenia nic nie pomagały i aby nie zwariować zabrałam się za remont mieszkania. Dostałam skierowanie na monitoring owulacji w 15 dc, okazało się że pęcherzyk jest taki jak trzeba, ale lekarz robiący usg zalecił badanie drożności bo jemu coś sie nie spodobało. Ze łzami w oczach trafilam do ginki, na podstawie usg kazała mi się starać przez następne trzy dni, wykorzystaliśmy tylko następny dzień /złośliwość …/. Jeśliby się nie udało to od następnego cylku clo i duphastron. Natomiast badanie drożności na nowy rok.
    Miałam wszytskie objawy @, brzuszek bolal jak zwykle nic szczegolnego. Nie robiłam wcześniej testów bo po wydaniu wcześniej już sporej kwoty na ten produkt stwierdziłam że poczekam. Przyszedł dzień @ i nic, ale w brzuszku rewolucja tak więc co chwila biegałam do łazienki. Następnego dnia zmierzyłam sobie temp. zanim wstałam z łóżeczka i 37,2. Cud! Biegiem po test i dwie kreseczki.
    Obyło się bez lekow, badania drożności i innych atrakcji. Straszne szczęście i łzy na które czekałam tyle czasu.
    Czas szybko leci i juz jest połowa 8 tyg.
    Wszystkim starającym zyczę takich dwóch kreseczek jakie ja zobaczyłam, jestem całym sercem z wami ponieważ wiem co przechodzicie sama spędzilam tu szmat czasu. Trzymam za was kciuki.

    ps. Oczywiście łykajcie folik, najlepiej wieczorem. Wiesiołek też pomaga.

    Udało się, jest kruszynka!!!
    Betsi

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close