Forum: Polecam

polećcie najlepszy sposób transportu niemowlaka zimą

Witam, ponoć zapowiadają zimę śnieżną i mroźną już wkrótce, codziennie rano i w południe muszę z małą wyjść zaprowadzić starszaka do szkoły, nie mam jej z kim zostawić bo mąż pracuje w innym mieście, do szkoły mam 1.5 kilometra w jedną stronę, chodzę piechotą (jestem niezmotoryzowana) a mała w wózku, mieszkam na obrzeżach miasta, muszę dojść z jednego osiedla na drugie, drogi są dwie – albo idę chodnikiem wzdłuż ulicy albo idę tzw. polem (taki kawał chaszczy i krzaczorów między dwoma osiedlami

zeszłej zimy mieszkałam w innym mieście i wiem że mój wózek cienko daje radę na średnio odśnieżonych dróżkach osiedlowych a wiem ze tutaj było bardzo kiepsko odśnieżone, cały śnieg z ulicy zwalony na chodnik, obawiam się że droga przez pole też może być ciężko przejezdna dla mojego chicco trio enjoy evolution :/

zastanawiam się więc co zrobić
-kupić używany wózek z pompowanymi dużymi kołami? miałam taki ze starszakiem i z tego co pamiętam nieźle sobie radził po osiedlu ale tu moze być ekstremalnie, czy ktoś ma doświadczenie z dużymi kółkami w dużym śniegu?
-wsadzić małą w sanki? czy taki dzieciak w końcu pierwszego roku życia usiedzi w sankach ogacony jak na Syberię? nawet z pomocą szelek, w kombinezonie śpiworku itp?
-kupić jakieś nosidło czy chustę?

nadmienię ze nie stać mnie na jakieś szaleństwa cenowe i jeśli mam coś wydać w tym celu to chciałabym tak max do 150 zł mniej więcej

czekam na jakieś dobre rady i sugestie, jak pisałam innych opcji nie mam, rodzice i brat pracują, chłopa nie ma, muszę z małą chodzić

42 odpowiedzi na pytanie: polećcie najlepszy sposób transportu niemowlaka zimą

ciapa2010-10-07 17:42:47

Kurcze
Szczerze współczuję
A nie masz jakieś sąsiadki, żeby starszaka odprowadziła?
Ja sobie średnio wyobrażam taką sytuację…codzienne wychodzenie z takim małym dzieckiem z samego rana bez względu na pogodę… przyznam, ze pewnie zaimwestowałabym albo w nianię, która by odprowadzała/przyprowadzała albo w jakiś samochód. Musisz brać pod uwagę, że młoda Ci się np rozchoruje a przy porannym wychodzeniu, ze spania na różną pogodę o to niestrudno.
Co do porad
Mam x-landera xa i super się sprawdza na takich, nawet nieodśnieżonych drogach więc taki wózek sobie poradzi no ale i wydatek spory, dokupiłam do niego ocieplany śpiworek i młodą ubierałam lekko i do śpiworka, śpiworek też przydał się na sanki. Sanki kupiliśmy takie solidne z oparciem, z których młoda nie wypadała ale też sporo za nie daliśmy, koło 300 zł a gwarancji nie masz, że śnieg będzie
Jeżeli chodzi o chusty to imo średnio bo dziecko grubo ubrane spoci się a i Ty się umęczysz, bo to już trochę do dźwigania, jak już to takie nosidło ze stelażem na plecy, myślę,że do 150 zł używane mozesz kupić i pewnie w tej sytuacji bym to polecała, mam takie z decathlonu i się fajnie sprawdziło na wyjazdach

Powodzenia

mamaaleksa2010-10-07 18:01:55

Współczuję sytuacji. :Boje się:
Tak, jak radzi Ciapa, w pierwszej kolejności spróbowałabym znaleźć kogoś, kto odprowadzałby i przyprowadzał strasze dziecko ze szkoły. A co, jesli Mała będzie chora? Starszak też zostanie w domu?

Na Twoim miejscu wybrałabym saneczki. Na duży śnieg idealne i na takich z oparciem Malutka powinna wytrzymać, opatulona w ciepły kocyk. Ja saneczkami woziłam na zimowe spacery 9-miesięcznego synka. Uwielbiał to, a czasami nawet zdążył się zdrzemnąć.:)
Chociaż wózek miałam z pompowanymi kołami (Alu Sprint)…:Hyhy:

kata2010-10-07 18:02:26

żadne nianie nie wchodzą w grę, jestem na urlopie wychowawczym a te spacery przymusowe mnie cieszą bo wszystkim nam to na zdrowie wychodzi, ostatnie poranki u mnie to nawet -6 stopni, ubieram małą i jednocześnie otwieram okna, stawiam ją w wózku przy otwartym balkonie żeby się nie ugotowała, to nie jest dla mnie problemem, dla niej też bo jest wyraźnie zadowolona na tych spacerach, zeszłej zimy wychodziłam z nią w -14 stopni, z noworodkiem; teraz jest już odchowana, duża, bo waży 10 kilo no i zdrowa, jestem pewna że to jej poprawia odporność, póki co nie chorowała

jeśłi by się zdarzyło że zachoruje to będę się zastanawiać kogo poprosić o pomoc ale póki zdrowa to będziemy chodzić i powtarzam że jestem z tego stanu rzeczy zadowolona 🙂

a tak z ciekawości, możesz zapodać link do takich sanek? w jakim wieku twoja mała w nich jeździła?

kata2010-10-07 18:14:16

proszę mi nie współczuć 🙂 ludzie mają znacznie poważniejsze problemy, poza tym to nie problem dla mnie, ale jakoś wszyscy dookoła upierają się robić ze mnie męczennicę :Niepewny:

Mamoaleksa a jak go zabezpieczałaś przed wypadnięciem? szelkami przyczepiałaś?

mamaaleksa2010-10-08 05:04:14

Zamieszczone przez Kata:proszę mi nie współczuć 🙂 ludzie mają znacznie poważniejsze problemy, poza tym to nie problem dla mnie, ale jakoś wszyscy dookoła upierają się robić ze mnie męczennicę :Niepewny:

Mamoaleksa a jak go zabezpieczałaś przed wypadnięciem? szelkami przyczepiałaś?

Kata, nie zabezpieczałam. :Niepewny: Sanki prościutkie niefirmowe, oparcie głębokie było, więc jakoś tak cały opatulony był “wetknięty” dość mocno. Tylko raz mieliśmy wypadek, kiedy schodziliśmy z niedużej górki (chcieliśmy z Małżem na skróty:Hyhy:), mocno ośnieżonej – wpadł nam, biedaczek, w zaspę. Ale tylko boczkiem i nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia.:Fiu fiu:

Edytuję: OK, nie współczuję. 🙂

kata2010-10-08 07:12:21

Zamieszczone przez mamaaleksa:Kata, nie zabezpieczałam. :Niepewny: Sanki prościutkie niefirmowe, oparcie głebokie było, więc jakoś tak cały opatulony był “wetknięty” dość mocno. Tylko raz mieliśmy wypadek, kiedy schodziliśmy z niedużej górki (chcieliśmy z Małżem na skróty:Hyhy:), mocno ośnieżonej – wpadł nam, biedaczek, w zaspę. Ale tylko boczkeim i nie zrobiło to na nim wielkiego wrażenia.:Fiu fiu:

Edytuję: OK, niewspółczuję. 🙂

aha, ja własnie mam takie stare sanki zwykłe po siostrze ciotecznej, mają oparcie, tylko sznurki muszę wymienić bo to co jest to wielka improwizacja 😉
w razie czego wezmę szelki takie, uprząż, mam nawet dwie po starszaku

hehe ładny skrót hihi z niemowlakiem w zaspie :Fiu fiu:

dzięki za podpowiedzi 🙂

lilavati2010-10-08 07:17:58

Ja bym stawiała na sanki – śpiworek i na sanie, ewentualnie góra wózka(nie wiem czy Wasz wózek ma odczepiane siedzisko) przyczepione do sań – bo są małe stwory które sań sie boją (ja ondolę przyczepiałam ale mój miał ok 3 miesięcy)- za udane sankowe wycieczki całej Waszej Trójeczki:Kciuki:

kata2010-10-08 07:28:32

Zamieszczone przez ania_st:Ja bym stawiała na sanki – śpiworek i na sanie, ewentualnie góra wózka(nie wiem czy Wasz wózek ma odczepiane siedzisko) przyczepione do sań – bo są małe stwory które sań sie boją (ja ondolę przyczepiałam ale mój miał ok 3 miesięcy)- za udane sankowe wycieczki całej Waszej Trójeczki:Kciuki:

gondolę mam, nawet mi zaświtało czy dałoby radę ją jakoś przyczepić 🙂 na siedząco bym stwora MOŻE upchnęła bo dziewczyna miała miesiąc temu 77 cm wzrostu :Fiu fiu:

qr-chuck2010-10-08 07:56:35

Ja bym wybrała sanki – moje lubiły wozić 4 litery na sankach i tylko czasem uciekały…
Mieliśmy takie tanie z supermarketu z dokręcanym oparciem.
W chuście czy nosidle chyba by Ci kręgosłup nie wytrzymał (ja sobie załatwiłam – starsza nie chciała w wózku, to ją w nosidle na spacery targałam – nie było to za mądre).
Ew. takie turystyczne nosidło ze stalarzem… Tylko nie wiem czy dla takich maleńkasów robią…

pasiasta2010-10-08 08:29:03

Zamieszczone przez Kata:gondolę mam, nawet mi zaświtało czy dałoby radę ją jakoś przyczepić 🙂
Są takie linki do mocowania ładunków na bagażniku:Hyhy:

aborka2010-10-08 09:11:58

Zamieszczone przez Kata:żadne nianie nie wchodzą w grę, jestem na urlopie wychowawczym a te spacery przymusowe mnie cieszą bo wszystkim nam to na zdrowie wychodzi, ostatnie poranki u mnie to nawet -6 stopni, ubieram małą i jednocześnie otwieram okna, stawiam ją w wózku przy otwartym balkonie żeby się nie ugotowała, to nie jest dla mnie problemem, dla niej też bo jest wyraźnie zadowolona na tych spacerach, zeszłej zimy wychodziłam z nią w -14 stopni, z noworodkiem; teraz jest już odchowana, duża, bo waży 10 kilo no i zdrowa, jestem pewna że to jej poprawia odporność, póki co nie chorowała

jeśłi by się zdarzyło że zachoruje to będę się zastanawiać kogo poprosić o pomoc ale póki zdrowa to będziemy chodzić i powtarzam że jestem z tego stanu rzeczy zadowolona 🙂

a tak z ciekawości, możesz zapodać link do takich sanek? w jakim wieku twoja mała w nich jeździła?
ja sanki odradzam. są wywrotne, nie ma daszka. jak będzie padać to dziecku w twarz… mamy za sobą kilka takich wypraw… i konczyły sie płaczem i wyciem. raczej wózek – jakis emailung uzywany – to przez wszystko przejedzie… chociaż w ostatnią zime to była masakra..

ola-m2010-10-08 09:56:03

Kata a może coś takiego? [Zobacz stronę]
Stabilniejsze niż tradycyjne, dziecko opatulone. Może znajdziesz tańsze/używane?

Ja ze starszakiem jeździłam całą zimę w wózku na dużych pompowanych kołach, wózek produkcji polskiej, nie jakiś wypasiony a sprawdzał się super.

aniaos2010-10-08 10:10:59

gdybym musiala codziennie z maluchem wychodzic na taki spacer, to kupilabym i sanki, i wozek /najtansze, uzywane/. sanki sa ok pod warunkiem, ze jest snieg, nie pada, nie ma silnego wiatru. inaczej to raczej srednia przyjemnosc dla malucha…
wozek na te okresy, gdy sniegu brak i gdy pada/wieje.
to wszystkow opcji, ze naprawde musze i chce.

pomyslalas co zrobisz w momencie, gdy bedzie naprawde mocno padac albo gdy malutka sie rozchoruje?
wiem, ze chcesz codziennie chodzic i jestes z tego zadowolona, ale mimo wszystko ja pomyslalabym o najtanszym samochodzie – nawet uzywanym maluchu za 300 zl /mniej wiecej pewnie w cenie uzywanego wozka :Hyhy: /.

pasiasta2010-10-08 10:28:27

A może rower – serio piszę, Kryśkę byś posadziła na krzesełku i mocno zabachutała [tylko to już kiszka w momencie dużych opadów czegokolwiek], krzesełka już nie są kosmicznie drogie, a czy będziesz pchała rower czy wózek to już chyba rybka.

kata2010-10-08 10:33:45

Zamieszczone przez kurczak:Ja bym wybrała sanki – moje lubiły wozić 4 litery na sankach i tylko czasem uciekały…
Mieliśmy takie tanie z supermarketu z dokręcanym oparciem.
W chuście czy nosidle chyba by Ci kręgosłup nie wytrzymał (ja sobie załatwiłam – starsza nie chciała w wózku, to ją w nosidle na spacery targałam – nie było to za mądre).
Ew. takie turystyczne nosidło ze stalarzem… Tylko nie wiem czy dla takich maleńkasów robią…

robią takie dla dzieci od 9 miechów ale drogie toto

Zamieszczone przez Kasiasta:Są takie linki do mocowania ładunków na bagażniku:Hyhy:
:Fiu fiu:

Zamieszczone przez aborka:ja sanki odradzam. są wywrotne, nie ma daszka. jak będzie padać to dziecku w twarz… mamy za sobą kilka takich wypraw… i konczyły sie płaczem i wyciem. raczej wózek – jakis emailung uzywany – to przez wszystko przejedzie… chociaż w ostatnią zime to była masakra..

wypróbuję sanki najpierw pod blokiem i zobaczę jak się Kryśce spodobają 😉

Zamieszczone przez Ola_M:Kata a może coś takiego? [Zobacz stronę]
Stabilniejsze niż tradycyjne, dziecko opatulone. Może znajdziesz tańsze/używane?

Ja ze starszakiem jeździłam całą zimę w wózku na dużych pompowanych kołach, wózek produkcji polskiej, nie jakiś wypasiony a sprawdzał się super.

fajne to cudo ale ze śpiworkiem cena lekko masakryczna, nowy wózek by za to można kupić :Strach:, ale rzeczywiście poszukam używanych

Zamieszczone przez AniaOS:gdybym musiala codziennie z maluchem wychodzic na taki spacer, to kupilabym i sanki, i wozek /najtansze, uzywane/. sanki sa ok pod warunkiem, ze jest snieg, nie pada, nie ma silnego wiatru. inaczej to raczej srednia przyjemnosc dla malucha…
wozek na te okresy, gdy sniegu brak i gdy pada/wieje.
to wszystkow opcji, ze naprawde musze i chce.

pomyslalas co zrobisz w momencie, gdy bedzie naprawde mocno padac albo gdy malutka sie rozchoruje?
wiem, ze chcesz codziennie chodzic i jestes z tego zadowolona, ale mimo wszystko ja pomyslalabym o najtanszym samochodzie – nawet uzywanym maluchu za 300 zl /mniej wiecej pewnie w cenie uzywanego wozka :Hyhy: /.
co mi po samochodzie jak nie posiadam prawa jazdy 😀
nawet jakbym posiadała to co by mi było po maluchu który by w zimie zdechł :Fiu fiu:

zamierzam kupić wózek bo do spacerówki chicco zwyczajnie się dziecko w śpiworku nie zmieści, w kombinezonie ledwo się mieści w oparciu poza tym kółka nie dają rady

w razie armagedonu pogodowego lub choroby małej a więc w ostateczności będę kombinować komu podrzucić Dorianka, na osiedlu mieszka jakaś dziewczynka z jego grupy, a całe mnóstwo dzieciaków chodzi też do szkoły czy pobliskich przedszkoli więc może ktoś mi się zlituje i go weźmie samochodem czy piechotą, na takie ostateczne sytuacje kilka opcji mam ale póki dzieci zdrowe nie będę nikomu głowy zawracać

dzięki za podpowiedzi 🙂

kata2010-10-08 12:59:57

Zamieszczone przez Kasiasta:A może rower – serio piszę, Kryśkę byś posadziła na krzesełku i mocno zabachutała [tylko to już kiszka w momencie dużych opadów czegokolwiek], krzesełka już nie są kosmicznie drogie, a czy będziesz pchała rower czy wózek to już chyba rybka.

yyyy raczej odpada, raz że nie mam roweru (no chyba że Doriankowy 20 calowy hhyhyhy), dwa że jednak sposób pchania roweru i wózka jednak się delikatnie 😉 różni ale bym wyglądała, środek zimy, śnieg po kolana a ja z niemowlakiem na rowerze zapierniczam 😀

pasiasta2010-10-08 13:12:14

Bosko byś wyglądała:Kocham:
:Cwaniak:

a wspomniałam o rowerze – bo widzę u starszej pod przedszkolem, że rodzice tak robią i u teściów na wsi też chodzą wielbłądy – na krzesełku maluch, na kierownicy tornister, rower pcha Matka Polka [oczywiście:Hyhy:] a obok maszeruje mniej lub bardziej dziarsko uczeń tudzież uczennica:Fiu fiu:

blamik2010-10-08 13:25:08

Sanki to najlepsze wyjscie w zeszlym roku u nas sie sprawdzily tzn,u mnie i mama ktore odprowadzaly dzieci do przedszkola z mlodszymi dziecimi.Mialysmy spiworki,kocyki.poduszeczki.10 mies.chłopiec codziennie jedził z mama w sankach.Sanki z oparciem dobre okrycie i zycze powodzenie w wyprawch i nie współczuje pokonywanych tras tak jak juz wsponiane bylo ludzie maj wieksze kłopoty:)

mamaaleksa2010-10-08 13:26:31

Zamieszczone przez Kasiasta:Bosko byś wyglądała:Kocham:
:Cwaniak:

a wspomniałam o rowerze – bo widzę u starszej pod przedszkolem, że rodzice tak robią i u teściów na wsi też chodzą wielbłądy – na krzesełku maluch, na kierownicy tornister, rower pcha Matka Polka [oczywiście:Hyhy:] a obok maszeruje mniej lub bardziej dziarsko uczeń tudzież uczennica:Fiu fiu:

Padłam.:Śmiech:

aborka2010-10-08 13:48:17

Zamieszczone przez Kata:yyyy raczej odpada, raz że nie mam roweru (no chyba że Doriankowy 20 calowy hhyhyhy), dwa że jednak sposób pchania roweru i wózka jednak się delikatnie 😉 różni ale bym wyglądała, środek zimy, śnieg po kolana a ja z niemowlakiem na rowerze zapierniczam 😀
a poszukaj moze takiej przyczepi do roweru. nie wiem jaki to koszt. ale znajomi uzywali tego jako wózka dla dwójki. mam ona przykrycie – daszek i folia z przodu, dzieci przypiete, ma rązcke do pchania i mozna rowerem ciągać.

kotagus2010-10-08 14:45:48

Zamieszczone przez Kata:

Mamoaleksa a jak go zabezpieczałaś przed wypadnięciem? szelkami przyczepiałaś?

Ja raz zgubiłam Mateusza z saneczek, no prawie 😉
Siedział właśnie taki roczny w śliskim kombinezonie w kocyku, sanki podskoczyły na jakiejś muldzie i (przysięgam) nie wiem jak z nich zjechał.
Obróciłam się, bo coś mi się sanki lekkie wydały, dziecko leżało na śniegu 10 metrów za mną, nawet nie płakał :). Potem stosowałam uniwersalne szelki jak do wózka. :Wstyd:

kata2010-10-08 15:08:44

Zamieszczone przez Kasiasta:Bosko byś wyglądała:Kocham:
:Cwaniak:

a wspomniałam o rowerze – bo widzę u starszej pod przedszkolem, że rodzice tak robią i u teściów na wsi też chodzą wielbłądy – na krzesełku maluch, na kierownicy tornister, rower pcha Matka Polka [oczywiście:Hyhy:] a obok maszeruje mniej lub bardziej dziarsko uczeń tudzież uczennica:Fiu fiu:

nieźle, nie wpadłabym na to 🙂 Zamieszczone przez blamik:Sanki to najlepsze wyjscie w zeszlym roku u nas sie sprawdzily tzn,u mnie i mama ktore odprowadzaly dzieci do przedszkola z mlodszymi dziecimi.Mialysmy spiworki,kocyki.poduszeczki.10 mies.chłopiec codziennie jedził z mama w sankach.Sanki z oparciem dobre okrycie i zycze powodzenie w wyprawch i nie współczuje pokonywanych tras tak jak juz wsponiane bylo ludzie maj wieksze kłopoty:)

🙂 dokładnie 🙂 Zamieszczone przez aborka:a poszukaj moze takiej przyczepi do roweru. nie wiem jaki to koszt. ale znajomi uzywali tego jako wózka dla dwójki. mam ona przykrycie – daszek i folia z przodu, dzieci przypiete, ma rązcke do pchania i mozna rowerem ciągać.

ciekawy pomysł 🙂

kata2010-10-08 15:12:37

Zamieszczone przez kotagus:Ja raz zgubiłam Mateusza z saneczek, no prawie 😉
Siedział właśnie taki roczny w śliskim kombinezonie w kocyku, sanki podskoczyły na jakiejś muldzie i (przysięgam) nie wiem jak z nich zjechał.
Obróciłam się, bo coś mi się sanki lekkie wydały, dziecko leżało na śniegu 10 metrów za mną, nawet nie płakał :). Potem stosowałam uniwersalne szelki jak do wózka. :Wstyd:

o kurcze, dobrze że się zorientowałaś

aniaos2010-10-08 18:21:19

Zamieszczone przez Kata:

co mi po samochodzie jak nie posiadam prawa jazdy 😀
nawet jakbym posiadała to co by mi było po maluchu który by w zimie zdechł :Fiu fiu:


a to wszystko tlumaczy 😉
maluch dalby rade spokojnie, uwierz mi 🙂

Zamieszczone przez Kata:yyyy raczej odpada, raz że nie mam roweru (no chyba że Doriankowy 20 calowy hhyhyhy), dwa że jednak sposób pchania roweru i wózka jednak się delikatnie 😉 różni ale bym wyglądała, środek zimy, śnieg po kolana a ja z niemowlakiem na rowerze zapierniczam 😀

rower to calkiem niezly pomysl! /ale raczej nie na snieg :Niepewny: / – mozesz kupic na jakiejs gieldzie stara damke za 50 zl. i do tego podlaczyc taka przyczepke na kolkach do wozenia dzieci. tylko nie wiem, ile taka przyczepka kosztuje :Hmmm…:




aborka2010-10-09 09:34:41

[LEFT]własnie moi znajom mający 3 córy uzywali takiej przyczepy jako wózka na wakacje – na plaze. ma on tez rączke do pchania. jeden rodzic pchal gondole z najmłodszą a drugi w tej przyczepie dwie starsze. … tylko cena :Hmmm…:[/LEFT]

pasiasta2010-10-11 06:10:13

Zamieszczone przez kotagus:Ja raz zgubiłam Mateusza z saneczek, no prawie 😉
Siedział właśnie taki roczny w śliskim kombinezonie w kocyku, sanki podskoczyły na jakiejś muldzie i (przysięgam) nie wiem jak z nich zjechał.
Obróciłam się, bo coś mi się sanki lekkie wydały, dziecko leżało na śniegu 10 metrów za mną, nawet nie płakał :). Potem stosowałam uniwersalne szelki jak do wózka. :Wstyd:

My tak Werke rok temu na polu [po zaoraniu wiecie jak wygląda:Hyhy::Hyhy::Hyhy:] zgubiliśmy, dzieć wylądował facjatą w śniegu i … i był uchachany:Boje się:

meva2010-10-11 07:30:06

Zamieszczone przez Kata:Witam, ponoć zapowiadają zimę śnieżną i mroźną już wkrótce, codziennie rano i w południe muszę z małą wyjść zaprowadzić starszaka do szkoły, nie mam jej z kim zostawić bo mąż pracuje w innym mieście, do szkoły mam 1.5 kilometra w jedną stronę, chodzę piechotą (jestem niezmotoryzowana) a mała w wózku, mieszkam na obrzeżach miasta, muszę dojść z jednego osiedla na drugie, drogi są dwie – albo idę chodnikiem wzdłuż ulicy albo idę tzw. polem (taki kawał chaszczy i krzaczorów między dwoma osiedlami

zeszłej zimy mieszkałam w innym mieście i wiem że mój wózek cienko daje radę na średnio odśnieżonych dróżkach osiedlowych a wiem ze tutaj było bardzo kiepsko odśnieżone, cały śnieg z ulicy zwalony na chodnik, obawiam się że droga przez pole też może być ciężko przejezdna dla mojego chicco trio enjoy evolution :/

zastanawiam się więc co zrobić
-kupić używany wózek z pompowanymi dużymi kołami? miałam taki ze starszakiem i z tego co pamiętam nieźle sobie radził po osiedlu ale tu moze być ekstremalnie, czy ktoś ma doświadczenie z dużymi kółkami w dużym śniegu?
-wsadzić małą w sanki? czy taki dzieciak w końcu pierwszego roku życia usiedzi w sankach ogacony jak na Syberię? nawet z pomocą szelek, w kombinezonie śpiworku itp?
-kupić jakieś nosidło czy chustę?

nadmienię ze nie stać mnie na jakieś szaleństwa cenowe i jeśli mam coś wydać w tym celu to chciałabym tak max do 150 zł mniej więcej

czekam na jakieś dobre rady i sugestie, jak pisałam innych opcji nie mam, rodzice i brat pracują, chłopa nie ma, muszę z małą chodzić

Twoj maluszek juz nie taki mały, niedługo zacznie tuptac i nawet pieszo przejdzie ten kawalek, a poki co mysle ze w pogotowiu powinnas miec i wozek i sanki…i bedzie git:)

meva2010-10-11 07:32:46

Zamieszczone przez Kata:proszę mi nie współczuć 🙂 ludzie mają znacznie poważniejsze problemy, poza tym to nie problem dla mnie, ale jakoś wszyscy dookoła upierają się robić ze mnie męczennicę :Niepewny:

Mamoaleksa a jak go zabezpieczałaś przed wypadnięciem? szelkami przyczepiałaś?

podoba mi sie Twoje podejscie:)
lubie takie dzielne baby- sama do nich naleze;)

elza292010-10-11 07:39:21

Nie wyobrazam sobie przez zaspy sniezne przeciskac sie z rowerem i jeszcze przyczepka jak szerokosc odsniezonego chodnika nie przekracza zazwyczaj 40cm. :Hmmm…:
Sanki moga byc ale o ile pogoda dopisze
Nosidlo tez zaleznie od pogody
Wozek z pompowanymi kolami napewno sie sprawdzi bez wzgledu na pogode i na takie rozwiazanie bym stawiala. Jezdzila swego czasu trzyfunkcyjnym polakiem i bez problemu pokonywalam nieodsniezone chodniki.

kata2010-10-11 09:39:54

Zamieszczone przez Meva:Twoj maluszek juz nie taki mały, niedługo zacznie tuptac i nawet pieszo przejdzie ten kawalek, a poki co mysle ze w pogotowiu powinnas miec i wozek i sanki…i bedzie git:)

półtora kilometra w jedną stronę zajmie nam po śniegu całe lata 😉

tak własnie zamierzam -wóżek (upatrzyłam jeden fajny w komisie pobliskim) i sanki 😀

Zamieszczone przez Meva:podoba mi sie Twoje podejscie:)
lubie takie dzielne baby- sama do nich naleze;)

ojj nie uważam się za dzielną, ja po prostu lubię chodzić i widzę w tym wiele korzyści dla zdrowia 🙂 mogłabym autobusem ale nie wyobrażam sobie ładować siebie i dzieci po to żeby 2 przystanki przejechć i jeszcze za to bulić

Zamieszczone przez Elza27:Nie wyobrazam sobie przez zaspy sniezne przeciskac sie z rowerem i jeszcze przyczepka jak szerokosc odsniezonego chodnika nie przekracza zazwyczaj 40cm. :Hmmm…:
Sanki moga byc ale o ile pogoda dopisze
Nosidlo tez zaleznie od pogody
Wozek z pompowanymi kolami napewno sie sprawdzi bez wzgledu na pogode i na takie rozwiazanie bym stawiala. Jezdzila swego czasu trzyfunkcyjnym polakiem i bez problemu pokonywalam nieodsniezone chodniki.

no właśnie, przyczepka tu nie da rady zwłaszcza że ja zwykle część drogi idę polną dróżką 😉
rower też odpada jako urządzenie niestabilne którego puścić nie można ani na chwilę bo rąbnie o glebę

agatom2010-10-13 11:25:11

Kata, chustę odradzam na zimę,
wózek? x-lander x3 zwany inaczej terenowy, ma duże pompowane koła, napewno da radę, śpiworek do niego też jest, my mamy akurat, ale nieocieplany..
na większe śniegi- sanki, teraz też można kupić z ocieplanym śpiworkiem..
dasz radę :Kciuki:

anecia2010-10-15 11:48:33

Kata – byłam w takiej samej sytuacji rok temu kiedy Marta miała 9 miesięcy. 1,5 km w jedną stronę pod ogromną górę (na szczęście w drugą było z górki). Drałowałam do przedszkola dzień w dzień bez względu na pogodę. Sanki się u mnie nie sprawdziły, bo po pierwsze rzadko kiedy pogoda była na tyle dobra (często był albo wiatr, albo deszcz, albo śnieg, albo mróz :Hyhy:). Trzeba liczyć się z tym, że ty musisz wziąć dla siebie parasolkę, jakieś pieniądze, ewentualnie zakupy, więc nie bardzo jest miejsce na to wszystko. Po drugie Marta mi z tych sanek zjeżdżała i generalnie marudziła. Wg mnie najlepszy jest wózek z dużymi kołami + obowiązkowa folia jako oslona nie tyle przed deszczem , co przed mrozem i wiatrem. Zeszłoroczna zima nie była u nas aż tak bardzo śnieżna, owszem był mróz, ale śniegu było akurat tyle, że dało się względnie przejechać wózkiem. Były dni, że było mega ciężko (zwłaszcza 1,5 km pod górę), ale wtedy po prostu szłam drogą, jak pozostali (mieszkam na wsi).
Jak Marta była chora, najczęściej Ulę zostawiałam w domu (ale ona jest jeszcze w przedszkolu).

Ogólnie nie wspominam tego okresu najlepiej. Mimo,że ja lubię spacerować i nie przeszkadza mi byle mżawka, to jednak odczuwałam codzienny stres jak patrzyłam za okno a Marta miała np. lekki katar. Ale powiem ci, że nawet nie tylkoe niemowlak mnie wymęczył (jej przecież było w wózku dobrze), ale przedszkolak:Hyhy: Albo była zmęczona, albo spocona w polowie góry, albo musiała trzymać parasol. Generalnie cieszę się, że jestem w pracy :Wow!:

Trzymaj się, dasz radę :Kciuki: (a nie masz żadengo autobusu???)

kata2010-10-16 08:24:55

Zamieszczone przez anecia:Kata – byłam w takiej samej sytuacji rok temu kiedy Marta miała 9 miesięcy. 1,5 km w jedną stronę pod ogromną górę (na szczęście w drugą było z górki). Drałowałam do przedszkola dzień w dzień bez względu na pogodę. Sanki się u mnie nie sprawdziły, bo po pierwsze rzadko kiedy pogoda była na tyle dobra (często był albo wiatr, albo deszcz, albo śnieg, albo mróz :Hyhy:). Trzeba liczyć się z tym, że ty musisz wziąć dla siebie parasolkę, jakieś pieniądze, ewentualnie zakupy, więc nie bardzo jest miejsce na to wszystko. Po drugie Marta mi z tych sanek zjeżdżała i generalnie marudziła. Wg mnie najlepszy jest wózek z dużymi kołami + obowiązkowa folia jako oslona nie tyle przed deszczem , co przed mrozem i wiatrem. Zeszłoroczna zima nie była u nas aż tak bardzo śnieżna, owszem był mróz, ale śniegu było akurat tyle, że dało się względnie przejechać wózkiem. Były dni, że było mega ciężko (zwłaszcza 1,5 km pod górę), ale wtedy po prostu szłam drogą, jak pozostali (mieszkam na wsi).
Jak Marta była chora, najczęściej Ulę zostawiałam w domu (ale ona jest jeszcze w przedszkolu).

Ogólnie nie wspominam tego okresu najlepiej. Mimo,że ja lubię spacerować i nie przeszkadza mi byle mżawka, to jednak odczuwałam codzienny stres jak patrzyłam za okno a Marta miała np. lekki katar. Ale powiem ci, że nawet nie tylkoe niemowlak mnie wymęczył (jej przecież było w wózku dobrze), ale przedszkolak:Hyhy: Albo była zmęczona, albo spocona w polowie góry, albo musiała trzymać parasol. Generalnie cieszę się, że jestem w pracy :Wow!:

Trzymaj się, dasz radę :Kciuki: (a nie masz żadengo autobusu???)

ja mam płasko, na garbie mam zawsze plecak, żadnych parasolek nie taszczę ze sobą tylko kurtkę odpowiednią do pogody i buty turystyczne pogodoodporne

zobaczę jak nam się te sanki sprawdzą w razie jakichś ekstremalnych śniegów

czas pokaże co najlepsze 🙂

tora2010-10-17 04:58:00

Zamieszczone przez AniaOS:

my mamy cos takiego i o ile na wycieczki rowerowe swietnie sie nadaje, to nie wyobrazam sobie to pchac zima przez zaspy…

rena122010-10-18 07:39:59

rok temu ola w zimie skończyła rok wiec akurat była w podobnym wieku i też codzień spacerowałysmy po Maćka do przedszkola co prawda dużo bliżej niz wy – miałysmy do dyspozycji wózek (niestety z małymi kołami) i sanki i zależało od pogdoy z czego korzystałyśmy

pamietam tylko jak tak slicznie słonecznie było, olcia w sankach -wiedziałam że jej w oczy świeci :Niepewny: zanim wrócilismy to zasnęła::))

kata2010-10-18 14:57:05

🙂 udało mi się trafić w komisie świetny wózek breaker baby active, zakochałam się w nim po prostu 🙂 ma wszystko co powinien mieć zimowy wózek, w moim mniemaniu oczywiście 🙂 a przede wszystkim mała ma sporo miejsca nawet w kombinezonie acha ktoś pytał o autobus, tak mam przystanek przy osiedlu ale zimą podróż MPK to loteria, poza tym bardziej się zmęczę pakowaniem dwójki dzieci w zatłoczony autobus niż spacerkiem przez śniegi 😉 poza tym nie zamierzam doplacać po to żeby odległość dwóch przystanków jechać jak mogę dojść 🙂

klawesynka2010-10-29 11:40:53

Gratuluje zakupu!
Co do wczesniejszych watkow to przyczepka rowerowa jest super, ale zima nie wiem czy chcialabys jezdzic rowerem jak snieg albo bloto… to chyba troche hard core, pozatym przyczepka to tez spory koszt
co do sanek – a jak nie bedzie sniegu? 🙂 albo ktos odniezy?
wozek super sprawa
chusta albo nosidlo super sprawa bo mozna odpowiedzic dziecie po schodach nie muszac znosic wozka czy wyjmowac dziecka z wozka.
do przemyslenia miekkie nosidlo mei tai ktora mozna swinac i schowac pod wozkiem jako “uzupelnienie” arsenalu dzielnej matki 🙂

banita2010-11-29 12:17:37

dziś masz szansę wypróbować jak wózeczek sprawuje się na zaspach :Hyhy:
zasypało Lublin totalnie 🙂
daj znać jak dziś daliście sobie radę

kata2010-11-29 18:05:13

no więc wózek był strzałem w dychę, małymi kółeczkami bym metra nie ujechała, mała świetnie osłonięta, dodatkowo folią okryta bryka i gites, albo spała albo słyszałam że sobie gadała, ani pół płatka sniegu do nie nie dotarło

ja się spociłam jak nie powiem co brnąc przez nieodśnieżone krajobrazy księżycowe, czasami prawie utykałam a miejscami szłam ulicą (o zgrozo) ale dałam radę pójść i wrócić x2 a ludzie przystawali i współczuli, no ale jakoś funkcjonować trzeba

jednak duże koła to jest to

odkryłam też że o wiele łatwiej jest wózek ciągnąć niż pchać, na świeżym głębokim śniegu przynajmniej

starszak wytarzał się w każdej zaspie, skakał jak delfin po falach :Śmiech:

ps. gorąco polecam decathlon: kurtka narciarska, śniegowce, kurtka turystyczna, bluza polarowa, rękawice narciarskie – rewelacja

ciapa2010-11-29 18:23:28

Życzę więc takiej pogody ducha do końca zimy, no i jak najmniej takich sytuacji pogodowych jak było dzisiaj.

My dzisiaj poszłyśmy no nogach po starszaka, wózka nie miałam odwagi wyciągać, ale spacerek też udany 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: polećcie najlepszy sposób transportu niemowlaka zimą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecam
filtr do wody
filtr do wody ale taki zakładany na kran - tzn zeby woda wlewana do czajnika przypominała wodę a nie to cos co piję teraz :Hmmm...::Hmmm...::Hmmm...: dzieciaki moje piją herbatki rozpuszczane w chłodnej
Czytaj dalej
Polecam
Pilot dla dzieci
Ostatnio Tv N wypuściła na rynek specjalnego pilota dla dzieci, którym dzieko może wybiera jedynie kanały przeznaczone dla niego. Mówię wam jaką ma frajdę i jaki jest dumny, że ma
Czytaj dalej