rozmowy rodzacej z lekarzem :)

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #8665

    kiuik

    co by was troche rozweselic:
    (teksty pewnej ciezarnej ktora miala cesarke na solcu i jest baaaaardzo zadowolniona)

    Asystentka: (głośno) No to zaczynamy.
    Lekarz: Proszę nie straszyć pacjentki!
    Asystentka: Ale mnie uczono, że to trzeba mówić głośno!
    Lekarz (odwracając się do nas): hm, hm! No to zaczynamy.

    Lekarz: Co dziś pacjentka taka w bojowym nastroju?
    Ja: Bo pan doktor ma na imię tak jak mój mąż.
    Lekarz: Nie?!
    Ja: Ależ tak.
    Lekarz: A pani jak ma na imię? Czy przypadkiem Ania?
    Ja: Nie, Agnieszka.
    Lekarz: A już myślałem. A znak zodiaku?

    Lekarz: Musiałyście się tak dziś posypać! Dziś mam same porody operacyjne, jeden był tylko drogami natury, ale siłami lekarza, bo kleszcze założyłem! (Faktycznie, tego dnia było 8 porodów…)

    Lekarz: Trza być twardym, nie miętkim!
    Ja: To chyba tekst z trzeciej edycji Wielkiego Brata?
    Lekarz: Nie, to z Psów 2. Oglądała pani?

    Ja (słysząc krzyk synka): Ale krzyczy, płuca to ma chyba po mnie, bo ja śpiewam w chórze!
    Lekarz: Uuu, to tenor będzie!

    Lekarz: No to szyjemy.
    Ja: Proszę mi wstawić zamek błyskawiczny!
    Lekarz: O, to będzie tego więcej, jakaś czwóreczka?
    Ja: A skąd pan doktor wie? Na weselu wywróżyli nam czwórkę, i pierwszy miał być syn!

    Ja (pod koniec zabiegu): Wiecie, coś bym zjadła, głodna jestem!
    Lekarz: No nie!
    Ja: A dlaczego nie? Przecież żołądka mi nie znieczuliliście!

    To tyle z tekstów z mojej cesarki. Dodam, że przy cesarce koleżanki z sali śpiewali jej nad brzuchem „Czerwone Korale”…

    #145643

    kiuik

    Re: rozmowy rodzacej z lekarzem 🙂

    i jeszcze cos od innej pani:

    Ja rodziłam na Solcu przeszło rok temu. Teksty lekarzy rzeczywiście zwalają z nóg :)). U mnie było tak:

    Dr Rak: proszę podpisać zgodę na operację
    Ja (po głupim Jasiu): a co to za głupie nazwisko, nawet rozczytać nie można
    Położna: śmiech
    Dr Rak, zaczerwieniony: Głupie? To moje nazwisko – Rak

    Na sali operacyjnej:
    Dr Rak: (do innego lekarza, podczas zszywania) Stary, rozetnij jeszcze trochę z boku, bo powiedzą że fuszerkę odwaliliśmy, nikt nam nie uwierzy, żeśmy tą dziurkę dziecko wyciągnęli.
    Dr Rak (po zszyciu): O kurczę, zaszyłem zegarek – tniemy jeszcze raz
    Anestezjolog: Ale to był zwykły Swatch, a aferę robisz jakby to co najmniej Patek był!

    Kurczę – reszty nie pamiętam ale wiem, że mój mąż mało nie padł ze śmiechu.

    Solec jest OK. Już dwie moje koleżanki z pracy zdecydowały się za moją namową na Solec – i nie żałują.



    #145644

    kajak

    Re: rozmowy rodzacej z lekarzem 🙂

    tylko pozazdroscic:)) tez bym tak chciala:)

    marta

    #145645

    julia

    Re: rozmowy rodzacej z lekarzem 🙂

    Niezłe, niezłe…..

    pozdrawiam
    julia

    #145646

    kiuik

    Re: rozmowy rodzacej z lekarzem 🙂

    ciesze sie szczegolnie ze mi sie udalo moze troche cie rozbawic…
    trzymaj sie dzielnie julio – juz niedlugo…

    pozdrawiamy
    kasia i 16-tyg ludzik

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close