SPOSÓB NA ZRYTEGO SĄSIADA????

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)
  • Autor
    Wpisy
  • #94395

    superbasiek

    od kilku miesięcy mam problem, … wózek mojej Zuzi stoi na klatce schodowej i od czasu do czasu znajduję w nim:
    -obierki
    -zżute gumy
    -śmieci które wcześniej walały się po korytarzu (rozdeptane cukierki, papierki, podarte ulotki…)
    -butelki po wódce
    itp

    w mojej klatce mieszkają sami starsi ludzie i jedyne dzieci to moje…. nie łażą tu gówniarze, klatka generalnie czysta, mój syn nie rzuca śmieci na ziemię bo wie do czego służy kosz przed klatką, …kilku sąsiadom generalnie przeszkadza sam fakt że wózek stoi na klatce, ale nie mam możliwości trzymania go gdzie indziej, bo do piwnicy u nas prowadzi 13 stromych schodów, administratorka dałaby mi pomieszczenie na wózkownię, i co z tego jak nie dam rady tam sprowadzać i wyprowadzać wózka….. prezes spółdzielni nie widzi problemu mówi że dziecko mi wyrośnie z wózka to i przestanie on stać na klatce, i ma rację…. a ja ciągle znajduję śmieci….

    … jak Tymek był mały to odnośnie wózka miałam kartki z moim nazwiskiem pisane na tablicy ogłoszeń….

    …. sprawę zgłosiłam w spółdzielni, u dzielnicowego i na straż miejską…. ale nie złapałam nikogo za rękę…. mam swoje typy, tylko nie wiem jak się dowiedzieć kto konkretnie…..

    ….macie jakieś pomysły????

    #1906885

    Anonim

    Trudno znaleleżć rozzwiązanie, na takich nierozumnych sąsiadów.
    Myślę, że i tak już dużo zrobiłaś
    Niemal w każdej klatce stoi wózek, nikomu to nie przeszkadza.
    Nasz wózek też stoi, na dodatek bliźniaczy, tyle że złożony. Nasz się szybciutko składa.
    A wiesz, że jak miałam wózek Konradka na klatce(niezłożony), działy się dziwne rzeczy, takie jak u ciebie.
    Też guma, pety, ulotki.
    Nawet ktoś był na tyle bezczelny, że wyjął z bagażnika rzeczy i je porozrzucał.
    Ja nic nie działałam, sprzątałam, przypisywałam to chuliganerii(u nas duzo studentów wynajmuje, imprezują).
    Chociaż może to też robili życzliwi.
    Teraz już nikt nas nie „nęka”



    #1906886

    Anonim

    A może urzędową kartkę, podpisaną przez prezesa czy kogoś z administracji, powiesić, że tu może stać wózek, uprasza się o nieśmiecenie, coś w tym rodzaju.?

    #1906887

    women

    Jedyny pewny dowód to kamera ;] Ale wiesz co bym zrobiła na Twoim miejscu? Wywiesiłabym ogłoszenie na klatce: „Wózek jest własnością pani spod numeru…. W wyniku pozostawiania w nim śmieci właścicielka powiadomiła spółdzielnię, policję oraz straż miejską.” Ci, którzy to robią nie mogą czuć się bezkarnie.

    #1906888

    superbasiek

    myślałam też o kamerze….. i to nie głupie….. a co będzie jakbym (abstrahując) sie zdecydowała na więcej dziecków???? to się bym chyba wrzodów dorobiła…..

    ….ale z tą kamerą to myślę że do zrobienia, bo bym wiedziała komu konkretnie koło pióra narobić, a uwierz mi zbiera we mnie i strasznie mam ochotę wybuchnąć w tej sprawnie, tylko muszę wiedzieć kto to….. znając życie prędzej czy później się dowiem….. a wtedy to suchej nitki na szmacie nie zostawię….

    #1906889

    aga1971

    Na dowiedzenie sie kto konkretnie to nie mam pomysłu, ale chodzą mi po głowie inne myśli. Nie znam dokładnie sytuacji, ale moze spóldzielnia napisałaby kartę i podstemplowała, że tu i tu jest miejsce na wózek i stawiałabys w tym miejscu co zawsze tylko pod tym napisem. My mieszakmy w malutkiej spóldzilni i w zasadzie o wszystko można poprosić, a prezes bardzo dostępny. Raz do roku sa zebrania na klatce. Może też takie macie, to zgłoś wniosek o przegłosowanie, czy Twój wózek moze stać na klatce. Publicznie nikt nie powinien odmówić, a póxniej zawsze można powiedzieć, ze robisz to zgodnie z wnioskami z zebrania.
    U nas była taka sytuacja, ze ktoś non stop wrzucał swoje prywatne śmieci do małego kosza stojacego przy skrzynkach pocztowwych. Był to mały kosz na ulotki itp. Kiedyś zawisło tam ogłoszenie mniej wiecej takiej treści:

    Zabronione jest publiczne wypisywanie danych osobowych w postaci numeru mieszkania, ale ‚niechcący’ można upuścić jakis śmieć w postaci zawartości tego kosza na wycieraczkę delikwenta, aby cały blok wiedział, kto wysypuje tu śmieci mając 20 m do śmietnika.

    Śmieci sie już nie pojawiły, nie mam pewnosci, czy autor kartki wiedzial, kto to rzeczywiscie robi. Może ty tez jakis blef napisz. Tyle tylko, że będzie wiadomo kto tą kartke napisal.



    #1906890

    Anonim

    O kamerze też myślałam. Ale to koszty…
    Chyba, ze jesteś zdecydowana, to doskonały dowód.

    #1906891

    Anonim

    Powkladalabym do skrzynek list na ladnym papierze:”rozumiem,ze wozek ktory stoi na klatce moze niektorym przeszkadzac,ale bardzo prosze o wyrozumialosc, niestety nie mam innej mozliwosci.Bardzo prosze o nie wrzucanie smieci do wozka, gdyz pewnego dnia moge go nie zauwazyc i wydarzy sie tragedia, obok stawiam smietnik, prosze wrzucac smieci tam. serdecznie dziekuje i prosze o zrozumienie”

    #1906892

    superbasiek

    hmmmm, nie jestem pewna czy to przejdzie ze stadem pokwaśniałych tetryków którym dzieci kojarzą się tylko z wrzaskiem i brakiem ciszy na klatce….. ale nie powiedziałam że nie spróbuję….. 🙂

    #1906893

    superbasiek

    taki blef to jest myśl… kurcze, musę pomyśleć co zrobić bo dłużej tego nie zniosę…. przecież wózek to sprzęt dla dziecka a nie kubeł….



    #1906894

    Anonim

    Dodam jeszcze, że umieszczenie kamery w miejscu publicznym chyba jest nielegalne:(

    #1906895

    superbasiek

    nie jestem pewna czy umieszczenie kamery w swojej rzeczy jest nielegalne….. jakby ktoś sobie umieścił w samochodzie na przykład, albo pod siodełkiem własnego rowera…. myślę że mogłabym umieścić sobie taką kamerkę gdzieś w wózku, na klatce (czyt.: kaloryfer, sufit itp) już nie….



    #1906896

    Anonim

    Zamieszczone przez SuperBasiek
    hmmmm, nie jestem pewna czy to przejdzie ze stadem pokwaśniałych tetryków którym dzieci kojarzą się tylko z wrzaskiem i brakiem ciszy na klatce….. ale nie powiedziałam że nie spróbuję….. 🙂

    wiesz,ale wtedy jak wlozysz ludzie zaczna sie sobie przygladac:)wierz mi:)i wtedy ten co wrzuca boi sie ze jest pod obserwacja, bo starzy nie przyznaja sie,ze cos takiego dostali:)a jak sie przyznaja bede szukac tego kto robi to napewno by zdjac wine z siebie:)
    niestety…mieszkalam w wiezowcu:)wiec wiem:(

    #1906897

    superbasiek

    to współczuje, ja mieszkam w klatce z 12 mieszkaniami, gdzie jedno stoi puste, jedno jest moje, czyli zostaje mi 10 rodzin z których 2 są moimi typami niemalże na 100%

    #1906898

    jaewa

    Zamieszczone przez Aga1971
    U nas była taka sytuacja, ze ktoś non stop wrzucał swoje prywatne śmieci do małego kosza stojacego przy skrzynkach pocztowwych. Był to mały kosz na ulotki itp. Kiedyś zawisło tam ogłoszenie mniej wiecej takiej treści:

    Zabronione jest publiczne wypisywanie danych osobowych w postaci numeru mieszkania, ale ‚niechcący’ można upuścić jakis śmieć w postaci zawartości tego kosza na wycieraczkę delikwenta, aby cały blok wiedział, kto wysypuje tu śmieci mając 20 m do śmietnika.

    Śmieci sie już nie pojawiły, nie mam pewnosci, czy autor kartki wiedzial, kto to rzeczywiscie robi. Może ty tez jakis blef napisz. Tyle tylko, że będzie wiadomo kto tą kartke napisal.

    A czy na 100% nie można wywieszać numeru mieszkania?
    Pytam, bo mieszkam w bloku gdzie jest wspólnota i jest kilak rodzin nie płacacych czynszu. Są to dobrze sytuowane rodziny- wiem, kto to bo mąż jest w zarządzie. Ponieważ prośby i groźby nic nie dają to jest pomysł, żeby „wywiesić” ich na tablicy. Administrator ponoć ustalił, ze same numery mieszkań można.

    A jeśli chodzi o wózek to u nas tez jest z tym problem. Niestety w mojej klatce są w tej chwili aż 3 wózki, więc kto pierwszy ten lepszy. Wózek, który stanie koło drzwi od pownicy na bank zostanie wystawiony na dwór. Mój tak kiedyś postał na strasznym deszczu. Mieszka u nas 2 starszych panów, którzy codziennie wstawiają i wystawiają swóje rowery do piwnicy, więc byłam pewna ze to któryś z nich. Jeden z nich to mój bardzo miły sasiad z na przeciwka, więc obstawiłam, ze to ten z 4 piętra. Pędem puścilam się po tych schodach, zdyszana i wsciekła waliłam mu w drzwi. Taka byłam wściekła, ze ledwo mówiłam. Otworzyła żona i okazało się, ze jego nie ma, że od rana jest w pracy (cholera czyli to nie on). Druga wózkowa sasiadka, która miała taki sam problem jak ja za kilka dni przyuważyła, ze to ten miły pan mieszkajacy na moim piętrze- co za dziad, jeszcze się uśmiecha i zagaduje!!
    To było jak Błazej był mały, teraz przy Olafie jeszcze takich problemów nie miałam. A ta wózkowa sasiadka też znów ma dziecko i znów zabiegamy o to „lepsze” miejsce na wózek 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close