walka o optymizm

Dziewczyny w związku z moim szczęściem, przemyśleniami i doświadczeniem a zarazem obserwacją wielu z Was, wpadłam na pomysł.
Ten wątek ma oczyścić Wasze dusze i sumienie. Czy będziecie pisały tutaj czy wypiszecie sobie na kartkach to czego się boicie, co Was smuci, co Wam przeszkadza. Przeszukajcie wszystkie swoje zakarmarki i wygrzebcie to co przeszkadza… optymistycznie patrzeć na świat a przede wszystkim przeszkadza zostać mamą… czy to wprost czy może zupełnie bez naszej świadomości.
Jak już pozbieracie te wszystkie powody, sprawy to potem każda sobie będzie musiała sama albo z pomocą innych znaleźć odpowiedź dlaczego nie można tak myśleć, dlaczego lęk czy obawę należy opanować albo dlaczego są nieuzasadnione.
Szczególnie to dotyczy dziewczyn, które starają się dłużej, bo w nich ten stres narasta, kumuluje się.
Pogrzebcie, bo czasem naprawdę można odkryć cuda i jak się o tym pomyśli, przerobi temat to ciśnienie puszcza…
Jeśli lęk, pesymizm czy blokada psychiczna mogą przedłużać drogę do macierzyństwa to tutaj załatwimy je na cacy!!

Dla przykładu mogę Wam powiedzieć jakie ja przerabiałam ze sobą tematy:
– na początek zanim zaczęliśmy się starać nie umiałam sobie wyobrazić jak mogłabym kochać inne dziecko poza Basią.
– trauma związana z pielęgniarkami po porodzie
– długotrwająca depresja poporodowa a ja generalnie jestem dołkoskłonna i bałam się tego
– na mojej głowie finanse rodziny, mąż na doktoracie
– ciągłe przemyślenia czy jestem dobrą mamą, czy jestem dość cierpliwa i podołam
– rewelacyjna ciąża z Basią (nie mówię o mdłościach:Hyhy: a zdrowiu ogólnym nas obu) i powtarzane wszędzie słowa, że każda ciąża jest inna
– świadomość jakim skarbem jest dziecko, większa świadomość zagrożeń i bólu przy tym jeśli coś miałoby pójść nie tak

Teraz już nie pamiętam wszystkiego, ale to było na tapecie przez te 2,5 roku…. byłam u pani psycholog… o wszystkim jej opowiedziałam. Powiedziała, że jestem bardzo świadoma, “rozebrana na procesy” 😉 i tematy mam przerobione i o blokadzie psychicznej nie mam mowy.
Czy to prawda? Nie wiem… ten miesiąc był jakiś magiczny… a zaczęło się od łodeczek Lee Loo, poprzez spotkanie z Laurkami, ich prezent i sen tygryska…. ta magia naprawdę działa tylko trzeba się otworzyć i zawalczyć o radość i optymizm.
Nie wiem czy umiem to wszystko przekazać tak jak bym chciała, bo jak to ztforka na zawziętych stwierdziłą HCG powili mózg mi odbiera i IQ lecia na łeb na szyję… ale co tam… 😉

45 odpowiedzi na pytanie: walka o optymizm

ribulka2009-11-04 22:15:04

🙂 Bo wiara w to że się uda…czyni cuda
Paszulko Twój pomysł jest genialny… wątek superaśny…BRAWO

szpilka2009-11-04 22:17:18

Śliczny wąteczek, skłania do przemyśleń 🙂

wykalaczka2009-11-04 22:17:26

fajny pomysł
już zabieram się za szukanie,a właściwie analizowanie siebie….
dzięki! jak zwykle pomocna…

szpilka2009-11-04 22:18:57

Jak już wszystkie przemyślimy to i owo i się oczyścimy to zostaje nam tylko ZACHODZIĆ :Cwaniak:

Optymizm jest bardzo ważny 😀

aneczka14112009-11-05 04:43:10

wiec ja jako kolejna cieżarówka sie wypowiem co mi siedziałow mojej główce…
a więć:
– czy dam rade
– gdzie sie pomiescimy( mamy 2 pokoje i poki nie mam pracy to zadnych perspektyw bokredyt za samochow)
– co z moimi studiami (na szczescie jzu koniec)
– i jak Tuska zareaguje na rodzenstwo
:Hmmm…: to chyba tyle, jak cos sobie przypomne to napisze

2009-11-05 07:55:43

to i ja cos napisze, co sadze- blokuje mnie i pewnie nigdy nie odblokuje.
Urodzilam syna, bo chciałam ratowac zwiazek. Niewiele osob wiedziało o ciazy, studia, zaraz praca, wiec nie odczułam ani ciazy, ani maciezystwa. Kiedy syn podrosl – zapragnał rodzenstwa. Widziałam, jak czeka, wiec zdecydowałam sie na drugie- bez przekonania. Niby sie udalo, ale na chwile i popadlam w dół. Nie słyszalam wczesniej o poronieniach, tzn nikt z bliskich ich nie mial, wiec nie sadzilam,ze to bede ja. Kazdy mi współczul i dawal nadzieje. Wiec kolejny rok i jak sie udało- nie bylam jakos zadowolona- wiedzialam,ze to kwestia czasu- na pewno cos sie stanie- i stalo tego samego dnia wieczorem. Teraz- po 8 latach boje sie zobaczyc II, boje sie, ze znowu strace ciaze, ze na pewno jej nie utrzymam. Mam wrazenie, ze sama przywołuje do siebie to,co wyczytam gdzies na internecie- puste jajo plodowe, niedrożnosc, teraz chodzi za mna endometrioza, choc nikt mi jej nie potwierdził, wrecz przeciwnie.
Ciage mysle, co bedzie jak zajde- bede sie bala kazdego dnia, kazdej wizyty w ubikacji i tak 9 miesiecy, koszmar. A jak zaczne ronic w drodze??Pewnie bede nosic podpaske calą ciaze.A jak bede musiala lezec, a ja nie lubie??A do tego mam super prace- 2 etaty w szkole , 40 godzin tygodniowo a wczoraj dowiedzialam sie, ze w LO jest praca na pol etatu..i chetnie bym po 16 wziela i ten etat. Tyle robie, prowadze terapie w szkole a ze to jest za darmo- kto za mnie to wezmie, kto sie tymi dziecmi zajmie- to 6 godzin tygodniowo. Taki stan planowany jest co najmniej na 2-3 lata.Potem zostanie mi czysty etat.Wiec to tez nie najlepsza pora na dziecko. Zawsze chcialam tak zrobic, ze gdy zajde- ide na 8 miesiecy na wolne, potem na urlop i w sumie z dzieckiem bylabym prawie 2 lata. A teraz- pewnie pracowalabym do konca ciazy, bo szkoda mi, nie sadze,ze poszlabym na chorobowe, bo automatycznie stracilabym ten drugi etat.

Jak widzicie- z roku na rok jest mi coraz gorzej. Do tego tendencja do tycia. Wiem,ze to okropne, ale z Damianem przytylam do 55 kg, a ja teraz juz mam 55 kg. Nie mam silnej woli, a chcialabym wrocic do formy.

Tp takie bzdury i teraz pokazalam, ze mysle tylko o sobie, a moze to wymowka, zeby nie planowac dziecka??

A teraz druga strona- marze, zeby rosl mi brzuch, zebym nie miescila sie w ubrania, mam tyle ciazowych ubran. Tyle osob trzyma za mnie, dyrektor wciaz pyta, czy cos sie ruszyło, moja mama od lat modli sie, tesciowa bardzo by chciala wnuczke, a moj syn- chyba oszalalby na wiesc o rodzenstwie. Moglabym byc wybredna, wreszcie mąż zobaczylby jak wygląda zycie z kims w ciazy, w wakacje siedzialabym w ogrodku i sasiedzi nie gadaliby,ze miastowi patrza na siebie i nie chca dzieci.Wreszcie odpoczęłabym.
Marze, zeby nie spac calą noc, zeby lulac, chodzic na spacery, zyc zyciem dziecka, czyli chce miec zajecie w domu, bo czuje,ze robie sie leniwa. Chce miec kogos, kto bez mojej pomocy nie da sobie rady.

mala5-mi2009-11-05 08:34:35

W sumie jestem strasznie silna… ale jak łapię doła to po całości… takie skoki emocjonalne są dla mnie okropne! Zaczęło się od tego, że kiedyś miałam podbramkową sytuację i modliłam się o to aby to nie ciąża… i do dnia dzisiejszego nie wiem co to było.. bo lekarz zrobił u siebie w gabinecie test ciążowy.. potem patzrył na niego.. potem zrobił mi zastrzyk na wywołanie @… ja zapytałam czy to TO a on że nie… ale pewności nie mam! Tylko, że wtedy mi ulżyło! Po kilku latach zapragnęłam jednak dziecka, już wszystko przeszperałam w necie jak sobie wspomóc cykle, jak poprawić płodność, kiedy się kochać etc… a tu nic… 3 miesiące zmarnowane, cykle się rozwaliły, plamienia przed @ wydłużyły, każdy cykl wydawał mi się ciążowym, i czekałam pełna nadziei do terminu @ a ta jędza zawsze przyszła… popadłam w rozpacz… sprawy rodzinne się pokopały… szfagierka pokazała jaka jest “kochana”… wyniki M…świat mi się zawalił! Odechciało mi się jeść, pracować, kochać, tylko płacz, lament, wredna dla ukochanego… dla siebie podła jak…. zaczęłam wymyślać sobie choroby… tzn dopatrywałam się u siebie… potem od konowała do konowała… coraz więcej nam wynajdywali chorób i przeszkód w zajściu… potem ciąża biochemiczna.. nie pierwsza raczej z moich obserwacji… zmiana konowałów na klinikę nOvum… nowa nadzieja, znowu runęłam.. tarczyca… kolejna kłoda… emocjonalny wrak… od uśmiechu po myśli samobójcze… i tak cały czas… dziś rano (2 dzień po drugiej IUI w nOvum) zmierzyłam temp i znowu dołuję się… znowu zdeptuję to co tak trudno we mnie wygrzebać.. nadzieję… jestem świadoma swojej bezsilności, zdana na łaskę i niełaskę… muszę zrobic badania tarczycy.. może znowu ona teraz nie pozwala mi zajść… nasienie się poprawiło… a tu znowu koszmarne myśli… aby zaraz poczuć ćmienie jajników i znowu wiara powraca.. i tak cały czas… jedno jest pewne.. nie poddam się.. choć moja walka jest już nie “lwicy” a rannego jelenia.. wiżgam, kopię ale swoje wiem… przyjdzie czas końca tego wszystkiego co zgotowal mi los… tylko czy będę mamą czy niespełnioną kobietą… nie wiem… no to się spłakałam…

kinga842009-11-05 09:52:51

Ja również jak łapię doła to łapię!!Czasem już zdaje się że wyluzowałam że będzie dobrze, a momentami nie chce się żyć!!!Najpierw udawałam że mam jeszcze czas jestem młoda muszę skończyć szkołę. Potem myślałam że nie mam warunkow mieszkaniowych – bo w jednym pokoju ciężko będzie się pomieścić!!!Potem poczułam że to ten czas i podjęcie decyzji staramy się!! I z miesiąca na miesiąc nic!!Zawsze I krecha!!Nieregularne miesiączki!!Zaliczenie kilku konowałów!!!Bezsilność!!Złość!!!!Wszyscy na około ci którzy chcieli i nie chcieli(do nich największa pretensja) zachodzą w ciąże!!Ból jest nie do ocenienia!!Mam żal do Boga i całego świata czemu ja!!???Czuję się gorsza!!Czasem myślę że będę musiała podjąć decyzję żeby odejść od męża bo czemu on ma nie mieć dzieci przeze mnie!!!Mnóstwo myśli i decyzji było w mojej głowie i jest nadal!!!Ale jesteście WY i wiem że tu można powiedzieć wszystko i wtedy robi się lżej!!!tak jak teraz…

paszulka2009-11-05 10:33:37

Zamieszczone przez KreseczkaII:A teraz druga strona- marze, zeby rosl mi brzuch, zebym nie miescila sie w ubrania, mam tyle ciazowych ubran. Tyle osob trzyma za mnie, dyrektor wciaz pyta, czy cos sie ruszyło, moja mama od lat modli sie, tesciowa bardzo by chciala wnuczke, a moj syn- chyba oszalalby na wiesc o rodzenstwie. Moglabym byc wybredna, wreszcie mąż zobaczylby jak wygląda zycie z kims w ciazy, w wakacje siedzialabym w ogrodku i sasiedzi nie gadaliby,ze miastowi patrza na siebie i nie chca dzieci.Wreszcie odpoczęłabym.
Marze, zeby nie spac calą noc, zeby lulac, chodzic na spacery, zyc zyciem dziecka, czyli chce miec zajecie w domu, bo czuje,ze robie sie leniwa. Chce miec kogos, kto bez mojej pomocy nie da sobie rady.

A może właśnie warto skupić się na tym!! Uwypulklić to jak przeciwagę do pierwszych argumentów i obaw, na nie!!

Czasem mi się wydaje, że my kobiety mamy potrzebę wielkiej kontroli wszystkiego…. no, bo praca, obowiązki, plany itp…wiadomo trzeba do życia racjonalnie podchodzić ale plany zmieniać da się i można.
Co do leżenia w ciąży to … też nie lubię leżeć, ale …. to tylko 9 miesięcy… w skali całego życia to nic…

A 55 kg mnie wcale nie przekonuje… mam nadzieję, że tyle ważę!! A nie więcej!!:Hyhy:

paszulka2009-11-05 10:39:36

Zamieszczone przez mala5_mi:W sumie jestem strasznie silna… ale jak łapię doła to po całości… takie skoki emocjonalne są dla mnie okropne! Zaczęło się od tego, że kiedyś miałam podbramkową sytuację i modliłam się o to aby to nie ciąża… i do dnia dzisiejszego nie wiem co to było.. bo lekarz zrobił u siebie w gabinecie test ciążowy.. potem patzrył na niego.. potem zrobił mi zastrzyk na wywołanie @… ja zapytałam czy to TO a on że nie… ale pewności nie mam! Tylko, że wtedy mi ulżyło! Po kilku latach zapragnęłam jednak dziecka, już wszystko przeszperałam w necie jak sobie wspomóc cykle, jak poprawić płodność, kiedy się kochać etc… a tu nic… 3 miesiące zmarnowane, cykle się rozwaliły, plamienia przed @ wydłużyły, każdy cykl wydawał mi się ciążowym, i czekałam pełna nadziei do terminu @ a ta jędza zawsze przyszła… popadłam w rozpacz… sprawy rodzinne się pokopały… szfagierka pokazała jaka jest “kochana”… wyniki M…świat mi się zawalił! Odechciało mi się jeść, pracować, kochać, tylko płacz, lament, wredna dla ukochanego… dla siebie podła jak…. zaczęłam wymyślać sobie choroby… tzn dopatrywałam się u siebie… potem od konowała do konowała… coraz więcej nam wynajdywali chorób i przeszkód w zajściu… potem ciąża biochemiczna.. nie pierwsza raczej z moich obserwacji… zmiana konowałów na klinikę nOvum… nowa nadzieja, znowu runęłam.. tarczyca… kolejna kłoda… emocjonalny wrak… od uśmiechu po myśli samobójcze… i tak cały czas… dziś rano (2 dzień po drugiej IUI w nOvum) zmierzyłam temp i znowu dołuję się… znowu zdeptuję to co tak trudno we mnie wygrzebać.. nadzieję… jestem świadoma swojej bezsilności, zdana na łaskę i niełaskę… muszę zrobic badania tarczycy.. może znowu ona teraz nie pozwala mi zajść… nasienie się poprawiło… a tu znowu koszmarne myśli… aby zaraz poczuć ćmienie jajników i znowu wiara powraca.. i tak cały czas… jedno jest pewne.. nie poddam się.. choć moja walka jest już nie “lwicy” a rannego jelenia.. wiżgam, kopię ale swoje wiem… przyjdzie czas końca tego wszystkiego co zgotowal mi los… tylko czy będę mamą czy niespełnioną kobietą… nie wiem… no to się spłakałam…

Mała mi się wydaje, że Ty nie umiesz się cieszyć staraniami i radośnie oczekiwać i ta kontrola… nie wiem po jakiego grzyba mierzyłaś dzisiaj temperaturę!! Wiem, że trudno o radość po takim czasie ale trzeba próbować.
Moim zdaniem Wam utrudnia luz i radość szwagierka, która mieszka tak blisko. Jak jej nie lubisz to życie w ciągłym stresie i napięciu. Musisz wymyślić coś, aby się na nią oswoić i nie dawać się ponieść emocjom. Wiem, że takie rzeczy da się przepracować, bo nie raz to robiłam. 😉

paszulka2009-11-05 10:41:40

Zamieszczone przez kinga84:Ja również jak łapię doła to łapię!!Czasem już zdaje się że wyluzowałam że będzie dobrze, a momentami nie chce się żyć!!!Najpierw udawałam że mam jeszcze czas jestem młoda muszę skończyć szkołę. Potem myślałam że nie mam warunkow mieszkaniowych – bo w jednym pokoju ciężko będzie się pomieścić!!!Potem poczułam że to ten czas i podjęcie decyzji staramy się!! I z miesiąca na miesiąc nic!!Zawsze I krecha!!Nieregularne miesiączki!!Zaliczenie kilku konowałów!!!Bezsilność!!Złość!!!!Wszyscy na około ci którzy chcieli i nie chcieli(do nich największa pretensja) zachodzą w ciąże!!Ból jest nie do ocenienia!!Mam żal do Boga i całego świata czemu ja!!???Czuję się gorsza!!Czasem myślę że będę musiała podjąć decyzję żeby odejść od męża bo czemu on ma nie mieć dzieci przeze mnie!!!Mnóstwo myśli i decyzji było w mojej głowie i jest nadal!!!Ale jesteście WY i wiem że tu można powiedzieć wszystko i wtedy robi się lżej!!!tak jak teraz…

Kinga Ty jesteś z rocznika 84?!
Jeśli tak to masz ogromny atut…. czas… to powinno Ci dać sporo poczucia bezpieczeństwa. Można leczyć się na spokojnie, albo żyć spokojnie, niezabezpieczając się… w końcu się uda.
CZAS to bardzo wiele!!

olusia2009-11-05 11:15:14

Jestem i ja… I też mam swoje lęki i blokady…
– czy zajdę w ciążę i kiedy? Jakoś wiem, że nie uda mi się w tym roku.
– czy utrzymam ciążę? Boję się, że poronię…
– czy dziecko będzie zdrowe? To moja największa schiza. Drżę na myśl, że coś może byc nie tak, że dziecko będzie chore, że mój dramat się powtórzy…

I tak myślę czy kolejne dziecko to dobry pomysł? Z jednej strony bardzo go chcę ale z drugiej szalenie sie boję.

paszulka2009-11-05 11:21:57

Zamieszczone przez olusia26:Jestem i ja… I też mam swoje lęki i blokady…
– czy zajdę w ciążę i kiedy? Jakoś wiem, że nie uda mi się w tym roku.
– czy utrzymam ciążę? Boję się, że poronię…
– czy dziecko będzie zdrowe? To moja największa schiza. Drżę na myśl, że coś może byc nie tak, że dziecko będzie chore, że mój dramat się powtórzy…

I tak myślę czy kolejne dziecko to dobry pomysł? Z jednej strony bardzo go chcę ale z drugiej szalenie sie boję.

Olusia to co powinnaś sobie wbić do głowy i nie daltego, że ja to mówię, ale dlatego, że lekarze to powtarzali…. takie nieszczęścia nie zdarzają się dwa razy!! Masz to za sobą!!!!
W ciążę zajdziesz…. masz dwóch synków. A tak jak pisałam choroba Remika to pojedynczy przypadek, który się już nie powtórzy. O Remika staraliście się 8 miesięcy… to nie bardzo długo… będzie dobrze…. naprawdę!!!!!!!

mala5-mi2009-11-05 11:22:33

Zamieszczone przez paszulka:Mała mi się wydaje, że Ty nie umiesz się cieszyć staraniami i radośnie oczekiwać i ta kontrola… nie wiem po jakiego grzyba mierzyłaś dzisiaj temperaturę!! Wiem, że trudno o radość po takim czasie ale trzeba próbować.

A czym się cieszyć.. to nie starania a próba przezwyciężenia chorób, wieku, losu…

Zamieszczone przez paszulka:Moim zdaniem Wam utrudnia luz i radość szwagierka, która mieszka tak blisko. Jak jej nie lubisz to życie w ciągłym stresie i napięciu. Musisz wymyślić coś, aby się na nią oswoić i nie dawać się ponieść emocjom. Wiem, że takie rzeczy da się przepracować, bo nie raz to robiłam. 😉

Mam dwa wyjścia.. zajść w ciążę poza domem dosłownie wyjechać na minimum 2 tyg zaraz po IUI albo poddać się bo tej k… to ja niestrawię i już!

paszulka2009-11-05 11:34:37

Zamieszczone przez mala5_mi:A czym się cieszyć.. to nie starania a próba przezwyciężenia chorób, wieku, losu…

Uparta jesteś z tym wiekiem, ale skoro chesz sie czuć stara, schorowana i dobrze Ci z tym… hmm… mnie by nie było dobrze… mam 33 lata i czuję się młodo. Młodo się czułam będąc 30letnią pierwiastką. Moja choroba nerek mogła zniweczyć moje życie, moje macierzyństwo … mogłam się poddać i zasmucić na amen!! Wiele rzeczy wygrałam w życiu optymizmem i dlatego wiem, że mogę się wypowiadać na ten temat. Na jak długo odpuściłam starania po czerwcowym nieudanym transferze… na miesiąc?! Nie można dać się pogrążyć smutkowi.

Wy macie problem z tarczycą i nasieniem. Ja na pierwszej wizycie u ginekologa usłyszałam, że z moimi nerkami nie powinnam decydować się na dzieci, bo to zagrożenie dla mojego życia… mogłam się załamać… bo slyszałam to nie raz u wielu lekarzy….. a się zawzięłam u wiara w powodzenie dała nam Basię a teraz drugą fasolkę!!

Zamieszczone przez mala5_mi:Mam dwa wyjścia.. zajść w ciążę poza domem dosłownie wyjechać na minimum 2 tyg zaraz po IUI albo poddać się bo tej k… to ja niestrawię i już!

Nie masz jej trawić, bo jest fajna, ale oswoić się z nią, bo nie masz na to wpływu i zrobić to dla siebie!! Albo się wyprowadzić!! To też metoda!! 😉

kinga842009-11-05 13:03:44

Sara27 Wiem co czujesz czasem myślę że to trudne bo my jesteśmy bardziej wylewne!!Oni są skryci i nie wiemy co tak naprawdę czują!!!Niestety niełatwo podjąć decyzjęo końcu związku!!Czasem myślę co oni by powiedzieli gdyby to wszystko wiedzieli co my myślimy!!!To wszystko zbyt skomplikowane!!!!

mala5-mi2009-11-05 13:10:24

Zamieszczone przez paszulka:Uparta jesteś z tym wiekiem, ale skoro chesz sie czuć stara, schorowana i dobrze Ci z tym… hmm… mnie by nie było dobrze… Nie można dać się pogrążyć smutkowi.

czuję się zmęczona a nie stara… acz wiem że czas płynie i to szybciej niż bym chciała…

Zamieszczone przez paszulka:Wy macie problem z tarczycą i nasieniem.

a ja wszędzie czytam że z nadczynnością tarczycy i przeciwciałami to powinnam unikac ciąży!!!!

Zamieszczone przez paszulka:Nie masz jej trawić, bo jest fajna, ale oswoić się z nią, bo nie masz na to wpływu i zrobić to dla siebie!! Albo się wyprowadzić!! To też metoda!! 😉

Bzdura! Wcale nie jest fajna tylko poj…. A wyprowadzić się nie mogę bo M nie bierze tego w ogóle pod uwagę!

paszulka2009-11-05 13:21:29

Zamieszczone przez mala5_mi:Bzdura! Wcale nie jest fajna tylko poj…. A wyprowadzić się nie mogę bo M nie bierze tego w ogóle pod uwagę!

Nie mówię, że jest fajna!! Tylko chodzi mi o to, aby się z nią owoić dla samej siebie a nie dla niej.
Zawsze tak robiłam, że jak nie mogłam czegoś zmienić to to akceptowałam…. albo bardzo się starałam zaakceptować i oswoić z tym.

Wszystko właśnie zależy od podejścia!!

ty-gry-sek2009-11-05 14:08:02

Wąteczek super:Hura!:
To i ja coś napiszę
Ciągle mam jakieś obawy i lęki…
1 czy nadaję się na matkę
2 czy poradzę sobie ze wszystkim
3 czy wogóle kiedyś zajdę w ciążę
itd…myślę że każda z nas ma takie obawy
ale najbardziej boję się tego że mogę po raz 3 poronić,ten strach jest największy,czasami boję się nawet o tym pomyśleć że może mi się udać ,a za chwilę mogę stracić swoje dzieciątko :Boje się: a może to mnie tak blokuje :Hmmm…:
Ehh to nasze życie……

paszulka2009-11-05 14:28:32

Zamieszczone przez ty-gry-sek:
ale najbardziej boję się tego że mogę po raz 3 poronić,ten strach jest największy,czasami boję się nawet o tym pomyśleć że może mi się udać ,a za chwilę mogę stracić swoje dzieciątko :Boje się: a może to mnie tak blokuje :Hmmm…:

Myślę, że to bardzo prawdopodobne. Uzasadnione też ale czy nie lepiej do głowy sobie wbić, że do trzech razy sztuka!! 😉

wykalaczka2009-11-05 15:45:24

ja też to wyrzucę z siebie….
jak już wiecie mam 25 lat i 2 letni staż małżeński
nie staraliśmy się od razu po ślubie,bo dla mnie to było za wcześnie,czułam,że jestem za młoda i niedojrzała,m czasem zagadywał,ale ciągle lekceważyłam temat…dodatkowo praca-własny biznes i obawa,kto mnie zastąpi,że nikt sobie nie poradzi,nie podoła zleceniom(pod tym względem trochę jestem egoistką i indywidualistką),dodatkowo ciągłe imprezy i życie towarzyskie stawały na drodze
(a była to po prostu kolejna wymówka)
w końcu decyzja,że to już….myślałam,że pierwszy cykl i będę w ciąży…mijały kolejne cykle 3,4,5- same porażki….szukałam wskazówek,rad na nacie i trafiłam do Was…zaczęłam zgłębiać temat(i czasem żałuję,że tak dużo wiem,ale z 2 strony to dobrze) zaczęłam badania na własną rękę,okazało się ,że PRL za wysoka,minimalnie testosteron,poza tym ok!mąż zrobił badania wszystko dobrze!
obecnie prolaktyna zbita,a ciąży nadal brak.
W między czasie zaszła jedna,druga,piata koleżanka -rozgoryczenie rosło
a ja się co raz bardziej obwiniałam,że jestem nie wydarzona,że to jakaś kara,że jestem ,aż tak złym człowiekiem,że nie mogę zostać mamą…
zamknęłam swój biznes(ale przez inne czynniki) i wtedy miała pojawić się ciąża,niestety przeliczyłam się
podsumowując:…
-chęć posiadania dziecka ,tu i teraz
-strach,że to ja jako jedyna nie doczekam potomstwa
-a jeśli już zajdę,to jak to będzie,czy podołam
-mała mania,że wszystkie zachodzą wkoło a ja nie
-presja rodziny”a kiedy wy…”
czyżby blokada w głowie???
ale minął już rok,a próbowałam wiele-luz,wyjazd,clo,pregnyl,zostało mi jeszcze hsg a później to już tylko porządna klinika leczenie niepłodności…

paszulka2009-11-05 15:59:31

Martucha zrób to HSG!!
I w sumie mogłabym napisać to co Kindze!! Czas jest po Twojej stronie!
Ciesz się życiem i baw na razie a przy okazji się starajcie. Żyjcie normalnie.

I nigdy ale to nigdy nie wolno sobie mówić, że się nie zasługuje albo, że nigdy Was to nie spotka?!
Niby dlaczego tak miałoby być?! NIe ma racjonalnego wytłumaczenia, więc taką myśl należy z głowy wyrzucic i już.
Bardzo wiele w naszej głowie można zmienić….

Ja czasem myślałam, że wszsytkie tak FISiują i piszą dużo o FISiowaniu a ja nie… nawet jak coś mnie męczy i miałam FISia to się tym nie dzieliłam na forum… nie umiałam inaczej… to myślałam, że może dlatego się nie udaje, że to kiszę w sobie … acz w tym cyklu do końca tak nie było…. bo kisiłam ale napisałam w jednym wątku “zdziwiłabym się bardzo gdyby to nie była ciąża” 😉 może uwolnienia FISia faktycznie pomogło?! 🙂

wykalaczka2009-11-05 16:56:54

Zamieszczone przez paszulka:Martucha zrób to HSG!!
I w sumie mogłabym napisać to co Kindze!! Czas jest po Twojej stronie!
Ciesz się życiem i baw na razie a przy okazji się starajcie. Żyjcie normalnie.

I nigdy ale to nigdy nie wolno sobie mówić, że się nie zasługuje albo, że nigdy Was to nie spotka?!
Niby dlaczego tak miałoby być?! NIe ma racjonalnego wytłumaczenia, więc taką myśl należy z głowy wyrzucic i już.
Bardzo wiele w naszej głowie można zmienić….

Ja czasem myślałam, że wszsytkie tak FISiują i piszą dużo o FISiowaniu a ja nie… nawet jak coś mnie męczy i miałam FISia to się tym nie dzieliłam na forum… nie umiałam inaczej… to myślałam, że może dlatego się nie udaje, że to kiszę w sobie … acz w tym cyklu do końca tak nie było…. bo kisiłam ale napisałam w jednym wątku “zdziwiłabym się bardzo gdyby to nie była ciąża” 😉 może uwolnienia FISia faktycznie pomogło?! 🙂

Zrobię Paszulko! jeśli pani dr uda się mnie wcisnąć to jeszcze w tym cyklu,a jak nie to w grudniowym
wspominała coś o laparoskopii,ale wolałabym zacząć od Hsg

ja tez nie uzewnętrzniam swoich tzw.fisiów-niby objawów,sprowadzam się szybko na ziemię,że to moja wyobraźnia,tak jest łatwiej,nakręcanie się potęguje później porażkę!
staram się podchodzić mniej emocjonalnie do starań ,porównując wcześniejsze cykle jest już lepiej
jak przypomnę sobie testowanie tydzień po owulacji to…:Wstyd:
zdaje się na los do końca roku,a potem sięgnę po fachową pomoc w klinice,o czym już pisałam
Twoja historia pozwala mieć siłę,siłę,żeby się nie poddawać!!!choć to bardzo trudne…
mój m mi tłumaczy,że przecież z nami wszystko ok!że będzie dzidziuś w swoim czasie,ale wiem,że w głębi serca też cierpi…
powiem ci jeszcze jedno….zbyt bardzo przejmuję się opinią innych,niektórzy już nas ogłosili niepłodną parą(pseudo rodzina ,mieszkająca za płotem-to bardzo przykre…)wiem,że ludzie płytcy i złośliwi,ale każda opinia w jakiś sposób się na nas odbija
nie potrafię się odszczeknąć.Gula mi staje w gardle i najchętniej bym się poryczała,a później jeszcze się tym gnębię…
zbyt emocjonalnie podchodzę do takich tematów,pewnie stąd ta wysoka prolaktyna…;)
pracuję cały czas nad sobą i jest coraz lepiej…
kurczę!no!!! piszę to i ryczę…chyba tego mi było trzeba…
:Buziaki:

paszulka2009-11-05 18:41:06

Zamieszczone przez Sara27:A mój największy lęk…niedawno mieliśmy problemy ja wypłakiwałam oczy, a on pewnego wieczoru wrócił do domu z malinką.Postanowiłam mu wybaczyć,ale czasmi bardzo się boję i nachodzą mnie myśli co będzi jeśli zrobi to jeszcze raz?co będzie jeśli nie zajdę w ciążę a on wpadnie z jakąś inną?

Zastanawiałam się nad tym co napisałaś.
Chyba bym nie wybaczyła i nie planowała rodziny z człowiekiem, który mnie zdradza i daje obawy co do stabliności związku. Na pewno może to działać jak środek antykoncepcyjny. Wiem, że kobiety różnie do tego podchodzą, ale ja bym tego nie przełknęła.

paszulka2009-11-05 18:42:01

Zamieszczone przez martucha25:kurczę!no!!! piszę to i ryczę…chyba tego mi było trzeba…
:Buziaki:

To też pomaga!! 🙂

ecatherina2009-11-05 22:03:48

Tylko czekałam, aż ktoś taki wątek założy…:(
Moje obawy, jak u Paszulki – lęk, że nie będę potrafiła kochać jeszcze jednego dziecka, bo całą miłość przelałam na Domi. Że o drugie staram się tylko dla mojej córeczki, bo ona bardzo chce rodzeństwo. A ja nie wiem czy jeszcze raz chcę przechodzić przez macierzyństwo od początku…
BUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU……..:Płacz:

sara272009-11-06 16:02:39

Zamieszczone przez paszulka:Zastanawiałam się nad tym co napisałaś.
Chyba bym nie wybaczyła i nie planowała rodziny z człowiekiem, który mnie zdradza i daje obawy co do stabliności związku. Na pewno może to działać jak środek antykoncepcyjny. Wiem, że kobiety różnie do tego podchodzą, ale ja bym tego nie przełknęła.

Oj nie było mi łatwo ale podobno czas leczy rany.Najlepsze jest to że nie przyznał się raz powiedział że to koleżanka w pracy dla żartów mu zrobił,raz że spotkał byłą, w co oczywiście nie uwieżyłam!A nawet gdyby,to wystarczy mi fakt że sobie pozwolił zrobić coś takiego,samo to pokazuje jaki ma do mnie szacunek.Ale chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego,nasz związek naprwadę jest idealny pod każdym względem przynajmnie tak mi się wydaje.Zobacze co będzie dalej, minęło już pare tygodni od tego incydentu.Jedno jest pewne kolejnego razu nie wybaczę, mam tylko nadzieję że nie będzie za póżno…

2009-11-07 13:33:05

Nie wiem, czy powinnam to pisac..ale wiem jedno. jesli ten incydent potraktowałas spokojnie, typu placz, zale i nic wiecej- zrobi to jeszcze raz, i drugi….Wybacz za szczerosc, ale znam kogos, kto jest w takiej sytuacji. Oni nie potrafią zakonczyc takich znajomości, jest im dobrze, choc na pewno mąż cie kocha. Musisz zrobic radykalne posuniecie, zeby zrozumiał, ze moze cie stracic, np wyprowadzic sie, wniesc pozew.Inaczej nie liczylabym na jego uczciwość. Chyba,ze… kolezanka zrobila mu glupi kawal, a nawet kolega. Czasem ludzie robią różne głupie rzeczy.

olusia2009-11-07 20:54:36

Wiem, że to nie wątek o wierności, ale ja też coś napiszę. Miałam kiedyś narzeczonego, po 4 latach bycia razem, zdradził mnie. Wrócił skruszony, przepraszał itp. Tak bardzo go kochałam, że chciałam wybaczyć. Ale nie dałam rady. Kiedy mnie całował i przytulał w głowie miałam myśli, że pewnie za chwilę pójdzie do tej drugiej. Męczyłam się jeszcze 2 miesiące i zerwałam z nim… Po tygodniu dowiedziałam się, że jest z tą zołzą. Do czego zmierzam… Nie wybaczyłabym zdrady mężowi. Miłość to nie wszystko. Ja potrzebuję jeszcze zaufania i bezpieczeństwa.

evelka2009-11-07 21:05:48

Zamieszczone przez olusia26:Wiem, że to nie wątek o wierności, ale ja też coś napiszę. Miałam kiedyś narzeczonego, po 4 latach bycia razem, zdradził mnie. Wrócił skruszony, przepraszał itp. Tak bardzo go kochałam, że chciałam wybaczyć. Ale nie dałam rady. Kiedy mnie całował i przytulał w głowie miałam myśli, że pewnie za chwilę pójdzie do tej drugiej. Męczyłam się jeszcze 2 miesiące i zerwałam z nim… Po tygodniu dowiedziałam się, że jest z tą zołzą. Do czego zmierzam… Nie wybaczyłabym zdrady mężowi. Miłość to nie wszystko. Ja potrzebuję jeszcze zaufania i bezpieczeństwa.

Święte słowa, :Hura!:

chup2009-11-10 13:54:41

Niezły wątek oczyszczający… to i ja się wyżalę…
Z jednej strony bardzo pragnę drugiego maluszka… bardzo chciałabym być w ciąży, im szybciej tym lepiej. Również dlatego, że nie lubię już swojej pracy, a to byłby sposób żeby z nią skończyć i na spokojnie doczekać rozwiązania na zwolnieniu lek. a potem nowa praca. Z drugiej strony pojawia się wiele obaw z tym związanych… jak nie zajdę a mnie zwolnią to czy będę mogła się dalej starać? czy odłożę to bo będę musiała znaleźć nową pracę? A jak znajdę to jak tu się starać na nowym etacie?
Z jednej strony pragnę drugiego maleństwa jak najszybciej, z drugiej wiem że to nie takie hop siup… a im dłużej będziemy się starać, tym więcej argumentów żeby przestać się pojawi na drodze. Mam nieregularne cykle, przed 1 ciążą podejrzenie pcos… boję się że im dłużej będziemy czekać, tym pesymistyczniej będę do tego podchodzić i zablokuję psychikę na dobre.
Z jednej strony chciałabym maleństwo, z drugiej mamy małe mieszkanie i wiem że byłoby nam trochę ciasno.
Nigdy nie myślałam, że przestałabym kochać córeczkę, ale czy drugie maleństwo nie ‘zabrałoby’ mojego czasu który teraz jest tylko dla niej?
Chcę maluszka, ale czy sobie poradzę? Mój mąż czasem pomaga mniej, czasem więcej. Pamiętam jednak, że czas po porodzie był bardzo ciężki, czy chcę tego znów?
Czy nie wezmę za dużo na siebie, bo myślę że ‘chcę’?
Czy jakk w końcu (jeśli w ogóle) zajdę, czy dziecko będzie zdrowe, czy nie poronie…
Boszzz… mam tak wiele obaw, a jednocześnie tak bardzo pragnę znów zostać mamą. Nie mogę się doczekać, a tak bardzo się boję…
Ale chyba najbardziej (przynajmniej dziś) boję się że nie zajdę w ciążę przez długi czas, a potem życie nie pozwoli mi się starać nawet…
A poza tym… czy ja w ogóle moge mówić o staraniach?? Nie mierzę temp., nie obserwuję cyklu, kochamy się z mężem sporadycznie (bo nasze życie to właściwie ciągłe mijanie się w drzwiach, więc nie ma czasu, a czasem też sił czy ochoty).
Kobiety liczą, planują, kochają się ‘kiedy trzeba’ i nie zachodzą, to dlaczego mi miałoby się udać….
ale ja tak bardzo tego chce…. chce mi się wyć….

uffff… ale jakoś mi tak lżej teraz… dzięki :Niepewny:

sara272009-11-15 12:16:27

Kochane,wiem że to formu ani ten wątek nie jest o zdradach ale nie chcę pisać na innym bo wśród Was czuję się naj lepiej:Hyhy:a poprostu muszę się gdzieś wyżalić:Płacz::Płacz:pisałam Wam niedawno o tym co mnie spotkało…a dziś rano znalazłam w jego telefonie dziwne smy powiedzcie mi czy to co w nich pisze jest czarne na białym czy tylko ja nie chcę widzieć tego co się dzieję naprawdę bo boję się prawdy.1)sms-(tłumacze z greckiego więc tak dosłownie się nie da)Powiedział mi jeden ptaszek że pracujesz dziś do 12 ja wychodzę(idę)! 2)co słychać Dimitraki(zdrobnienie od jego imenia)gdzie jedziesz.ja jestem na Galatsy(dzielnica Aten) spróbuj nie przyjechać!czy coś takiego ja to tak odebrałam adrenalina mi skoczyła i zawsze jak siekają mnie nerwy robi mi się luka w pamięci coś jeszcze było po między ale pamiętam:Wstyd:ZAŁAMAMaŁAM SIĘ CAŁKOWICIE.

wykalaczka2009-11-15 12:43:00

Zamieszczone przez Sara27:Kochane,wiem że to formu ani ten wątek nie jest o zdradach ale nie chcę pisać na innym bo wśród Was czuję się naj lepiej:Hyhy:a poprostu muszę się gdzieś wyżalić:Płacz::Płacz:pisałam Wam niedawno o tym co mnie spotkało…a dziś rano znalazłam w jego telefonie dziwne smy powiedzcie mi czy to co w nich pisze jest czarne na białym czy tylko ja nie chcę widzieć tego co się dzieję naprawdę bo boję się prawdy.1)sms-(tłumacze z greckiego więc tak dosłownie się nie da)Powiedział mi jeden ptaszek że pracujesz dziś do 12 ja wychodzę(idę)! 2)co słychać Dimitraki(zdrobnienie od jego imenia)gdzie jedziesz.ja jestem na Galatsy(dzielnica Aten) spróbuj nie przyjechać!czy coś takiego ja to tak odebrałam adrenalina mi skoczyła i zawsze jak siekają mnie nerwy robi mi się luka w pamięci coś jeszcze było po między ale pamiętam:Wstyd:ZAŁAMAMAŁAM SIĘ CAŁKOWICIE.

:Przytulam:
myślę,że teraz już nigdy nie zaufasz swojemu partnerowi,nawet jeśli taką wiadomość przyśle koleżanka…chociaż treść faktycznie podejrzana:Hmmm…:
podobnie jak dziewczyny nie potrafiłabym wybaczyć zdrady!Prześladował by mnie ciągle podejrzenia…już nie mówię nawet o momencie zbliżenia:Boje się: nie potrafiłabym 🙁
przypomnij mi jesteście małżeństwem?bo nie pamiętam:Wstyd:

sara272009-11-15 15:23:25

Zamieszczone przez martucha25::Przytulam:
myślę,że teraz już nigdy nie zaufasz swojemu partnerowi,nawet jeśli taką wiadomość przyśle koleżanka…chociaż treść faktycznie podejrzana:Hmmm…:
podobnie jak dziewczyny nie potrafiłabym wybaczyć zdrady!Prześladował by mnie ciągle podejrzenia…już nie mówię nawet o momencie zbliżenia:Boje się: nie potrafiłabym 🙁
przypomnij mi jesteście małżeństwem?bo nie pamiętam:Wstyd:

Nie,zaręczni jesteśmy ślub mieliśmy wziąść w styczniu…

olusia2009-11-15 15:40:55

Sara a pytałaś go o te smsy? Zapytaj. Ja nie będę ci mówić co powinnaś a czego nie, to nie moje życie. Ale dla mnie to oczywiste. Ja bym nie była z kimś komu nie mogę ufać. Jesteście dopiero przed ślubem a co będzie potem? Jeśli miałby cię zdradzać to lepiej to zakończyć na jak najwcześniejszym etapie. Potem jak dojdą dzieci, wspólne zobowiązania itp będzie bardzo ciężko odejść. Zastanów się dobrze czy na pewno chcesz żyć z człowiekiem, który kręci coś na boku.

sara272009-11-15 15:55:00

Zamieszczone przez olusia26:Sara a pytałaś go o te smsy? Zapytaj. Ja nie będę ci mówić co powinnaś a czego nie, to nie moje życie. Ale dla mnie to oczywiste. Ja bym nie była z kimś komu nie mogę ufać. Jesteście dopiero przed ślubem a co będzie potem? Jeśli miałby cię zdradzać to lepiej to zakończyć na jak najwcześniejszym etapie. Potem jak dojdą dzieci, wspólne zobowiązania itp będzie bardzo ciężko odejść. Zastanów się dobrze czy na pewno chcesz żyć z człowiekiem, który kręci coś na boku.

Ja wiem,dlmnie to też oczywiste.Poprostu to do mnie nie dociera…takie plany,i wszystko poległo w gruzach.Czy pytałam?tak,durnie się wykręca,zero normalnej odpowiedzi.Gdyby nie te cholerne tabletki po ktrórych czuję się jak by mnie pociąg rozjechał to poprostu bym:Impreza:zresztą chyba wogóle przerwię tą całą terapię……

olusia2009-11-15 16:02:20

Sara nawet nie ma odwagi normalnie się przyznać. A te wykręty… wrrr
Czasem wydaje się, że świat nam się zawalił ale zazwyczaj okazuje się, że po tym trzęsieniu ziemi czeka na nas coś dobrego. Tak więc przymyśl dobrze swoją sytuację. Może jak potrząśniesz swoim facetem i powiesz, że odchodzisz to się opamięta?

evelka2009-11-15 16:16:06

Zamieszczone przez Sara27:Kochane,wiem że to formu ani ten wątek nie jest o zdradach ale nie chcę pisać na innym bo wśród Was czuję się naj lepiej:Hyhy:a poprostu muszę się gdzieś wyżalić:Płacz::Płacz:pisałam Wam niedawno o tym co mnie spotkało…a dziś rano znalazłam w jego telefonie dziwne smy powiedzcie mi czy to co w nich pisze jest czarne na białym czy tylko ja nie chcę widzieć tego co się dzieję naprawdę bo boję się prawdy.1)sms-(tłumacze z greckiego więc tak dosłownie się nie da)Powiedział mi jeden ptaszek że pracujesz dziś do 12 ja wychodzę(idę)! 2)co słychać Dimitraki(zdrobnienie od jego imenia)gdzie jedziesz.ja jestem na Galatsy(dzielnica Aten) spróbuj nie przyjechać!czy coś takiego ja to tak odebrałam adrenalina mi skoczyła i zawsze jak siekają mnie nerwy robi mi się luka w pamięci coś jeszcze było po między ale pamiętam:Wstyd:ZAŁAMAMaŁAM SIĘ CAŁKOWICIE.

:Przytulam::Przytulam:, nie ciekawa sytuacja, ale ja bym go przycisnęła, dobrze ze nie jesteście małżeństwem, wiam że to trudne, ale jeśli to faktycznie jest to o czym myślisz to skończ to jak najszybciej , bo póżniej będzie trudniej kochana, :Kciuki:

sara272009-11-15 16:38:07

dzięki za słowa otuchy,jesteście kochane:Przytulam:wypiera się i tyle jego odp to TAKA JEDNA zresztą gdyby to był polak to gadka by zupęłnie inaczej wyglądała….a grek??to już taka mentalność,inna kultura,naprawdę trudno trafić na normalnego faceta.Ja zawsze się śmiałam że grecka rodzina wygląda tak:żona,2 dzieci,pies i kochanka nie przypuszczałam że i ja tak skończkę.Wmawiałam sobie że nie,on jest inny.Oszaleję dzisiaj,głowa mi pęka,język to już sztywny od wypalonych papierosów.Siedzię i myślę….

wykalaczka2009-11-15 17:32:43

Zamieszczone przez Sara27:dzięki za słowa otuchy,jesteście kochane:Przytulam:wypiera się i tyle jego odp to TAKA JEDNA zresztą gdyby to był polak to gadka by zupęłnie inaczej wyglądała….a grek??to już taka mentalność,inna kultura,naprawdę trudno trafić na normalnego faceta.Ja zawsze się śmiałam że grecka rodzina wygląda tak:żona,2 dzieci,pies i kochanka nie przypuszczałam że i ja tak skończkę.Wmawiałam sobie że nie,on jest inny.Oszaleję dzisiaj,głowa mi pęka,język to już sztywny od wypalonych papierosów.Siedzię i myślę….

dziewczyno nie truj się papierochami,tylko wszystko na spokojnie przemyśl…
co to za wymówka taka jedna!!!???
rozumiem,że mieszkacie razem ,a poznałaś go pracując w Grecji?to jest twoje czy jego mieszkanie?długo jesteście razem?(jeśli można wiedzieć oczywiście)

faktycznie skoro już teraz Ci robi takie numery to co będzie po ślubie…:Strach:
jesteś na pewno fajną,wartościową babką,a chłopów nie mało na świecie,nie marnuj sobie życia,skoro tyle niewiadomych i niepewności jest w waszym związku!!!

Znasz odpowiedź na pytanie: walka o optymizm?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
strach przed dziecmi z dysfunkcjami
Moja córcia chodzi do akademii artystycznej (takie mini przedszkole) do jednego z oddziałów domu kultury . Przedwczoraj dowiedzieliśmy się ( wszyscy rodzice) iz budynek ma być podzielony na dwie części
Czytaj dalej
Wiek przedszkolny
Nocne moczenie i nietylko
Witam Mam taki problem :moja prawie pięcioletnia córeczka często moczy się w nocy, mało tego czasem zdarza się wypadek w przedszkolu. :Stres: Byłam już u lekarza i wszystko od strony
Czytaj dalej