Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #29663

    monikavi

    Wreszcie nas wypuścili, dopiero wczoraj bo pojawiły się komplikacje. Przyjęli nas do szpital w środę a na czwartek rano był zaplanowany zabieg operacyjny tej nieszczęsnej przepukliny. Ostanie ciumkanie mały miał więc w czwartek o 6:00 i o dziwo dotrwał do 11:00. Podali mu głupiego jasia i zabrali. A tak się cieszył jak go zwozili na dół na blok operacyjny jakby jechał na wycieczkę. Z tego co mówił lekarz do 14:00 mały miał być z nami z powrotem. Oddali nam go jednak dopiero przed 17:00 bo zbyt mocno zareagował na narkozę i nie mógł się wybudzić, a my przez te dwie godziny odchodzilśmy od zmysłów. Jak go oddali to się darł w niebogłosy bo taki był głodny , ale nie mógł ciumkać jeszcze przez 1,5 h, żeby nie wymiotował. Te 1,5h godziny to były wieki z małym krzyczącym na rękach. Jednakże okazało się że to jeszcze nie koniec niespodzianek. Mały już nawet nie głodny nadal przeraźliwie płakał a wieczorem to już był istny dramat bo on aż tracił przytomność od tego bólu i krzyku, a rana nie powinna go aż tak bolecćjak się dowiedziałam. Siostry zrobiły mu lewatywę, dały czopki, masowały i nadal bez zmian. Potem włożyły mu rurkę do odbytu i wtedy pojawiła się krew więc natychmiast wezwano lekarza. Jak zobaczył rozwrzeszczanego Matiego, włożył mu palec do odbytu znów krew i panika w oczach bo podejrzewał sklejenie jelit, kazał mu nic nie podawać do picia bo może znów będzie operowany. Szybko kazali nam zejść z małym na USG i prześwietlenie. Zawinęłam go w koc i pędem na dół, była już 23:00, ściskałam go z całych sił i nawet mężowi nie chciałam oddać, cały czas się modliłam i prosiłam Boga żeby nam go nie zabierał. Mój niepokój był związany również z faktem że mój 6-cio miesięczny braciszek zmarł na stole operacyjnym na skręt jelit wiele lat temu, bo za późno wykryli co jest grane. Pocieszałam się że teraz jest lepsza aparatura i będzie ok. USG to był pikuś w stosunku do tego prześwietlenia, bo go musieli spionizować, czyli włożyć do takie tuby i przywiązać a ja go trzymałam żeby nie wypadł. Wtedy to on dopiero się darł biedak. Na szczęście badania wykazały tylko straszne zagazowanie ale w szpitalu nie mieli nawet leków na to i mąż jeździł w nocy do apteki po Esputicon. Dwie godziny po podaniu leku mały się odgazowal i było ok ale w następny wieczór była powtórka z rozrywki. Znów USG, badania krwi itd. W końcu upewnili się że to po prostu kolka której dotychczas nie doświadczyliśmy dzięki Bogu. Postanowili nas wiec wypuścić w poniedziałek,
    Przeżyłam chyba największy koszmar w życiu. Mam nadzieję że moje dziecko już nigdy nie będzie tak cierpiało i nie napędzi nam takiego stracha. Ręce mam po kostki od noszenia go non stop a w uszach mi dzwoni od tego przeraźliwego krzyku. Najgorsze mam nadzieję za nami.
    Od tego noszenia musiałam wczoraj odwiedzić ginkę bo rana po cc zaczęła mi krwawić w 4 miejscach równocześnie ( takie krwiaki mi się aż porobiły), ale podobno to minie.
    Wracamy powoli do równowagi psychicznej. Mały tak się cieszy że jest w domu że szok. Ciumka non stop bo tak potrzebuje mojej bliskości. Rana się goi , siniaki po wkłóciach bledną.
    Po tych przeżyciach zupełnie inaczej patrzę na pewne rzeczy już nie przejmuje się błachostkami bo to nie one się liczą w życiu. DZIĘKUJE BOGU ZA TO.. …ŻE JEST!!!!

    A wam kochane forumowiczki dziękuję za wsparcie. Trzymajcie się ciepło. Mati śpi teraz słodko obok mnie a ja patrzę w niego i cieszę się że z nami jest. Pozdrawiam


    Monika i Mateuszek ur. 27.06.2003

    #391909

    Anonim

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Cieszę się, że wszystko dobrze poszło.

    [i] Asia i Julia (14 m-cy)



    #391910

    daga25

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Bardzo cieszymy się, że wszystko dobrze się skończyło. Teraz cieszcie się swoja bliskością. Niech Mateuszek ciumcia sobie do woli przy mamusi Ucałuj go od nas w czółko.

    Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003

    #391911

    jessi

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Straszne,że czasami musimy przechodzić przez takie rzeczy.Najważniejsze,że wszystko jest już dobrze i jesteście w domku.Życzę dużo zdrówka tobie i synkowi.

    Jessi i Weroniczka z 20.03.2003

    #391912

    agak

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    to prawda najważniejsze że już po wszystkim – życzę Mu żeby na jego drodze życia spotykały go odtąd same przyjemne rzeczy 🙂

    AGAK + Izunia (26.05.2003)

    #391913

    agus-25

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Faktycznie przeżyłaś prawdziwy koszmar. Dobrze, że wszystko powróciło do normy. Życzymy szybkiego wygojenia ran .

    Agus i Kamilek (24.03.2003)



    #391914

    klucha

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Na całe szczęście już po wszystkim.
    I razem z wami cieszę się waszym szczęściem
    Trochę mnie wystraszyłaś bo moja Zuzanka ma przepuklinę pępkową od urodzenia i 2 przepukliny w niezrośniętych mięśniach brzuszka, które pojawiły się nie tak dawno. Najpawdopodobniej czeka ją operacja. :((

    Izka i Zuzanka (12.V.2002)

    #391915

    iwwoj

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Po troszę Was rozumiem. KONRAD był znieczulany jak miał 3 mies i też bardzo się bałam , że się nie obudzi. Na szczęście nie przeżyłam takiego koszmaru bo wszystko poszło dobrze.
    Czasami się zastanawiam jak silne muszą być kobiety aby przejść przez takie doświadczenia i nie zbzikować.
    Bardzo się ciesze , że to już za Wami. Mam głęboką wiarę , ze teraz będzie wszystko ok.
    Pozdrawiam mocno.

    Iwona i KONRAD (ur.10.01.03)

    #391916

    monikavi

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Nie martw się u nas ta przepuklina była niczym w porównaniu z tymi pieprzonymi megakolkami. Pozdrawiam


    Monika i Mateuszek ur. 27.06.2003

    #391917

    ala25

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Koszmar!!!
    dobrze, ze sie juz skonczyl


    Ala i Filipek
    ur.29.07.2003



    #391918

    kas

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Toście się nacierpieli…
    Dobrze, że już jesteście w domu i wszystko w porządku

    Kaśka mama Zuzanki (16.10.2002)

    #391919

    sroczka

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Witajcie w domku!
    Ja byłam z małym ponad 2 tygodnie w w szpitalu, miał zapalenie płuc. Też się biedak nacierpiał i wypłakał, miał 5 razy zmieniany welflon podczas całego pobytu, bo co kilka dni sie zatykał i trzeba było nowy zakładać. Wiem jak to jest i życzę Wam abyście juz nigdy więcej nie musieli odwiedzać szpitali! Duzo zdrówka

    Ela i Adaś 16.08.2003



    #391920

    Anonim

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    oj…duzo przeszliscie………….:((( Biedny Mateuszek- ale na pewno szybko zapomni! Oby juz Was ominely takie przykre momenty!Pzdr!

    guciak i Ninka 27.04.2003

    #391921

    pluto

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Dzielna z Ciebie Mamusia !!!!!!!!!!!!!!! Ucałuj Matiego !!!!!!!!!!!!!!! I siebie też !!!!!!!!!!!!!! Od Karolka !!!!!!!!!!!!

    Julka i 16 miesięczny Karolek

    #391922

    monia27

    Re: Wróciliśmy po szpitalnym koszmarze!

    Matko kochana!No to dzielna z dziebie kobietka ,ciezka sprawa z takim pobytem w szpitalu .Samo czytanie bylo dla mnie ciezkie a co dopiero przezycie czegos takiego .Ciesze sie razem z Toba ze juz po wszystkim.Przytulaj malego bez konca ,biedaczek .Najwaznejsze ze juz po wszystkim

    Monia i Tymonek (08.08.03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close