Wścibskość…czyli kto z kim i gdzie;)

Kurcze…mieszkam tu sobie spokojnie od ponad roku i żyło mi się dobrze. Sąsiedzi nie upierdliwi, mało wścibscy- jest ok.

Jak bardzo się myliłam! 😉

Mam opiekunkę, która przychodzi do nas na kilka godz. dziennie. I siedzi zazwyczaj w piaskownicy. A tam- wiadomo, jakie klimaciki panują, hehe. No nic.

Jestem sobie w tej piaskownicy, czekam na Baśkę ( opiekunka), jest, idzie! Mówię do Mata- o, zobacz kto idzie! Na co moja sąsiadlka z dołu, starsza kobita nie wytrzymała i leci do mnie i pyta;
– A TO PANI SIOSTRA?????
-NIE…
-A TAKA PODOBNA…
-…..
– A MIESZKA GDZIES BLISKO?
– NIE! TO OPIEKUNKA.

To mnie lekko rozbawiło. Ale na drugi dzień Baśka mi donosi,że zahaczyła ją inna sąsiadka i zaczęła przesłuchanie- czy ona z nami mieszka (?!) czy jest rodziną itd.

To już mnie wkurzyło. Potem idę do pisakownicy, uśmiecha się mnie jakaś kobieta. I mówi,że młodszy syn to do taty baaardzo podobny! Kurde- wiedzę ja pierwszy raz na oczy! 😮 I ona wie, że mam opiekunkę itd.

Mój mąż to w piaskownicy może z dwa razy się pojawił…a pani jaka sprytna, no! Nawet podobieństwa się dopatrzyła.

Kurde- może awantury jakieś porobić czy co? kochanka sobie sprawić??? Bo tak muszą se ludzie sztucznie tematów szukać…;)

Też macie takich wścibskich sąsiadów?

60 odpowiedzi na pytanie: Wścibskość…czyli kto z kim i gdzie;)

lilavati2008-06-26 07:00:18

Zamieszczone przez ahimsa:

Też macie takich wścibskich sąsiadów?

Sąsiadów nie ale opiekunki w piaskownicy są na bieżąco we wszystkich tematach:o

nusiak2008-06-26 07:01:52

Zamieszczone przez ahimsa:Kurcze…mieszkam tu sobie spokojnie od ponad roku i żyło mi się dobrze. Sąsiedzi nie upierdliwi, mało wścibscy- jest ok.

Jak bardzo się myliłam! 😉

Mam opiekunkę, która przychodzi do nas na kilka godz. dziennie. I siedzi zazwyczaj w piaskownicy. A tam- wiadomo, jakie klimaciki panują, hehe. No nic.

Jestem sobie w tej piaskownicy, czekam na Baśkę ( opiekunka), jest, idzie! Mówię do Mata- o, zobacz kto idzie! Na co moja sąsiadlka z dołu, starsza kobita nie wytrzymała i leci do mnie i pyta;
– A TO PANI SIOSTRA?????
-NIE…
-A TAKA PODOBNA…
-…..
– A MIESZKA GDZIES BLISKO?
– NIE! TO OPIEKUNKA.

To mnie lekko rozbawiło. Ale na drugi dzień Baśka mi donosi,że zahaczyła ją inna sąsiadka i zaczęła przesłuchanie- czy ona z nami mieszka (?!) czy jest rodziną itd.

To już mnie wkurzyło. Potem idę do pisakownicy, uśmiecha się mnie jakaś kobieta. I mówi,że młodszy syn to do taty baaardzo podobny! Kurde- wiedzę ja pierwszy raz na oczy! 😮 I ona wie, że mam opiekunkę itd.

Mój mąż to w piaskownicy może z dwa razy się pojawił…a pani jaka sprytna, no! Nawet podobieństwa się dopatrzyła.

Kurde- może awantury jakieś porobić czy co? kochanka sobie sprawić??? Bo tak muszą se ludzie sztucznie tematów szukać…;)

Też macie takich wścibskich sąsiadów?

wscibskich nie ale i tak na takim blokowisku jak moje wszyscy wszytsko wiedza o sobie. a piaskownica to zrodlo informacji 🙂
dlatego ja sie nie nadaje do zycia na osiedlu – jak napisalam wczesniej nie moge sie doczekac przeprowadzki 🙂 tam tylko rodzina kaczek nas podglada 🙂

lilavati2008-06-26 07:04:16

Zamieszczone przez krecik_75:tam tylko rodzina kaczek nas podglada 🙂
Mam złe skojarzenia 😉

goooosia2008-06-26 07:04:45

Zamieszczone przez ahimsa:Kurcze…mieszkam tu sobie spokojnie od ponad roku i żyło mi się dobrze. Sąsiedzi nie upierdliwi, mało wścibscy- jest ok.

Jak bardzo się myliłam! 😉

Mam opiekunkę, która przychodzi do nas na kilka godz. dziennie. I siedzi zazwyczaj w piaskownicy. A tam- wiadomo, jakie klimaciki panują, hehe. No nic.

Jestem sobie w tej piaskownicy, czekam na Baśkę ( opiekunka), jest, idzie! Mówię do Mata- o, zobacz kto idzie! Na co moja sąsiadlka z dołu, starsza kobita nie wytrzymała i leci do mnie i pyta;
– A TO PANI SIOSTRA?????
-NIE…
-A TAKA PODOBNA…
-…..
– A MIESZKA GDZIES BLISKO?
– NIE! TO OPIEKUNKA.

To mnie lekko rozbawiło. Ale na drugi dzień Baśka mi donosi,że zahaczyła ją inna sąsiadka i zaczęła przesłuchanie- czy ona z nami mieszka (?!) czy jest rodziną itd.

To już mnie wkurzyło. Potem idę do pisakownicy, uśmiecha się mnie jakaś kobieta. I mówi,że młodszy syn to do taty baaardzo podobny! Kurde- wiedzę ja pierwszy raz na oczy! 😮 I ona wie, że mam opiekunkę itd.

Mój mąż to w piaskownicy może z dwa razy się pojawił…a pani jaka sprytna, no! Nawet podobieństwa się dopatrzyła.

Kurde- może awantury jakieś porobić czy co? kochanka sobie sprawić??? Bo tak muszą se ludzie sztucznie tematów szukać…;)

Też macie takich wścibskich sąsiadów?

nie – na szczescie 😉 pelna anonimowosc 😀
za to jak jezdze do tesciow to mnie wszyscy znaja w ich miejscowosci, bo mala i wszyscy wszystko wiedza 🙁 idziemy na spacer i po drodze mijamy kilka osob a wszystkie podbiegaja do wozka, komentuja moja figure, ze juz tak szybko wrocilam do “swoich” gabarytow, a przeciez cesarke mialam!!!! wiedza jak moje dziecko sie nazywa, a ja wielu z nich na oczy wczesniej nie widzialam…….
przeraza mnie to!!!!

hehehe z kochankiem dobry pomysl – to by sie dzialo w piaskownicy!!!!:D;)

goooosia2008-06-26 07:06:37

Zamieszczone przez aniast:Mam złe skojarzenia 😉

😉 ja tez 😉

chilli2008-06-26 07:09:09

Zamieszczone przez aniast:Sąsiadów nie ale opiekunki w piaskownicy są na bieżąco we wszystkich tematach:o

no – jeszcze jeden powod dla ktorego nie bede miec opiekunki mam nadzieje.
chociaz zaczynam sie lamac 🙁

nusiak2008-06-26 07:09:51

Zamieszczone przez aniast:Mam złe skojarzenia 😉

o rany faktycznie !!!!!! ale uwierzcie mialam na mysli ŚLICZNE 🙂 kaczuszki – plywaja po naszym stawie 🙂

2008-06-26 07:17:54

Zamieszczone przez ahimsa:Kurcze…mieszkam tu sobie spokojnie od ponad roku i żyło mi się dobrze. Sąsiedzi nie upierdliwi, mało wścibscy- jest ok.

Jak bardzo się myliłam! 😉

Mam opiekunkę, która przychodzi do nas na kilka godz. dziennie. I siedzi zazwyczaj w piaskownicy. A tam- wiadomo, jakie klimaciki panują, hehe. No nic.

Jestem sobie w tej piaskownicy, czekam na Baśkę ( opiekunka), jest, idzie! Mówię do Mata- o, zobacz kto idzie! Na co moja sąsiadlka z dołu, starsza kobita nie wytrzymała i leci do mnie i pyta;
– A TO PANI SIOSTRA?????
-NIE…
-A TAKA PODOBNA…
-…..
– A MIESZKA GDZIES BLISKO?
– NIE! TO OPIEKUNKA.

To mnie lekko rozbawiło. Ale na drugi dzień Baśka mi donosi,że zahaczyła ją inna sąsiadka i zaczęła przesłuchanie- czy ona z nami mieszka (?!) czy jest rodziną itd.

To już mnie wkurzyło. Potem idę do pisakownicy, uśmiecha się mnie jakaś kobieta. I mówi,że młodszy syn to do taty baaardzo podobny! Kurde- wiedzę ja pierwszy raz na oczy! 😮 I ona wie, że mam opiekunkę itd.

Mój mąż to w piaskownicy może z dwa razy się pojawił…a pani jaka sprytna, no! Nawet podobieństwa się dopatrzyła.

Kurde- może awantury jakieś porobić czy co? kochanka sobie sprawić??? Bo tak muszą se ludzie sztucznie tematów szukać…;)

Też macie takich wścibskich sąsiadów?

haha, klasika 🙂
ja jestem z tych, którzy są letnio zainteresowani co u innych osiedlowiczów słychać i ten fakt nie daje spokoju reszcie towarzystwa. Bo jak to, o mnie niewiele wiadomo, ja nie pytam…
zawsze więc znajdzie się ktoś, kto zręcznym “obojętnym” pytaniem tak dokręci, że z moich półsłówek ułoży historię, którą będzie mógł przekazać światu 😉
a jeszcze zadziwiają mnie zawsze kobiety, które znają imiona wszystkich dzieci na placu zabaw, potrafią dopasować dziecko do matki a nawet ojca (który jak np. twój mąż bywa na placu od święta), wiedzą do jakiego przedszkola/ szkoły chodzi delikwent, ile ma lat i w którym bloku mieszka :O. Ja mimo szczerych chęci nie jestem w stanie połowy tego ogarnąć

lilavati2008-06-26 07:25:36

Zamieszczone przez daga28:
a jeszcze zadziwiają mnie zawsze kobiety, które znają imiona wszystkich dzieci na placu zabaw, potrafią dopasować dziecko do matki a nawet ojca (który jak np. twój mąż bywa na placu od święta), wiedzą do jakiego przedszkola/ szkoły chodzi delikwent, ile ma lat i w którym bloku mieszka :O. Ja mimo szczerych chęci nie jestem w stanie połowy tego ogarnąć

😮 już się zarumieniłam, jestem z tych co łapią imiona maluchów w mig i nie mam problemów z przypasowaniem bąbli do ich właściciela – do podanych informacji dorzucę (o ile padną wcześniej) daty urodzin dziecka – po prostu u mnie takie info natychmiast jest kodowane

ahimsa2008-06-26 07:30:12

Zamieszczone przez daga28:haha, klasika 🙂
ja jestem z tych, którzy są letnio zainteresowani co u innych osiedlowiczów słychać i ten fakt nie daje spokoju reszcie towarzystwa. Bo jak to, o mnie niewiele wiadomo, ja nie pytam…
zawsze więc znajdzie się ktoś, kto zręcznym “obojętnym” pytaniem tak dokręci, że z moich półsłówek ułoży historię, którą będzie mógł przekazać światu 😉
a jeszcze zadziwiają mnie zawsze kobiety, które znają imiona wszystkich dzieci na placu zabaw, potrafią dopasować dziecko do matki a nawet ojca (który jak np. twój mąż bywa na placu od święta), wiedzą do jakiego przedszkola/ szkoły chodzi delikwent, ile ma lat i w którym bloku mieszka :O. Ja mimo szczerych chęci nie jestem w stanie połowy tego ogarnąć

Ło matko, to jak ja! Niektórzy sąsiedzi się pewnie na mnie poobrażali bo niektórych to dopiero po roku zaczaiłam! A tak nie mówiłam dzień dobry bo po prostu nie kojarzyłam. Mnie kompletnie nie interesuje, co Kowalska ma na obiad! I wpienia mnie takie zaglądanie do naszego życia.

Ja też nie plotkuję, piaskownicę omijam szerokim łukiem. Mało wiem o sąsiadach. I nie interesuje mnie to.

Ale jak widac nie działa to w obie strony…jak widzę tę druga sąsiadkę to gotuje sie we mnie. Ten sztuczny uśmiech przyklejony na gębę. I za każdym razem mam ochotę albo powiedzieć jej by MNIE pytała o moje koneksje rodzinne- ja chętnie odpowiem;) albo zapytać niewinnie czy ten pan co przychodzi do jej córki czy to tatuś dziecka? bo nie widzę by miała męża :p

Chciałabym…ale mnie chyba na to nie stać.

ahimsa2008-06-26 07:31:55

Zamieszczone przez aniast:Mam złe skojarzenia 😉
Noo, bardzo złe! hihi

2008-06-26 07:36:57

Zamieszczone przez aniast:😮 już się zarumieniłam, jestem z tych co łapią imiona maluchów w mig i nie mam problemów z przypasowaniem bąbli do ich właściciela – do podanych informacji dorzucę (o ile padną wcześniej) daty urodzin dziecka – po prostu u mnie takie info natychmiast jest kodowane

😀
ja za niecały rok zmieniam adres i pewnie się wcześniej wyprowadzę, niż to spamiętam 🙂
aha i w życiu przenigdy nie zapamiętam jak się nazywają te dzieci i ich rodzice, nauczyłam się dwóch nazwisk i kilku maminych imion i jestem z siebie szalenie dumna 🙂

ahimsa2008-06-26 07:37:36

Zamieszczone przez szpilki:no – jeszcze jeden powod dla ktorego nie bede miec opiekunki mam nadzieje.
chociaz zaczynam sie lamac 🙁

Boisz się, że opiekunka będzie plotkować? Jak mają Cię obgadać, wniknąć w Twe życie to zrobią i bez niej…ludzie są pomysłowi!

Ja myślę,że ludzi kłuło w oczy to, że “jak to! siedzi w domu i opiekunkę ma!” haha…nie mogło się to im w głowach pomieścić;)
Więc może to choć siostra jest…:)

lilavati2008-06-26 07:39:55

Zamieszczone przez daga28:😀
ja za niecały rok zmieniam adres i pewnie się wcześniej wyprowadzę, niż to spamiętam 🙂
aha i w życiu przenigdy nie zapamiętam jak się nazywają te dzieci i ich rodzice, nauczyłam się dwóch nazwisk i kilku maminych imion i jestem z siebie szalenie dumna 🙂

Nazwisk nie znam 🙂 tzn nie wszystkie:D, za to mój mąż podobnie jak Ty wkręcony na maksa – nawet ze wzrokowym zapamiętaniem sąsiadów ma problemy

chilli2008-06-26 07:42:14

Zamieszczone przez aniast:😮 już się zarumieniłam, jestem z tych co łapią imiona maluchów w mig i nie mam problemów z przypasowaniem bąbli do ich właściciela – do podanych informacji dorzucę (o ile padną wcześniej) daty urodzin dziecka – po prostu u mnie takie info natychmiast jest kodowane

no
ja cale forum pamietam 😉

ahimsa2008-06-26 07:45:38

Zamieszczone przez szpilki:no
ja cale forum pamietam 😉

U mnie to się przekłada na wszystko…na forum dłuugo nie kumałam ludzi:) Tylko co poniektórych;) nie mam pamięci do twarzy i ludzie się na mnie obrażają bo ich nie kumam.

tusiaaa242008-06-26 07:47:25

Zamieszczone przez aniast:Sąsiadów nie ale opiekunki w piaskownicy są na bieżąco we wszystkich tematach:o

dokladnie jak u mnie 🙂

czego ja sie dowiaduje jak z Ewcia chodze do piachu … heheh

ahimsa2008-06-26 07:51:39

Zamieszczone przez tusiaaa24:dokladnie jak u mnie 🙂

czego ja sie dowiaduje jak z Ewcia chodze do piachu … heheh
Opiekunki i babcie…masakra. W ogóle to ja marzę by stąd uciec na te swoje mazury. Ale teraz jeszcze nie mogę…miotam się między moją chęcią a np. lepszymi możliwościami dla dzieci w mieście.

eunike2008-06-26 07:58:53

Zamieszczone przez ahimsa: Też macie takich wścibskich sąsiadów?
wścibscy plotkarze są wszędzie ;), na Twoim miejscu po prostu bym ich olewała.

Jedna z sąsiadek moich rodziców to taka mega plotkara, wie wszystko o wszystkich 🙂 Po kilkudniowym moim pobycie u rodziców, kiedyś tam, mama powiedziała mi przez tel, że tamta pytała ją na schodach, czy córka już pojechała do siebie (a nie widziałam jej w ogóle) 😀

natinka2008-06-26 08:00:02

Nie Ty pierwsza nie ostatnia masz takich sasiadów chyba wszędzie tacy są jedni moze mniej inni więcej 😉

avi2008-06-26 08:03:24

Zamieszczone przez ahimsa:W ogóle to ja marzę by stąd uciec na te swoje mazury. Ale teraz jeszcze nie mogę…miotam się między moją chęcią a np. lepszymi możliwościami dla dzieci w mieście.

Ala a Ty myślisz że na tych mazurach bedzie inaczej?
czytałas przeciez “Dom nad rozlewiskiem” – najpierw będziesz “ta nowa co to z miasta przyjechała” … a potem po prostu – gdzie dzieci się uczą, jak się uczą, jak zarabiacie na życie….
a plotki też są, też ludzie wiedzą o tobie Wszystko, tylko że zataczają one większy krąg ze względu na większe odległości

aniaos2008-06-26 08:03:57

w zeszlym roku wyprowadzilam sie z bloku, w ktorym mieszkalam od lat 9… blok maly, czteropietrowy, tylko 2 klatki – uwierz, ze dopiero po 4-5 latach poznalam wszystkich sasiadow z mojej klatki, tych z drugiej absolutnie nie kojarze, nawet z widzenia /oprocz 2 osob, ktore byly jakims przewodniczacym i zastepca wspolnoty czy cos w tym stylu/. przez te kilka lat nie mialam dziecka, wiec moze dlatego udalo mi sie uniknac bliskich kontaktow trzeciego stopnia 😉 ale za to jak sie urodzil Makary, to ho ho! tu juz bylo niemal rodzinnie 😀 /a chcialam zauwazyc, ze w calej klatce mieszkali ci sami ludzie od poczatku istnienia bloku, czyli jakies 30 lat. nowa bylam tylko ja, ktos z parteru /przez te 9 lat RAZ widzialam jego plecy ;)/ + wielodzietna,szemrana rodzinka. moja sasiadka zza sciany byla tak wscibska, ze za kazdym razem,jak tylko slyszala NAJMNIEJSZY szmer na korytarzu, od razu otwierala bezceremonialnie drzwi i patrzyla “kto, po co i do kogo’. gorzej – latem drzwi do jej mieszkania byly na osciez otwarte od switu /doslownie!/ do poznej nocy – pani miala kawalerke i na wprost drzwi wejsciowych,w pokoju, byl jej “fotel obserwacyjny”. pani sasiadka pracowala w szpitalu razem z moim kolega, ktory mnie bardzo czesto odwiedzal – ja z kolei czesto odwiedzalam kolege w jego miejscu pracy i bardzo szybko awansowalam na narzeczona 😉 /kolega jest zatwardzialym gejem/. pani uwielbiala plotki, zyla wrecz zdobywaniem i przetwarzaniem wszelkich informacji o bliznich …
przez pierwsze lata doprowadzalo mnie to do szalu,ale pozniej… pani okazala sie bardzo, bardzo pomocna, zyczliwa i troche sie z nia zzylismy… w najmniej oczekiwanych / i zarazem trudnych/ sytuacjach bardzo mi pomogla, za co jestem jej ogromnie wdzieczna.
po urodzeniu Makarego wszyscy sasiedzi zaczeli sie badzo mocno interesowac nasza rodzina, ale w sposob naprawde zyczliwy i sympatyczny. gdy szukalismy niani, to w ciagu 1 dnia sasiedzi podali nam chyba z 5 kandydatek – sami, nieproszeni /wspomnielismy tylko o poszukiwaniach naszej sasiadce zza sciany 😀 /. co dziwne – nigdy nie bylo zadnego obmawiania, jeden na drugiego nigdy nie powiedzial zlego slowa, nie bylo plot i dziwnych, niesprawdzonych informacji…
powiem calkiem szczerze – czasami brakuje mi “pani muchy”, “pani dyziowej”, “pani kowalskiej”…

ahimsa2008-06-26 08:05:23

Zamieszczone przez avinion:Ala a Ty myślisz że na tych mazurach bedzie inaczej?
czytałas przeciez “Dom nad rozlewiskiem” – najpierw będziesz “ta nowa co to z miasta przyjechała” … a potem po prostu – gdzie dzieci się uczą, jak się uczą, jak zarabiacie na życie….
a plotki też są, też ludzie wiedzą o tobie Wszystko, tylko że zataczają one większy krąg ze względu na większe odległości

Wioska jest pod względem plot jeszcze gorsza!:) ale może jak tak nie bezpośrednio za ścianą…mnie męczy miasto już. Tak po prostu.

nusiak2008-06-26 08:07:46

Zamieszczone przez 26grudnia:w zeszlym roku wyprowadzilam sie z bloku, w ktorym mieszkalam od lat 9… blok maly, czteropietrowy, tylko 2 klatki – uwierz, ze dopiero po 4-5 latach poznalam wszystkich sasiadow z mojej klatki, tych z drugiej absolutnie nie kojarze, nawet z widzenia /oprocz 2 osob, ktore byly jakims przewodniczacym i zastepca wspolnoty czy cos w tym stylu/. przez te kilka lat nie mialam dziecka, wiec moze dlatego udalo mi sie uniknac bliskich kontaktow trzeciego stopnia 😉 ale za to jak sie urodzil Makary, to ho ho! tu juz bylo niemal rodzinnie 😀 /a chcialam zauwazyc, ze w calej klatce mieszkali ci sami ludzie od poczatku istnienia bloku, czyli jakies 30 lat. nowa bylam tylko ja, ktos z parteru /przez te 9 lat RAZ widzialam jego plecy ;)/ + wielodzietna,szemrana rodzinka. moja sasiadka zza sciany byla tak wscibska, ze za kazdym razem,jak tylko slyszala NAJMNIEJSZY szmer na korytarzu, od razu otwierala bezceremonialnie drzwi i patrzyla “kto, po co i do kogo’. gorzej – latem drzwi do jej mieszkania byly na osciez otwarte od switu /doslownie!/ do poznej nocy – pani miala kawalerke i na wprost drzwi wejsciowych,w pokoju, byl jej “fotel obserwacyjny”. pani sasiadka pracowala w szpitalu razem z moim kolega, ktory mnie bardzo czesto odwiedzal – ja z kolei czesto odwiedzalam kolege w jego miejscu pracy i bardzo szybko awansowalam na narzeczona 😉 /kolega jest zatwardzialym gejem/. pani uwielbiala plotki, zyla wrecz zdobywaniem i przetwarzaniem wszelkich informacji o bliznich …
przez pierwsze lata doprowadzalo mnie to do szalu,ale pozniej… pani okazala sie bardzo, bardzo pomocna, zyczliwa i troche sie z nia zzylismy… w najmniej oczekiwanych / i zarazem trudnych/ sytuacjach bardzo mi pomogla, za co jestem jej ogromnie wdzieczna.
po urodzeniu Makarego wszyscy sasiedzi zaczeli sie badzo mocno interesowac nasza rodzina, ale w sposob naprawde zyczliwy i sympatyczny. gdy szukalismy niani, to w ciagu 1 dnia sasiedzi podali nam chyba z 5 kandydatek – sami, nieproszeni /wspomnielismy tylko o poszukiwaniach naszej sasiadce zza sciany 😀 /. co dziwne – nigdy nie bylo zadnego obmawiania, jeden na drugiego nigdy nie powiedzial zlego slowa, nie bylo plot i dziwnych, niesprawdzonych informacji…
powiem calkiem szczerze – czasami brakuje mi “pani muchy”, “pani dyziowej”, “pani kowalskiej”…

fotel obserwacyjny 🙂 fajna nazwa 🙂

ahimsa2008-06-26 08:09:05

Zamieszczone przez 26grudnia:w zeszlym roku wyprowadzilam sie z bloku, w ktorym mieszkalam od lat 9… blok maly, czteropietrowy, tylko 2 klatki – uwierz, ze dopiero po 4-5 latach poznalam wszystkich sasiadow z mojej klatki, tych z drugiej absolutnie nie kojarze, nawet z widzenia /oprocz 2 osob, ktore byly jakims przewodniczacym i zastepca wspolnoty czy cos w tym stylu/. przez te kilka lat nie mialam dziecka, wiec moze dlatego udalo mi sie uniknac bliskich kontaktow trzeciego stopnia 😉 ale za to jak sie urodzil Makary, to ho ho! tu juz bylo niemal rodzinnie 😀 /a chcialam zauwazyc, ze w calej klatce mieszkali ci sami ludzie od poczatku istnienia bloku, czyli jakies 30 lat. nowa bylam tylko ja, ktos z parteru /przez te 9 lat RAZ widzialam jego plecy ;)/ + wielodzietna,szemrana rodzinka. moja sasiadka zza sciany byla tak wscibska, ze za kazdym razem,jak tylko slyszala NAJMNIEJSZY szmer na korytarzu, od razu otwierala bezceremonialnie drzwi i patrzyla “kto, po co i do kogo’. gorzej – latem drzwi do jej mieszkania byly na osciez otwarte od switu /doslownie!/ do poznej nocy – pani miala kawalerke i na wprost drzwi wejsciowych,w pokoju, byl jej “fotel obserwacyjny”. pani sasiadka pracowala w szpitalu razem z moim kolega, ktory mnie bardzo czesto odwiedzal – ja z kolei czesto odwiedzalam kolege w jego miejscu pracy i bardzo szybko awansowalam na narzeczona 😉 /kolega jest zatwardzialym gejem/. pani uwielbiala plotki, zyla wrecz zdobywaniem i przetwarzaniem wszelkich informacji o bliznich …
przez pierwsze lata doprowadzalo mnie to do szalu,ale pozniej… pani okazala sie bardzo, bardzo pomocna, zyczliwa i troche sie z nia zzylismy… w najmniej oczekiwanych / i zarazem trudnych/ sytuacjach bardzo mi pomogla, za co jestem jej ogromnie wdzieczna.
po urodzeniu Makarego wszyscy sasiedzi zaczeli sie badzo mocno interesowac nasza rodzina, ale w sposob naprawde zyczliwy i sympatyczny. gdy szukalismy niani, to w ciagu 1 dnia sasiedzi podali nam chyba z 5 kandydatek – sami, nieproszeni /wspomnielismy tylko o poszukiwaniach naszej sasiadce zza sciany 😀 /. co dziwne – nigdy nie bylo zadnego obmawiania, jeden na drugiego nigdy nie powiedzial zlego slowa, nie bylo plot i dziwnych, niesprawdzonych informacji…
powiem calkiem szczerze – czasami brakuje mi “pani muchy”, “pani dyziowej”, “pani kowalskiej”…

Ja też mieszkałam, wcześniej wśród raczej starszych ludzi i wbrew pozorom bardzo mi tam było dobrze:)
Teraz to takie młode osiedle,raczej takie rodziny, jak my. Niby to miłe, te piaskownice, ta zażyłość matek ale dla mnie to koszmar jakiś.

No właśnie- jak pisałam nie wkurzyła mnie ta wścibskość mojej starszej sąsiadki:)

amber2008-06-26 08:16:24

Zamieszczone przez aniast:😮 już się zarumieniłam, jestem z tych co łapią imiona maluchów w mig i nie mam problemów z przypasowaniem bąbli do ich właściciela – do podanych informacji dorzucę (o ile padną wcześniej) daty urodzin dziecka – po prostu u mnie takie info natychmiast jest kodowane
Ja mam podobnie 😉
Za to Maciek po nie całym miesiącu chodzenia do przedszkola, potrafił wymienić wszystkie dzieci z grup z imienia i nazwiska, wskazując na szafki w szatni…
Czytać nie umie, więc wszystko z pamięci 😉

Nie uczę się tego na pamięć, po prostu zostaje mi w głowie…tak jak adresy, nr telefonów i ważne daty 😉

aniaos2008-06-26 08:20:57

Zamieszczone przez ahimsa:

No właśnie- jak pisałam nie wkurzyła mnie ta wścibskość mojej starszej sąsiadki:)

ja mialam doslownie piane na ustach, jak kiedys sasiadka zza sciany zapytala, czy juz jestesmy z kolega /tym, z ktorym pracowala / “po slowie” i kim jest ten pan, ktory wychodzi ode mnie w nocy /czyli owczesny i obecny narzeczony 😉 /…
nie lubie plot, nie znosze bezceremonialnego wtracania sie w czyjes zycie, zadawanai bardzo osobistych pytan przez obce osoby… nauczylam sie odpowiadac tak, by nic nie powiedziec, ale ludzie wtedy i tak swoje dopowiedza, zmienia kontekst i uslysza to, co chca uslyszec a nie to, co ty chcesz im przekazac… szkoda nerwow i tyle 🙂
a teraz mieszkam na wsi, ale takiej ‘sypialnianej’ – malutkiej doslownie na ganicy miasta, gdzie pradziwych mieszkancow ‘wiejskich” mozna na palcach jednej reki policzyc, a reszta to ‘miastowi”, ktorzy wybudowali sobie domy i stworzyli osiedla. punktem centralnym jest oczywiscie sklep 😉 i jego wlascicielka. glowne centrum informacji – mozesz sie tam dowiedziec doslownie wszystkiego,czego zapragniesz …

2008-06-26 08:28:50

wiesz mi,ze to pryszcz:)

ja jak zalozylam nowe firanki w altanie-cel byl jedno by nie bylo z ulicy widac co lezy…no i sasiadka “ladne ma pani firanki,ale nic nie widac”
“a pani maz to gdize pracuje?”
o moja siostre tez byly miliony pytan:)w sklepie dowiedzieciec sie mozna doslowienie wszystkiego:)
juz sie przyzwyczailam:)
aha, jak kupilismy naroznik, zreszta cokolwiek nowego sie pojawia sasiadka obok przychodzi pozyczyc cukier:)

avi2008-06-26 08:31:28

Zamieszczone przez 26grudnia:
a teraz mieszkam na wsi, ale takiej ‘sypialnianej’ – malutkiej doslownie na ganicy miasta, gdzie pradziwych mieszkancow ‘wiejskich” mozna na palcach jednej reki policzyc, a reszta to ‘miastowi”, ktorzy wybudowali sobie domy i stworzyli osiedla. punktem centralnym jest oczywiscie sklep 😉 i jego wlascicielka. glowne centrum informacji – mozesz sie tam dowiedziec doslownie wszystkiego,czego zapragniesz …

ja też od prau lat mieszkam w podobnym miejscu i na mojej ulicy jest klimat nazwałabym to “plotkarsko – przyjacielski” 😉
czyli że np jak byłam w szpitalu to sąsiadki pytały mojego męża co u mnie, itd, a starszemu synowi jak go widzą pędzącego na rowerze dają “dla mamusi i braciszka” rzodkiewki, truskawki, czereśnie, winogrona – bo widzą że jeszcze nie “dorobiliśmy” się plonów 😉
owszem dopytują się co u mnie, jak maluszek się chowa, kto się nim zajmuje jak jestem w pracy ale nie przeszkadza mi to, chętnie udzielam odp. a one w zamian też opowiadają o sobie – w sumie słucham z grzeczności a potem zapominam 😉

lilavati2008-06-26 08:35:24

Zamieszczone przez 26grudnia:w zeszlym roku wyprowadzilam sie z bloku, w ktorym mieszkalam od lat 9… blok maly, czteropietrowy, tylko 2 klatki – uwierz, ze dopiero po 4-5 latach poznalam wszystkich sasiadow z mojej klatki, tych z drugiej absolutnie nie kojarze, nawet z widzenia /oprocz 2 osob, ktore byly jakims przewodniczacym i zastepca wspolnoty czy cos w tym stylu/. przez te kilka lat nie mialam dziecka, wiec moze dlatego udalo mi sie uniknac bliskich kontaktow trzeciego stopnia 😉 ale za to jak sie urodzil Makary, to ho ho! tu juz bylo niemal rodzinnie 😀 /a chcialam zauwazyc, ze w calej klatce mieszkali ci sami ludzie od poczatku istnienia bloku, czyli jakies 30 lat. nowa bylam tylko ja, ktos z parteru /przez te 9 lat RAZ widzialam jego plecy ;)/ + wielodzietna,szemrana rodzinka. moja sasiadka zza sciany byla tak wscibska, ze za kazdym razem,jak tylko slyszala NAJMNIEJSZY szmer na korytarzu, od razu otwierala bezceremonialnie drzwi i patrzyla “kto, po co i do kogo’. gorzej – latem drzwi do jej mieszkania byly na osciez otwarte od switu /doslownie!/ do poznej nocy – pani miala kawalerke i na wprost drzwi wejsciowych,w pokoju, byl jej “fotel obserwacyjny”. pani sasiadka pracowala w szpitalu razem z moim kolega, ktory mnie bardzo czesto odwiedzal – ja z kolei czesto odwiedzalam kolege w jego miejscu pracy i bardzo szybko awansowalam na narzeczona 😉 /kolega jest zatwardzialym gejem/. pani uwielbiala plotki, zyla wrecz zdobywaniem i przetwarzaniem wszelkich informacji o bliznich …
przez pierwsze lata doprowadzalo mnie to do szalu,ale pozniej… pani okazala sie bardzo, bardzo pomocna, zyczliwa i troche sie z nia zzylismy… w najmniej oczekiwanych / i zarazem trudnych/ sytuacjach bardzo mi pomogla, za co jestem jej ogromnie wdzieczna.
po urodzeniu Makarego wszyscy sasiedzi zaczeli sie badzo mocno interesowac nasza rodzina, ale w sposob naprawde zyczliwy i sympatyczny. gdy szukalismy niani, to w ciagu 1 dnia sasiedzi podali nam chyba z 5 kandydatek – sami, nieproszeni /wspomnielismy tylko o poszukiwaniach naszej sasiadce zza sciany 😀 /. co dziwne – nigdy nie bylo zadnego obmawiania, jeden na drugiego nigdy nie powiedzial zlego slowa, nie bylo plot i dziwnych, niesprawdzonych informacji…
powiem calkiem szczerze – czasami brakuje mi “pani muchy”, “pani dyziowej”, “pani kowalskiej”…

Bo co innego wścibskość a co innego sąsiedzka pomoc-czy przyjacielska znajomość – tej drugiej u mnie nie brakuje – w pozytywnym słowa tego znaczeniu

olinja2008-06-26 08:43:59

Ja mam taka wścibska dozorczynie, teraz to sie chyba nazywa administrator domu (???)
Ona jak ORMO normalnie wywiad przy niej wysiada.
Chjcesz, nie chcesz o wszystko wypyta i Ci wszystko powie.
Kilka razy poodziekowałam jej że nie chce informacji. Ale to nie pomaga.
Przez cała długosć korytarza jak ide z Jonkiem to mi nawija az wyjde z klatki. A nie daj Boze jest na dworzu.
Nie nalezę do ludzi którzy takim osobom wala prosto z mostu w ich jezyku by zrozumieli.
Po prostu żal mi kobiety.

Piaskownica.
Nie mam opiekunki, siedze z Jonkiem sama no i zdarzaja siechętne panie/mamy do plotkowania, obgadywania.
Niestety nie jestem wdziecznym materiałem informacyjnym. Nigdy nie wiedziałam kto z kim i gdzie.
Nie pamietam twarzy a nawet jaki kto ma samochód.

No nie pogada sie ze mna, no.

ahimsa2008-06-26 09:00:46

Zamieszczone przez 26grudnia:ja mialam doslownie piane na ustach, jak kiedys sasiadka zza sciany zapytala, czy juz jestesmy z kolega /tym, z ktorym pracowala / “po slowie” i kim jest ten pan, ktory wychodzi ode mnie w nocy /czyli owczesny i obecny narzeczony 😉 /…
nie lubie plot, nie znosze bezceremonialnego wtracania sie w czyjes zycie, zadawanai bardzo osobistych pytan przez obce osoby… nauczylam sie odpowiadac tak, by nic nie powiedziec, ale ludzie wtedy i tak swoje dopowiedza, zmienia kontekst i uslysza to, co chca uslyszec a nie to, co ty chcesz im przekazac… szkoda nerwow i tyle 🙂
a teraz mieszkam na wsi, ale takiej ‘sypialnianej’ – malutkiej doslownie na ganicy miasta, gdzie pradziwych mieszkancow ‘wiejskich” mozna na palcach jednej reki policzyc, a reszta to ‘miastowi”, ktorzy wybudowali sobie domy i stworzyli osiedla. punktem centralnym jest oczywiscie sklep 😉 i jego wlascicielka. glowne centrum informacji – mozesz sie tam dowiedziec doslownie wszystkiego,czego zapragniesz …

Mnie to nieustannie zadziwia…mi by było zwyczajnie wstyd! mam problem, co zrobić by żyć bez wojny z takimi ludźmi. Póki co olałam ale w moim przypadku ciężko ukryć antypatię, więc pewnie pani odczuła zmianę mojego nastawienia do niej, choć wciąż dzień dobry mówię. Ale bez uśmiechu.

ahimsa2008-06-26 09:01:59

Zamieszczone przez Olinja:Ja mam taka wścibska dozorczynie, teraz to sie chyba nazywa administrator domu (???)
Ona jak ORMO normalnie wywiad przy niej wysiada.
Chjcesz, nie chcesz o wszystko wypyta i Ci wszystko powie.
Kilka razy poodziekowałam jej że nie chce informacji. Ale to nie pomaga.
Przez cała długosć korytarza jak ide z Jonkiem to mi nawija az wyjde z klatki. A nie daj Boze jest na dworzu.
Nie nalezę do ludzi którzy takim osobom wala prosto z mostu w ich jezyku by zrozumieli.
Po prostu żal mi kobiety.

Piaskownica.
Nie mam opiekunki, siedze z Jonkiem sama no i zdarzaja siechętne panie/mamy do plotkowania, obgadywania.
Niestety nie jestem wdziecznym materiałem informacyjnym. Nigdy nie wiedziałam kto z kim i gdzie.
Nie pamietam twarzy a nawet jaki kto ma samochód.

No nie pogada sie ze mna, no.
Ale za to spookojnie możecie na wakacje wyjechać 😀

lilavati2008-06-26 09:03:00

Zamieszczone przez Olinja:
Nie pamietam twarzy a nawet jaki kto ma samochód.

W tym kto jaki ma samochód (nie rzadko z nr rejestracyjnym) wyręcza mnie mój syn

olinja2008-06-26 09:14:00

Zamieszczone przez ahimsa:Ale za to spookojnie możecie na wakacje wyjechać 😀
Wiesz co, nie wiem bo mam takie podejrzenia. mamy zamknietą czesc klatki tak na 6 mieszkań. Milismy rower. Mielismy. Maż jeździł do pracy rowerem. Trzymalismy go na naszym korytarzu. Przypiety był do kaloryfera.
No i któregoś dnia maz do pracy buźka buźka a roweru nie ma.
Drzwi na korytarz zamkniete.

No i tak własnie.

Ale spoko w domu jak wyjeżdżam nic wartosciowego nie trzymam.

olinja2008-06-26 09:14:38

Zamieszczone przez aniast:W tym kto jaki ma samochód (nie rzadko z nr rejestracyjnym) wyręcza mnie mój synmój jeszcze za mały ale pewnie tez tak bedzie bo samochodziarz z niego jak na razie.

lilavati2008-06-26 09:17:57

Zamieszczone przez Olinja:
No i któregoś dnia maz do pracy buźka buźka a roweru nie ma.
Drzwi na korytarz zamkniete.
😡 ale kicha 🙁

ahimsa2008-06-26 09:19:35

Zamieszczone przez Olinja:Wiesz co, nie wiem bo mam takie podejrzenia. mamy zamknietą czesc klatki tak na 6 mieszkań. Milismy rower. Mielismy. Maż jeździł do pracy rowerem. Trzymalismy go na naszym korytarzu. Przypiety był do kaloryfera.
No i któregoś dnia maz do pracy buźka buźka a roweru nie ma.
Drzwi na korytarz zamkniete.

No i tak własnie.

Ale spoko w domu jak wyjeżdżam nic wartosciowego nie trzymam.

Kurcze…przykre to!
A u nas mieszkania ze dwa wynajmują jacyś Azjaci ( ja ich nie rozróżniam czy to Tajwańczyk, Indonezyjczyk itd.) no i jeden z nich patrzę- zostawia wypasione żelazko pod drzwiami ( zapomniał chyba kluczy) i idzie:)

Przychodzę do domu i mówię do męża; hej, chcesz fajne żelazko?;))))
Oczywiście żart. Miałam nadzieję, że jednak nikt mu nie zakosi.
Ale chyba ok. bo potem czuć było, że prasuje, hihi.

olinja2008-06-26 09:27:59

Zamieszczone przez ahimsa:
Ale chyba ok. bo potem czuć było, że prasuje, hihi.
no własnie to najbardziej mnie powala w mieszkaniach w blokach, wierzowcach czy czyms takim.
Z jednej strony fajnie bo masz ludzi dookoła ale z drugiej.
Tak naprawdę zero intymnosci hehe

goooosia2008-06-26 09:35:31

Zamieszczone przez ahimsa:Kurcze…przykre to!
A u nas mieszkania ze dwa wynajmują jacyś Azjaci ( ja ich nie rozróżniam czy to Tajwańczyk, Indonezyjczyk itd.) no i jeden z nich patrzę- zostawia wypasione żelazko pod drzwiami ( zapomniał chyba kluczy) i idzie:)

Przychodzę do domu i mówię do męża; hej, chcesz fajne żelazko?;))))
Oczywiście żart. Miałam nadzieję, że jednak nikt mu nie zakosi.
Ale chyba ok. bo potem czuć było, że prasuje, hihi.

wystawilismy raz z mieszkania polke – na klatke pod nasze drzwi, bo wstawialismy nowe meble i jeszcze nie bylismy pewni czy ta stara wywalic czy moze sie przyda – zwykla, ze sklejki jakiejs, ale nie zniszczona w miare ladna, postala moze dwie godziny……
maz wynosil stary akumulator do piwnicy i pomylil klucze, zostawil wiec go pod nasza piwnica, jak wrocil z dobrymi kluczami akumulatora ani widu ani slychu…..i to jest ta gorsza strona anonimowosci “wielkoblokowej” :/

Znasz odpowiedź na pytanie: Wścibskość…czyli kto z kim i gdzie;)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasze zdjęcia
Tomek i przyjaciele - swojsko
czyli co zrobić by mieć małego i większego faceta z głowy [IMG]http://images32.fotosik.pl/298/babbcd34f8a3b1bfmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images23.fotosik.pl/235/f5ca7147e2366892med.jpg[/IMG] [IMG]http://images25.fotosik.pl/235/1fbc66d45e77a93dmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images24.fotosik.pl/236/889fff44f0015432med.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/299/59239a6f4d818d9cmed.jpg[/IMG] Tu Milena zaczęła jęczeć: do domuu, nudzii mi sie. Na chwilę dała się przekonać do pozowania, co widać po minach. [IMG]http://images26.fotosik.pl/236/5c6e5bcdbae9ea2bmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images27.fotosik.pl/235/92b0942ab6c05484med.jpg[/IMG] [IMG]http://images24.fotosik.pl/236/50822ab16346a993med.jpg[/IMG] [IMG]http://images31.fotosik.pl/298/83a9217fa0c00509med.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/299/5179b55250e6250amed.jpg[/IMG]
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
Gorączka bez innych objawów
Witam, moja 2,5letnia córeczka przez 3 dni miała wysoką gorączkę, w poniedziałek wieczór aż 40st. Pojechaliśmy na pogotowie i dostała paracetamol na zbijanie i antybiotyk - profilaktycznie, bo zadnych innych
Czytaj dalej