Wybredni goscie!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 29)
  • Autor
    Wpisy
  • #78821

    agat79

    Tak mnie nachnal post odnosnie „pysznosci”, i chcialam Was zapytac, jak reagujecie na wybrednych do przesady gosci? Ja z reguly, kiedy ide w gosci, a cos mi nie smakuje, nie komentuje tego na glos, tylko staram sie potrawe unikac, ale w wiekszosci jestem „wszystkozerna”. Natomiast spotkalam sie pare razy, nie tylko bedac gospodynia, ale rowniez gosciem u innych ludzi, jak ktos wybrzydzal albo glosno komentowac cos, co stoi na stole. Za to mam przyklad pewnej osoby z rodziny meza. Za kazdym razem, bez wzgledu na to, co ladowala na stol, i niezaleznie ile osob przy nim siedzialo, bylo pytanie: „a co jest tam w srodku?”. Odpowiedzialam grzeczni co, i bylo, „acha, to zjem”, albo, „bllle nie lubie..i tu podane czego nie lubi” (opisuje osobe dorosla, nie dziecko, jakby ktos mial watpliwosci). To niezdarzalo sie raz czy dwa, tylko bylo nagminne, wiec zaproszenia tej osoby zaciesnialo sie tylko do tych imprez rodzinnych, na ktore nie wypadalobylo nie zaprosic(jest to najblizsza rodzina). Nie zapomne sytuacji, kiedy poszlismy w gosci, i byla ta osoba. Pani domu przyrzadzila wolowine, a ona na to: „wolowiny nie jada, ze wzgledu na bse!”, cos tam bylo jeszcze, czego nie jadla , nie pamietam co, oczywiscie z komentarzem na forum publikum, a na koniec pani domu przyniosta duze pucharki z owocami, galaretka i bita smietana. zwrocila sie do tej osoby: „wiem, ze nie lubisz bitej smietany, wiec dla ciebie specjalnie bez”, a ta osoba na to. „a co to jest, galaretka?- to nie jadam, bo tam jest zelatyna”. Mnie opadly rece. Cieszylam sie tylko, ze bylam tam w roli goscia, a nie gospodyni, bo bym chyba za okno wyrzucila!!! Pozdrawiam

    #1068945

    Anonim

    Re: Wybredni goscie!

    hihi ale sie usmialam.
    Ja na szczescie nie spotkalam tak wyrafinowanej beszczelnosci, ale ogolnie jestem spokojna i jesli ktos z siebie robi wariata, to pozwalam mu na to i nic nie mowie…
    Co innego gdyby to byl ktos mi bliski, wtedy porozmawialabym i oczekuje, ze moi bliscy tez by mi zwrocili uwage….

    Zaba Monika



    #1068946

    cait

    Re: Wybredni goscie!

    Chyba bym więcej nie zaprosiła takiej osoby. Może sobie być bliska rodzina, ale aż jeść się odechciewa przy takiej marudzie. Może ktoś powinien uświadomić „smakoszowi”, że zachowuje się jak dziecko?

    Cait + Alka (15 stycznia 2003) + Fasolka (ok. 10 grudnia 2006)

    #1068947

    cat

    Re: Wybredni goscie!

    Jak się to czyta to jest strasznie śmieszne. Jak z kawału. 🙂
    Ale gdybym jako gospodyni takiego gościa przyjmowała to pewnie byłabym nieźle wkurzona.
    Sama jak czegoś nie lubię to nie jem i nie komentuję.

    K.

    Łukasz (3,5 r.) Karolina (15m-cy)

    #1068948

    kantalupa

    Re: Wybredni goscie!

    Goscilam kiedys, dawno, dawno temu moich przyjaciol z trzyletnim dzieckiem. Kiedy wiem, ze ktos bedzie u mnie spedzal wiecej niz jeden dzien, na wszelki wypadek pytam, czy jest cos, czego nie jada, nie lubi itp. Dowiedzialam sie wowczas, ze jedza „normalnie”. Po przyjezdzi okazalo sie, ze normalnie znaczy cos innego, niz sobie wyobrazalam, np zadnego bialego pieczywa, tylko drob z mies, herbaty ziolowe i kawa bezkofeinowa. Przezylam lekki szok, zwlaszcza, ze przygotowalam dosc ciekawy posilek z wolowiny na kolacje (pol dnia przy garach!). Cos tam zjedli z tego, co zrobilam.
    Ale mooj najwiekszy szok mial dopiero nadejsc… Zaproponowalam malego drinka wieczorem i dostalam dluga lekcje jak to niezdrowo zyje, bo zamrazam wode z kranu (kostki lodu do napojow). Ah, i dziecko potrzebowalo do umycia zebow wody mineralnej.
    Nastepnego dnia zabrali dziecko na obiad do McDonald’sa.
    Jako ze znamy sie dlugo, zapytalam wprost, o co im biega z tym calym „zdrowym” zywieniem. Kolezanka odpowiedziala mi wowczas, „Bedziesz miala dzieci, to zobaczysz…”
    Ha, dziecko mam, ale jakos jeszcze nie zobaczylam…
    Staram sie ich wiecej nie zapraszac, a kiedy probuja sie u mnie „przenocowac w drodze”, po swinsku szukam jakiegos wykretu.

    Adas 17m-cy i Bejbi

    #1068949

    kokunia

    Re: Wybredni goscie!

    Na szczęście nie miałam jeszcze takich wybrednych gości ale jakby się trafili to chyba wystawiłabym ich na balkon

    Agata i



    #1068950

    Anonim

    Re: Wybredni goscie!

    Porażka jakaś…ja zapraszam tylko tych ludzi, którym smakuje moje papu…taka próżna jestem :)))


    Asieńka 11.02.2006

    #1068951

    krzemianka

    Re: Wybredni goscie!

    Tej osobie o ktorej piszesz, brak taktu po prostu. Bo co innego mówić, że nie chce się jeść tego czy owego, a czym innym jest glosne komentowanie po co i dlaczego

    Ja jestem nie dość, że obrzydliwa to jeszcze wybredna 🙂
    Ale moja rodzina doskonale to wie i nie zmusza do jedzenia, kiedy nie chcę. W innych okolicznościach nauczylam sie dyskretnie odmawiać.

    Przypomniala mi sie pewna pani rozmawiajaca przez telefon nt kolacji, ktora ma jej przygotować „mamusia”. Pani zaczęła, że nie ma to być jakas super kolacja – tylko: chleb upieczony z mąki bezglutenowej, margaryna bez masla i serwatki, serek tofu, salatka bez miesa, smietany, jajek, mleka… Wyobrażalam sobie minę mamusi, kiedy corcia jej wyliczala, co i jak…

    #1068952

    vinga

    Re: Wybredni goscie!

    Ja z reguły jestem wszystkożerna i denerwuje mnie jak ktoś niepochlebnie komentuje czyjeś potrawy, zwłaszcza na forum publicznym…
    Mam niestety jeden problem, nie mogę jeść surowego czosnku, bo mnie później strasznie boli brzuch, ale to jest po prostu ból nie do wytrzymania i dlatego jak widzę na stole sałatki, to zawsze proszę męża, żeby pierwszy zjadł i sprawdził , a jak nie mam męża to podpytuję gospodarza, zawsze w tym przypadku lepiej zapytać, niż po godzinie siedzieć ze skwaszoną miną, bo boli brzuch…

    Agnieszka

    #1068953

    kamelia

    Re: Wybredni goscie!

    Ale masz piękne fotki w podpisie! Obie 🙂 Aż mi się łezka zakręciła względem tej prenatalnej. 🙂

    Michałek 14.08.2003



    #1068954

    qr-chuck

    Re: Wybredni goscie!

    Moja mama jest taka jak Twoja znajoma (potrafi np. powiedzieć, że nie zje ciasta, bo to na pewno z polepszaczem, a kiedyś, to się ciasta na jajkach piekło. Jak gospodyni odpowiada, że piekła na jajkach, to mama ma odp. że niemożliwe – za blade albo coś w tym stylu…, albo że nie zje czerwonego barszczu bo kiszony, czyli rakotwórczy… i takie inne kwiatki – mogłabym długo wymieniać)… Ja nauczyłam się ignorować, ale dłuuugo mi tu zajęło. Poprostu stawiam potrawę, a jak nie zje to sprzątam… Jak sobie radzą inni – nie wnikam, ale ja nie lubię z nią nigdzie chodzić :(. Próbowałam jej tłumaczyć (niby inteligentnej, wykształconej osobie…) ale nie działa.
    Nie spotkałam się jeszcze, żeby ktoś mniej „znajomy” mi coś takiego powiedział – ale może dlatego, że ja jestem kiepską gospodynią i nikogo do jedzenia nie namawiam… Jak ktoś nie ma na coś ochoty to nie podaję nie wnikając dlaczego nie chce…

    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #1068955

    havena

    Re: Wybredni goscie!

    Ja mam problem, kiedy ktos mnie pyta czy smakuje, a mi zupelnie nie podchodzi to danie… Zwykle klamie, ze dobre, ale to czysta obluda. Moja tesciowa sie nie krepuje i zawsze powie jak jej nie smakuje:-) Mysle, ze to lepsze wyjscie… A o sklad dania zwykle pytam, bo karmie piersia i nie wszystko jadam…



    #1068956

    vinga

    Re: Wybredni goscie!

    Dziękujemy, mnie też to maleństwo wzrusza ;), zwłaszcza jak mi po pęcherzu właśnie kopie 😉

    Agnieszka

    #1068957

    agat79

    Re: Wybredni goscie!

    To tak jak ja, tzn. zawsze, zanim cos biore do jedzenia nieznanego, biore lyzeczke do sprobowania, jesli nie podchodzi, nie biore wiecej, jezeli ktos zapyta, czy mi smakuje, tez nie umiem powiedziec, ze nie. Ale nigdy nie zachwalalam czegos pod niebiosa bez pytania. Wlasnie ta osoba, o ktorej pisalam wczesniej, jadla u mnie kiedys barszcz z krokietem. Tak zachwalala, pytala o przepis, zapisala sobie, mowila, ze w domu zrobi. Na urodzinach meza siedziala rodzina przy stole, a ja miedzy innymi podalam barszczyk z krokietem, ona spytala, co to jest, a ja na to, ze to krokieciki, takie same, jakie byly robione, kiedy jadla u mnie, a ona na to przy wszytkich: „wiesz, one mi wtedy tak naprawde nie smakowaly, tylko tak powiedzialam, zeby ci przykro nie bylo”!!! Ja po prostu splonelam!!1PO co pytasz pindo jedna o przepis, jak ci nie smakuje?? Na szczescie tej osoby juz nie zapraszam , nie przychodzi do nas, a jej opinie i tak mnie nie „pomniejszaja” jako gospodyni, bo wiekszosc znajomych chwali sobie moje potrawy i czesto przychodza na „bibki”, a przede wszystkim moja rodzinka uwielbia moja kuchnie. No, ale zawsze sie musi znalesc jakas gnida w towarzystwie. Pozdrawiam

    #1068958

    agat79

    Re: Wybredni goscie!

    Dobre podejscie 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 29)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close