Nawet jeśli maluch jest zakatarzony, co w czasie sezonu jesienno- zimowego zdarza się nagminnie, pamiętaj, że inhalacja podczas spaceru chłodnym, wilgotnym powietrzem jest najlepszym lekiem, który możesz zaproponować nadwyrężonym śluzówkom malca.
Zdrowe spacery
Postaraj się codziennie spacerować z dzieckiem w czystym od spalin otoczeniu – najlepiej w lesie lub dużym parku. Także w zimie drzewa wydzielają olejki eteryczne, które dobrze wpływają na drogi oddechowe dziecka. Zdrowe niemowlę powinno przebywać na dworze co najmniej 1,5–2 godziny dziennie (temperaturą uniemożliwiającą wyjście jest mróz poniżej –10˚C). Unikaj za to częstych, gwałtownych zmian temperatur – nie wchodź co chwilę do kolejnego sklepu, bo nie dość, że rozstrajasz wówczas system termoregulacji malucha, to także narażasz go na niepotrzebny kontakt z tłumem ludzi, a więc i chorobotwórczymi drobnoustrojami.
Grzech przegrzewania
Najbardziej szkodliwe dla układu odpornościowego dziecka jest przegrzewanie. I to zarówno poprzez nakładanie maluchowi zbyt ciepłych ubrań, jak i utrzymywanie w domu zbyt wysokiej temperatury powietrza.

fot. Shutterstock
Łatwo możesz sprawdzić, czy dziecko jest odpowiednio ubrane – nie sugeruj się ciepłem nóg czy rąk, które mają prawo być chłodne. O tym, czy niemowlęciu nie jest zimno lub zbyt gorąco, przekonasz się, dotykając jego karku – jeśli jest chłodny, nałóż dodatkową warstwę, jeśli wilgotny – dziecko się spociło, więc jest zbyt grubo ubrane. Mimo niskiej temperatury na zewnątrz, nie obawiaj się wietrzenia – najlepiej rób to wtedy, gdy jesteście na spacerze lub przenieś dziecko na czas wietrzenia do innego pomieszczenia. Przykręć kaloryfery – dbaj o to, by temperatura w pokoju dziecka nie przekraczała w dzień 20–22°C, a w nocy 18–21°C (nie powinna być niższa niż 18°C). Stosuj nawilżacze powietrza lub wieszaj na kaloryferze mokre pieluszki (gdy w mieszkaniu jest sucho, kurz unosi się w powietrzu, wnikając do dróg oddechowych). Optymalna wilgotność powietrza w domu powinna wynosić 45–55 procent – wtedy najlepiej się oddycha i śpi.
Zimowa dieta
Szczególnie teraz, w infekcyjnym sezonie, ważna jest dieta dziecka. Pokarm kobiecy oraz większość mieszanek mlecznych zawierają prebiotyki – substancje, które pobudzają wzrost w jelitach pożytecznych bakterii (tzw. bifidobakterii) i wspierają pracę układu obronnego dziecka. Jeśli rozszerzasz już dietę niemowlęcia o nowe pokarmy, zadbaj, by znalazły się w niej produkty bogate w białka oraz witaminy A, B6, C, E, a także w mikroelementy – żelazo oraz cynk. Witamina A nazywana jest „antyinfekcyjną”, gdyż wspomaga system samoobrony organizmu. Występuje m.in. w burakach, marchewce, papryce, dyni, szpinaku, morelach, mango. Z kolei witamina C tworzy barierę ochronną wobec szkodliwych drobnoustrojów. Znajdziesz ją m.in. w cytrusach, cebuli, czarnych porzeczkach, malinach, truskawkach, pomidorach, czerwonej papryce, kapuście oraz natce pietruszki. Zimą są to produkty trudniej dostępne, ale z powodzeniem można zastąpić je mrożonkami oraz gotowymi produktami dla niemowląt. Natomiast witamina B6 obecna jest w mięsie, nabiale, bananach i nasionach roślin.
Ważne kąpiele
Jeśli twój maluch skończył już sześć miesięcy, możesz wspomagać jego odporność także podczas codziennych kąpieli. Jego system termoregulacji wymaga ćwiczeń, możesz więc pozwolić dziecku na koniec zwykłej, ciepłej kąpieli pomachać nóżkami w chłodnej wodzie. Innym sposobem, dla starszych dzieci, mogą być naprzemienne prysznice: ciepły i chłodniejszy (pod warunkiem że dziecko nie jest przeziębione). Dzięki nim ciało malucha nauczy się, jak reagować na chłód i nagłe zmiany temperatury. Pamiętaj jednak, by ten chłodniejszy prysznic nadal był dość ciepły (woda powinna mieć ciepłotę ciała). Podczas polewania ciała na przemian ciepłą i chłodną wodą naczynia krwionośne uczą się obkurczać, a organizm stara się zatrzymać ciepło, nie oddając go od razu na zewnątrz. Dzięki temu podczas zmian temperatury organizm nie wychładza się, a malec nie przeziębiła się tak szybko. Po takich zabiegach okryj dziecko ciepłym ręcznikiem i nie dopuść do tego, by zmarzło.
Zmiana klimatu

Fot. Shutterstock
Zawsze świetnie wpływają na budowanie odporności, są bowiem bodźcem dla organizmu, by się przystosował do nowych warunków – innego ciśnienia, wilgotności powietrza, temperatury. Ważne jednak, by zmiana klimatu nie była krótkotrwała – w nowym miejscu należy pozostać przez co najmniej trzy tygodnie. Wówczas organizm dziecka zdąży przystosować się do nowych warunków. Nad morzem już kilkutygodniowe niemowlę zazna dobroczynnego wpływu powietrza przesyconego jodem, który działa kojąco na gardło, krtań i oskrzela. Na wyjazd z niemowlakiem dobre są też niższe partie gór – powietrze nie jest tam dla niego zbyt ostre. A częste w górach zmiany pogody będą dobrym treningiem dla układu odpornościowego dziecka. Rejony jezior obfitują za to w lasy sosnowe, które tworzą swoisty mikroklimat – ochraniają drogi oddechowe przed zanieczyszczeniami, a wydzielane przez drzewa olejki eteryczne znakomicie wpływają na zdrowie.
WAŻNE: Nie pozwalaj raczkującemu maluchowi baraszkować po zimnej posadzce. Lepiej, żeby przemieszczał się po ciepłej wykładzinie lub dywanie.
Infekcje pod kontrolą
Nie martw się, gdy mimo twoich zabiegów maluch zachoruje. Chorowanie też wspomaga odporność dziecka, bo walcząc z infekcją, system immunologiczny uczy się, jak radzić sobie z wirusami i bakteriami. Odporne niemowlę ma prawo mieć 6–7 niegroźnych infekcji w ciągu roku. Dzieci, które mają obniżoną odporność, to te, u których przeziębienie przeradza się np. w zapalenie płuc. O odporności świadczy zaś fakt, że dziecko nie poddaje się infekcji. Owszem, złapie katar lub zacznie kasłać, ale po kilku dniach będzie już zdrowe.
Autor: Maria Matysiak
Źródło: Rodzice 01/10



Dodaj artykuł do…