Podręcznik do polskiego dla klasy 6 „Jutro pójdę w świat” wydany nakładem WSiP przykuł uwagę jednego z rodziców. Wydawca zapewnia, że podręcznik uczy mądrego odczytywania różnorodnych tekstów, zaś przystępne wskazówki ułatwiają porządkowanie wiedzy. Tylko, czy nie przypomina on bardziej katechizmu niż książki do polskiego?



Katecheza zamiast języka polskiego

Na stronie internetowej wydawcy czytamy, że podręcznik z serii „Jutro pójdę w świat” zawiera najlepsze wzorce nauczania języka polskiego. Ma łączyć kształcenie językowe z literacko-kulturowym. Jeden z ojców, pan Marcin Waligora, zajrzał jednak do środka. Jak przyznaje, książka zwiera kilka ciekawych tekstów, ale też dużo treści o charakterze religijno-narodowym.

Z podręcznika dowiadujemy się m.in., w jaki sposób świętować niedzielę i dlaczego błędem jest chodzenie w tym dniu do sklepu.

„Niedziela w języku łacińskim to Dies Dominica, czyli dzień Pański, a jeśli pański, to Boży, a zatem najlepszy z możliwych. Skoro tak, to warto, abyśmy zastanowili się, jak powinno wyglądać nasze świętowanie niedziel.” – czytamy w tekście napisanym przez Ks. Tadeusza Miłka, który zamieszczono w podręczniku.

Z innego tekstu, tym razem napisanego przez Ks. Waldemara Chrostowskiego, dowiadujemy się, że Biblia jest dziełem Boskim i że nie mogłaby powstać bez udziału Boga, który objawił prawdę człowiekowi i natchnął autorów Pisma Świętego. I oczywiście nie byłoby w tym stwierdzeniu nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zgodnie z Konstytucją Polska jest krajem świeckim. Program szkolny nie może więc z założenia przedstawiać Biblii, jako działa Boga, bo przez wiele dzieci nigdy nie będzie w ten sposób odbierana. Jakby tego było mało wśród pytań do tekstu pojawia się polecenie:

„Uzasadnij, że „Co to jest Pismo Święte” ks. Waldemara Chrostowskiego to przykład tekstu popularnonaukowego.”

Czy faktycznie? Osoby niewierzące prawdopodobnie uznają, że tekstowi bliżej do fikcji literackiej…



Podręcznik nie zawiera jedynie treści o charakterze religijnym. Jak pisze pan Marcin:

W rozdziale „Dbam o Polskę” dowiesz się jak za Polskę umierać (mali powstańcy, rozkazy wojskowe, obrona Częstochowy, Westerplatte itd.).

Nie dowiesz się niczego o różnorodności kulturowej, o tym, że istnieją też inne religie i światopoglądy, nie nauczysz się krytycznej analizy treści…

Rodzice nie kryją oburzenia

Pod postem Pana Marcina rozgorzała dyskusja. Rodzice nie kryją swojego oburzenia:

Ciężko uwierzyć, że to do języka polskiego książka, w sumie w ogóle ciężko uwierzyć….

To jest jezyk polski?! Serio?

zaniemówiłam… mimo ogromu niecenzuralnych (?) słów cisnących się na usta.

Strach się bać co jest w podręcznikach do innych przedmiotów

podręcznik do historii na pewno dostarczy wielu wrażeń i zdziwień 😉 szczególni zw. z najnowsza historią

Jak to dobrze ze moje dziecko juz zdaje maturę i czyta rożne książki

Czego uczą się nasze dzieci?



Po przeczytaniu apelu pana Marcina ponownie zajrzałam do książek mojego dziecka. Przejrzałam je kartka po kartce i, podobnie jak w poprzednich latach, nie znalazłam niczego niepokojącego. Wydana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej „Nasza szkoła” dla klasy III zawiera dość ogólne definicje różnych organów państwowych, ale też przedstawia kosmopolityczny obraz świata. Teksty opowiadają m.in. o mniejszościach narodowych, Unii Europejskiej czy mieszkańcach innych krajów. Trudno doszukiwać się w nich jakiegokolwiek nacechowania czy ocen.

A czego uczą się Wasze dzieci? Zaglądaliście do podręczników?

[Zdjęcie główne: kolaż Facebook Marcin Waligora]