Awaryjny "PLAN B"

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 42)
  • Autor
    Wpisy
  • #114641

    vievioorka

    Podobno sztuka życia polega na umiejętnym wprowadzeniu w odpowiedniej chwili PLANU B.

    Plan B czyli plan awaryjny w momencie kiedy cały świat legł w gruzach, kiedy tracimy pracę, grunt ucieka nam spod nóg…

    Macie taki?

    #5268882

    kasia

    mam plan B na wypadek utraty pracy, rozwodu
    póki co – mam



    #5268883

    vievioorka

    Zamieszczone przez kasia.
    mam plan B na wypadek utraty pracy, rozwodu
    póki co – mam

    podziel się :Fiu fiu:

    #5268884

    Anonim

    ja też mam taki plan- na wypadek straty pracy, tracę możliwość spłaty kredytu za dom…wiec muszę takowy mieć…

    #5268885

    ulaluki

    Ja na razie nie mam, bo nie lubię planować aż tak daleko do przodu, myślę, że nie warto. Życie za bardzo nas zaskakuje, aby wybiegać za daleko do przodu.

    Renia straciłaś pracę?

    #5268886

    vievioorka

    No to podzielcie się pomysłami :Hmmm…: bo ja takiego planu nie miałam i wszystko nagle legło w gruzach, a kredyt do spłacenia oczywiście posiadam :Hyhy:

    Jestem w trakcie opracowywania takiego planu :Boje się:



    #5268887

    ciapa

    W momencie zagrożenia tworzę awaryjny B
    Na razie mam stabilnie i w pracy i małżeństwie 😉 planu brak
    Chociaż jeżeli idzie o prace – inwestuje w siebie, w szkolenia co jest moim zabezpieczeniem
    Byłam kilka razy w podbramkowej, plan sie stworzył
    Zycie nauczyło mnie jednego, że czasami karta się bardzo szybko obraca i nawet gdy nadziei brak pojawi się coś wkrótce
    Byle się nie poddawać
    Także powodzenia i trzymam kciuki!

    #5268888

    fasolada

    mialam-zaszlam w ciaze w okresie wypowiedzenia. i spokojnie ogranizuje sobie nowa prace :p

    #5268889

    bep

    Planu brak. Żyję z dnia na dzień. Po prostu.
    Mój Anioł Stróż ma ze mną ciężko… 😉 :Hyhy:
    Ale, jak zresztą wiesz, T jest zaradny więc jakoś nigdy nie miałam potrzeby układania planu B.
    Teraz od początku czerwca do końca grudnia mam etat. Pewnie koło października zacznę się martwić co dalej – bo nie umiem żyć bez jakiegoś zajęcia :Niepewny:

    #5268890

    kiara

    Nie mam.
    i mam nadzije, ze mieć nie będę musiała.
    prace strace, ale na z konieczności – przeprowadzka.
    Ale swiat sie nie zawali, przeżyję. Byle tylko mąż nie przestał mnie kochać i żebyśmy zdrowi byli:)



    #5268891

    zuzel

    Mam plan B od zawsze. Czasem nawet kilka planów w zależności od tego, jak by się różne sprawy miały potoczyć. Planuję kilka kroków na przód, jak w szachach 😉
    A i tak już kilka razy życie zaskoczyło mnie tak, że żaden plan tego nie przewidywał 😉

    #5268892

    kantalupa

    nie mam planu b
    ba, ja nawet planu a nie mam
    jak dotad, jakos sie wszystko zawsze samo, ale mam swiadomosc, ze dobra passa sie sknczyc kiedys musi a wtedy… coz, mam nadzieje, ze jakis plan sam mi przyjdzie do glowy

    strasznie nienawidze planowac, no po prostu nienawidze!



    #5268893

    gosik

    kiedyś tworzyłam
    bardzo lubiłam planować, wymyslać różne warianty

    przestałam
    życie zafundowało mi takiego kopa, że …..
    planu B na taką okoliczność nie posiadałam
    myślę że nikt nie posiada 🙁

    póki co trzymam się jednego – póki zdrowie jest – dobrze jest 🙂
    wszystko inne zawsze jakoś się ułoży

    #5268894

    percia-mag

    Mam plan B. na wypadek utraty pracy, innych planów B. nie mam, czasami boję się, że życie ma dla mnie plan C;)

    #5268895

    jaga

    Przestałam robić plany. Z doświadczenia wiem, że jak posypie się plan A, to i plan B i C i D też szlak trafi. Bo jak się zaczyna sypać, to hurtem. Potem karta się odwraca, ale nja już niczego nie planuję, tylko wykorzystuję sytuację, jakie zgotuje mi los.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 42)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close