Błogosławiona metoda

Witam dziewczyny,
zapraszam do przeczytania:

Tragedia. Myślę, że nie musze komentować…

32 odpowiedzi na pytanie: Błogosławiona metoda

malina292009-04-28 20:53:17

Aktykuł tragedia???

Witam
Przeczytanie tego artykuło skłoniło mnie do zarejestrowania się na tym forum. Od listopada 2008 z mężem leczymy się metodą naprotechnologi. Trudno na razie powiedzieć , że to jest leczenie a raczej postawienie kompleksowej diagnozy na podstawie codziennej samoobserwacji śluzu z kanału szyjiki macicy z zapisem wyników obserawcji na specjalnej karcie Na tej podstawie stwierdzam kiedy mam dni płodne i szczyt owulacyjny dlatego badania hormonalne robię we właśiwym dniu cyklu. Do tej pory mieliśmy 6 spotkań z naszą lekarką (instruktorem naprotechnologii). Cena jednego spotkania to 100,00 zł. Spotkania trwają średni 1,5 godz podczas których lekarka krok po kroku wyjasnia nam wszystkie kroki w naszym leczeniu. Zawsze z tych wizyt wychodzę podbudowana, a najwazniejsze mam świadomość,że ktoś w sposób kompleksowy zajmije się diagnozą naszej niepłodności. Nie wydaję mi się to wielkim wyciąganiem pieniędzy, koszt wizyty w kliniice leczenia niepłodności to ok 200,00 zł (zleży gdzie) i lekarz nie poświęca tyle czasu nie robi drobiazgowego wywiadu.
J estem po trzech cyklach z oznaczeniem progeteronu i etsradiolu w 7 dni po peaku, w jednym cyklu oznaczałam fsh i LH, badanie hormonów tarczycy i monitorowanie usg owulacji. Teraz piewrszy cykl biorę clo i pregnyl. I tak jeszcze przez jeden cykl. później hcg i laparoskopia. Lekazrz uczciwie od razu nas uprzedził , że nie zaproponuje nam inseminacji i zapłodnienia in vitro.
Reasumując nie bardzo rozumiem ironicznego tonu tego artykułu. Też bym określiła go mianem tragedii bo może nie potrzebnie zniechęcić wiele osób do tej metody. Mam nadzieje że może jeszcze ktość się wypowie w tym miejscu, kto wie trochę więcej o naprotechnologi niż autor zamieszczonego tutaj artukułu. Pozdrawiam

mala5-mi2009-04-29 08:10:36

Moim skromnym zdaniem, sama naprotechnologia nie wzbudza we mnie negatywnych uczuć, mało tego, wierzę w to, że może pomóc parom, ale nie z takim problemem jaki mamy my – nasienie męża jest bardzo kiepskie – zaledwie 8-9 mln/ml… tu nie pomoże obserwacja cyklu i wybranie tego odpowiedniego dnia, bo poprostu plemniki nawet nie dotrą nie przeżyją i nie zapłodnią komórki – moej cykle pomimo jakiś rozchwiań mam regularne, medycyna z tym sobie radzi (luteina), mam przed sobą hcg… mam też za sobą poronienie i to nie jedno – mikroporonienie – choć po terminie @ to już nawet nie wiem czy mikro… lekarze z kliniki zasygnalizowali że może tak się dziać ze wzgledu na patologię nasienia… u nas IUI a wręcz in vitro to ostatnia szansa.. no i cud.. ale z nimi jakoś gorzej! Uważam się za wierzącą ale skożystam z każdej metody aby mieć dziecko! Nie po to wyszłam za człowieka za mąż przed Bogiem mu ślubowałam i czekałam na błogosławieństwo aby teraz cierpieć wraz z mężęm z braku potomstwa bo ktoś bez serca uważa że to zbrodnia leczyć się dostępną metodą! Skoro nie powinniśmy ingerowac w naturę to nie przyjmujmy leków, nie dajmy się operować ani robić sobie przeszczepów czy chemii…

vievioorka2009-04-29 08:42:13

mnie nie pozostaje nic innego tylko się podpisać pod Tobą 😉

Gdybym się zdecydowała na tą metodę pewnie do dziś nie miałabym dziecka :Fiu fiu:

to można sobie stosować jak oboje jesteście zdrowi a nie znana jest przyczyna niepłodności ale jak jest poważny problem :Boje się:

monika3r2009-04-29 08:48:23

Zamieszczone przez malina29:Witam
Przeczytanie tego artykuło skłoniło mnie do zarejestrowania się na tym forum. Od listopada 2008 z mężem leczymy się metodą naprotechnologi. Trudno na razie powiedzieć , że to jest leczenie a raczej postawienie kompleksowej diagnozy na podstawie codziennej samoobserwacji śluzu z kanału szyjiki macicy z zapisem wyników obserawcji na specjalnej karcie Na tej podstawie stwierdzam kiedy mam dni płodne i szczyt owulacyjny dlatego badania hormonalne robię we właśiwym dniu cyklu. Do tej pory mieliśmy 6 spotkań z naszą lekarką (instruktorem naprotechnologii). Cena jednego spotkania to 100,00 zł. Spotkania trwają średni 1,5 godz podczas których lekarka krok po kroku wyjasnia nam wszystkie kroki w naszym leczeniu. Zawsze z tych wizyt wychodzę podbudowana, a najwazniejsze mam świadomość,że ktoś w sposób kompleksowy zajmije się diagnozą naszej niepłodności. Nie wydaję mi się to wielkim wyciąganiem pieniędzy, koszt wizyty w kliniice leczenia niepłodności to ok 200,00 zł (zleży gdzie) i lekarz nie poświęca tyle czasu nie robi drobiazgowego wywiadu.
J estem po trzech cyklach z oznaczeniem progeteronu i etsradiolu w 7 dni po peaku, w jednym cyklu oznaczałam fsh i LH, badanie hormonów tarczycy i monitorowanie usg owulacji. Teraz piewrszy cykl biorę clo i pregnyl. I tak jeszcze przez jeden cykl. później hcg i laparoskopia. Lekazrz uczciwie od razu nas uprzedził , że nie zaproponuje nam inseminacji i zapłodnienia in vitro.
Reasumując nie bardzo rozumiem ironicznego tonu tego artykułu. Też bym określiła go mianem tragedii bo może nie potrzebnie zniechęcić wiele osób do tej metody. Mam nadzieje że może jeszcze ktość się wypowie w tym miejscu, kto wie trochę więcej o naprotechnologi niż autor zamieszczonego tutaj artukułu. Pozdrawiam

Malina 29 życzę ci z całego serca, by Twoje problemy naprotechnologia wyleczyła. Ja sama mieszkałam nieopodal Galway w Irlandii i poważnie brałam pod uwagę leczenie ta metodą. O dziecko staramy sie prawie 6 lat. Wszystkie wyniki były o.k. Niestety czas leci my sie starzejemy, mam 30tkę mąż – 35 i obawiałam się że nie stac nas na luksus czekania około roku do dwóch na diagnozę naprotechnologa. Ja osobiście nie żałuję mojej decyzji i rozpoczęcia leczenia w klinice. Po trzech miesiacach znamy przyczyny niepowodzeń, a jest to genetyka. Tego naprotechnolog by nie wyleczył, a jeżeli tak to jest duża szansa, że urodziloby nam sie dziecko z mukowiscydozą.
Jeszcze raz życzę powodzenia i by w Twoim przypadku nie była to strata czasu. Szczerze.

mala5-mi2009-04-29 09:03:56

Absolutnie nikogo nie chciałam urazić! Moim zdaniem poprostu decyzja powinna być pary i tylko pary i dobrowolna a nie wymuszona, zaakceptowana bądź wręcz potępiona przez Kościół – uważam że Kościół powinien wspierać ludzi dotkniętych tak tragiczną w skutkach chorobą jak jest niepłodność a nie ranić ich jeszcze bardziej i wyklinać od zbrodniaży – skoro nie umie wspierać to niech się przynajmniej nie wtrąca – bo “oni” powinni być czyści i tak szczerze to mieć g… do powiedzenia w kwestiach metod leczenia niepłodności… no to pojechałam teraz na całego! Wkurza mnie to, wkurzało odkąd pamiętam, ale w momencie gdy wykrzyczano że ludzie decydujący się na in vitro to mordercy to aż nóż w kieszeni się otwiera – taki ktoś ma nierówno pod sufitem, a wręcz jest ograniczony – to takie samo leczenie jak każde inne…

paszulka2009-04-29 09:22:26

Prawda jest taka, że każda za nas przechodzi dokładne badania. Każda z nas zaczyna od mierzenia temperatury, badania śluzu i szyjki macicy. Każda z nas ma monitoring i badanie cyklu, wyzaczanie piku LH i samej owulacji… każda z nas przez to przechodzi… jednak jeśli to nie pomaga to przykro mi ale trzeba iść dalej.
Malina nie napisałaś niczego czego bym nie przechodziła z moimi lekarzami.
Wypowiadasz się jakbyś nigdy nie była w klinice leczenia niepłodności albo miałaś dużego pecha trafiając na nie właściwego lekarza.
Naprotechnologia nie wyleczy niedrożnych jajowodów, genetyki jak napisała monika czy nie sprawi, że słabe plemniczki męża Małej_Mi nagle dostaną speeda i wskoczą wprost w okolice komórki jajowej.
Do niedawna kościół był przeciwny transfuzji krwi, przeszczepom … a paradoksalnie teraz sprzeciwiają się eutanazji … czyli odłączeniu człowieka od tej NIENATURALNEj metody podtrzymywania życia (trudny i długi temat). Hipokryzja i nic poza tym. Kościół ocenia nas subiektywnie ale Bóg obiektywnie. Żyję wg podstawowych zasad etycznych, pomagam jeśli mogę, dzielę się…. no i podeszłam do ivf. Jeśli mam się za to smażyć w piekle to z przyjemnością. Nie wiem co będzie potem i nikt mi tego nie zagwarantuje ale jedno wiem, że mam jedno życie a w tym życiu pragnę dzieci … i będę je miała… a ivf nie oznacza zła, egoizmu i bezduszności… to była najtrudniejsza decyzja i najbardziej rozszarpujące moje serce przeżycie. Mam 33 lata i nie mam czasu na naprotechnologię.

vievioorka2009-04-29 13:45:14

jestem ciekawa czy ta cała naprotechnologia zmienia brak ovulacji w ovulację i kiepskie plemniki w supermeny :Hmmm…:

jeśli tak (poparte badaniami dowody :Fiu fiu:) to i ja chętnie bym spróbowała :Wow!:

kaja262009-04-29 18:54:57

malina ja płaciłam w klinice Vitrolive w Szczecinie za wizytę, nierzadko z usg, 80 zł:Fiu fiu:
no i naprotechnologia nie naprawi plemników mojego męża:(, niestety

sucherin2009-04-29 21:50:02

Malina ja nie sprzeciwiam sie istnieniu ośrodków gdzie pary mogłyby sie przeszkolić z wiedzy potrzebnej do zajścia w ciążę. jest to jednak tylko jakis dodatek zamiast rozmowy z lekarzem. Ja napisałm tragedia, bo chodziło mi o to jak można tak po prostu zdyskredytowac osoby z problemem niepłodności. Niech sobie jest naprotechnologia ale nie można przekreslać in vitro czy inseminacji. sama własnie jestem po jednej. Popieram to co Paszula napisała, my to samo dowiedzieliśmy sie na samym poczatku od lekarza, który zawsze był miły odpowiadał na wszystkie moje pytania. W klinice niepłodności przy wizycie tylko z USG płacę 50 zł. przy normalnej wizycie z USG 130 zł.

wiki802009-05-08 22:06:27

nie ma co dyskutować na temat in viitro, bo w tej dyskusji nikt nikogo nie przekona… jezeli ktos do in vitro nigdy nie podejdzie , to jest to tylko kwestia wiary, niczego wiecej … a wiary nie mozna przedyskutować i powiedziec sobie, przekonales mnie, juz wierze… wiara to łaska… do mnie przyszla z czasem, bo sie o nia codziennie modlilam… i nie zaryzykuje jej teraz dla in vitro, mimo ze tak marze o dziecku. nie osadzam tych ktorzy maja inne zdanie na ten temat. Pragnienie dziecka jest tak silne, ze staje sie celem samym w sobie i to nie jest nic dziwnego, jezeli w zyciu nigdy nie czulo się tego czegoś co jest tak bardzo poza naszym realnym światem jako najważniejsze … nie wiem tylko czemu brak jest takiego zrozumienia w drugą stronę .. tak wszyscy naskakuja na kosciol katolicki.. wiekszosc Polakow dawno przestala chodzic regularnie do kosciola, ale to wlasnie ta czesc ma zawsze najwiecej do powiedzenia co kosciol powinien robic… jak dla mnie maja oni do tego prawo mniej wiecej w tym samym stopniu, co do komentowania co powinien robić np. kościól prawosławny czy buddysci. Generalnie z pozycji wiary katolickiej taki pogląd na in vitro szybko sie chyba nie zmieni o ile wogole sie zmieni, i jezeli jest on taki, to nie dlatego, aby ludzi potepiac, tylko aby ostrzegać… a kazdy i tak sam zdecyduje. Moze nie zawsze przedstawiciele wladz koscielnych dobieraja odpowiednie slowa i sa odpowiednio taktowni.. tego nie jestem pewna… Nie wiem jednak czemu mozna być złym na to, że ktoś ma inne zdanie w danym temacie. Kazdy może miec jakieś stanowisko w danej sprawie i naprawde nie rozumiem, czemu tez wypowiedz Maliny 29 została tak żle przyjęta. Moze rzeczywiscie Malina nie zdaje sobie sprawy z tego, że sa pewne przyczyzny nieplodnosci, ktorych tylko hormonami i monitoringiem sie nie uleczy, ale nie sadze ze miała zamiar twierdzic, że znalazla w tej swojej drodze radzenia sobie z problemem remedium na bolaczki wszystkich dziewczyn z tego forum. Nie znam pogladow Maliny, ale ja jestem przykładem na to, ze mozna sie czuc wolnym i nieskrepowanym nawet wtedy gdy kosciól ‘tak ogranicza’.
Nie czytalam tego artykulu od ktorego zaczela sie dyskusja.. pisze tak w sumie na podstawie tego co tu przeczytalam,ale po przeczytaniu mojego postu nie wyrzucajcie mnie z forum 🙂 troche dyskusji nikomu jeszcze nie zaszkodzilo:)

sucherin2009-05-09 21:07:31

Wiki absolutnie nic nie mam do Twojej wypowiedzi tak jak i Maliny. W takim razie przeczytaj artykuł. Mi chodziło o to żeby nie tępić metod leczenia takich jak in vitro. ja absolutnie nie tepie tego że ktos nie akceptuje in vitroi uwazam że każdy ma prawo mieć własne zdanie. Tylko żeby ktoś kto uwaza inaczej niż ja nie odbierał mi tej mozliwości np. zakazując metody in vitro prawnie.

paszulka2009-05-10 09:46:49

Tylko ja wiem przez co przeszłam w gudniu kiedy nasze podejście do ivf z nagonką medialną na wspomagane leczenie niepłodności.
Nigdy nie wymagałam od kościoła popierania ivf… ale dla mnie kościół powinien głosić prawdę a w przypadku ivf tego nie robi (brak podstawowej wiedzy na ten temat) a poza tym głosić słowo boże i dawać ludziom wolność w wyborach. Człowiek nie działa dobrze w atmosferze nakazów i zakazów… a przede wszystkim nie działa szczerze… możliwość samodzielnego wyboru ma dopiero swoją pełną wartość. Juz to zresztą gdzieś pisałam.
Ja nie mam nic przeciwko ludziom takim jak Ty, ale często wypowiedzi pt “ja nie podejdę do ivf, bo…” i często jest to odnoszone do wiary, życia duchowego, zasad moralnych itp odbieram jakby było to mówione z wyższością wobec osób, które się zdecydowały na takie “leczenie”. Może to mój błędny odbiór… ale takie są moje odczucia.
Acz powiem Ci, że widząc koleżanki dla których jest za późno nawet na ivf, które wcześniej szły zgodnie z wiarą a teraz cierpienie jest w ich oczach ciągle to zastanawiam się nad sensem…. one żałują… ja nie chcę żałować. Acz ja mam przed sobą dylemty etyczne a nie związane z wiarą… łatwiej mi… acz o tyle trudniej, bo jak to mówi mój mąż “my nie chodzimy do spowiedzi, wiec nie możemy grzeszyc, bo nikt nam win nie odpuści” 😉 to taki żart ale nasz własny kręgosłup moralny i postępowanie na co dzień jest bardzo restrykcyjne i uwzględniające drugiego człowieka. Dlatego, ze tacy jestśmy i tak chcemy a nie dlatego, że nam ktoś każe i jeślii tego nie zrobimy to nas potępi!!

kasiejka2009-05-10 18:22:12

[Zobacz stronę]

mala5-mi2009-05-10 19:19:51

Artykuł z powyższego linka skomentuję tak “jeśli niepłodność nie jest chorobą to czym? jak można powiedzieć że chore jądra, pozlepiane jajowody czy uszkodzona macica nie jest chorobą? jak można powiedzieć że blascocysta jest człowiekiem skoro ona nie ma serca… i bez ciała matki nigdy go miec nie będzie? “… ciężkie to wszystko… zarodeczek to potencjalny człowiek… ale bez ciała matki i Boga (natury jak kto woli) nigdy się nim nie stanie… Mam gdzieś czy ktoś jest za czy przeciw in vitro.. ale uważam że człowiek powinien mieć prawo wyboru leczenia, a ja uważam iż niepłodność jest chorobą i to przez cywilizację i nasze zanieczyszczone środowisko i Bóg mi świadkiem iż skorzystam z tej metody we wrześniu jesli IUI z lipca się nie uda!

kaja262009-05-10 19:50:27

Zamieszczone przez wiki80:.. tak wszyscy naskakuja na kosciol katolicki.. wiekszosc Polakow dawno przestala chodzic regularnie do kosciola, ale to wlasnie ta czesc ma zawsze najwiecej do powiedzenia co kosciol powinien robic… 🙂

ja chodzę regularnie, he zabrzmiało jak reklama;) i mimo że nie miałam in vitro bo udała się inseminacja, ale niewiem co bym zrobiła gdyby nie udała się…., denerwuje mnie podobnie jak pisała Paszula brak wiedzy na temat in vitro w Kościele i wypowiadanie tych samych sloganów:Hmmm…:, denerwuje mnie wmawianie społeczeństwu że jesteśmy źli i nie chcemy skorzystać z wspaniałych metod, które aprobuje Kościół, denerwują mnie wypowiedzi typu biskup Pieronek, ale chodzę i trwam i mam wielu znajomych księży, wtym jednego naprawdę bliskiego przyjaciela i wiem że są tez tacy, którzy rozumieją, nie potępiają i po prostu są ………. i wtym przypominają Tego, którego mają naśladować, a o którym Ci wsześniej opisywani zapomnieli:mad:

kaja262009-05-10 19:57:03

a artykuł w gościu hmmmm znowu wracamy do czasów kiedy za niepłodność obarczano tylko kobietę? dobrze zauważyłam że nie ma tam nic o tym jak naprotechnologia może poprawić nasienie mojego męża?:Hmmm…:
nie podoba mi się to że ludzie Kościoła piszą takie nierzetelne artykuły, ktore mają tylko spowodować nagonkę wśród swoich na złe do szpiku kości osoby korzystające z usług klinik LECZENIA niepłodności

gablysia2009-05-10 20:00:38

Dziewczyny, wszystkie jak tu jesteśmy, jak jeden mąż i jedna żona przeszłyśmy tę magiczną naprotechnologię….. 🙂
w 2003 roku kiedy zaczynałam swoje leczenie nikt tego tak nie nazywał…. ale przecież każda z nas to dokładnie przechodziła, płacąc własnie okolo 100 zł. za wizytę.
Nie rozumiem więc nagonki na Malinkę….. 🙂
K.K się zmieni….. ale to troche potrwa 🙂 kiedyś był przeciwny medycynie traktując ją jak zabobony, potem był przeciwny transplantologii…. a dziś jest przeciwny IVF. Musi być czemuś przeciwny, bo co ta czarna masa miałaby wygłaszać na kazaniach…. jak długo można klepać ciągle w kółko o tym samym…. 🙂
K.K zniknie z powierzchni ziemi jeśli nie zmieni tego stanowiska…. oni to wiedzą, my to wiemy….. ale czekać nie mamy czasu…. trzeba działać i to już…. bo to nie nasza epoka….. liczą sie nasze dzieci…. ABY ZAISTNIAŁY….. tak po prostu.
Buziaczki.

PS. Naprotechnologia…. brzmi jak cyfrowa technologiia pozyskiwania potomstwa, niemalże. 🙂

gablysia2009-05-10 20:12:05

I jeszcze jedno…. dobrze że pojawiło się nazewnictwo do czegoś…. co powinno było być wykonywane na samym początku diagnostyki….. wtedy gdy ktoś sie stara jakiś czas i chodzi do zwykłego ginekologa z nadzieją na pomoc….. a ten zwykły gin nie ma pojęcia o podstawowych rzeczach…. a mija miesiąc za miesiącem, rok za rokiem…..
….. a potem odwiedza sie klinike niepłodności, w której w ciągu dwóch miesięcy otrzymuje sie odpowiedzi na pytania, które zadawalo się już 5- 6 lat zwykłemu ginekologowi….

Przynajmniej ta niechęć do słowa niepłodność w tym wypadku zostanie wykorzystana… pozytywnie dla wielu wielu z nas/was.

Ptyanie mi sie tylko nasuwa, czego uczą ginekologów w szkołach, skoro by znać podstawy działania cyklu i podstawy dotyczące hormonów płciowych,należy zostać superhiperspecjalistą od magicznie brzmiącej naprotechnologii…..
Żałosne 🙁

mala5-mi2009-05-11 06:35:43

Gablysiu ubrałaś w słowa dokładnie to co czuję! I ani Malinka ani nikt inny mi nie wadzi! Boli tylko głupota i upór przy stanowisku niepłodność – nie choroba! A ja czuję się chora i na duszy i na ciele…

paszulka2009-05-11 08:47:59

Kasiejko wybacz ale nie przeczytam. Nie chcę się denerwować. W końcu za jakieś 2-3 tygodnie będę ponownie mordercą jak mój transfer się nie przyjmie! 😉
To co miałm napisać chyba napisałam …
Gabi nagonka nie była na Malinkę… chciała dobrze… tylko nie miała świadomości (tak myślę jak to wygląda)… no a potem się temat rozkręcił.

Jedno co mnie tylko dziwi, że jako osoba nie wierząca, nie praktykująca a przez co nie mająca ślubu kościelnego i nie chrzcząca dziecka/ci muszę słuchać potępień ze strony kościoła… nie rozumiem dlaczego kościół wchodzi z butami w moje życie. Nawet apostazja nie pomoże … niech krzyczą z ambony… ale nie z głośników radiowych czy telewizyjnych…. ja nie wymagam od kościoła aby popierał do cholery ivf… ale niech mi da święty spokój, bo ja mimo, że nie wierząca mam serce, sumienie i dużo wrażliwości….

malina292009-05-11 18:28:33

Witam ponownie:)
Trochę mi głupio, że może przez przypadek rozkręciłam wątek i nie odzywałam się jakiś czas. Trochę dużo pracuję i jak już wracam do domu nie mam siły i chęci siadać przy kompie:) Chciałam jeszcze tylko coś sprostować. Mam świadomość , że badania które ja przechodziłam są standardowe dla klinik leczenia niepłodności i że rzeczywiście naprotechnologia tego nie wymyśliła. Wiem o tym. Chciałam jedynie wskazać że jest to pewna usystematyzowana metoda korzystająca z wszystkiego do czego doszła współczesna medycyna, oprócz in vitro i inseminacji. Ceny spotkań podałam ponieważ Pan Redaktor zasugerował , że naprotechnologia to wyciąganie kasy od naiwnych. Jeżeli ktoś poświęca mi do od 1h do 2h swojego czasu to nie oczekuję żeby robił to za darmo. Dlatego najbardziej wkurzyła mnie w tym artykule jakaś taka ironia, złośliwy uśmieszek autora, który przedstawia tą metodę jakąś średniowieczny zabobon promowany przez kościół dla naiwniaków. Jestem też pewna, że gdyby kościół nie stał za tą metodą nie spotkałaby się z taką nagonką w Gazecie Wyborczej. Ale to już nieważne. Znam ograniczenia naprotechnologii, i nie wiem czy po przejściu diagnostyki nie zdecyduję się na inseminację. In vitro wykluczam na pewno, ale nie potępiam żadnej pary która ma inne zdanie na ten temat. Pozdrawiam was wszystkie ciepło. Aha link do strony o naprotechnologii (po angielsku niestety:)

malina292009-05-11 18:30:01

hm to i nie podałam linka:)
[Zobacz stronę]

kantalupa2009-05-11 18:47:58

przepraszam, ze wam wchodze w watek, ale mam pytanie w sprawie naprotechnologii

pewna bliska mi osoba stara sie o dziecko o 8 lat
ma w tej chwili 37 lat
dziewczyna jest gleboko wierzaca, nie chciala podchodzic do inseminacji / in vitro ze wzgledu na swoje przekonania
od czterech miesiecy jest pod opieka naprotechnologa, a wlasciwie naprotechnolozki w pewnym dosc duzym miescie w polsce (nie chce podawac szczegolow, ona nie ma pojecia, ze w ogole pytam kogokolwiek o cokolwiek zwiazane z jej sprawa, ma glebokie przeswiadczenie, ze brak dziecka w jej malzenstwie jest tylko i wylacznie jej wina)
ale do rzeczy:
osoba ja prowadzaca nie ma wyksztalcenia medycznego

czy to jest prawidlowosc?

nie chcialabym sie z nia sprzeczac o sens calego przedsiewziecia, szanuje absolutnie jej wybor
ale zastanawiam sie, czy krtos nie nabijaj jej w butelke, bo placi 150 zl za kazda wizyte…
macie moze jakies konkrety w tym temacie?

ps. malina, przeczytalam ten artykul i jakos nie wiem, czy jest tak do konca wiarygodny
juz sam wstep, wedlug ktorego: “naprotechnologioa to potezny przelom w monitorowaniu i utrzymywaniu zdrowia ginekologicznego kobiety i jej zdolnosci reprodukcyjnych”
tak jakos chcialam napisac, nie miej mi za zle:)
trzymam kciuki za powodzenie, taka czy inna metoda

paszulka2009-05-12 08:20:50

o!!! To jak przy naprotechnologii nie wymaga się wykształcenia medycznego to może jeszcze zrobię karierę i to nie tylko w doradzaniu na starających!!!:Hyhy::Fiu fiu::D

kantalupa2009-05-12 08:50:49

Zamieszczone przez paszula:o!!! To jak przy naprotechnologii nie wymaga się wykształcenia medycznego to może jeszcze zrobię karierę i to nie tylko w doradzaniu na starających!!!:Hyhy::Fiu fiu::D

paszula, ale moze sie wlasnie wymaga, tylko moja kuzynka trafila w do jakiegos oszukanego osrodka?
btw: pani jest mgr psychologii

paszulka2009-05-12 09:16:01

Zamieszczone przez kantalupa:paszula, ale moze sie wlasnie wymaga, tylko moja kuzynka trafila w do jakiegos oszukanego osrodka?
btw: pani jest mgr psychologii

Moim zdaniem czy jest to oszukany ośrodek czy nie to powinna bardzo uważać. Jak chcę porady psychologicznej to idę do psychologa, ale nie wyobrażam sobie, aby psycholog robił mi monitoring jajeczka i regulował cykl. Chyba nawet nie ma możliwości wypisywania recept.
A czy jej mąż miał robione badanie nasienia?!
Ja stanowczo zaczynałam od “zwykłego” gina a potem szybko przeszłam do kliniki leczenia niepłodności. Nie oddałabym się w ręce szarlatana. Może mógłby jakimś cudem pomóc, ale myślę, że mógłby też wiele zaszkodzić i tego bym się bała!

kantalupa2009-05-12 10:10:02

Zamieszczone przez paszula:Moim zdaniem czy jest to oszukany ośrodek czy nie to powinna bardzo uważać. Jak chcę porady psychologicznej to idę do psychologa, ale nie wyobrażam sobie, aby psycholog robił mi monitoring jajeczka i regulował cykl. Chyba nawet nie ma możliwości wypisywania recept.
A czy jej mąż miał robione badanie nasienia?!
Ja stanowczo zaczynałam od “zwykłego” gina a potem szybko przeszłam do kliniki leczenia niepłodności. Nie oddałabym się w ręce szarlatana. Może mógłby jakimś cudem pomóc, ale myślę, że mógłby też wiele zaszkodzić i tego bym się bała!

ano ona to jest dluga historia…
nie znam szczegolow medycznych, ale problemy maja w zasadzie oboje

leczyli sie najpierw u zwyklego gina, ze trzy czy cztery lata bez efektu (wiem, ze przechodzila jakies zabiegi, ale nie chce napisac jakiejs glupoty, bo sie srednio wyznaje na szczegolach), w koncu maz sam sie zdecydowal, ze musi zrobic badania i wyszlo mu, ze ma cienitkie niasienie (znowu nie wiem, o co biegalo, ale tez mial jakis drobny zabieg wykonywany)
brali ziola, jakies mikstury i nic
w koncu zdecydowali sie na klinike leczenia nieplodnosci
oan juz byla od dluzszego czasu pacjentka i w koncu jej malzonkowi udalo sie namowic ja do inseminacji
mieli podchodzic w kwietniu

jakos ostatnio do nich dzwonie, bo nie chcialam wczesniej, zeby sie nie denerwowala, a ona mi wyznala, ze od czterech miesiecy jest pod opieka naprotechnologa

jej maz jest zalamany i wsciekly
naprawde nie maja juz wiele czasu (37 i 41 lat)

on mi powiedzial dzisiaj skrycie, ze jest nawet w stanie pogodzic sie z faktem, ze nie bedzie mial potomstwa, ale denerwuje go, ze ona wydaje takie potezne pieniadze na naprotechnologa, szczegolnie, ze im sie nie przelewa

paszulka2009-05-12 11:34:10

Gdyby szli jednym frontem to byłoby im łatwiej. Taka jednostronna wiara może ich obrócić przeciwko sobie. Tak jak w kwestii ivf się nie dziwię osobom wierzącym, że nie chcą sie zdecydować tak w kwestii inseminacji się dziwię.
Może uda się ją jakoś przekonać, aby jednak spróbowała w klinice leczenia niepłodności na nowo!
Tylko to tak właśnie kiepsko jak ludzie coś mówią, ale nie do końca i w sumie nie wiadomo jak im doradzić.

kaja262009-05-12 11:45:51

w kwestii inseminacji nasieniem męża też się dziwie paszula dlaczego chociaż tego nie może Kościól zaaprobować, przynajmniej większość:Hmmm…:że co ? że nie bylo to w łóżku z mężem tak? tylko że było to na fotelu z mężem, który trzymał mnie za rękę i patrzył mi w oczy :Hyhy:, a zresztą nie wiadomo czy nie w łóżku bo poprawka była:Hyhy:

kantalupa no i wlaśnie jak jest problem z nasieniem to moim zdaniem naprotechnolog niewiele pomoże… wiadomo może się udać bo pomoże trafić w moment i a nóż jakiś mcgywer się wydostanie , ale jak ich tak mało to szanse małe, inaczej gdy problem jest ze strony żeńskiej tylko i dotyczy określenia momentu owulacji, no bo jak nie ma owulacji to też w czym pomoże…

kantalupa2009-05-12 12:06:53

dzieki babki, sama nie wiem, co z moja kuzynka bedzie
ona bardzo pragnie dziecka, ale jej przekonania nie pozwalaja siegnac po metody inne niz te aprobowane przez kk
rozumiem, ze stoi na strazy swoich pogladow, nie zamierzam z nimi polemizowac, bo to nie w moim stylu
ale autentycznie im wiecej czytam dostepnych materialow, tym bardziej jestem przekonana, ze ktos ja nabija w butelke

paszulka2009-05-12 12:47:15

Zamieszczone przez kantalupa:ale autentycznie im wiecej czytam dostepnych materialow, tym bardziej jestem przekonana, ze ktos ja nabija w butelke

Też mi się tak wydaje.
Ja bym pewnie starała się uświadomić ją … i tak jak w innych kwestiach to też nie w moim stylu, aby się mieszać i ludzi na siłę uszczęśliwiać tak w kwestii płodności jakoś nie umiem się powstrzymać. 😉

aqq2009-05-12 14:47:39

Zamieszczone przez kantalupa:
osoba ja prowadzaca nie ma wyksztalcenia medycznego
czy to jest prawidlowosc?

Hmmm ,z tego wynika ,że jest to niestety prawidłowość.
Jakiś czas temu oglądałam program na temat naprotechnologii . Dwie panie prowadzące nauki pomiaru temperatur i śluzu dla nepłodnych par próbowały przekonać lekarza ginekologa ,że kilka tygodni “intensywnego ” kursu ,którego byly uczestniczkami w zupełności wystarcza :Strach::Stres:.
Te panie współpracują z lekarzem naprotechnologiem ,który z kolei stawia diagnozę.
Jak dla mnie ( jest to w 100 % subiektywne zdanie) ,naprotechnologia jest standardem ,który stosuje się na początku leczenia niepłodności w każdym (!!!) gabnecie o tejże specjalizacji. Wiem co piszę ,bo odwiedziłam trzy kliniki leczenia niepłodności ,po drodze jeszcze kilku lekarzy i z powodzeniem mogłabym ich nazwać naprotechnologami.
Jedno jest pewne ,wykres temperatu i żluzu ,żeby nie wiem jak dokładny nie usunie przegrody macicy ,zrostu w jajowodzie ,ani nie doczepi “motorka” leniwym plemniczkom.
Kolejny pomysł na wyciągnięcie od niepłodnych par sporo pieniędzy…..

Znasz odpowiedź na pytanie: Błogosławiona metoda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
szyjka
21 tydz, szyjka 1,5 cm, rozwarcie na 20 mm ; lina epessar - ZAŁAMANA JESTEM :(, macie Dziewczyny jakieś "wiesci" na pocieszenie ? Boje sie strasznie ! Ewelina
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
WZW B czy są u nas dostępne szczepionki bez związków rtęci?
Może wiecie bo ja się pogubiłam. Czy szczepiłyście dzieci inną szczepionką niż EUVAX?
Czytaj dalej