Co robicie gdy..

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #98293

    aneta

    dzieci ewidentnie z premedytacją i złośliwością działają na nerwy? :Niepewny:

    jestem dziś wykończona – małż wyjechał do stolycy do pracy (wczoraj), ja z dzieciami sama (od wczoraj). wczoraj było cukierkowo, nawet ich dziś w pracy pochwaliłam, ale dzisiaj – masakra.
    robili mi zwyczajnie na złość. proszę np., żeby nie ruszać czegoś – ruszają na zmianę, tłumaczę że nie wolno bić, biją specjalnie i inne takie przyjemności. nawet nie ważne tu jest to co robią, tylko że specjalnie na złość.
    nie mogę zignorować, bo to co robią jest dla nich niebezpieczne, albo przeze mnie nie do przyjęcia (np. bicie)
    zwykle tłumaczenie i moje zaparcie, żeby załatwić sprawę na spokojnie na nich działa, ale dziś wymiękłam i pierwszy raz od długieeego czasu nakrzyczałam.

    moja prośba do was o radę jak sobie radzić, gdy dzieciory nie do zniesienia, moje nerwy na wyczerpaniu a nie mogę nigdzie uciec? do tej pory jak czułam nerwa mógł mnie zmienić małżyk, teraz to niemożliwe w dni, gdy go nie ma..
    pomóżcie, bo to dopiero drugi dzień a ja już wymiękam :Boje się:

    #2389840

    Anonim

    Dzisiaj chyba taki wyjątkowy dzien bo Panie w p-lu narzekały ze dzieciaki dały w kość,
    Majka tez dzisiaj przeszła sama siebie. głowa do góry, jutro będzie lepiej, moze mieli dzisiaj taki dzien, jakas niesprzyjąjąca aura 😀

    myslicie nad powrotem?



    #2389841

    aneta

    Zamieszczone przez aoh
    Dzisiaj chyba taki wyjątkowy dzien bo Panie w p-lu narzekały ze dzieciaki dały w kość,
    Majka tez dzisiaj przeszła sama siebie. głowa do góry, jutro będzie lepiej, moze mieli dzisiaj taki dzien, jakas niesprzyjąjąca aura 😀

    to brzmi optymistycznie 🙂
    ale i tak potrzebuję metody gdyby kolejne dni mieli podobne 😉

    Zamieszczone przez aoh
    myslicie nad powrotem?

    nie, mam nadzieję, że nie …. chwilowo nas zmusza sytuacja do podjęcia drastycznych kroków 🙁

    #2389842

    Anonim

    Zamieszczone przez Aneta24
    to brzmi optymistycznie 🙂
    ale i tak potrzebuję metody gdyby kolejne dni mieli podobne 😉

    nie, mam nadzieję, że nie …. chwilowo nas zmusza sytuacja do podjęcia drastycznych kroków 🙁

    nie mam metody – zaciskam zęby i odliczam do 10 – jak mantre powtarzam sobie jutro będzie lepiej, jutro będzie lepiej.

    dlatego tez wielki szacun dla wielodzietnych rodzin.

    kryzys niestety coraz bardziej dotyka niektore branże. Dobrze ze chociaz macie w miare blisko. Sciskam gorąco.

    #2389843

    bratek

    Zamieszczone przez Aneta24
    moja prośba do was o radę jak sobie radzić, gdy dzieciory nie do zniesienia, moje nerwy na wyczerpaniu a nie mogę nigdzie uciec? do tej pory jak czułam nerwa mógł mnie zmienić małżyk, teraz to niemożliwe w dni, gdy go nie ma..
    pomóżcie, bo to dopiero drugi dzień a ja już wymiękam :Boje się:

    ja chwilowo mam całą trójkę w domu bo chorzy i mam podobne sytuacje
    kiedy widzę, że sprawy wymykaja się spod kontroli sadzam do stołu, starszy musi ćwiczyć czytanie, młodszy do ręki dostaje kredki i czekam aż ochłoną
    nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci
    a jeśli nic nie pomaga i czuję, że wybuchnę
    zamykam się w łazience i najczęściej dzwonie do mamy przy okazji poryczę sobie a ona zawsze umie pocieszyć

    jestem teraz na etapie, że czeka mnie zostawanie z dziećmi samej przez kilka najblizszych miesięcy i nie moge pozwolić wejść sobie na głowę

    #2389844

    aneta

    Zamieszczone przez mamamaksia
    ja chwilowo mam całą trójkę w domu bo chorzy i mam podobne sytuacje
    kiedy widzę, że sprawy wymykaja się spod kontroli sadzam do stołu, starszy musi ćwiczyć czytanie, młodszy do ręki dostaje kredki i czekam aż ochłoną
    nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci
    a jeśli nic nie pomaga i czuję, że wybuchnę
    zamykam się w łazience i najczęściej dzwonie do mamy przy okazji poryczę sobie a ona zawsze umie pocieszyć

    jestem teraz na etapie, że czeka mnie zostawanie z dziećmi samej przez kilka najblizszych miesięcy i nie moge pozwolić wejść sobie na głowę

    moje mają 4,5 i 2 lata, teoretycznie mogę zostawić samych w pokoju (ale raczej na chwilę, bo młode jeszcze nieprzewidywalne)..
    też staram się wynajdywać im zajęcie jak widzę, że za bardzo szajba ich łapie, ale jak już u mnie też następuje „zmęczenie materiału” to nie bardzo wiem co robić, bo wtedy wena mi siada :Niepewny:

    ps. u nas też sytuacja na kilka (?) miesięcy… :Boje się:



    #2389845

    aneta

    Zamieszczone przez aoh
    Dobrze ze chociaz macie w miare blisko. Sciskam gorąco.

    no niby blisko, ale on mi teraz na 1,5 tygodnia pojechał :Boje się: toż to wieczność ..

    #2389846

    bratek

    no to moje ciut starsze -6,5 i prawie 3
    i ten starszy potrafi zająć młodszego
    choc mały zrobil sie strasznie zadziorny i wciąz zaczepia dużego

    czasem też moim pomaga jak maja „głupawkę”
    zabawa w gimnastykę
    musza powtarzać rózne rzeczy po mnie, stopniowo się uspakajają
    co prawda miedzy nogami jeszcze pełza najmlodsza ale jakoś trzeba dawać radę

    #2389847

    kas

    Zamieszczone przez aoh
    Dzisiaj chyba taki wyjątkowy dzien bo Panie w p-lu narzekały ze dzieciaki dały w kość,
    Majka tez dzisiaj przeszła sama siebie. głowa do góry, jutro będzie lepiej, moze mieli dzisiaj taki dzien, jakas niesprzyjąjąca aura 😀

    myslicie nad powrotem?

    Coś w tym jest, bo myślałam, że moich poduszę…
    Sama też wściekła cały dzień chodziłam.

    #2389848

    yoko

    jak mi eF trafi w taki dzień, że już wstając z łózka mogłabym każdego udusić, to zdarza się, że tej cierpliwosci mi brakuje, liczenie do 10 nic nie daje. tłumaczę mu na spokojnie a on np. wywraca ‚bezczelnie’;) oczami i sufit jest tym co go ciekawi najmocniej, to zdarza mi się, że huknę.
    działają systemy nagród, kar (5 min siedzenia na łozku i zastanawiania sie nad swoim złym zachowaniem, obietnica, że jak bedzie słuchał i bedzie grzeczny to wieczorem będzie COŚ co jest dla niego atrakcyjne).

    kiedyś na niego huknełam „Filip!!!” (a u nas w domu jest zasada, że nie można krzyczeć), a on mnie pyta
    – „mama, a ile Ty masz lat?”
    -„29”
    – ojj:( to trochę sobie posiedzisz…;)



    #2389849

    Anonim

    Zamieszczone przez aoh
    nie mam metody – zaciskam zęby i odliczam do 10 – jak mantre powtarzam sobie jutro będzie lepiej, jutro będzie lepiej.

    dlatego tez wielki szacun dla wielodzietnych rodzin.

    Wielodzietne mają to samo- zaciskanie zębów i liczenie:) a wczorajszy dzień był rzeczywiście wyjątkowy ufff dobrze, że dziś po poranku widać, że będzie lepiej, dali mi nawet pospać do 8.30:Wow!:

    Ja robię tak jak mamamaksia- odwrócenie uwagi, gdy nie działa, odosobienie- ale nie moje tylko najbardziej agresywnego zawodnika, po chwili przychodzi juz spokojniejszy;))

    #2389850

    aneta

    Zamieszczone przez mamamaksia
    no to moje ciut starsze -6,5 i prawie 3
    i ten starszy potrafi zająć młodszego
    choc mały zrobil sie strasznie zadziorny i wciąz zaczepia dużego

    czasem też moim pomaga jak maja „głupawkę”
    zabawa w gimnastykę
    musza powtarzać rózne rzeczy po mnie, stopniowo się uspakajają
    co prawda miedzy nogami jeszcze pełza najmlodsza ale jakoś trzeba dawać radę

    u mnie też młodszy ostatnio bardziej rozrabiaka

    z wymyślaniem zajęcia tez się staram, ostatnio mają fazę na zabawę w koty (chodzimy po mieszkaniu na 4 i miałczymy :Wstyd:), ale to działa wtedy, kiedy są w nastroju do współpracy. niestety są momenty, że nie idzie ich zagonić do zabawy, rozłażą się i np. młode po raz setny chce grzebać przy kontakcie :Boje się:
    no i właśnie, gdyby robili coś, co niebezpieczne nie jest, tylko upierdliwe, to może by wtedy pomogło olanie, ale przecież nie oleję takiego grzebania w kontakcie. wtedy po którymś tam odciągnięciu go i tłumaczeniu albo krzyczę, albo wsadzam delikwenta do łóżeczka i wtedy on krzyczy :Niepewny:



    #2389851

    aneta

    Zamieszczone przez bruni
    jak mi eF trafi w taki dzień, że już wstając z łózka mogłabym każdego udusić, to zdarza się, że tej cierpliwosci mi brakuje, liczenie do 10 nic nie daje. tłumaczę mu na spokojnie a on np. wywraca ‚bezczelnie’;) oczami i sufit jest tym co go ciekawi najmocniej, to zdarza mi się, że huknę.
    działają systemy nagród, kar (5 min siedzenia na łozku i zastanawiania sie nad swoim złym zachowaniem, obietnica, że jak bedzie słuchał i bedzie grzeczny to wieczorem będzie COŚ co jest dla niego atrakcyjne).

    u nas też działa, ale to raczej w lepsze dni. w takie jak wczoraj nic nie działa, bo nawet po 5 minutach siedzenia i obietnicach za 15 minut mam to samo.

    Zamieszczone przez bruni
    kiedyś na niego huknełam „Filip!!!” (a u nas w domu jest zasada, że nie można krzyczeć), a on mnie pyta
    – „mama, a ile Ty masz lat?”
    -„29”
    – ojj:( to trochę sobie posiedzisz…;)

    😀

    #2389852

    ahjp

    W takich sytuacjach staram sie dzieci rozdzielać, albo jak jest ladnie na dworze to „wywalam z domu”, mowie, ze jak bedzie cisza i spokoj dam np farby czy wycinanki, a jak juz calkiem zle to strasze kara.

    #2389853

    elik

    to chhyba przez ta zielona komete;) moje tez daja popalic a sa w podobnym wieku
    Jak juz przesadzaja, to jedno do jednego pokoju, drugie do drugiego az sie uspokoja. I do skutku. Albo likwiduje powod klotni. A jak juz ledwo zyje to wlaczam bajke 😉 :Wstyd:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close