czyjm ryzykują kobiety niepracujące

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 80)
  • Autor
    Wpisy
  • #87328

    Anonim
    #1366463

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    Autorka artykułu powołuje się na jakieś tam bliżej niezdefiniowane badania jakoby dzieci kobiet pracujących i niepracujących zawodowo rozwijały się podobnie emocjonalnie itp.
    Mam wrażenie, że cały temat potraktowany jest bardzo pobieżnie.

    Co innego jak kobieta ma pracę 7-15 czy 8-16. A w domu nie musi myśleć o pracy, odbierać służbowych telefonów; może RZECZYWIŚCIE poświęcić dziecku kilka godzin dziennie.
    Ale są przecież kobiety, ktore widzą się z dzieckiem godzinę, dwie dziennie. Jak tu mówić o wychowaniu, o emocjach?

    Zgadzam się, że kobiety powinny mieć takie same prawa jak mężczyźni. Ale co zrobić gdy ktoś musi zostać z dzieckiem w domu, jeden z rodziców musi zrezygnować z pracy? Dlaczego kobieta? Myslę, że przeważnie dlatego, że zarabia dużo mniej od faceta 🙁 Ale to już przecież nie wina kobiet.

    Dlaczego autorka nie napisała, że po rozwodzie kobiety, które nie pracowały a zajmowały się domem mają prawo do alimentów (jeżeli rozwód jest z jego winy bo np. odchodzi do innej)?

    Dobrze, że artykuł pokazuje zagrożenia (pewnie część kobiet nie zdaje sobie z nich sprawy). Szkoda tylko, że brakuje rad jak zaradzić tym zagrożeniom….



    #1366464

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    myślę, że artykuł trochę chybiony….mam wrażenie, że jednak większość kobiet „ryzyka” o jakim mowa nie podejmuje….ze względów finansowych przede wszystkim…urlop wychowawczy to ciężka próba nie tylko dla kobiety ale dla całej rodziny (no chyba, że mąż zarabia krocie)… ja z mężem zaryzykowałam i zdecydowałam się na roczny urlop….efekt jest taki, że pozbyliśmy się naszych oszczędności i obecnie ledwo wiążemy koniec z końcem… nie boję się o to, że wypadnę z rynku pracy (wierzę, że dam sobie radę) ale boję się, że decyzja o urlopie może nas kosztować więcej niż sądziliśmy

    zagrożeniem dla kobiet (i nie tylko) jeśli chodzi o powodzenie na rynku pracy jest wg mnie umiejętne wybranie kierunku kształcenia…. ja poszłam za głosem serca i zaintereswań i teraz wiem, że źle wybrałam…z moim wykształceniem zarobie niewiele a praca do lekkich nie należy….

    W.

    #1366465

    chilli

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    hmm,
    nie wiem czy czytałyśmy ten sam artykuł ale w moim nacisk był położony na zagrożenie ekonomiczne dla kobiet niepracujących a pozostających na utrzymaniu meża. O rozwoju emocjonalnym to tam niewiele było, a jeżeli juz to w odniesieniu do dzieci w wieku szkolnym.

    W tekscie sugerowane jest, ze chodzi o kobiety niepracujace wcale, a nie robiace 2-3 letnia przerwe w karierze zawodowej na odchowanie dzieci do wieku przedszkolnego.

    Kobieta rezygnuje z pracy na rzecz dzieci, bo taki jest rysunemk rodziny i nic na to nie poradzisz – jaby norma byl ojciec wychowujacy dzieci to by siedzieli panowie w domu a kobiety by zasuwaly.

    Kobiety, ktore nie pracowaly a zajmowaly sie domem maja prawo do alimentow w Polsce 0- nie jestem pewna czy w innych krajach tez, wiec w sumie nie mogla uznac tego za pewnik.

    Tekst uwazam za bardzo trafiony.
    Sama majac wizje obecnie wychowawczego wymoglam wysokie ubezpieczenie meza. just in case.

    magda z mlodymi

    #1366466

    jane

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    Wlasnie tez mialam wkleic tego linka, bo ja wlasnie naleze do tych niepracujacych, wychowujacych dzieci kobiet. Moj (nasz) wybor. Mozemy sobie na to pozwolic i juz nie raz z mezem przyznalismy, ze mamy z tym szczescie.

    No i tak mnie troche ten artykul zdolowal, bo co jesli rzeczywiscie potem bedzie mi ciezko wrocic do pracy? Nie ukrywam, ze chcialabym pracowac, nawet teraz, ale poki dzieci sa male chcialabym jakies pol etatu maximum, zeby moc spedzac wiekszosc czasu z nimi…

    Nie boje sie tych wszystkich klesk, o ktorych pisze autorka, bo wydaje mi sie, ze jestesmy przed tym dobrze zabezpieczeni (finansowo w kazdym razie). Natomiast przyznaje, ze istnieje takie ryzyko – przykladem jest tutaj moja mama, ktora mimo sprzeciwow ojca podjela prace po zakonczeniu wychowawczego na brata i dzieki temu w chwili jego smierci nie zostala na lodzie z marnymi 80% jego renty… Tak ze na dwoje babka wrozyla – kazdy przypadek jest indywidualny…

    Jedno jest pewne – siedzac w domu kobieta sie „cofa”. Przynajmniej ja. Skonczylam anglistyke, ale nie uzywajac juz trzy lata jezyka stwierdzilam, ze nie wiem czy poradzilabym sobie na latwym dla mnie kiedys egzaminie na poziomie proficiency. Nie mowiac o mowieniu, bo teraz na usta zawsze pcha mi sie hiszpanski, hehe…
    Chyba zafunduje sobie konwersacje z jakims nativem, hihi… 😉 Ale tu juz zbaczam z tematu – sorki 😉

    Marti 22m & Malgos 3,5

    #1366467

    kantalupa

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    W odpowiedzi na:


    Ale są przecież kobiety, ktore widzą się z dzieckiem godzinę, dwie dziennie. Jak tu mówić o wychowaniu, o emocjach?


    zgodze sie z Toba, ale nie do konca;)))
    wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od jakosci spedzanego z dzieckiem czasu
    znam kilka babek, ktore sa z dziecmi w domu, ale na byciu ich rola sie konczy
    samo bycie chyba nie buduje jeszcze kontaktu
    czasami chyba te dwie godziny dziennie dobrze spedzonego czasu daja dziecku wiecej niz cale dnie bez zadnego zaangazowania ze strony rodzica

    W odpowiedzi na:


    Ale co zrobić gdy ktoś musi zostać z dzieckiem w domu, jeden z rodziców musi zrezygnować z pracy?


    dolozylabym jeszcze jeden powod-presja spoleczna
    pamietam taka rozmowe z moim pierwszym mezem, dotycaca wlasnie tego, ktore z nas ewentualnie zostaloby z dzieckiem w domu
    finansowo znaczniej bardziej oplacaloby sie to jemu (zarabial dosc dobrze w budzetowce, wiec swiadczenie byloby w miare rozsadne, ja zas ciagnelam wlasna firme zarabiajac bardzo dobrze, ale wiadomo, w przypadku urlopu zostawalam na lasce i nielasce zusu)
    oczywiscie wysmial moj pomysl, bo „chlopaki w pracy chyba by pospadali z krzesel”
    taka sama reakcje mieli jego rodzice
    bo facet na urlopie ojcowskim czy jak tam to musi jakis pokrecony byc, prawda?



    #1366468

    edysia

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    Czytałam, dla mnie stek bzdur….

    Edysia & Natalka 2l 7m

    #1366469

    ciapa

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    Moim znaniem artykuł wspaniały 🙂
    Ostatnimi czasy podnosiłam temat ekonomicznej niezaleznosci kobiety.
    Zgadzam się z argumentami

    W odpowiedzi na:


    Pracujące kobiety, z którymi rozmawiałam, mówią, że często czuły się przytłoczone sytuacją, kiedy ich dzieci były małe. W tym samym czasie, matki pozostające w domu głęboko angażowały się w życie dzieci i czuły się bardzo potrzebne. Jednak kiedy dzieci podrosły, matki w domu często czuły się zagubione, zdezorientowane i wystraszone. Nie miały co ze sobą zrobić, nie mogły znaleźć przyzwoitej pracy i często nie widziały przed sobą przyszłości. Dla kontrastu, pracujące matki osiągały wtedy szczyt kariery i optymistycznie patrzyły w przyszłość


    Ten cytat jest po prostu piekny :))))

    A badania a których pisze autorka faktycznie były prowadzone

    W odpowiedzi na:


    Socjologowie przez 40 lat badali dzieci matek pracujących i niepracujących zawodowo. Obydwie grupy radziły sobie równie dobrze. Dzieciom potrzebna jest tak naprawdę stała dostępność emocjonalna. Nie robi im żadnej różnicy, czy kiedy siedzą w szkole, mama jest w domu, czy w biurze.


    Powiem nawet więcej ostatnio czytałam badania w ktorych przedstawione były dane wskazujace na to, że dzieci matek pracujacvych radza sobie znacznie lepiej niz te których matki nie pracują
    – dzieci takie są lepiej przystosowane – wcześniej zaczynają edukację przedszkolną, mają mniej problemów w grupie rówieśniczej
    – są mniej „rozmamłane” (hmmm nie wiem nawte czy jest takie słowo) przez matki
    – lepiej sobie radzą, są bardziej przedsiebiorcze, samodzielne, zorganizowane
    Tyle pamiętam

    Tez jestem za tym aby kobiety wracały do pracy, aby walczyły o swoja niezależną pozycję finansową, zawodową (oczywiscie w miarę możliwości) :)))

    Nooo baby do pracy…

    Kaśka i Mikołaj

    #1366470

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    [INDENT]W odpowiedzi na:


    – To zajęcie tymczasowe – jak powiedziała jedna z moich respondentek, prawniczka. Jeśli ma się dwoje dzieci w odstępie dwóch-trzech lat, naprawdę intensywna opieka rodzicielska zajmuje 15 lat, a nawet mniej.


    [/INDENT]

    Czyli chodzi o odchowanie dzieci do wieku gimnazjalnego.

    Podejrzewam, że ja się na takie coś zdecyduję (chociaż każdy kto mnie zna w to nie wierzy; niektórzy dają mi pół roku w domu; mąż mówi, że za dwa, trzy lata góra coś sobie do roboty wymyślę ;)) Po prostu nie wyobrażam sobie, że moje dzieci (7-10 lat) wracają ze szkoły z kluczem na szyi, odgrzewają sobie same obiad , same odrabiają lekcje, potem może jadą same na jakieś zajęcia dodatkowe.
    Mówię, gdyby była praca do 15-16 to jeszcze można się zastanowić.

    #1366471

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    Chyba jestem jeszcze za krótko w domu (tak na 100% to dopiero od miesiąca), żeby się wypowiadać, ale ja widzę, że dopiero teraz nadrabiam stracony czas. Znowu mam czas czytać (straaasznie mi tego brakowało), mam czas obejrzeć film w oryginale (to mi pomaga w angielskim); mam czas przeczytac coś po angielsku, zająć się swoimi pasjami.
    Po porodzie mam zamiar wrócić do aerobiku (Kiedyś ćwiczyłam 7 godzin tygodniowo). Pracując czasem chodziłam na zajęcia o 21, ale przeważnie o tej porze byłam tak padnięta, że nie miałam siły butów założyć i nie szłam na zajęcia.
    Mam nadzieję, że się nie rozleniwię 😉 Zobaczymy co za rok napiszę 😉



    #1366472

    nena75

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    Czyżby Edysiu?

    Wioletta i Tomek 3 4/12

    #1366473

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    [INDENT]W odpowiedzi na:


    …..czasami chyba te dwie godziny dziennie dobrze spedzonego czasu daja dziecku wiecej niz cale dnie bez zadnego zaangazowania ze strony rodzica


    [/INDENT]

    Tak, ale u mnie to się nie sprawdziło.
    Teraz to widzę.
    Te dwie godziny dziennie były tylko dla Ulki, na zabawę z nią, na czytanie książek. Ale jej to nie wystarczało.



    #1366474

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    W odpowiedzi na:


    dolozylabym jeszcze jeden powod-presja spoleczna


    Nie ma wątpliwości, że presja jest.

    Mam znajomych, którzy dopiero starają się o dziecko. Ona zarabia duzo więcej od niego. On zadeklarował się, że chętnie zajmie się dziećmi i na pewien czas zrezygnuje z pracy. Ale ona nie chce, sama woli tak zrobić. Zobaczymy, jak to się skończy.

    Dochodzi jeszcze perfekcjonizm kobiet. I przeświadczenie (czasem mylne), że nikt nie zajmie się dzieckiem lepiej niż ja-matka.

    #1366475

    Anonim

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    W odpowiedzi na:


    Nooo baby do pracy…


    Ale mnie się nie chce… :))

    #1366476

    kama28

    Re: czyjm ryzykują kobiety niepracujące

    chodzenie z kluczem na szyi, samodzielne robienie sobie kanapek i podgrzewanie obiadów to moje dzieciństwo. rodzice pracowali na zmiany, często dom był pusty po powrocie ze szkoły. ale kiedy rodzice już byli, byli z nami i było super. oceniam to na duży plus!
    dzięki tej sytuacji byliśmy bardzo samodzielni z bratem, dojrzalsi niż np. kuzynka, na którą zawsze czekał ktoś z obiadem (i łyżką i ukrojonym już chlebem), która była odwożona i przywożona itd.
    może nie warto martwic się o dzieci w wieku 10-14 lat, bo opieka wobec nich powinna się zamienic już w naukę samodzielności i wspieranie ich w tym.

    kaśka i tośka 13.11.2006

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 80)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close