Dziecko a narty..

Moja Zuza w styczniu będzie miała 2 lata i 10 miesięcy.. Jest sprawna fizycznie, dużo tańczy, chodzi na rytmikę…
Jedziemy na ferie na narty i zastanawiam się nad zapisaniem jej do szkółki.. ale boję się, że może ją zrażę, że może za wcześnie..?

Kiedy Wasze dzieci zaczynały się uczyć tego sportu??
Będę wdzięczna za sugestie 🙂

28 odpowiedzi na pytanie: Dziecko a narty..

madziek832011-12-27 17:36:22

Moja kolezanka zapisala synka na łyzwy, jak mial tez niecale 3 lata i teraz smiga jak zawodowiec a ma 4,5 roku!
Sproboj moze najpierw zaprowadzic na kilka zajec i zobacz jak jej sie spodoba – jak podlapie to zapiszesz na stale 🙂

tysia2011-12-27 19:31:21

moj Wojt mial 2lata i 11 m-cy jak mial narty pierwszy raz na nogach 🙂
wynajelismy mu instruktora indywidualnie, 1-sza lekcje mial pol godziny, nastpne po godzinie, na poczatku instruktor nie mogl nad nim zapanowac, bo tak mu sie podobaly zjazdy “na kreche” :Śmiech:

ogolnie Malemu sie spodobalo i z checia na te lekcje smigal 😀

tysia2011-12-27 19:32:14

Zamieszczone przez madziek83:Moja kolezanka zapisala synka na łyzwy, jak mial tez niecale 3 lata i teraz smiga jak zawodowiec a ma 4,5 roku!
Sproboj moze najpierw zaprowadzic na kilka zajec i zobacz jak jej sie spodoba – jak podlapie to zapiszesz na stale 🙂

a lyzwy to calkiem inna bajka..

23082011-12-27 19:50:42

Moj Patryk zaczynał w wieku 5 lat.

Igor próbował pierwszy raz w zeszłym roku – miał 3,5 roku.
Nie zachwyciło go to na początku, potem było lepiej, ale bez rewelacji.

W tym roku oddajemy go już do szkółki narciarskiej na dobre.

Mi się wydaje, że to zależy od predyspozycji dziecka i przede wszystkim od tego czy dziecko wykazuje chęć.

ana72011-12-27 20:35:44

Moja córka zaczynała w wieku 3,5 lat. Po tygodniu jazdy z instruktorem umiałam sama zjechać pługiem, skręcać i hamować.
Niestety 2 lata temu miała dośc poważną kolizję ze snowbordzistą i od tamtej pory cofnęłą się zupełnie, boi się i mówi, że nie chce jechać w tym roku na narty.
a jak tylko śnieg dopisze, to swoją przygodę z nartami w styczniu rozpocznie 3,5 -letni Maciuś.Nie wiem tylko jak przeżyje to młodszy Wojtek, bo on chce robić wszystko to co brat:Fiu fiu:

tora2011-12-27 20:38:37

Zamieszczone przez Tosia…:Moja Zuza w styczniu będzie miała 2 lata i 10 miesięcy.. Jest sprawna fizycznie, dużo tańczy, chodzi na rytmikę…
Jedziemy na ferie na narty i zastanawiam się nad zapisaniem jej do szkółki.. ale boję się, że może ją zrażę, że może za wcześnie..?

Kiedy Wasze dzieci zaczynały się uczyć tego sportu??
Będę wdzięczna za sugestie 🙂

marta miala zdaje sie ok 4 kiedy pierwszy raz szkolke zaliczala.
tymona w zeszlym roku jeszcze podarowalismy sobie (mial 2,5lat) ale w tym roku juz bedzie smigal. ma tyle enargii ze napewno sobie poradzi.

chilli2011-12-27 20:59:18

to ja od drugiej strony

narty straszliwie rozwalaja kolana i sa bardzo urazowe.
dzieci swoich z premedytacja nie ucze jazdy na nartach

podpisano: instruktor narciarstwa od 10 lat niemający nart na nogach, mający 2 kolana rozwalone – oba nie ze swojej winy.

bratek2011-12-27 21:26:57

tak mi się kojarzy ( co by sie zgadzało z teorią Szpilki), że jak chciałam dać młodych na zajęcia narciarskie w przedszkolu to zapisy były od 4 latków wzwyż
młodszych dzieci nie brano właśnie ze względu na nie do końca rozwinięte stawy
ale to chodziło o regularne zajęcia
pewnie kilka zjazdów rekreacyjnych krzywdy nie zrobi

qr-chuck2011-12-28 15:35:41

Zamieszczone przez mama3xM:tak mi się kojarzy ( co by sie zgadzało z teorią Szpilki), że jak chciałam dać młodych na zajęcia narciarskie w przedszkolu to zapisy były od 4 latków wzwyż
młodszych dzieci nie brano właśnie ze względu na nie do końca rozwinięte stawy
ale to chodziło o regularne zajęcia
pewnie kilka zjazdów rekreacyjnych krzywdy nie zrobi

Znajoma lekarka-ortopeda, sama zamiłowana narciarka, swoje dzieci puściła na narty jak miały 6 lat. Twierdzi, że przed 5 r.ż. to zbrodnia i snobizm rodziców :Niepewny:. Podobne zdanie miała znajoma instruktorka narciarstwa (sama ma 22 lata, jeżdzi od 4 r.ż. Operacje na kolana już miała).

W zeszłym roku w Austrii spotkałam na stoku szkółkę narciarską takich maluchów, na oko 3 -4 letnich – większość wyło do mamy, a biedne instruktorki tłumaczyły, że “tylko” zjadą na dół i tam już mamusie będą czekać. Ja szczerze miałam ochotę znaleźć te mamusie i je sprać 😉

ana72011-12-28 16:04:43

hm… ja raczej miałam na myśli jazdę rekraacyjną a nie narciarstwo wyczynowe.Moja córka w wieku 3,5 lat jeździła przez tydzień po pół – do godziny dziennie.Myśle, że raczej to nie spowodowało u niej żadnych problemów z kolanami i innymi stawami
Kolejny kontakt z nartami miała dopiero w następnym roku

tora2011-12-28 18:27:27

Zamieszczone przez ana7:hm… ja raczej miałam na myśli jazdę rekraacyjną a nie narciarstwo wyczynowe.

ja tez.

to pewnie jak z karmieniem piersia i cala reszta, sa przeciwnicy i zwolennicy.
tez znamy instruktorow, ktorzy wrzucaja swoje dzieciaki na stok, jak tylko zaczynaja chodzic.
snobizm? – rozkladam rece. jezeli tak to ktos z boku odbiera:Niepewny:

tysia2011-12-28 19:44:41

Zamieszczone przez tora:ja tez.

to pewnie jak z karmieniem piersia i cala reszta, sa przeciwnicy i zwolennicy.
tez znamy instruktorow, ktorzy wrzucaja swoje dzieciaki na stok, jak tylko zaczynaja chodzic.
snobizm? – rozkladam rece. jezeli tak to ktos z boku odbiera:Niepewny:

nie pozostaje mi nic innego jak tylko podpisac sie w calej rozciaglosci!

morena2011-12-28 19:53:43

mój syn miał pierwszy raz narty na nogach rok temu, miał prawie 4 lata (bez trzech miesięcy). Zjeżdżał z instruktorem z Szymoszkowej, cały czas za rękę i nie za bardzo mu szła nauka do przodu… Nie chciał jednak zrezygnować, uparł się, że będzie jeździł razem z siostrą (oboje mieli osobnych instruktorów).
Potem wzięliśmy go jeszcze sami na taki mały wyciąg dla dzieci, zjeżdżał z tatą i szło mu już dużo lepiej – nawet odważył się sam jechać 🙂
W tym roku znów jedziemy na narty i młody nie może się doczekać 🙂 – ale już zastrzegl, ze żadni instruktorzy nie wchodzą w grę 😉

regi2011-12-28 20:02:13

Zamieszczone przez szpilki:to ja od drugiej strony

narty straszliwie rozwalaja kolana i sa bardzo urazowe.
dzieci swoich z premedytacja nie ucze jazdy na nartach

podpisano: instruktor narciarstwa od 10 lat niemający nart na nogach, mający 2 kolana rozwalone – oba nie ze swojej winy.

Dzięki Szpilki Poprawiłaś mi humor.
Bo mi sie wydawało,że teraz wszyscy muszą jeździć na nartach
Taka presja …
Już miałam wyrzuty sumienia że nie jeżdżę:Hyhy: Teraz będę mieć racjonalne powody 🙂

ana72011-12-28 20:42:00

Zamieszczone przez morena:mój syn miał pierwszy raz narty na nogach rok temu, miał prawie 4 lata (bez trzech miesięcy). Zjeżdżał z instruktorem z Szymoszkowej, cały czas za rękę i nie za bardzo mu szła nauka do przodu… Nie chciał jednak zrezygnować, uparł się, że będzie jeździł razem z siostrą (oboje mieli osobnych instruktorów).
Potem wzięliśmy go jeszcze sami na taki mały wyciąg dla dzieci, zjeżdżał z tatą i szło mu już dużo lepiej – nawet odważył się sam jechać 🙂
W tym roku znów jedziemy na narty i młody nie może się doczekać 🙂 – ale już zastrzegl, ze żadni instruktorzy nie wchodzą w grę 😉

hi hi hi – u nas było wręcz przeciwnie. jak sami próbowaliśmy ją uczyć, to się wygłupiała i w ogóle nas nie słychała.Dopiero zaczęła jeździć z pani instruktor

anek792011-12-28 21:57:04

Mój Antoś zaczął jeździć jak miał 2 lata i dwa miesiące i nie dlatego, że my tak chcieliśmy, ale dlatego, że cisnął sanki w kat, stał przed wypożyczalnią i nie chciał wypuścić małych nartek z rak. Babcia którą wzięliśmy ze sobą, co by A na saneczkach ciągała poszła w odstawkę, a mały jeździł z M przypięty na szelkach. Oczywiście w formie zabawy, a nie nauki. W styczniu jeździł z M nawet na czarnych trasach, na których ja np. nie jeżdżę, bo się męczę i nie sprawia mi to w rezultacie przyjemności, a mały fantastycznie dawał sobie radę i można powiedzieć, że w tym roku to na pewno będzie lepszy ode mnie. Jeździ na krawędziach i tak nisko kładzie się na tych nartach, czego ja chyba już w życiu się nie nauczę.
Wniosek jest taki, że każde dziecko indywidualnie podchodzi do tematu i samo tak na prawdę zdecyduje czy to już jest ten odpowiedni moment.
Dodam, że nie jesteśmy snobami i nasz ortopeda twierdzi, że przez tydzień jazdy w roku po raptem parę godzin, to krzywdy dziecku i sobie nie zrobimy, no chyba, że zdarzy się wypadek, który może zdarzyć się np. na rowerze. Ważne jest to, że kochamy jazdę na nartach i jeździmy od dziecka( M od 4 roku życia ja nie krócej), bez kontuzji kolan.. Tłuczemy się ponad tysiąc kilometrów, co by aktywnie i rodzinnie spędzić czas na świeżym i rześkim powietrzu…samo zdrowie!!!

tosia2011-12-28 22:07:07

Dzięki dziewczyny za wszystkie głosy 🙂

Jedziemy w góry ze znajomymi i ich (już jeżdżącymi na nartach) dziećmi. Jeśli Zuza powie, że też che, to dam ją na godzinę do szkółki, niech zobaczy czy jej się podoba… (będę cały czas przy niej i nie zostawię jej samej płaczącej na górce ;))..
Snobizm???? Presja????
My z “mężem” po prostu kochamy narty… i tyle. Nie ma wypasionego, markowego sprzętu – mam radość z bycia w górach z rodziną i jazdy na nartach, nie czuję się przez to snobką :Fiu fiu:
A dziecku chcę dać wybór (może teraz jest na takowy za mała), ale z pewnością zmuszać jej do niczego nie będę..

tosia2011-12-28 22:12:16

Zamieszczone przez anek79:
Dodam, że nie jesteśmy snobami i nasz ortopeda twierdzi, że przez tydzień jazdy w roku po raptem parę godzin, to krzywdy dziecku i sobie nie zrobimy, no chyba, że zdarzy się wypadek, który może zdarzyć się np. na rowerze, a ważne jest to, że kochamy jazdę na nartach, jeździmy od dziecka. Tłuczemy się ponad tysiąc kilometrów, co by aktywnie i rodzinnie spędzić czas na świerzym i rześkim powietrzy…samo zdrowie!!!

o to to to!
Gdynia niestety uboga w stoki narciarskie 😉 a tygodniowy wyjazd raz do roku raczej nie powinien być problematyczny dla stawów…

dodam tylko, że ładnych kilka lat temu upadek na nartach “naprawił” mi kolano uszkodzone w wypadku samochodowym.. Po wypadku coś nie tak miałam z kolanem, nie mogłam do końca prostować nogi, ciągle mnie bolało. Pojechałam na narty, cały tydzień jeździłam powoli, dbając o to, aby się nie wywalić.. Ostatni dzień, ostatni zjazd, postanowiłam zaszaleć i poleciałam.. W kolanie coś głośno chrupnęło i wskoczyło na swoje miejsce! :Hyhy:

tora2011-12-28 22:31:16

Zamieszczone przez Tosia…:o to to to!
Gdynia niestety uboga w stoki narciarskie 😉 a tygodniowy wyjazd raz do roku raczej nie powinien być problematyczny dla stawów…

pod warunkiem ze przez caly rok “cos” jeszcze robimy. bo jezeli caly czas na kanapie, a tydzien w roku dosc intensywne cwiczenie na nartach, to faktycznie o kontuzje latwo.

chilli2011-12-29 06:11:06

Zamieszczone przez anek79:
Dodam, że nie jesteśmy snobami i nasz ortopeda twierdzi, że przez tydzień jazdy w roku po raptem parę godzin, to krzywdy dziecku i sobie nie zrobimy,

zmien ortopede :Hyhy:

bo wlasnie tydzien w roku dla nieprzygotowanych, bez regularnego treningu obciazeniowego jest zabojczy dla kolan – bo pracuja przez ten tydzien w skrajnych dla siebie warunkach i stad mnostwo kontuzji.

zwlaszcza jak juz ktos trzeci dzien jezdzi – zakwasy mniejsze to i przykozaczyc mozna.

chilli2011-12-29 06:15:04

Zamieszczone przez tora:pod warunkiem ze przez caly rok “cos” jeszcze robimy. bo jezeli caly czas na kanapie, a tydzien w roku dosc intensywne cwiczenie na nartach, to faktycznie o kontuzje latwo.

tak to jest jak czlowiek najpierw odpisze a potem doczyta :Hyhy:

dokladnie tak – kontuzyjnosc bierze sie wlasnie z sezonowowsci sportu

maduxia2011-12-29 10:49:15

ja nie nartowa, zupełnie, stary tez nie… podobnież kiedyś jeżdziłam, znaczy uczylam się jako kilkulatka, ale ja tego prawie nie pamietam. Nie ciągnie mnie. I wkurza, jak ktoś sie ostentacyjnie dziwi ” Jak to, nie potrafisz? Nie jeździsz? Nie wyjeżdzasz z dziećmi na narty?” jakby to jakaś zbrodnia była, naprawdę.

W tym roku jedziemy na tydzień, jeśli chłopcy zechcą spróbować nie zabronię, sama nie chcę. Milion razy bardziej lubię łażenie.

anek792011-12-29 13:29:33

Zamieszczone przez szpilki:zmien ortopede :Hyhy:

bo wlasnie tydzien w roku dla nieprzygotowanych, bez regularnego treningu obciazeniowego jest zabojczy dla kolan – bo pracuja przez ten tydzien w skrajnych dla siebie warunkach i stad mnostwo kontuzji.

zwlaszcza jak juz ktos trzeci dzien jezdzi – zakwasy mniejsze to i przykozaczyc mozna.

Pisałam gdzieś, że my nie przygotowani:Niepewny:
Jesteśmy rodziną uprawiającą intensywnie sport i zakwasy są nam obce. Ja i M chodzimy 2 razy w tygodniu na treningi + basen całą rodziną. Antoś na 22 sześciolatków wypływał w grudniu srebro.
Ps. Ortopedę mam najlepszego w Sz-nie i nie zamierzam go zmieniać, bo gościu leczy właśnie sportowców po kontuzjach z bardzo dobrymi wynikami.

chilli2011-12-29 15:02:48

Zamieszczone przez anek79:Pisałam gdzieś, że my nie przygotowani:Niepewny:

a pisalas ze przygotowani? :Hyhy::Hyhy:

tora2011-12-29 17:57:13

Zamieszczone przez maduxia:ja nie nartowa, zupełnie, stary tez nie… podobnież kiedyś jeżdziłam, znaczy uczylam się jako kilkulatka, ale ja tego prawie nie pamietam. Nie ciągnie mnie. I wkurza, jak ktoś sie ostentacyjnie dziwi ” Jak to, nie potrafisz? Nie jeździsz? Nie wyjeżdzasz z dziećmi na narty?” jakby to jakaś zbrodnia była, naprawdę.

W tym roku jedziemy na tydzień, jeśli chłopcy zechcą spróbować nie zabronię, sama nie chcę. Milion razy bardziej lubię łażenie.

nie wiem czy wkurzac, ale napewno nieco bawiloby mnie takie zdziwienie.
mysle, ze to kwestia ludzi z ktorymi o tym rozmawiasz, nie nart samych w sobie.
lazenie bardzo lubie 🙂

od razu napisze o naszym przygotowaniu,

rodzina owszem. i dzieciaki i maz w swietnej kondycji. gorzej ze mna:Wstyd:

szczerze mowiac nawet sie nieco boje, ale nie planuje szalec. zielony szlak, pare zjazdow i tyle.

agaz2011-12-29 20:02:41

Zamieszczone przez Regi:Dzięki Szpilki Poprawiłaś mi humor.
Bo mi sie wydawało,że teraz wszyscy muszą jeździć na nartach
Taka presja …
Już miałam wyrzuty sumienia że nie jeżdżę:Hyhy: Teraz będę mieć racjonalne powody 🙂

🙂 ja od pieciu lat nie mialam nart na nogach (od ciazy ) i wcale mi tego nie brakuje 🙂
Moj syn jezdzi .zaczal jak mial szesc lat ….i juz sie balam ze malwke trzeba uczyc (ma prawie piec lat )a tu niespodzianka 🙂 dzieki Szpilki .kolejny rok uda mi sie od zimna i sniegu trzymac z dala 🙂

tora2012-01-10 02:01:36

chcialam tylko zameldowac, ze 3,5letnie chlopie radzi sobie swietnie w odroznieniu do starej matki.
wstawilismy go do szkolki i trenuja na sucho, (min rozstawione sciezki z “desek” po ktorych laza w narciarskich butach ) a potem na niewielkiej gorce, dodatkowo maja rozne zabawy, Tymianek byl wykonczony jak dzis po niego przyszlam. ledwo sie na nogach slanial;)
ale szczery usmiech i zapewnienie, ze jutro tez chce przyjsc.

stara matka po tym jak w zeszlym roku wyrypala sie tak, ze trzeba ja bylo zwozic w noszach, w tym roku ma extra traume i przy kazdym skrecie ma gesia skorke.
nic to na jutro mam plan zrobic wiecej zjazdow, a moze nawet na szczyt wjechac i z tamtad ruszyc. oczywiscie zielonym. powoli.

marnat2012-01-10 11:43:34

Moja Emila pierwszy raz miała narty na nogach w wieku 3,5 roku. Byliśmy w górach ze starszymi kuzynami, dzieciaki jeździły już któryś z kolei sezon i mała bardzo chciała. Nauczyła się jeździć całkiem nieźle (jak na swoje możliwości).
Za dwa lata wybraliśmy się w Słowackie Tatry, tam Pani Instruktor mówiła po słowacku, mała się bardzo zniechęciła, mówiła że nie rozumie o co pani chodzi i z płaczem rzuciła narty.
Za kolejne dwa lata znowu zażyczyła sobie wypożyczyć sprzęt i cały zeszły sezon śmigała bardzo chętnie. Teraz jako 8.5 latka nie może się doczekać wyjazdu w góry 🙂
A przygotowani od strony fizycznej jesteśmy wszyscy. Latem bardzo intensywnie chodzimy po górach (młoda w tym roku zaliczyła z nami wędrówkę po Tatrach od schroniska do schroniska i była wniebowzięta 🙂 ), a w roku szkolnym tańce, basen, rower, rolki, łyżwy.
Wszystko zależy od dziecka, uważam że trzeba pozwolić spróbować, ale nie namawiać.
I tak już dziewczyny pisały: na narty trzeba jechać dobrze przygotowanym fizycznie, bo to nie jest wakacyjny wyjazd nad morze gdzie się na plaży leży. Nieprzygotowane stawy i dziecka i dorosłego mogą mocno ucierpieć.

Znasz odpowiedź na pytanie: Dziecko a narty..?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Fakty i mity o gryzoniach - pomóżcie wybrać...
Moje dzieci chcą. Bardzo chcą. Najchętniej chomika, ale jak wymyślę coś innego to się zgodzą. Ja sama miałam tylko myszkę, świnkę morska i szynszylę. Myszkę pamiętam, że miałam, ale byłam za mała, żeby
Czytaj dalej
STRATA DZIECKA
Świąteczne cierpienie :(
18 listopada. Data planowanej @. Był u nas mój tata. Odwiedził nas na tydz czasu. Kiepsko coś się czułam, ale często tak miałam w dniu okresu. Czekałam cały dzień, ale nic się nie
Czytaj dalej