Eda – nasza rottweilerka ….

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #69917

    asia80

    Pamietacie? – pisalam….

    Eda mialam nowotwor sledziony, ktory zostal wraz z nia usuniety i lekarz nie widzial przerzutow. Bardzo sie cieszylismy, ale od kilku dni Eda znow jest smutna i weterynarz po zrobieniu usg orzekl ze jest przerzut i teraz Edzia ma nowotwor miedzy platami watroby, niestety nieoperowalne miejsce. Moze tylko dostawac leki wspomagajace i przeciwbolowe.
    Taki ma byc jej koniec . Chce mi sie znow plakac, czemu nadchodzaca smierc pieska tak strasznie boli……

    Mamy jeszcze jamniczke Zuzie, ktora jest bardzo przywiazana do Edy i obawiamy sie co z nia bedzie gdy nadejdzie juz Edowy koniec.

    Chcialabym znac psychologie psow i chcialabym wiedziec, czy jesli wezmiemy szczeniaczka to czy Eda nie bedzie sobie myslala ze bierzemy kogos w zamian za nia. A moze bedzie sie cieszyla i bedzie czula ze musi sie opiekowac maluchem i bedzie dla niego lepiej i dluzej miala sily i zdrowie. Moze Zuzi bedzie lepiej zniesc rozlake z Eda dzieki nowemu pieskowi. Jak myslicie? Czytalyscie moze cos o tym? A moze z innych powodow wiecie jak to jest?

    Trzymajcie kciuki, zeby Eda nie cierpiala….. Tego moge dla niej chciec….

    Asia i

    #900105

    ykke

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Biedna…
    Z tym pieskiem to moze poczekajcie. Szczeniak jest bardzo zadziorny, chce się bawic i moze po prostu dokuczac choremu, cierpiącemu psu. Jesli ona cierpi, to moze uspić? Przepraszam, jesli w ogóle nie brałas tego pod uwagę. Oby cierpiała jak najkrócej…

    Iga 23m-ce



    #900106

    kika210

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Pamiętam jak o niej pisałaś…Bardzo przykro, możecie tylko być przy niej przez te dni i zapewnić maksimum komfortu i miłości…Nie znam sie na psychologii psów, ale chyba powstrzymałabym się przed zakupem nowego pieska – to może być dla niej jednak stres…pozdrawiam!

    Ada 2lata!
    ps.friko.pl

    #900107

    natinka

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Nati i Kamilka 05.04.04

    #900108

    monia–82

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Bardzo Ci wspolczuje… Kocham zwierzatka, a w szczegolnosci pieski… Miejmy nadzieje, ze Twoja sunia nie bedzie cierpiala… Mysle, ze kupienie szczeniaczka to dobry pomysl. Wniesie do waszego domu troche radosci i slonca. Byc moze Edzie poprawi sie samopoczucie. Jestem za!

    Buziaki

    Monika i Majcia (28.01.04)

    #900109

    oliweczka

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Asiu, bardzo mi przykro :((( Domyslam sie jak sie czujesz – sama prawie rok temu stracilam cudownego przyjaciela, 14-letniego owczarka niemieckiego. Chorowal od 6 lat, zazywal kupe lekow dziennie, powoli przestawal chodzic, az w koncu dostal infekcji nerek. Nie bylo ratunku :((((((( Zastrzyk uspokoil jego biedne, schorowane cialo i zamknal na zawsze oczy :(((((((((((
    Plakalam jak bobr przez tydzien. Wiem, ze to bardzo boli – w Waszym wypadku sama swiadomosc nieuniknionego…
    Mysle jednak, ze ze szczeniaczkiem powinniscie sie wstrzymac jeszcze. Poza tym, ze strasznie absorbujacy, wszedobylski i nadmiernie ruchliwy, to moglby wzbudzic w suce niepokoj, poczucie zagrozenia, ze jest juz niechciana. Tak bym to sobie zinterpretowala.
    Poza tym pozostaje jeszcze cos takiego jak pamiec, jak szacunek, jak wspomnienia, ktore bez watpienia naleza sie Edzie.
    Poczekajcie jeszcze chwile, pozbierajcie mysli, przygotujcie sie…
    Sciskam Cie bardzo mocno.
    Trzymaj sie!

    Natunia (19 m-cy)



    #900110

    cait

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Wydaje mi się, że nie jest dobrym pomysłem zakup szczeniaka, kiedy chory pies jest w domu. Eda nie będzie miała raczej chęci na zabawy z nowym mieszkańcem. Może raczej zorganizować to tego samego dnia, gdy będziecie ją usypiać? Jamniczka będzie miała się kim zająć, a nie przyspożycie stresu Edzie. Przeżyłam trzy usypiania – nikomu nie życzę – ale lepsze to, niż patrzenie jak pies umiera w cierpieniu na nowotwór.


    Cait + Alka (15 stycznia 2003)

    #900111

    kotagus

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Właśnie dziś zasnął Beniek – 13-letni York mojej mamy. Od długiego czasu miał problemy z sercem, brał leki jak staruszek – rano i wieczorem. Ale było coraz gorzej… Jeszcze wczoraj mama pojechała z nim do weterynarza. A w nocy odszedł. Mimo iż już pięć lat z nim w domu mamy nie mieszkałam to bardzo byłam do niego przywiązana. Jest mi bardzo smutno…. Wiem co czujesz – temat uspienia był u nas długo dyskutowany. NIe wiem czy cierpiał, bo nie skuczał, ale tak charczał jakby miał problemy z oddychaniem. Bardzo mi żal psiny 🙁

    PS. poczekaj ze szczeniaczkiem… Młodemu pieskowi poświęca się przecież mnóstwo uwagi (bo sika, gryzie itp.), raczej bym dopieszczała sunię…

    Mati 01.04

    Marta 04.05

    #900112

    asia80

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Wspolczuje!

    Moja mama rozmawiala z weterynarzem – psychologiem i powiedzial, ze wskazane byloby wziecie pieska, bo to doda jej sil i bedzie chciala dla niego zyc. Ona jest bardzo towarzyska. Lubi sie opiekowac. A Edzi napewno nie zaniedbamy bo ma miejsce numer 1 w naszych sercach!

    Asia i

    #900113

    monikachorzow

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    sama przeżyłam uspienie 9 -letniego dalmatyńczyka jak się okazało że ma raka kości…wiem że bardzo by cierpiała a nie mogłabym patrzec na faszerowanego lekami p.bólowymi ,konającego psa…w końcu pies to nasz przyjaciel i powinno sie pozwolić mu odejść w godnosci i żeby nie cierpiał tylko dlatego że nie potrafimy się z nim rozstac .
    przykre to ale niestety…..czasem trzeba i takie decyzje podejmować…
    powodzenia…

    Monika i Marcinek (15.01.04)



    #900114

    amber

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Asiu…nam jest bardzo bardzo przykro z powodu Edy…kochana z niej psinka…

    A pytałam naszego weterynarza o nowego pieska…
    Wszystko jest fajnie póki Eda czuje się jeszcze w miarę dobrze…wtedy w krótkim czasie nowy psiak nauczyłby się wielu rzeczy. Jednakże gdy jej sampoczucie się pogorszy takie rozwiązanie może mieć i wady. Towarzystwo małego szalonego pieska może być dla niej uciązliwe.
    Tutaj więc liczy sie czas.

    A ze swej strony życzymy jak najmniej Edowego cierpienia…i dobrego wyboru szczeniaczka…

    Beata i Maciek (11.02.2004)

    #900115

    kokunia

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Asiu- bardzo mi przykro………………….

    Agata i Wiktorek (13.04.2003)



    #900116

    kura-plemienna

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Bardzo mi przykro, ja psia mama trudno przeżywam takie historie.
    Co bym zrobila…… hmmm. Jeżeli widzialabym, ze ja boli, humanitarnie bym ją uśpila. Nie moglabym patrzeć jak sie męczy. A szczeniaka….. kupilabym później.

    Anka i Basiulec z 17.12.2002

    #900117

    mamma

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Biedna psina……

    oczywiscie trzymam kciuki i bardzo mi przykro…


    Dominika 3l+8m

    #900118

    dotina

    Re: Eda – nasza rottweilerka ….

    Bidulka 🙁
    Ja sie ostatnio dowiedziałam że bokserka znajomych ma białaczkę i już chemię łyka… Żal mi jej bo to świetny pies :((

    Doti i Jakub (25.08.03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close