Jak sobie radzicie ze wszystkim? Pomocy!

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #113067

    hidria

    Jak radzicie sobie ze zmieszczeniem wszystkiego w czasie? Niektóre Mamy pracują a jeszcze mają czas na posprzątanie, upranie, zajęcie się dziećmi… podziwiam. Ja mam dwie Baby, 2l i 6 l. i oddałam ostatnio młodszą (2 l) do żłobka na 4h dziennie, zeby wziąć zlecone, ale większość czasu wolnego tracę nadrabiając prace domowe. Błagam, pomóżcie, jak uprać posprzątać, pobawić/pozajmować/porozmawiać z dziećmi (chciałabym dla każdej mieć min. po 2 h czasu ale to chyba nierealne? w zajmowanie nie wliczam rzeczy typu daj jeść i przebierz), próbuję już 6-ty rok sobie z tym poradzić, zawsze brak czasu na napisanie choćby takiego posta, ale już nie mogę. Horror. Liczę na Wasze sprawdzone rozwiązania. Jak Wy spędzacie dzień? Dodam, że nie ma pomocy Męża (zapracowany) ani Dziadków (za daleko). Pozdr.

    #5135969

    choinka

    Zamieszczone przez Hidria
    Jak radzicie sobie ze zmieszczeniem wszystkiego w czasie? Niektóre Mamy pracują a jeszcze mają czas na posprzątanie, upranie, zajęcie się dziećmi… podziwiam. Ja mam dwie Baby, 2l i 6 l. i oddałam ostatnio młodszą (2 l) do żłobka na 4h dziennie, zeby wziąć zlecone, ale większość czasu wolnego tracę nadrabiając prace domowe. Błagam, pomóżcie, jak uprać posprzątać, pobawić/pozajmować/porozmawiać z dziećmi (chciałabym dla każdej mieć min. po 2 h czasu ale to chyba nierealne? w zajmowanie nie wliczam rzeczy typu daj jeść i przebierz), próbuję już 6-ty rok sobie z tym poradzić, zawsze brak czasu na napisanie choćby takiego posta, ale już nie mogę. Horror. Liczę na Wasze sprawdzone rozwiązania. Jak Wy spędzacie dzień? Dodam, że nie ma pomocy Męża (zapracowany) ani Dziadków (za daleko). Pozdr.

    Ja zrezygnowałam ze sprzątania co tydzień, sprzątamy co dwa tygodnie. Po pracy jak przychodzę (o 16.30) zajmujemy się małym na zmianę – raz ja raz mąż, drugie ma czas dla siebie wtedy. O 20tej na siłę (tzn. gdyby był mus, bo teraz to już nawyk) mały idzie spać. Wtedy jedna osoba robi kanapki do pracy. W niedzielę druga osoba robi obiad do pracy (na dwa-trzy dni, żeby nie robić tego codziennie) i potem w środę czy czwartek drugi obiad do pracy, też na dwa dni. Są to najczęściej jakieś zapiekanki makaronowe lub szybka pierś kurczaka z czymś tam. Coś co szybko i łatwo się zrobi. Pranie robi się samo, wystarczy wrzucić do pralki. Prasowanie robię ja, ale jak prania robię hurtem, to potem poświęcę jeden wieczór na prasowanie i mam spokój na około dwa tygodnie.
    Z obiadami dla małego mam spokój, bo gotuje je babcia, to mi odpada, ale kolację już staramy się robić jakąś na ciepło, więc robi ją ta osoba, która akurat siedzi z małym, są to albo naleśniki, albo jakieś racuszki, albo zwykła kanapka z kakao.
    Generalnie od 16.30 do 20tej jest czas dla dziecka. Wieczoru jeszcze starcza dla nas. Weekendy, kiedy nie sprzątam jest aż za dużo. Myślę, że da to się ogarnąć (tylko, że my z mężem dzielimy się równo po pół, nie ma zmiłuj), ale myślę, że w Twoim przypadku, jak jesteś w domu, to część rzeczy możesz zrobić w dzień. Grunt to dobrze to sobie zorganizować.
    U mnie sprawdziły się grafiki dosłownie godzinowe.
    Życzę Ci powodzenia:)



    #5135970

    kasiuniabu

    Się podpiszę pod ostatnim zdaniem GRUNT TO ORGANIZACJA
    ja też pracuję dlatego często zarywam nocki żeby np. posprzątać całą chatę, jak wszyscy śpią to szybciej to zrobię a potem mam czas dla dzieciaków w dzień choć nie wyspana jestem, (szkoda że u nas na wsi nie można zakupów w nocy zrobić to miałabym jeszcze jeden dzień dla dzieciaków)
    i tez pozbyłam się pedanterii żeby co dzień sprzątać, choć teraz czas kiedy Hania na czworakach i wszystko do buzi co znajdzie po drodze więc znów większe obroty i jednak podłoga musi być czysta
    staram sie włączać męża i starszego syna w obowiązki ,tak konkretnie ja teraz to a ty w tym czasie to…
    wiem nie pedagogicznie, ale BY MIEĆ PÓŁ GODZINY DLA SIEBIE jak Hania idzie spać to puszczam 4 latkowi po prostu bajki a starszak ma czas na komp A JA MAM SWOJE WŁASNE I TYLKO WŁASNE PÓŁ GODZINY

    #5135971

    hidria

    Dzięki za super odpowiedzi:) ! Dały mi dużo do myślenia. Bardzo się cieszę, że wiem teraz, jak to wygląda u Was ‚od środka’. Po pierwsze okazuje się, że to nie tylko ja nie mam czasu i muszę działać kompaktowo:)
    Najwyraźniej muszę coś zmienić, bo zastanawiałam się, czemu sobie nie daję ze wszystkim rady. Zdaje się, że nikt nie daje sobie rady całkiem sam. Mąż robiący obiad?????????!!!!!!! Zazdroszczę. Opiekujący się? Cytat: „Jak ja mam się nią zajmować, jak ona zaraz leci do ciebie…”. Właśnie Starsza zagląda mi przez ramię, czyta i mówi, że nasz Tata w domu tylko siedzi przed TV i kompem;) U nas jest taki podział: ‚ja dobrze zarabiam a ty dbasz o dom, a jak jeszcze chcesz pracować to się zorganizuj’. Moja praca zawodowa na razie KOKOSÓW nie daje…
    Dziadkowie pomagający na zasadzie stałej – ekstra. U nas to niemożliwe. Prasowania i tak nie robię po prostu i już, na szczęście mąż niegarniturowy, ale sprzątanie raz na dwa tyg? Rewelka. Ja sprzątam 2 h dziennie i rano po wyprowadzce dzieci i męża już jest sajgon od nowa. Na podłodze co dzień kilo śmiecia i wypadałoby codziennie zmyć podłogę bo są plamy z porozlewanych rzeczy… Pranie jedno dziennie. O 21 po położeniu dzieci spać często padam w ubraniu i nie zawsze mam siłę, ale wstaję gdzieś o trzeciej, żeby się umyć:/ Zresztą pracować w nocy i tak nie mogę, bo mamy małe mieszkanie i wszyscy się budzą. Do młodszej kilka razy trzeba wstawać w nocy….
    Zdaje się, że trzeba zaprząc Towarzystwo do pomocy, tylko jak to zrobić???? Żeby chociaż po sobie posprzątali…
    Świetne rady z gotowaniem, a ja jak głupia co dzień jeden obiad…
    Sorki za wywnętrzanie się (ulżyło mi:)) ale przynajmniej wiecie, że jesteście super z dawaniem sobie rady:) Najbardziej zazdroszczę Choince tych 2,5 h czasu specjalnie dla dziecka. I podajcie, proszę dobry przpis na racuchy, bo mi twarde wychodza:)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    #5135972

    asik

    Zamieszczone przez Hidria
    Dzięki za super odpowiedzi:) ! Dały mi dużo do myślenia. Bardzo się cieszę, że wiem teraz, jak to wygląda u Was ‚od środka’. Po pierwsze okazuje się, że to nie tylko ja nie mam czasu i muszę działać kompaktowo:)
    Najwyraźniej muszę coś zmienić, bo zastanawiałam się, czemu sobie nie daję ze wszystkim rady. Zdaje się, że nikt nie daje sobie rady całkiem sam. Mąż robiący obiad?????????!!!!!!! Zazdroszczę. Opiekujący się? Cytat: „Jak ja mam się nią zajmować, jak ona zaraz leci do ciebie…”. Właśnie Starsza zagląda mi przez ramię, czyta i mówi, że nasz Tata w domu tylko siedzi przed TV i kompem;) U nas jest taki podział: ‚ja dobrze zarabiam a ty dbasz o dom, a jak jeszcze chcesz pracować to się zorganizuj’. Moja praca zawodowa na razie KOKOSÓW nie daje…
    Dziadkowie pomagający na zasadzie stałej – ekstra. U nas to niemożliwe. Prasowania i tak nie robię po prostu i już, na szczęście mąż niegarniturowy, ale sprzątanie raz na dwa tyg? Rewelka. Ja sprzątam 2 h dziennie i rano po wyprowadzce dzieci i męża już jest sajgon od nowa. Na podłodze co dzień kilo śmiecia i wypadałoby codziennie zmyć podłogę bo są plamy z porozlewanych rzeczy… Pranie jedno dziennie. O 21 po położeniu dzieci spać często padam w ubraniu i nie zawsze mam siłę, ale wstaję gdzieś o trzeciej, żeby się umyć:/ Zresztą pracować w nocy i tak nie mogę, bo mamy małe mieszkanie i wszyscy się budzą. Do młodszej kilka razy trzeba wstawać w nocy….
    Zdaje się, że trzeba zaprząc Towarzystwo do pomocy, tylko jak to zrobić???? Żeby chociaż po sobie posprzątali…
    Świetne rady z gotowaniem, a ja jak głupia co dzień jeden obiad…
    Sorki za wywnętrzanie się (ulżyło mi:)) ale przynajmniej wiecie, że jesteście super z dawaniem sobie rady:) Najbardziej zazdroszczę Choince tych 2,5 h czasu specjalnie dla dziecka. I podajcie, proszę dobry przpis na racuchy, bo mi twarde wychodza:)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    Imo normalnie 😉 – powiedzieć, że nie jesteś sprzataczką i oczekujesz, że każdy będzie się włączał w sprzątanie
    Jeśli nie nauczysz dzieci, że trzeba zabawki odkładać na miejsce, brudne rzeczy wynosić do pralki czy kuchni
    to będziesz za nich wszystko robić do 18-stki 😉

    #5135973

    qr-chuck

    Ja sobie nie radzę. Zupełnie.
    Ale ponieważ nie mogę nie pracować bo bym świra dostała, to sprzątanie i gotowanie olałam.
    Dzieci obiady jedzą w placówkach, my w pracy.
    Ew kolację robię, ale jedynie nieskomplikowane przepisy. Albo mąż robi (jeszcze prostsze rzeczy ;)).
    Jak poszaleję z gotowaniem w weekend to od razu na kilka obiadów: potem do zamrażalnika/słoika i jest szybka kolacja 🙂
    Ogarniam niewiele część dzienną jak dzieci śpią (najczęściej jest tak, że pierwsza usypiam przy czytaniu im bajki :Śmiech: a potem wstaję 2-3 w nocy i się tłukę. Pokój dzieci sprzątam razem z nimi. Najczęściej niestety robię akcję typu: za 10 minut ma być podłoga posprzątana, bo inaczej przychodzę z workiem i zabawki lądują w koszu. Groźbę muszę kilka razy powtórzyć i wtedy działa. Potem tylko wkraczam z odkurzaczem i pokój dzieci z głowy :).
    Ostatnio dzieci sobie 2 szczury kupiły, więc w miarę ogarniaja przestrzeń, bo się boją, że gryzonie zasikają zabawki :Śmiech:
    Większe sprzątanie robimy jedynie jak goście mają przyjść/przyjechać (czyli średnio gdzieś raz w tygodniu, raz na 2 tyg.) i wtedy nie ma przeproś: wszyscy muszą działać 😉
    Prasuję jedynie koszule męża i sporadycznie moje bluzki (spodnie prasuje mąż). Od niedawna jestem w posiadaniu stacji parowej (szczerze polecam: oprócz zmywarki i tangle teezer-a to kolejna rzecz która kocham ;)), więc prasowanie na miesiąc załatwiam na połowie filmu.
    Zakupy jedynie w drodze z pracy, albo mąż raz na tydzień-dwa z kartką do Makro jeździ.
    Dziadków najbliższych mam o 200 km, niania z tych po których trzeba sprzątać… Czasem tylko teściowa przyjedzie na parę dni, ale to z reguły wtedy jak ja jestem w delegacji, więc tylko mąż na tym korzysta…



    #5135974

    choinka

    Zamieszczone przez Hidria
    Dzięki za super odpowiedzi:) ! Dały mi dużo do myślenia. Bardzo się cieszę, że wiem teraz, jak to wygląda u Was ‚od środka’. Po pierwsze okazuje się, że to nie tylko ja nie mam czasu i muszę działać kompaktowo:)
    Najwyraźniej muszę coś zmienić, bo zastanawiałam się, czemu sobie nie daję ze wszystkim rady. Zdaje się, że nikt nie daje sobie rady całkiem sam. Mąż robiący obiad?????????!!!!!!! Zazdroszczę. Opiekujący się? Cytat: „Jak ja mam się nią zajmować, jak ona zaraz leci do ciebie…”. Właśnie Starsza zagląda mi przez ramię, czyta i mówi, że nasz Tata w domu tylko siedzi przed TV i kompem;) U nas jest taki podział: ‚ja dobrze zarabiam a ty dbasz o dom, a jak jeszcze chcesz pracować to się zorganizuj’. Moja praca zawodowa na razie KOKOSÓW nie daje…
    Dziadkowie pomagający na zasadzie stałej – ekstra. U nas to niemożliwe. Prasowania i tak nie robię po prostu i już, na szczęście mąż niegarniturowy, ale sprzątanie raz na dwa tyg? Rewelka. Ja sprzątam 2 h dziennie i rano po wyprowadzce dzieci i męża już jest sajgon od nowa. Na podłodze co dzień kilo śmiecia i wypadałoby codziennie zmyć podłogę bo są plamy z porozlewanych rzeczy… Pranie jedno dziennie. O 21 po położeniu dzieci spać często padam w ubraniu i nie zawsze mam siłę, ale wstaję gdzieś o trzeciej, żeby się umyć:/ Zresztą pracować w nocy i tak nie mogę, bo mamy małe mieszkanie i wszyscy się budzą. Do młodszej kilka razy trzeba wstawać w nocy….
    Zdaje się, że trzeba zaprząc Towarzystwo do pomocy, tylko jak to zrobić???? Żeby chociaż po sobie posprzątali…
    Świetne rady z gotowaniem, a ja jak głupia co dzień jeden obiad…
    Sorki za wywnętrzanie się (ulżyło mi:)) ale przynajmniej wiecie, że jesteście super z dawaniem sobie rady:) Najbardziej zazdroszczę Choince tych 2,5 h czasu specjalnie dla dziecka. I podajcie, proszę dobry przpis na racuchy, bo mi twarde wychodza:)

    Pozdrawiam serdecznie:)

    Wydaje mi się, że dużo zależy od Ciebie. Nie lubię dzielić ludzi ze względu na płeć, ale tutaj pojadę;) – mężczyzna jest jak duże dziecko i jak go sobie wychowasz, tak będziesz miała. Mój mąż jeśli by tak powiedział jak Twój o pracy, to bym mu odpowiedziała, że Twoja praca łatwą i przyjemną nie jest i kiedy on jest w pracy, to Ty się poświęcasz swojej pracy, ale kiedy on wraca z pracy, to dużo rzeczy dzielicie na pół. Wiem, że to się tak łatwo mówi, kiedy ma się inną sytuację, ale wydaje mi się, że tak bym zrobiła.
    Jeśli chodzi o dzieci i sprzątanie po sobie – tak jak napisały dziewczyny, jak nie nauczysz od małego, to z wiekiem będzie tylko gorzej. Sprzątanie raz na dwa tygodnie sprawdza się u mnie tylko i wyłącznie dlatego, że każda sfera mieszkania ma swoje przeznaczenie.
    Czyli – jemy tylko i wyłącznie w kuchni. Mały ma swój fotelik, w którym je i pije i jak coś rozleje czy rozsypie, to z fotelika z blatem raz dwa się to wyciera – odpadają poplamione podłogi. Po jedzeniu myjemy ręce – odpada problem poplamionych ubrań. Mały ma do tego taki fajny ceratowy śliniak, który jest zarąbisty do nauki samodzielnego jedzenia – ile by na niego nie wylał, to potem tylko zetrę i nie muszę stu pięćdziesięciu śliniaków używać do tego.
    Kwestia zabawy – wychodzę z założenia, że jak dziecko ma za dużo zabawek, to nie umie się skupić na jednej – więc zanim pobawimy się następną rzeczą, to poprzednia jest chowana – w ten sposób mój mały sam sobie wyrobił nawyk sprzątania. Nie lubi sprzątać sam zabawek, ale z rodzicem to się pali do tego.
    Wszystkie prace manualne typu rysowanie, malowanie, wyklejanie – mamy taki duży fartuszek jak dla przedszkolaka, który chroni ubrania, a na stole zawsze pod kartkami mamy duże gazety, więc nic się nie plami, a po skończeniu chowam mazaki/kredki/farby tak, żeby mały nie mógł ich dostać.
    Piorę raz na dłuuugi czas, bo mam dużo rzeczy do wymiany, choć wiem, że nie każdy tak ma.
    Do małego nie wstaję w nocy odkąd skończył 7 miesięcy (pominąwszy ząbkowanie) – ale to też kwestia nawyku. Jak uczył się nas tyranizować, że chce usypiać tylko na rękach, to potrafiłam go odkładać i brać na ręce po 40 razy, aż w końcu padał ze zmęczenia i tak się nauczył, że to nie skutkuje. Teraz raz na jakieś 3 miesiące odbija mu szajba i próbuje to od nowa, tzn. chce w nocy wychodzić z pokoju, bo się wyspał, ale po prostu odprowadzamy go do pokoju tyle razy, że w końcu usypia, a następnej nocy wychodzi z założenia, że nie warto i daje sobie spokój;)
    Co do tego czasu spędzonego z dzieckiem (nawet 4h, a nie 2,5;)), to nie jest to takie różowe, bo mały nauczył się, że zawsze jest przy nim ktoś i teraz mamy problem pod tytułem – nie umiem się bawić sam. Walczymy z tym, żeby zaczął sobie sam organizować czas (np. 5 minut), bo do tej pory wyglądało to tak, że szłam się wysikać w towarzystwie płaczu komisyjnego, jakby go co najmniej ktoś obcy z domu zabierał.
    Wszystko ma swoje plusy i minusy, pewnie wszędzie warto wyśrodkować. Ale bardzo dużo od Ciebie zależy i od konsekwencji.
    A przepis na racuchy podam Ci jutro jak nie zapomnę, jest naprawdę super (wygrzebał go mój mąż, bo kolekcjonuje gazetki kucharskie)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close