Jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #73913

    papuch

    dziewczyny planujemy drugiego dzidzka w zwiazku z czym naczytałam sie po raz kolejny gazetek i doszłam do wniosku ze nie miałam nigdy przecież testu na toksoplazmozę… nawet nikt sie nie spytał czy mam kontakt ze zwierzakami czy nie, oczywiście nie było zadnego problemu ale nurtuje mnie to jak to w koncu jest : pytałam sie znajomej pediatry a ona na to: -Głaskałaś kota? -Tak. -No to miałaś toksoplazmoze. -Jak to? -No tak. -Ale przecież zarazić sie można od odchodów z kuwety a ja tylko bawiłam sie z kotem domowym mojej szwagierki. -No przecież koty kitłaszą sie w tych kuwetach potem sie oblizują i mają zaraze na całej sierści. Więc już przeszłaś toksoplazmoze. – Czyli nie jest to grożne dla mojej ewentualnej ciąży? – Nie- A dla mojej szwagierki która ma kota i też stara sie o dzidzie? – Nie grożne bo już to przeszła.
    JAk to w końcu jest ?
    pap i Basik 8.9.03

    #969396

    Anonim

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    dla ciązy (dziecka) groźne jest bardzo – np. dziecko może miec wady róznego rodzaju (najsłabsze to np. głuchota )…

    a tokso mozna sie zarazić rózwnież od brudnych warzyw i miesa, nie tylko od zwierząt domowych…
    tokso jest również chorobą ‚brudnych rąk”…

    Bruni [starająca sie od XI’05]
    z Filipkiem ur.24-04-2003



    #969397

    galek

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    Nie wiem czy to doświadczony pediatra ale myślałam że pęknę ze śmiechu jak czytałam Twoją wiadomość. Po pierwsze to żeby się dowiedzieć czy ma się toksoplazmozę czy nie trzeba wykonać test. To że dotykałaś koty o niczym nie świadczy ja też przebywałam z wieloma zwierzętami w życiu i nie mam toksoplazmozy. Po drugie tą chorobą można się zarazić równie dobrze przez nieumyte dobrze owoce i warzywa, surowe mięso lub kontakt z ziemią. Po trzecie to ważne jest to żeby się nie zarazić w czasie ciąży a jeśli wcześniej się zaraziłaś to masz na pewno przeciwciała i to nawet lepiej bo gdy ich nie masz to musisz powtarzać 3 razy w czasie ciązy ten test. Test składa się z 2 współczynników 1. to IgG a 2. Igm. Odsyłam do strony . Życzę pozytywnego wyniku!

    #969398

    Anonim

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    Ja też ubawiłam się stwierdzeniami pani doktor…matko…co to za lekarz, który takie kity pociska…A te zabobony z kotami to już zaczynają mnie drażnić…w domu rodzinnym miałam koty przez 10 lat, teraz mam kota i….żadnej tokso nie mam i nie miałam, a wszyscy rzyczliwi każą mi zwierza usypiać (wrrrrrrrrr)…owszem – to się łapie z odchodów zwierząt, ale to nie jest takie proste (kilka lat spędziłam w stadninach i za przeproszeniem grzebałam się ciągle w g…………:))) i nic!!!!!!!!!!!!!). Zrób sobie testy i wszystko będzie jasne – i nigdy więcej nie słuchaj takich bzdur, bo wypadałoby w ciżąży uciekać z wrzaskiem na widok każdego zbliżającego się zwierzaka

    #969399

    paszulka

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    Mam trzy koty i nie mam tkoso. Tak naprawde toksoplazmoza , tak jak dziewczyny pisza, mozna zarazic sie poprzez zjedzenie zle umytych jarzyn, surowego miesa lub np obgryzajac paznokcie a wczesniej grzebiac w kociej kuwecie. Aby zarazic sie tokso od zainfekowanego kot trzeba zjesc kota badz przynajmniej jego kupke. To mit, ze koty sa najpowazniejszym zagrozeniem. Ja jestem ogolne w szoku co ludzie wymyslaja na temat tych zwierzat i ich zlych (hi hi hi) mocy. Np „nie pozwalaj sie klasc kotu na brzuchu jesli jestes w ciazy, bo poronisz!!” Albo, ze kot z zazdrosci moze zrobic Tobie lub potem dziecku krzywde skaczac na grdyke! To na prawde mile a jednoczesnie nie tak skomplikowane stworzenia… do czynienia zlego zdolni sa ludzie… zwierzeta nie…:)
    A co do badania obecnosci tokso w klasie IGM i IGG to jak najbardziej powinnas je zrobic, bo sama choroba jest niebezpieczna.
    Buzia
    Aga

    #969400

    agago

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    to jest smutne, że dziewczyny lepiej wiedzą od lekarza ale to co napisały to prawda, moja ginka na pytanie o toxo stwierdziła, że juz za późno bo to się bada przed ciążą (że się bada to racja ale ja nie miałam badania i uważałam że powinnam je wykonać) no i uparłam się bo chciałam wiedzieć czy przechodziłam i czy przypadkiem tfu na psa urok teraz nie jestem chora wyniki negatywne, nigdy nie chorowałam a całe zycie miałam koty w domu, które nota bene prawie spały mi na głowie od 8 lat mam kotkę w domu i nic radzę zrobić badania, ustalić jedną deskę do krojenia dla surowego mięsa myć dokładnie warzywa i owoce i ręce
    lekarze – co oni jeszcze wymyslą

    Aga i



    #969401

    kamuszka

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    Dziewczyny mają rację. Ja ani przed ciążą ani w ciąży nie miałam robionego testu na toxo, ginka nic mi nie zasugerowała, a ja … no cóż, ciemna masa, jeszcze o tym nie doczytałam. Pózniej jak ją zapytałam o to toxo, to powiedziała, ze nie ma potrzeby. Bałam się, bo nie wiedząc jeszcze, ze jestem w ciąży, bawiłam się z dachoowcem ciotki, który całymi dniami włóczył się po dworze,a do domu wracał tylko na noc. To kocisko ciągle mnie drapało, miałąm rany do krwi, jak wróciliśmy do domu i wreszcie coś ciemną masę tknęło 😉 zrobiłam sobie test i wyszedł mi pozytywnie. Na usg następnego dnia okazało się, że jestem w 5 tygodniu. I nie zaraziłam się toxo, odpukać. Ale testy lepiej zrób, bedziesz spokojna. Bo na pewno wszytsko jest ok 🙂 A ta lekarka … heh …

    Pozdrawiam!

    #969402

    jaga

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    Powiem krótko – lepiej dzieci do tej pediatry nie prowadzaj!
    I podpisuję się pod tym, co napisały forumki – wychodzi na to, ze one lepiej się na tym znają niż ta znachorka.
    PS. Miałam w domu kota przez 10 lat i też jakoś nigdy toxo nie złapałam….

    #969403

    mamcia150

    Re: jak to z tą toksoplazmozą w końcu?

    Koniecznie zrób test zanim zajdziesz w ciążę. Ja o tym nie pomyślałam i będąc już w ciąży okazało się, że mam przeciwciała. Niestety nie można już było ustalić, czy zaraziłam się przed, czy już będąc w ciąży. Łatwo sobie wyobrazić, co przeżywałam. Na szczęście moje nerwy okazały się niepotrzebne, ale mogłam sobie tego oszczędzić.
    Pozdrawiam

    Kasia

    #969404

    kallan

    podpisuję się

    Przepraszam, ale też się ubawiłam. Takiego „mądrego” pediatrę trzeba zostawić i znaleźć jakiegoś rozsądnego. Podpisuję się pod wypowiedziami dziewczyn przede mną. Mam w domu kota od ponad roku, wcześniej często miałam kontakt z kotami na wsi. Nie wiem, czy przechodziłam toksoplazmozę, bo nie zrobiłam jeszcze testu i zastanawiam się czy robić… Mój gin powiedział, że nawet jeśli przechodzi się ją w ciąży, to antybiotyki, którymi się ją leczy są równie teratogenne dla płodu jak i sama choroba. Poza tym nie zawsze dziecko się w ciąży zaraża od matki. Jak mu powiedziałam, że mam przecież w domu kota, on mi na to (cytuję) „Zostawmy te biedne koty” i wytłumaczył mi na czym rzecz polega… Koty odpowiadają za niewielki odsetek zarażeń. Trzeba by było gołymi rękami wyciągać kocią kupę (przepraszam za wyrażenie) i potem tymi rękami zjeść np kanapkę. Bardziej niebezpieczne jest surowe mięso (nawet przez kontakt z poranioną skórą), brudne warzywa i owoce. Profilaktyka i higiena przede wszystkim. Kuwetę sprząta mąż, a ja przed jedzeniem zawsze myję ręce. Moja rodzina i znajomi doprowadzali mnie do szału na początku ciąży głupimi radami i pytaniami o to co teraz zrobię z kotem. Jak to co… NIC. Niewiedza i niedoinformowanie jest gorsze niż ciążowe przesądy. To nieprawda, że koty tarzają się w piasku w kuwecie. Same bardzo uważają, żeby się nie pobrudzić. A niech ktoś pokaże mi kota, który załatwił się w brudnej już kuwecie lub zabrudzonym miejscu w ogródku… Ja takiego nie widziałam. Więc zostawmy te biedne koty:))) Aaa i jeszcze jedno: ryzyko przyniesienia przez kota toksoplazmozy maleje, jeśli kot nie wychodzi z domu, nie poluje i nie podaje mu się surowego mięsa.
    Pozdrawiam



    #969405

    Anonim

    Re: podpisuję się

    hehehe….koty pod obstrzałem…biedne zwierzaki….jak tylko moja rodzinka dowiedziała się, że jestem w ciąży ciągle pytali kiedy mam zamiar uśpić sierściucha??? – bez komentarza!!!! co najlepsze ostatnio moja bardzo wykształcona kuzynka poinformowała mnie, że kota muszę uśpić, bo jak się dziecko urodzi to na pewno od razu zarazi cię „czymśtam” !!!!!!!
    matko…skąd ci ludzie biorą te bzdury!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! średniowiecze
    Co prawda wierzę, że kociaki mają jakiś dziwny zmysł, ale żeby od razu zagryzać??? (moja zniuchała ciążę szybciej ode mnie – z dnia na dzień zmieniła się w stosunku do mnie z przylepy w kompletną agresorkę, omijała mnie dużym łukiem i drapała przy każdym kontakcie, ale to minęło po klku tygodniach)

    #969406

    paszulka

    Re: podpisuję się

    A moje koty wrecz odwrotnie.Łażą za mna jeszcze bardziej niż wcześniej, pchaja się do łóżka. Nawet najstarsza Kicia, ktora do łóżka raczej nie wchodziła. Gadają ze mna. Ale pies też, wiec chyba generalnie z nami się cieszą fasolka.
    Ja jestem przerazona reakcjami ludzi, poziomem egoizmu, braku wiedzy i tak naprawde przedmiotowym traktowaniem zwierzakow. To przeciez nie zabawki, ktore mozna wyrzucic z domu, bo teraz mamy kaprys miec dzidzie a nie koty czy psa. To duza odpowiedzialnosc i trzeba to przewidziec decydujac sie na zwierzeta. Szkoda mi zwierzakow strasznie. Niestety wiecej narazie miec nie bede ze wzgledu na pieniazki, ktore teraz trzeba bedzie poswiecic na dzidzie i ogrom obowiazkow. I tak mam ich sporo, bo trzy koty i psa (wszystko przybledy:)), a oprocz tego wirtualnie adoptowana pisunke.
    Tak sobie mysle, ze przy okazji tego co pisze moze namowie niektore mamy na taka wortualna adopcje zwierzakow. Polega ona na wplacaniu co miesiac od 25 do 40 PLN na konto schroniska. Wybieracie sobie zwierzaka i w ten sposob go wspieracie. Mysle, ze to fajna sprawa dla osob ktore narazie nie chca lub nie moga miec zwierzakow a bardzo je kochaja. Alergicy tez sie moga wykazac w ten sposob.
    To tak przy okazji. Namiary na rozne schroniska moge dac gdyby ktos chcial.
    Buzia
    Aga

    PS. To moj taki swir malutki… stad nie wytrzymalam i napisalam. 🙂



    #969407

    shady

    Re: podpisuję się

    matko kochana co za brednie….jak mozna kazac komus usypiac zwierzaka bo sie jest w ciazy???? proponuje abys na drugi raz powiedziala ze ciocia Frania czy wujek Jozio maja angine i ich tez trzeba uspic….bez komentarza….ciesze sie ze bylas madrzejsza i nie uspilas biedactwa 🙂

    #969408

    shady

    juz Cie lubie 😀

    bardzo spodobal mi sie Twoj post…..zgadzam sie z nim w 100%….. i wiesz co??? juz Cie lubie, bo tylko ludzie ktorzy lubia zwierzeta warci sa lubienia….
    pozdrawiam
    Ania

    ps….daj namiary na schronisko???? ja mam w domu psa giganta ale jakis wirtualny tez by sie przydal 🙂

    #969409

    paszulka

    Re: juz Cie lubie 😀

    Wyslalam na priva. 🙂
    Dzieki za milego posta.
    Buzia
    Aga

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close