Kilka smutych myśli

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #7229

    jola

    Smutny ten mój dzisiejszy wieczór. Mąż jeszcze w pracy. A ja właśnie sobie pomyślałam, że kiedyś na prawdę nie dojdę ze sobą psychicznie do ładu, że nikt już nie będzie mógł ze mną wytrzymać, nawet mój ukochany. No bo ile jeszcze można to znosić, to czekanie i rozczarowania. Tyle rzeczy albo mnie denerwuje, albo przyprawia o płacz. Dzieci, matki z dziećmi, kobiety w ciąży, reklamy rzeczy dla niemowląt w telewizji, pieluchy na sklepowych półkach… Wszystko mi się kojarzy. Tak mi ciągle smutno, ciągle jest strach. Tak strasznie mam tego dość. Co za wstrętny wieczór…

    #130740

    aska

    Re: Kilka smutych myśli

    Jolu, koniecznie znajdź jakąś „odskocznię”. Ja wiem, że to nie tak łatwo, że „nasz problem” potrafi zdominować życie, ale pomyśl, jeśli nigdy Ci się nie uda zajść w ciążę (tfu!!! tfu!!!) i nie zdecydujesz się na adopcję, to co Ci z niego zostanie? Między innymi wspomnienia takich właśnie wieczorów i poczucie przegranej. Czerp z życia pełnymi garściami, to co Ci daje, a obok tego kontynuuj swoją walkę.



    #130741

    malgosia

    Och Jolka

    Chyba wiem co sobie teraz myslisz, najpierw reklama o pieluchach, później o płatkach dla dzieci, a na koniec o soku dla pani z WIEEEEEEEELKIM brzuchem. Tak mnie to wkurza. A dlaczego nie ma reklamy duphastonu, który zażywa co piąta kobieta w Polsce i który będzie niedługo kosztował 4o zł? Mówisz, ze męża nie ma, to straszne tak siedzieć i rozmyślać. Zamiast ryczeć moze bys zadzwoniła ( priv przesyłam Ci telefon) ? Założe się, ze jesteś na początku cyklu i bierzesz jakieś paskudztwo typu CLO. Ja mam wtedy taką hiperdepresję, ze po prostu rycze non stop. Staram sie już nie jęczeć tak mojemu maciusiowi, bo przecież można dostać świra. Po drugie primo idę do jakiejś roboty w ogrodzie, np. kpania grządek, a po trzecie primo jem słodycze. Potem staję na wadze i ……… mam przynajmniej powód do płaczu. Zadzwoń, uszeczka do góry. M

    #130742

    mala

    Re: Kilka smutych myśli

    jolu nie jestes sama ja tez mam to wszystko a do tego maz tez jest w pracy i jestem SAMA czasami juz mysle ze tego niezniose ale przy kolejnym cyklu… ojej kiedy to sie skonczy??pozdrawiam cie serdecznie i usmiechnij sie caluski mala

    #130743

    kinga

    Re: Kilka smutych myśli

    Jolka, Jolka pamietasz ……….. te noce przespane. Zaloze sie, ze juz niedlugo bedziesz to nucic swojemu maluchowi gdy poraz nasty bedziesz wstawac by karmic. A tak na powaznie to dokladnie wiem co czujesz. Zawsze na poczatku cyklu lub gdy dowiem sie, ze znow nastepna kolezanka jest w ciazy dostaje swira. Moj maz nawet gdy jest w domu nie jest dla mnie podpora bo chce miec dzidziusia chyba bardziej ode mnie. Wtedy nachodza mnie mysli co bedzie jezeli nigdy nie bede miec dzieci? Czy on mnie zostawi? Wiem, ze on mnie bardzo kocha ale nie moglabym od niego wymagac aby ze mna zostal jezeli nie bede mogla spelnic jego marzen. Co wtedy? A jak jest z waszymi mezami (partnerami)?
    Pozdrawiam
    Kinga

    #130744

    kawi26

    Re: Kilka smutych myśli

    Witajcie,

    Jolu, jakbym słyszała siebie. Mój mężus już nie jest w stanie rozmawiać, ze mną na ten temat. Chociaż tak naprawdę, to świetnie portafię sprowadzić dokładnie każdy, ale naprawde każdy temat do tematu ciąży, dziecka itp. itd.
    Zaryzykuję powiedzenie: To normalne w naszej sytuacji.
    Ale, postaraj się być większą optymistką. Jeśli widzisz reklamę pieluszek, soków mama – frut itp. to postaraj się jakoś na nie nie reagować tak bardzo emocjonalnie( to jest bardzo trudne – wiem – sprawdzałam na własnej skórze), ale przecież nie możesz sie załamywać, musisz mocno wierzyć, że i Ty również dołączysz do grona przyszłych mamuś …. a być może szybciej niż się tego spodziewasz.
    Ja i wszystkie koleżanki z forum życzymy Ci tego z całego serca i mocno wierzymy, że spełnią się Twoje marzenia.
    Kiedyś niedawno opowiadał mi o tzw. „sztuce pozytywnego myślenia”, spróbój!
    Jest to dla mnie w tym momencie niezwykle trudne, właśnie dzisiaj dostałam tego paskudztwa (czyt. okresu) i znowu zaczynam od początku.

    Przesyłam bardzo duże buziaczki !!
    Pamiętaj o ” sztuce pozytywnego myślenia” o wtedy napewno wszystko się uda.

    Pozdrawiam

    Pa,pa,

    Kawi26



    #130745

    lika

    Re: Kilka smutych myśli

    Kingo, nie mozesz myslec w ten sposob. Przecie on nie jest z toba dlatego, zeby miec dziecko, ale dlatego, ze cie kocha i chce z toba przezyc zycie. Moj maz ogromnie marzy o synku, ale wiem, ze mnie nie opusci, bez wzgledu na wszystko. Twoj takze cie nie opusci – jestem tego pewna.

    A wiecie, mnie jest koszmarnie przykro, gdy otwieram lodowke. W drzwiczkach stoi szampan, ktory zostal nam jeszcze z Sylwestra. Mowilismy sobie wtedy, ze otworzymy go, gdy okaze sie, ze jestem w ciazy. Otwieram lodowke, chce zlapac butelke wody mineralnej – i zawsze niechcacy chwytam tego cholernego szampana! Powiedzcie, jak dlugo jeszcze bedzie tak stal w tej lodowce?! Mam ochote go wyrzucic, ale to tak, jakbym wyrzucala nadzieje. Nie potrafie.

    Trzymajcie sie cieplo, jak mowi moj maz: „musimy po prostu poczekac, az Tam, Na Gorze, zatwierdza nasze podanie”.

    #130746

    iwonkaa

    Re: Kilka smutych myśli

    Czy ja też mogę się wypłakać w rękaw? Czasami biorę jakieś leki (ziołowe, bo boję się uzależnić)na uspokojenie, bo ja wiem, że już ześwirowałam, nie mogę spać i nic mnie nie interesuje(oprócz tematu zachodzenia w ciążę). Mój mąż pociesza mnie jak może, ale też ma czasami dni, gdy wiem, że jest wku…rzony całą sytuacją braku potomstwa i nie bardzo chce mu się ze mną gadać. Też bardzo chce mieć dziecko. Wiecie, ja już nie płaczę, gdy widzę kobiety w ciąży lub jakieś maluszki(kiedyś nie płakałam, tylko ryczałam). Chyba mi wyschły łzy, ale za to, gdy rozmawiam z koleżanką w ciąży coś ściska za gardło, a jeszcze jak opowiada o ciuszkach jakie wybiera……., to serce mi ściska. Kiedyś zaraz po ślubie dostałam od kolegi z pracy krzesełko do karmienia dla dziecka-takie bardzo ładne-mówił, że jemu się nie przyda, bo dziecko wyrosło, a szkoda mu wyrzucić, bo śliczne drewniane. Wzięłam nie przypuszczając, że nigdy może się nie przydać. I wiecie co niedawno nie wytrzmałam i kazałam mężowi je porąbać, przyjdą chłody to pójdzie z dymem. Nie mogłam już na nie patrzeć, ciągle wyobrażałam sobie w nim moje dziecko, którego nie wiem, czy się w ogóle doczekam. Coraz częściej widzę bezsens życia z taką pustką, której nie można wypełnić.
    Czekam na słowa otuchy, bo nie mam już siły walczyć o dziecko, a tak go pragnę. Na jesień planuję in-vitro i zastanawiam się jak podołam emocjonalnie.

    #130747

    malgosia

    do Iwonki

    No z nami chyna dasz radę?M

    #130748

    iwonkaa

    Re: do Małgosi

    Oby.



    #130749

    kawi26

    Re: Do Iwonki – Kilka smutych myśli

    Droga Iwonko,

    Coś bardzo dopał cię pesymizm. Ile czasu staracie się? Czy macie zdiagnozowaną przyczynę, jak kierują Was na INV? Ale w każdym razie będziemy próbować Ci pomóc, pisz wtedy kiedy będzie Ci smutno. Jak widzisz na forum, każda z nas ma chwile, w którym ogarnia ją taki pesymizm. Ja sama niedawno pisałam, o wstrętnej niebieskiej linii, i wiesz wydaje mi się , że to pomaga (przyjmniej ja to tak odczuwam) tu każda z nas ma ten problem i każda z nas codziennie z tym walczy. W którymś poście pisałam, że mój mąż ma dosyć moich tekstó o dzidzi, a tu jak na złość, reklamy Pammersów, soków mama – frut, itp. Ale jakoś trzeba to przeboleć.
    Błagam Cię Iwonko, postaraj się nie podchodzić do tego tak emocjonalnie, zachowaj trochę dystansu.
    Ja naprawdę głęboko wierzę, że wszystkie ( bez wyjątku) już niedługo zmienimy temat wiodący forum np. opieka nad noworodkiem. Dziewczynki przetrwamy wszystko i osiągniemy swój upragniony cel.
    Wszystkie na tej grupie jesteście cudowne, wspaniałe, wszystkie wspieramy się bardzo , każda z nas trzyma kciuki za drugą i inne koleżanki . A to musi przynieść efekt, po prostu musi, nie ma innego wyjścia. Pamiętam jak parę dni temu wielez Was pocieszało mnie i jestem Wam naprawdę bardzo wdzięczna za wszystkie te słowa i to właśnie pomaga ,i przedewszystkim pomaga przetrwać ten okres oczekiwania.

    Jeśli jestem w stanie Ci jeszcze w czymkolwiek pomóc pisz śmiało

    Buziaczki i całuski

    Kawi26
    [email]kawi26@poczta.onet.pl[/email]

    #130750

    Anonim

    Re: Kilka smutych myśli- do Iwonki

    Iwonko rozumiem Cię doskonale. Jakieś 3 lata temu po przelotnych gościach zostało nam w domu łóżeczko dziecinne – „wam się przyda a my już naszą dwójkę wychowaliśmy”. Rok temu oddałam łóżeczko do PCK.
    Najgorsza dla mnie oprócz oczekiwania jest teraz bezsilność – po prostu nie wiem co mam dalej robić, jakie badania szczepionki ……… a jeśli czegoś nie zrobię a to mogło być właśnie to ???……. czas leci a ty głupi człowieku wymyśl o co właściwie chodzi?????
    Miała Cię pocieszać a tak naprawdę to dołuję. Jedyne pocieszenie, że nie jesteś sama. Wiesz mi pomogły wizyty w ośrodku adopcyjnym – co prawda dalej kobiety ciężarne wywołują u mnie łezkę ale za to sklepy dla niemowlaków stają się realnym tematem.
    Ewa



    #130751

    jola

    Re: Kilka smutych myśli

    Dobrze jest się wyżalić i otrzymać słowa pociechy… Bo czasem jest bardzo ciężko, ale komu ja to mówię 😉 Na co dzień staram się funkcjonować jak najbardziej poprawnie, dużo pracuję zawodowo, obowiązki domowe, jakieś spotkania z rodziną i znajomymi, człowiek sie mobilizuje, nie rozmyśla i nie rozkleja się. Ale od czasu do czasu „pozwalam sobie” na takie smutki, bo po prostu „sił nie starcza”. No i przed niektórymi rzeczami nie sposób uciec.
    Jeśli chodzi o mojego męża, to on bardzo stara się „zmniejszyć” problem. Po pierwsze przekonuje, że na pewno się uda, a po drugie, że jest otwart na adopcję. No i na razie jest bardzo cierpliwy. Chociaż nie mówię mu tyle ile bym chciała o „moim dziecku”, bo wiem, że nie da się tego słuchać non-stop.
    Dzięki za wszystkie Wasze odpowiedzi. Staram się nie wątpić, że będę mamuśką, ale jak miło to przeczytać!!
    No i jeszcze jedno. Chętnie się kiedyś odwdzięczę, jeśli będziecie mieć smutny wieczór, dajcie znak. Jola

    #130752

    jola

    Re: Kilka smutych myśli- do Iwonki

    A ja ostatnio oddałam do PCK torbę niemowlęcych ubranek, którymi obdarowały mnie różne ciotki po ślubie. Nie myślałam, że inni też męczą sie z takimi „prezentami”. Jola

    #130753

    olah

    Re: Kilka smutych myśli

    Też tak czuję, jak Ty Iwonko. Najbardziej mnie wzruszają same dzieci… Ale jednego nie cierpię; jak ktoś mi mówi – „nie martw się, na pewno się uda”. Jak można się nie martwić! Skąd ta pewność! A może mi jeszcze powie kiedy? Skoro już tak dużo wie! Nie nawidzę tych „pcieszeń”!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close