kłótnie

ostatnio ogladłąm jakis tam programik w którym psycholog opowiadał, że nie ma dobrego związku bez kłótni, bo to trochę tak, jakby w tym związku nie było emocji, napięcia, jakby jednemu kompletnie na drugim nie zalezało:Boje się::Boje się::Boje się:

chodzę i myślę, często sie kłócicie?
bo my chyba aż za często i już przywykliśmy do tych sprzeczek – nie ma już przeprasznia, cichych dni – pokrzyczymy na siebie i za 5 minut jakby nigdy nic
dziś już jedną kłótnię mamy za sobą – a bylismy razem ok 40min.:Foch: – a do wieczora duużo czasu

to jak kłócicie się czy jestescie idelanymi małżeństwami :Strach:

56 odpowiedzi na pytanie: kłótnie

devilry Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:
to jak kłócicie się czy jestescie idelanymi małżeństwami :Strach:

Jesteśmy idealnym małżeństwem bo się kłócimy.

Wieksze haje to od czasu do czasu, a sprzeczki sa na porządku dziennym.

jaga Dodane ponad rok temu,

Kłócimy się, kochamy – jak to w małżeństwie 😉

zuzia81 Dodane ponad rok temu,

My się kłócimy ostatnio bardzo często, jak dla mnie za często i chyba przekraczamy już granicę kłótnia = dobre małżeństwo.
Kiedyś były sprzeczki czasami mała kłótnia po której następowało przyjemne godzenie, teraz tego nie ma.
Wiem że oboje dużo pracujemy, jesteśmy zmęczeni a przez to wystarczy tylko mała rozbieżność i jazda gotowa, ale ciężko mi.
Odbija się to na wszystkim, o seksie nie wspominając. Ja nie chcę, P. ma do mnie o to pretensje, koło się zamyka. Jeszcze miesiąc temu planowaliśmy drugie dziecko a teraz mamy najpoważniejszy kryzys w naszej historii 🙁

Przepraszam, że tak długo i może nie do końca w temacie, ale już od kilku dni się zbierałam żeby się wyżalić….

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Devilry:Jesteśmy idealnym małżeństwem bo się kłócimy.

Wieksze haje to od czasu do czasu, a sprzeczki sa na porządku dziennym.

można sie podpisać;)?

u nas zdarza sie pasmo awantur i wtedy jest nie ciekawie bo czepiamy sie siebie nawzajem o wszystko…
ale potrafimy przez dłuższy czas nawet sprzeczki nie zaliczyć:Fiu fiu:

devilry Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzia81:My się kłócimy ostatnio bardzo często, jak dla mnie za często i chyba przekraczamy już granicę kłótnia = dobre małżeństwo.
Kiedyś były sprzeczki czasami mała kłótnia po której następowało przyjemne godzenie, teraz tego nie ma.
Wiem że oboje dużo pracujemy, jesteśmy zmęczeni a przez to wystarczy tylko mała rozbieżność i jazda gotowa, ale ciężko mi.
Odbija się to na wszystkim, o seksie nie wspominając. Ja nie chcę, P. ma do mnie o to pretensje, koło się zamyka. Jeszcze miesiąc temu planowaliśmy drugie dziecko a teraz mamy najpoważniejszy kryzys w naszej historii 🙁

Przepraszam, że tak długo i może nie do końca w temacie, ale już od kilku dni się zbierałam żeby się wyżalić….

Mam nadzieje, że to Wasze pasmo na końcu okaże się bardzo oczyszczającym pasmem prowadzącym to wielkiego CUDnego HappyEndu 🙂

zuzia81 Dodane ponad rok temu,

My oboje chcemy drugiego dziecka i wydaje mi się że nie to jest problemem. Po prostu jesteśmy jak dwie tykające bomby wystarczy mała iskra i jest wybuch… jest mi źle, czuję się niezrozumiana i nie wiem już co robić. Może powinnam faktyczne to przeczekać bo próby rozmowy kończą się różnie, nawet jak wydaje się że doszliśmy do porozumienia za dwie godziny pojawia się nowy problem. Już prawie ze sobą nie rozmawiamy, a strasznie nie lubię cichych dni bo mam wrażenie że problem wtedy tylko narasta.

joannabh Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzia81:My oboje chcemy drugiego dziecka i wydaje mi się że nie to jest problemem. Po prostu jesteśmy jak dwie tykające bomby wystarczy mała iskra i jest wybuch… jest mi źle, czuję się niezrozumiana i nie wiem już co robić. Może powinnam faktyczne to przeczekać bo próby rozmowy kończą się różnie, nawet jak wydaje się że doszliśmy do porozumienia za dwie godziny pojawia się nowy problem. Już prawie ze sobą nie rozmawiamy, a strasznie nie lubię cichych dni bo mam wrażenie że problem wtedy tylko narasta.

U nas jest tak, ze lepiej wolimy dluzej pomilczec, rozmawiac tylko o codziennych rzeczach i problemach. Niektorzy potrzebuja wiecej czasu zeby przetrawic, pomyslec, poukladac. Rozmowy o relacjach i problemach w zwiazku czasami prowadza do wiekszych konfliktow, po co walkowac ten sam temat, jesli nie jestesmy na to jeszcze gotowi i nie przynosi to zadnych pozytywnych efektow. Kiedy przyjdzie czas i odpowiedni moment na powazne rozmowy wszystko sie rozwiaze… My duzo rzeczy ustalamy i przedyskutowujemy podczas jazdy autem :Wstyd:
Ale kazdy jest inny i inaczej do tego podchodzi 🙂
Powodzenia zycze, cierpliwosci i wyrozumialosci 🙂

mam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:ostatnio ogladłąm jakis tam programik w którym psycholog opowiadał, że nie ma dobrego związku bez kłótni, bo to trochę tak, jakby w tym związku nie było emocji, napięcia, jakby jednemu kompletnie na drugim nie zalezało:Boje się::Boje się::Boje się:

chodzę i myślę, często sie kłócicie?
bo my chyba aż za często i już przywykliśmy do tych sprzeczek – nie ma już przeprasznia, cichych dni – pokrzyczymy na siebie i za 5 minut jakby nigdy nic
dziś już jedną kłótnię mamy za sobą – a bylismy razem ok 40min.:Foch: – a do wieczora duużo czasu

to jak kłócicie się czy jestescie idelanymi małżeństwami :Strach:

Przed urodzeniem dzieci bywały częste sprzeczki,ja sie wkurzalam zachowywalam jak gowniara:Wstyd:, wychodzilam z domu, bralam kluczyki z z samochodu i jechalam gdziekolwiek nie odbieralam telefonu. W ciazy raz powaznie sie poklocilismy ale juz nie ucieklam z domu 😉 czekalam az M wroci. Wrocil z zakupami, przeprosilam go on mnie i bylo ok. Teraz rzadko sie klocimy, choc czasem mnie nosi ( moze ja tak lubie dla oczyszczenia atmosfery pokrzyczec), ale potem wraca trzezwosc umyslu. Moj M ma wazna zalete jak dla mnie: nie obraza sie i nie wypomina. Nawet jak sie poklocilismy po chwili zachowywal sie normalnie, to mi sie podoba bo ja bylam zołza i wypominalam. Dobrze ze to juz za mna. Dla mnie idealne malzenstwo nie polega na nie kloceniu sie ale na potrafieniu znalezienia rozwiazania, rozmowie, wysluchaniu sie nawzajem.

Dodane ponad rok temu,

pewien ksiadz mojej przyjaciolce powiedzial jak przyszli powiedziec ze chca sie pobrac i opowiadali jaka to zgodna para sa i ze sa juz razem 3 lata i nigdy sie nie poklocili itd…, ze “maja przyjsc jak sie pokloca”
Bo sztuka jest sie klocic i umiec pogodzic.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:ostatnio ogladłąm jakis tam programik w którym psycholog opowiadał, że nie ma dobrego związku bez kłótni, bo to trochę tak, jakby w tym związku nie było emocji, napięcia, jakby jednemu kompletnie na drugim nie zalezało:Boje się::Boje się::Boje się:

Chyba nie do końca – my z mężem znamy się jak łyse konie, więc… wiemy dokładnie co może urazić. Przez to jak się kłócimy to robimy to bardzo brzydko, no bo właśnie wiemy w co “celować”.
Więc ja jednak kłótni unikam. Mąż zauważyłam, że też.
Czasem mam ochotę wybuchnąć, ale robię rachunek, czy tak naprawdę to coś mi przeszkadza, ale tak naprawdę… I w większości przypadków odpuszczam.

Bo u nas jak kłótnia to już na skraj rozwodu prowadzi, a potem jeszcze długo rany liżemy…

Ale na poczatku małżeństwa kłóciliśmy się na śniadanie, obiad i kolację ;). Podwieczorki też ;). I o to kto potem umyje gary też 😉

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Chyba nie do końca – my z mężem znamy się jak łyse konie, więc… wiemy dokładnie co może urazić. Przez to jak się kłócimy to robimy to bardzo brzydko, no bo właśnie wiemy w co “celować”.
Więc ja jednak kłótni unikam. Mąż zauważyłam, że też.
Czasem mam ochotę wybuchnąć, ale robię rachunek, czy tak naprawdę to coś mi przeszkadza, ale tak naprawdę… I w większości przypadków odpuszczam.

Bo u nas jak kłótnia to już na skraj rozwodu prowadzi, a potem jeszcze długo rany liżemy…

Ale na poczatku małżeństwa kłóciliśmy się na śniadanie, obiad i kolację ;). Podwieczorki też ;). I o to kto potem umyje gary też 😉
kurczaczku u nas tez jka jest klotnia to prawie talerze lataja….koszmar!
rozwodzilismy sie chyba ze 100razy:Fiu fiu:
ale kochamy sie straszsnie

m-ania Dodane ponad rok temu,

Uważam, że lepsza kłótnia – nawet ostra – niż “ciche dni”. Szkoda mi czasu na noszenie urazy przez tydzień. Wolę wygarnąć wszystko od razu, pokrzyczeć nawet, rzucić butem. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żebyśmy byli pokłóceni kładąc się wieczorem spać, a jesteśmy już razem 9 lat.
Kłótnia oczyszcza;-)

magda2109 Dodane ponad rok temu,

My tez często się kłócimy
Jak mój M jest za granicą i nie ma go parę dni to bardzo za nim tęsknię ale jak przyjedzie to potrafimy się odrazu pokłócic.
Śmieszne to ale tak u nas jest, jak daleko od siebie to źle a jak blisko to nieraz to nieraz gorzej:Wstyd:

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzia81:My oboje chcemy drugiego dziecka i wydaje mi się że nie to jest problemem. Po prostu jesteśmy jak dwie tykające bomby wystarczy mała iskra i jest wybuch… jest mi źle, czuję się niezrozumiana i nie wiem już co robić. Może powinnam faktyczne to przeczekać bo próby rozmowy kończą się różnie, nawet jak wydaje się że doszliśmy do porozumienia za dwie godziny pojawia się nowy problem. Już prawie ze sobą nie rozmawiamy, a strasznie nie lubię cichych dni bo mam wrażenie że problem wtedy tylko narasta.

U nas było podobnie, jak Asia miała 2 lata, a ja jakoś w 2 ciążę zajść nie mogłam :Hmmm…:.
Minęło jak młody się urodził.
Kryzys drugiego dziecka :Hmmm…:?

ciapa Dodane ponad rok temu,

U nas flegmatyk małz i ja choleryk to połączenie, które czasami wybucha. Zwykle o jakieś pierdoły. O powazniejszych rzeczach dyskutujemy, jak jest za ostro przerywamy i wracamy z nowymi wnioskami. Nasz napowazniejszy kryzys w zwiazku przegadaliśmy a nie przekółcilismy. Mażł nauczył się, że jak jestem zła to trzeba mnie zostawić do ochłonięcia bo gryzę wtedy niemiłosiernie.
Kiedys dawno byłam mniej dojrzała i sie obrażałam, nie werbalizowałam tego co jest nie tak, wolałam udawać księzniczkę 🙂
Teraz jasno stawiam swoje wymagania, mówie co jest nie tak i domagam sie tego co mi się nalezy 🙂
Zaakceptowałam też fakt, że związek to amplituda – gdzie są okresy, że jest mega cudnie a są i czarne dziury, które trzeba przeczekać.

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:U nas było podobnie, jak Asia miała 2 lata, a ja jakoś w 2 ciążę zajść nie mogłam :Hmmm…:.
Minęło jak młody się urodził.
Kryzys drugiego dziecka :Hmmm…:?

Zdecydowanie!

dominicaa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Chyba nie do końca – my z mężem znamy się jak łyse konie, więc… wiemy dokładnie co może urazić. Przez to jak się kłócimy to robimy to bardzo brzydko, no bo właśnie wiemy w co “celować”.

Bo u nas jak kłótnia to już na skraj rozwodu prowadzi, a potem jeszcze długo rany liżemy…

Wyglada to u nas bardzo podobnie:(

gobin Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Devilry:Jesteśmy idealnym małżeństwem bo się kłócimy.

Wieksze haje to od czasu do czasu, a sprzeczki sa na porządku dziennym.

całkiem jak u nas :Hyhy:

zuzia81 Dodane ponad rok temu,

Zauważyłam światełko w tunelu 🙂 P. dzisiaj popołudniu podszedł do mnie, przytulił i zapytał: Co robimy walczymy ze sobą czy o siebie??

Moja odpowiedź była oczywista, na razie nie rozmawiamy na drażliwe tematy ale jestem spokojniejsza 🙂

A kryzys drugiego dziecka mnie zaskoczył :Strach:może to głupie ale jakoś mi lepiej że inni też przechodzili podobne chwile do naszych – tylko mnie proszę dobrze zrozumieć :Nie nie:

koleta Dodane ponad rok temu,

To my chyba jesteśmy ciut inni – bo my się nie kłócimy , ja marudzę co mi nie pasuje,krzyknę,ale nigdy nie wywiązała się z tego żadna kłótnia:Niepewny:

ja3 Dodane ponad rok temu,

Właśnie jestem wsciekła na męża i nie mam nawet jak pokrzyczeć i na kogo, bo mąż śpi. A wieczorem mamy iść na Andrzejki. Już chyba wiem jaki będzie przebieg imprezy o ile wogóle będzie.
A co do kłótni to wolę ich unikac. Mąż jest trudnym człowiekiem i ciężko z nim dyskutować. Ale czuję, że się zatracam i chyba czas na jakąś zmiane.

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:
chodzę i myślę, często sie kłócicie?
bo my chyba aż za często i już przywykliśmy do tych sprzeczek – nie ma już przeprasznia, cichych dni – pokrzyczymy na siebie i za 5 minut jakby nigdy nic
dziś już jedną kłótnię mamy za sobą – a bylismy razem ok 40min.:Foch: – a do wieczora duużo czasu

to jak kłócicie się czy jestescie idelanymi małżeństwami :Strach:

U nas tak samo,
od czasu do czasu poważniejsze wrzaski – tak, że za dzwiami słychać :Wstyd:
Bez tego się nie da, chociaz już prawie 9 lat po slubie :Wstyd:

kiara Dodane ponad rok temu,

u nas klotnie to rzadkosc:)

kantalupa Dodane ponad rok temu,

osobiscie rzadko sie klocimy, oboje mamy raczej pragmatyczne podejscie i jesli jest moiedzy nami jakas rozbieznosc zdan, czy interesow, chetnie siadamy i dyskutujemy
czasami sie na siebie wkurzamy, w taki naturalny sposob, np. kiedy maz po raz setny zapomni przy piatku zabrac adama pidzame i recznik z p-la; albo kiedy ja zamiast robic cos konkretnego, mozolnie sprzatam costam, co i tak za chwile bedzie wygladalo tak samo

z tym kloceniem sie to zdecydowanie kwestia temperamentow jest
znmam zgodne pary, ktore sie kloca i zgodne pary, ktore sie nie kloca
rownie dobrze znam kilka (czesto juz bylych) par, ktore niezgodne zarly sie jak psy lub byly dla siebie mega uprzejme, ale brakowalo im jakiegos rozwojowego chaosu

nie ma formuly na dobry zwiazek
na szczescie:)

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Kocham więc kłucę się 🙂

…i czasem mam tego doś, chtni trzasneła bym drzwiami ale kocham i wiem że wolę być z i kłócić się niź być bez niby w poskoju….

figa Dodane ponad rok temu,

Imho to jest tak,
że ilość i natężenie kłótni zależy od poziomu dopasowania też.
Na etapie “ustalania stref wpływów i posiadania” (czasem dłuuuuugo to trwa)
pary kłócą się intensywniej, bo każde walczy o swoje przekonania, zasoby, strefę wpływów :Hyhy:
Jak się ludzie dobiorą tak, że niewiele im zgrzyta w tych obszarach
to sie pokłócą mniej
jak sie dobiorą tak, że oba chcą rządzić na przykłąd,
to starcia siłą rzeczy są częste.
Plus temperamenty.
Plus wspomniane emocje.

Zgadzam się też z tym,
że moc kłótni jest poniekąd miarą tego, jak bardzo nam zależy.
Jak komuś nie zależy to mu się nawet kłócic już nie chce 😉

Co nie oznacza, że jak mu zależy to musi się kłócić.

yoko Dodane ponad rok temu,

Figa, Ty czasem tak mądrze napiszesz,
że ja się zgadzam 🙂

i ja się kłóce, wiecznie drę dziób…
bo u nas jak we włoskiej rodzinie;)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:Figa, Ty czasem tak mądrze napiszesz,
że ja się zgadzam 🙂

Też to chciałam napisać, ale byłam zbyt nieśmiała.:o
Podpiszę się więc pod Tobą

Bardzo to mądre co Figa napisała i takie prawdziwe :Hyhy:

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzia81:Zauważyłam światełko w tunelu 🙂 P. dzisiaj popołudniu podszedł do mnie, przytulił i zapytał: Co robimy walczymy ze sobą czy o siebie??

Moja odpowiedź była oczywista, na razie nie rozmawiamy na drażliwe tematy ale jestem spokojniejsza 🙂

A kryzys drugiego dziecka mnie zaskoczył :Strach:może to głupie ale jakoś mi lepiej że inni też przechodzili podobne chwile do naszych – tylko mnie proszę dobrze zrozumieć :Nie nie:

Ale w sensie kłótni o drugie czy już jak drugie się pojawia?

bib Dodane ponad rok temu,

A my sie prawie nie klocimy. To znaczy sie sie dre na meza, a on jeszcze bardziej podsysa moja zlosc, az do momentu az sie poplacze. Wtedy mnie przytuli, a ja tak naprawde nie wiem o co mi chodzilo. Ale ja jestem choleryk i czasem nawet kawalek nitki mi przeszkadza. A z mezem znamy sie na tyle, ze wystarcze, ze na niego spojrze, to wiem, ze jest zly i lepeij sie nie odzywac, bo jak ma problem to sam powie jak ochlonie. Tak powaznie to sie chyba tylko 2 razy tak na powaznie poklocilismy w ciagu 11 lat bycia razem. I mam nadzieje, ze tak zostanie.

zuzia81 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Ale w sensie kłótni o drugie czy już jak drugie się pojawia?

Chyba w sensie kłótni o drugie, bo wydaje mi się że większej rewolucji niż zrobiło pierwsze dziecko w związku, drugie nie jest w stanie zrobić.

ma-ma Dodane ponad rok temu,

Ja na 2 lata małżeństwa i 10 lat związku przedmałżeńskiego kłóciłam się ze swoim partnerem wiele razy o głupoty i o sprawy poważne 🙂 ale wychodzę z założenia że wolę się pokłócić i wyrzucić z siebie wszystko a potem się szybko pogodzić niż wprowadzać tzw. ciche dni. Osobiście jestem zwolenniczką wyjaśniania sobie wszystkich nieporozumień w 30 minut od czasu kłótni, przytulić się i zapomnieć o nieporozumieniach niż dusić całą złość w sobie (w ten sposób można się tylko nerwicy nabawić). Niestety dzieci jeszcze nie mamy więc w kwestii ewentualnej różnicy zdań w ich wychowywaniu wypowiedzieć się nie mogę. Ale ja i mój mąż zdajemy sobie sprawę z tego, że 2 ludzi wychowanych w innych domach z różnymi tradycjami i z innymi zwyczajami panującymi w nich będzie się docierało wiele lat jak nie całe życie. Każde z nas ma inne wzorce z dzieciństwa, dlatego ważne jest to abyśmy umieli wypracować jakiś kompromis.

kamilaz23 Dodane ponad rok temu,

Wiecie co no my się kłócimy często.Jestem wściekła i pełna gniwu i nienawiści do mojego rodziny.To jest bardzo ługa historia,ale powiem w bardzo duuzymmm skrócie.Znienawidziałam mojego rodzinę odkąd powiedzieli,że to iż jestem w ciąży jest wielkim nieporozumieniem.Różnie juz mówili od tamtej pory na naszą córcie tzn.mówili jak jeszcze byłam w ciąży teraz jest “wielka”miłość.Rzygać mi się chce jak tylko o nich pomyslę.Wystarczająco już krzywdy zrobili,a teraz udają tą miłość do wnuczki jak i oczywiście do syna.Dlaczego???Otóż miał kolosalne długi,ale jak tylko znalazł pracę w Norwegii to wielce zakochani w synusiu,a mnie szlag trafia bo on im wierzy.Boszz dziewczyny pomóżnie mi wyrzucić tą nienawiść z siebie bo czuję,że ona mnie wykańcza:(

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:
dziś już jedną kłótnię mamy za sobą – a bylismy razem ok 40min.:Foch: – a do wieczora duużo czasu

to jak kłócicie się czy jestescie idelanymi małżeństwami :Strach:
Co powiesz na bycie ze sobą praktycznie 24h/dobę, świątek, piątek i niedziela? Przez prawie 6 lat? Bo on pracuje w domu, a ja siedzę i robię wszystko inne (czyt. dzieci, pranie, gotowanie)…
Nie odzywamy się obecnie od kilku dni, w mikołajki dostałam po raz pierwszy klapsa (na pewno nie żartobliwego, bo sianiaka miałam i zdrętwiałą nogę). Dzieci płakały, ja się miotałam po domu i chciałam wynosić, ale bez dzieci nie pójdę, a on mi nie pozwoli ich zabrać.
Przed nami Święta. I miał być wspólny Sylwester bez dzieci, na balu, wśród znajomych.
I nie wiem, czy będzie.
I mam serdecznie dość.
Siebie, jego i całego świata.
A najbardziej jego.

Nikomu nie życzę męża w domu na dłużej, niż weekend 🙂

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:Co powiesz na bycie ze sobą praktycznie 24h/dobę, świątek, piątek i niedziela? Przez prawie 6 lat? Bo on pracuje w domu, a ja siedzę i robię wszystko inne (czyt. dzieci, pranie, gotowanie)…
Nie odzywamy się obecnie od kilku dni, w mikołajki dostałam po raz pierwszy klapsa (na pewno nie żartobliwego, bo sianiaka miałam i zdrętwiałą nogę). Dzieci płakały, ja się miotałam po domu i chciałam wynosić, ale bez dzieci nie pójdę, a on mi nie pozwoli ich zabrać.
Przed nami Święta. I miał być wspólny Sylwester bez dzieci, na balu, wśród znajomych.
I nie wiem, czy będzie.
I mam serdecznie dość.
Siebie, jego i całego świata.
A najbardziej jego.

Nikomu nie życzę męża w domu na dłużej, niż weekend 🙂

Oliweczko, przytulam mocno.
Nie chcę nic pisać, ale baardzo mi się nie podoba ten klaps.

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Oliweczko, przytulam mocno.
Nie chcę nic pisać, ale baardzo mi się nie podoba ten klaps.

Mnie też 🙁

zadziorka Dodane ponad rok temu,

jeeej,jak dobrze ze trafilam na ten temat… Nie jestesmy jedyni co sie potrafią pozreć a potem po 5 min wszystko ok… Ja mam pysk straszny, krzycze i przeklinam i jedyne co mnie powstrzymuje to wstyd przed sasiadami,choc i tak pewnie wiele razy slyszeli… Zawsze sie martwilam ze my jacys nienormalni jestesmy bo jak od 5 lat mieszkam w blokach to nigdy sasiadow zadnych nie slyszalam a my co roż sie wydzieramy…
Kiedys notorycznie trzaskalam drzwiami i wychodzilam,pare razy spalam u kolezanki,ale to byly juz haje o zazdrosc wiec szła najcięzsza broń…
Teraz od kiedy mamy dzieci to ja nigdy z domu nie wyszlam bo bym nie zostawila dzieci,to tak jakbym ich na pastwe losu pozostawila…ale raz na jakis czas zdarza mi sie spac na kanapie…
Dzis tez pyskowski caly dzien byly,ale to dlatego ze mnie wkurzyl brakiem cierpliwosci do dzieci… i tak sie zaczelo…

zadziorka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:Co powiesz na bycie ze sobą praktycznie 24h/dobę, świątek, piątek i niedziela? Przez prawie 6 lat? Bo on pracuje w domu, a ja siedzę i robię wszystko inne (czyt. dzieci, pranie, gotowanie)…
Nie odzywamy się obecnie od kilku dni, w mikołajki dostałam po raz pierwszy klapsa (na pewno nie żartobliwego, bo sianiaka miałam i zdrętwiałą nogę). Dzieci płakały, ja się miotałam po domu i chciałam wynosić, ale bez dzieci nie pójdę, a on mi nie pozwoli ich zabrać.
Przed nami Święta. I miał być wspólny Sylwester bez dzieci, na balu, wśród znajomych.
I nie wiem, czy będzie.
I mam serdecznie dość.
Siebie, jego i całego świata.
A najbardziej jego.

Nikomu nie życzę męża w domu na dłużej, niż weekend 🙂
Probowal to jakoś naprawić?Mowil cos o tym?
Przykro mi z Twojego powodu…

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Zuzia81:Chyba w sensie kłótni o drugie, bo wydaje mi się że większej rewolucji niż zrobiło pierwsze dziecko w związku, drugie nie jest w stanie zrobić.
Oj, sama nie wiem…
U nas raczej było na odwrót – pierwsze dziecko to była duża próba dla nas, ale przy drugim, zamiast łatwiej, było bardziej pod górkę. Jest nadal :/
Drugie zrobiło mega rewolucję emocjonalną – w nas samych i w swojej siostrze i wcale nie było egzemplarzem łatwym w obsłudze – zaczęły się wzajemne oskarżenia, cierpliwości też jakby mniej, a wymagania chyba jakieś większe. Problemy spaniowe, które odbijały się na naszych relacjach łóżkowych, of kors. Dziecko nas tak pochłonęło, rozwiązywanie konfliktów pomiędzy rodzeństwem, tłumaczenia, prośby i groźby, do tego brak kontaktów ze znajomymi, wyprowadzka na wieś i nasze siedzenie ze sobą od lat pod jednym dachem w dzień i w nocy doprowadza do tego, że mamy siebie nawzajem serdecznie dosyć.
I oczywiście nie można tu mówić o winie dziecka, bo to absurdalne. Pojawił się na świecie nowy malutki człowiek i chyba w porę się pojawił.
Wina jest w nas, bo zapomnieliśmy o tym, co tak naprawdę się liczy, bo skupiliśmy się na wszystkim dookoła, tylko nie na naszym związku, bo zatarliśmy w pamięci to uczucie i te emocje, które nas kiedyś połączyły.
Bo dajemy się zabijać rutynie.
A ja dodatkowo mam tak długą pepowinę, że gdziekolwiek mam bez dziecka wyjść – na imprezę, do kina czy do znajomych, to truchleję. Bezpodstawnie zresztą, bo moja mama świetnie sobie z dziewczynami radzi.
Muszę zmienić tok myslenia i zacząć trochę więcej myśleć zarówno o sobie samej, jak i naszym małżeństwie.

rena12 Dodane ponad rok temu,

nie bylismy nigdzie razem – tzn we dwoje – chyba ze 2 lata
teraz wybieramy się na sylwestra albo na imprezę do męzowskiej pracy – po pierwsze nie mam się w co ubrać – po drugie nie wiem jak zniosę zostawienie dzieci z moja mamą – ale w końcu to będzie noc, jakoś przespią

wiem, że takie wyjście jest nam bardzo ale to bardzo potrzebne, choć mój M wczoraj odkrył sposób na to by zdać sobie sprawę, z tego co jest dla niego wazne i na czym naprawadę mu zalezy – pojechał na 24 godz do mamusi i twierdzi, że jak wracał to łzy mu leciały jak dziecku bo on juz chciał do domu (do nas znaczy się)

on taki trochę czubek, ale fajny chyba jest – choć kłócimy się czasami, czasami mnie po prostu wk…….. :Boje się:

Znasz odpowiedź na pytanie: kłótnie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zdrowie i uroda
dobry krem na cyc
no zna któraś? bo ja takiego naprawdę skutecznego to nie znam i się pytam Was czy znacie, ale taki, który rzeczywiście robi różnicę... chodzi mi o ujedrniające coś :Niepewny:
Czytaj dalej