Ku pokrzepieniu serc – długie

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #58730

    kaja-maj

    Moje Drogie,
    Ten list kieruję do wszystkich dziewczyn, które z różnych względów nie mogą zajść w ciążę. Czasem jest na to bardzo prosta recepta… Ale zacznę od początku.
    Na początku nie zdawałam sobie sprawy z mojego problemu. Bardziej przejęła się tym moja mama i zaprowadziła mnie do pani ginekolog, gdy w wieku 16 lat jeszcze nie miałam miesiączki. Dostałam 3 zastrzyki w pupę z progesteronu, dostałam pierwszą miesiączkę. Miało być już ok, ale przez następne 6 m-cy nic. Dostałam jeszcze 2 serie zastrzyków. Nic się nie zmieniło oprócz lekarki. Następna zrobiła mi badania hormonalne, przepisała mi pigułki antykoncepcyjne i miało być ok. Nie było.
    Następna lekarka. Endokrynolog. Następne pigułki. Co miesiąc nowe, bo nic nie skutkowało. Po jakimś czasie zaczęłam mdleć, wymiotować, miałam uderzenia gorąca (w wieku 18 lat). No to następna lekarka. Jak zobaczyła co ja brałam, to się za głowę złapała. Okazało się, że dostawałam leki dla kobiet w okresie menopauzy! Znowu pigułki, różne bo nie po wszystkich czułam się dobrze.
    Tak naprawdę myśle, że wszystkie te lekarki tylko eksperymentowały sobie na mnie, bo żadna nie postawiła diagnozy.
    W końcu trafiłam na pana ginekologa. Prowadzi mnie zresztą do tej pory. On szybciutko postawił diagnozę, tylko spojrzał wyniki: niedomoga lutealna. Od razu zapytałam o ciążę, powiedział, że będzie ciężko, ale damy radę, zresztą to mi wtedy jeszcze nie było w głowie. Miałam 19 lat. Dostawałam pigułki 3-fazowe i było ok.
    Wtedy poznałam Marcina. Zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. Po trzech latach zaczęliśmy myśleć o ślubie i dziecku. Wszystko jedno nam, było co pierwsze.
    Odstawiłam pigułki, a ponieważ inaczej nie dostałabym miesiączki, brałam luteinę. Po trzech miesiącach dostałam clostilbegyt na wywołanie owulacji. Przez 5 cykli nic. Były jeszcze 2 inne sposoby: albo idę na miesiąc do szpitala, żeby mi ustawili cykl, a po powrocie szybko „robimy” dziecko, albo zabieg nakłuwania jajników (nie wiem dokładnie na czym polega). Dla mnie była to straszna wizja, z drugiej strony pocieszałam się, że moja dzidzia będzie wyczekana i upragniona.
    Musiałam zrobić przerwę w braniu clostilbegytu i co miesiąc brałam luteinę. W międzyczasie zaczęły się przygotowania do ślubu. Ksiądz w kościele życzył nam licznego potomstwa i błogosławił. Zaraz po ślubie pojechaliśmy do Chorwacji w podróż. A tam niespodzianka: pierwszy raz w życiu dostałam miesiączkę bez żadnych leków! Ale pomyślałm, że to przez zmianę klimatu.
    Jakiś czas po powrocie do domu zaczęłam się dziwnie czuć. Cały czas chciało mi się spać. Przemknęła mi myśl, że mogę być w ciąży. Pobiegłam po test. Dwie kreski. Następny test (bo nie uwierzyłam) znowu dwie kreski. Jestem w ciąży!
    Teraz jestem w 20 tygodniu, czuję się świetnie, nie mam żadnych dolegliwości typu mdłości, wymioty itd.
    Czasam myślę sobie, że to przez to błogosławieństwo od księdza, że ktoś tam na górze czekał aż się pobierzemy, potem schodzę na ziemię i myślę, że to przez zmianę klimatu.
    Mój lekarz powiedział, że sam nie wie jak to się stało przy moich doległiwościach.
    Dziewczyny! Nie traćcie wiary, na pewno będziecie wspaniałymi mamusiami pięknych, różowych bobasów.
    Pozdrawiam Was,
    Kaja (9.05.2005)

    #750597

    samanta

    Re: Ku pokrzepieniu serc – długie

    Gratuluję serdecznie i życzę dalszej bezproblemowej ciąży

    Myślę, że w Twoim przypadku pomogło też CLO – czasami jest tzn. efekt odbicia i lek ten działa dopiero w następnym cyklu

    *********
    35 cykl starań



    #750598

    nuska

    Re: Ku pokrzepieniu serc – długie

    Kaja – rzeczywiście pokrzepiająca historia :o)) Bardzo się cieszę, że Ci się udało i życzę spokojnego oczekiwania :o) Pozdrawiam

    NUŚKA + dwa Aniołki

    #750599

    Anonim

    Re: Ku pokrzepieniu serc – długie

    Kaju,

    bardzo Ci dziękuję za tego posta, zawsze jak będę miała doła, to powrócę do niego myślami, a teraz życzę Ci cudnego różowego maluszka.

    Dziękuję
    Beata

    bambamkowe tempki

    #750600

    anaim

    Re: Ku pokrzepieniu serc – długie

    To jest bardzo fajny pomysł. Najbardziej pomocne w naszej sytuacji jest właśnie to, że możemy umocnić się czyimś doświadczeniem życiowym. Bardzo Ci dziękuję i gratuluję. Życzę wspaniałego bobaska.

    Ania

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close