Mam dylemat roczkowy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #39967

    lea

    Zawsze pięknie wyobrażałam sobie roczek Mateuszka, a niestety teraz tak się składa, ze nie wiem w końcu, czy cokolwiek będziemy robić.
    Rozbija się wiele o pieniądze, ale nie tylko – mąż będzie na studiach, ja kończę ważne zadanie związane z pracą, zarywam noce, nie mam czasu na wiele spraw (związanych np. z przyjęciem i przenocowaniem gości). Symboliczną imprezę dla nas samych oczywiście zrobię, ale mam poważne obawy jeśli chodzi o gości – rodzinę mojego męża. O ich przyjazd.
    Próbuję się z nimi skontaktować i delikatnie wypytać, do jakiego stopnia zalezy im na obecności…
    Ale może mnie pocieszycie – czy któraś z Was nie robi(ła) hucznego (a raczej – zjazdowego) roczku?
    Jestem pewna, że dla Mateuszka nie ma to znaczenia, czy będą jeszcze dodatkowe osoby, ktorych on i tak nie zna – byłaby natomiast moja mama, jego tata chrzestny, ciocia i prababcia – czyli moja rodzina, która mieszka blisko i może zajrzeć na 3 godziny bez problemu i bez krępowania czy obciązania mnie. Natomiast rodzina męża – nie jest mi tak bliska, a miałabym być z nimi sama, impreza musiałaby być bardziej oficjalna i wystawna, a męza w dodatku brak. Do tego nie jestem pewna, czy tyle osób Mateuszka by zachwyciło… wiem, wiem.. teraz wszystko widze na nie…
    ale jakoś mi szkoda, nie tak miało być…

    Czy ktoś umie mnie pocieszyć? Czy ktoś nie robił imprezy dla osób dojeżdżających? Może dodam, ze te osoby są jednak ważne – to jego babcia, ciocia i mama chrzestna. 3 osoby,ale wierzcie mi – bez zgłębiania się w rodzinne zawirowania – te osoby wiele zmienią i nie wiem, czy podołam 🙁
    Nikt nie zadecyduje za mnie (nawet mąż… niestety zostawił mi decyzję 🙁 ) a ja czuję ze wlokę się ostatkiem sił. Dzień 1. urodzin Mateusza to zarazem ostatni dzień mojego stażu w pracy, do tego dnia musze zrobić bardzo wiele rzeczy. Czuję się przemęczona i powoli zaczynam się wszystkim dołować… i coraz mniej liczyć na to, że mąż znajdzie pracę i że będzie jakoś… inaczej…

    No to się wyżaliłam… może coś podpowiecie… a jeśli nie – to chociaż sama dla siebie ubrałam to w słowa…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #523445

    teo

    Re: Mam dylemat roczkowy

    droga olu:-)
    my robiliśmy roczek skromny dla najbliższych…choć chrzestny z dziewczyną dojechał 300 km – ale to jest ktoś bliski :-))
    było w miare skromnie – ale bardzo fajnie i wiem ze tak powinno byc – bo to impreza dziecka – nie nasza:-)
    my podobnie robiliśmy z naszym ślubem – byli bliscy z rodziny i przyjaciele i skromny obiad w restauracji bez wesela…
    janse i na slubie i roczku nie obyło się bez komentarzy niektórych członków rodziny…zawsze znajdzie się powód do złośliwych komentarzy – bo nigdy nie dogodzisz każdemu z osobna
    ja myślę że najlepiej zrobisz jak zrobisz tak jak czujesz:-) czyli to co napisalaś….
    już masz to przemyslane….więc najlepiej po prostu zrób tak i nie oglądaj się na rodzine z która prawie nic cię nie łączy…z która bedziesz sztywno siedzec przy stole i udawac że dobrze sie bawisz, nie jestes zmęczona ….
    szczególnie ze maz daje ci wole w twoje rece…tylko niech potem ja zaakceptuje zeby nie było niedomówień ….

    mam nadzieję że wszystko ci się uloży i roczek bedzie wspaniały dla was i matiego:-)

    ILONA I KUBEK(21.02.02)



    #523446

    mamma

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Lea,Kochana,nie martw się tak… tym „roczkiem” przynajmniej,bo nie warto…jak sama napisałaś-ten dzień dla samego jubilata jest dniem jak każdy inny i naprawdę dziecku w tym wieku wisi (za przeproszeniem ),czy ktoś w ogóle przyjdzie,czy nie…
    Powiem Ci-chyba dla pociechy-jak było u nas:
    Mieszkamy na Mazurach i dokładnie w dniu pierwszych urodzin Domi pojechaliśmy do rodzinnego Szczecina…bagatelka 12 godzin jazdy pociągiem…padnięci…wymięci i co tam jeszcze…wszyscy-łącznie z Domi oczywiście…a tu…teściowa się uparła,żeby wpaść „chociaż na pół godzinki” jak już dojedziemy ( normalnie to zawsze jeździmy od razu z dworca do moich rodziców,bo tam nocujemy )…to pojechaliśmy…a tu…tort,świeczka,teściowie w pełnej gali,a my pasowaliśmy do nich jak przysłowiowy wół do karety i marzyliśmy tylko o odpoczynku…cóż-nic z tego-siedzieliśmy jeszcze u nich ze dwie godziny jak jakieś zombie…tylko Domi o dziwo ożyła i nawet próbowała zdmuchnąć świeczkę i kawałek tortu wciągnęła …
    Dwa dni później za to zorganizowaliśmy imprezę w pełni zaplanowaną,chociaż bez żadnych dodatkowych atrakcji i bez przesadnej liczby gości ( 7 osób z Domi ),wszystko na spokojnie,znów torcik oczywiście,kolorowe talerzyki itp. no i było OK dopóki nie usiedliśmy do stołu…bo wtedy Domi niespodziewanie „zastrajkowała” i za nic nie chciała ani z nami przy tym stole usiąść,ani spróbować tortu,ani tym bardziej zdmuchnąć świeczki-była w ogóle jakaś nieswoja,płaczliwa i marudna jak diabli…do dziś nie wiemy o co jej wtedy chodziło i już się pewnie nie dowiemy …pozostają nam spekulacje,że albo zaproszeni goście,albo tort,albo talerzyki,albo-bądź co bądź-jakieś tam zamieszanie wokół jej osóbki ,albo po prostu cała ta powtórka z imprezy nie przypadła jej do gustu…bo już przecież dwa dni temu świętowała…
    Tak więc nie martw się,Lea,zrób tak,jak Tobie jest najwygodniej,bo dziecku jest tu wszystko jedno a Tobie jednak nie ( pamiętam historię z Twoją Teściową ),a poza tym Mati naprawdę może zareagować podobnie jak moja Domi,więc nie ma chyba sensu na siłę Go „uszczęśliwiać” kupą gości w te pierwsze urodziny……to nie oni są w końcu najważniejsi…

    Życzę trafnej decyzji

    PS. A co do reszty-staraj się wypocząć i nie dołować tak bardzo… ( ale mądra jestem,co? )…w każdym razie trzymam kciuki

    I pozdrawiam oczywiście

    Aga i Dominika 5.12.2001

    #523447

    lea

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Jejku, dziękuję za ciepłe słowa!
    Udało mi się porozmawiać z siostrą męża i wygląda na to, ze niepotrzebnie się martwiłam, bo one raczej nie będa mogły i tak przyjechać… gdyby były – nie byłoby tak źle, jestem pewna, ze nie mam najgorszych układów z teściową, ale mimo wszystko stres… i dokładnie to co piszesz o Domi… Mateusz dopiero niedawno nauczył się odważniejszego kontaktu z ludźmi, jednak myslę, że ponad 10 osób w naszym małym pokoiku – to by nie było źródło radości 😉 za kilka dni wybieram się do koleżanki, która ma szkraba 1,5 rocznego i 2 – miesięczniaka i już sobie wyobrażam, co będzie w tym towarzystwie robic Mati hihi. Niestety nie jest przyzwyczajony… ale wiesz, jakoś mi lżej i lepiej to wszystko już widzę… dziękuję…

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #523448

    kas

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Ja sobie w ogóle nie wyobrażałam wielkiego roczkowego przyjecia – Zuzka jest dość śmiała, ale zbyt wiele osób ja drażni i nie sprawia żadnej przyjemności, a przecież to sa urodziny Zuzki, a nie całej rodziny stad kto chciał to do nas wpadał po wczesniejszym umówieniu się „obchody” trwały tydzień (codziennie ktoś się wpraszał), ale było całkiem bezstresowo. Nikt nie miał pretensji, że nie ma hucznych obchodów.
    Pozdrawiam

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)

    #523449

    ola2

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Droga Leo, miałam podobny troszkę problem. Otórz moi rodzice krórzy mieszkaja 300 km od nas, i wiadomo że ich kocham a teśców niecierpię (mieszkają obok w domu), nie przyjechali również. bo daleko, bo praca była…jednak ja myślę że gdyby nie fakt iż nasi rodzice pokłócili sie i nie odzywają od1,5 roku, wszystko wyglądało by inaczej. Z drugiej strony gdyby przyjechali to przyjęcie byłoby nieudane i nie wiem czy nie musiałabym robic dwóch przyjęć. Teraz ok ale co powiem dziecku jak zacznie rozumieć i pytać czemu jest tylko jedna babcia?
    Masz ciężką decyzję bo to pierwszy roczek i nie jestem nawet w stanie podopwiedzieć ci czegoś.

    ola i ta panna (15 miesięcy)



    #523450

    mamma

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Cieszę się

    Aga i Dominika 5.12.2001

    #523451

    wasia

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Lea- wydaje mi się, że Twojemu syneczkowi jest obojętne czy na roczku będą trzy ciocie mniej czy więcej. Niech będą osoby najbardziej z nim związane. Tym bardziej, ze jak sama piszesz jesteście zalatani nie ma sensu robić zjazdu rodzinnego. U nas roczek będzie obchodzony w ok 10 osób, zminimalizowałam liczbę gości, bo roczek to nie wesele.
    Pozdrawiamy
    Aga i Ania 10,5 miesiąca

    #523452

    goha

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Widzę, że nie tylko ja mam TAKIE dylematy.
    Ja obawiam sie jeszcze tego, że gdy mój Dareczek zaobaczy tą bandę obcych ludzi to będzie płakał…nie chciałabym zeby tak wyglądały jego urodziny, nawet te pierwsze, których nie będzie pamiętał…

    GOHA i Dareczek 10 m-cy (02.04.03)

    #523453

    mamaala

    Re: Mam dylemat roczkowy

    ja nie robiłam roczkowej imprezy, z podobnych względów jak Twoje no i myślę, że Ala jeszcze nie rozumiałaby o co chodzi, byłaby zmęczona i rozdrażniona bo każdy chciałby się z niż bawić. Dziadkowie z chrzestną (przyjezdni) wpadli kilka dni przed urodzinami na kilka godzin, dziadkowie drudzy byli w weekend na pół dnia, a chrzestny pojawił się w dniu urodzin i zrobiła nam też przemiłą niespodziankę ciocia GOHA 🙂
    Myślę, że na dużej imprezie rodzinnej dziecko znacznie lepiej będzie się bawiło za rok czy dwa.
    Jak nie zadecydujesz zawsze będzie dobrze 😉

    Aga i Ala (10.02.2003)



    #523454

    kiuik

    Re: Mam dylemat roczkowy

    ciesze sie ze spelnia sie przepowiednia kiuika hihi i wszystko sie powoli dobrze uklada…
    zobaczysz – roczek matiego bedzie wspanialy, wyjatkowy i niezapomniany 🙂
    pozdr

    kiuiczycaZjasiemUboku(21.02)

    #523455

    hasza

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Ja robiłam huczny roczek 9 lat temu mojej córce i więcej tego nie zrobię , chociaż było to dawno to jedyne moje wspomnienie to stres, zabieganie i zmęczenie , bo wszystko odbywało się w domu. Myślę że nie na takiej imprezie mojemu dziecku zależało , a i tak znaleźli się tacy co byli niezadowoleni . Teraz zapraszam tylko parę najbliższych osób a i tak nie wiem czy Łukaś się ich nie przestraszy.

    Hasza Martyna 9lat Łukasz 10,5m.



    #523456

    smoki

    JA!

    Na roczku Dawida byli chrzestni i same mamy z dziecmi!
    Zadnych babc, ciotek itp

    To impreza dla dziecka a nie rodziny 🙂

    smoki i Dawidek (17 miesięcy)

    #523457

    agus-25

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Ja nie zamierzam wyprawiać wielkiej imprezy z tej okazji. Napewno bedzie jakiś poczęstunek, sałatki… i wspaniały torcik, ale nie zamierzam szaleć jak na jakieś wesele 🙂 Oczywiście ja nie mam tego problemu bo wszystkie bliskie osoby mieszkają niedaleko i napewno zaproszeni zostaną; Rodzice moi i męża, ojciec chrzestny, matka chrzestna, mój brat i pewnie babcia z dziadkiem. Czyli w zasadzie wszyscy co uczestniczyli na Chrzcinach.

    Agus i Kamilek (24.03.2003)

    #523458

    Anonim

    Re: Mam dylemat roczkowy

    Hej,

    Najlepszym prezentem i imprezka dla Mateuszka bedzie pewnie ta z zadowolona i usmiechnieta Mama. I to od Ciebie zalezy, co spowoduje usmiech na Twojej twarzy, Lea.

    Czy zalezy Ci, zeby rodzina Meza byla wazna dla Mateuszka, a on dla nich? To bardzo wazne pytanie, bo to jest jego rodzina. Zeby w przyszlosci nie mial zalu do Ciebie. Dziecko potrzebuje 2 zestawow dziadkow.
    Czy masz sile na taka impreze z dojazdowymi goscmi? To bedzie dla Ciebie obciazenie i stres. Czy wczesniej byli u Was? Czy znaja wszyscy Matiego?

    U nas byli goscie dojazdowi, ale cala imprezka byla bardzo kameralna i dostosowana do Bohatera Dnia, czyli nawet tort byl dla alergika odpowiedni. Impreza o 4, po popoludniowej drzemce. Wszyscy sie dostosowali. Byli dziadkowie z obu stron, 2 ciotki (jedna jest chrzestna) i wujek (chrzestny). Ludzi akurat i na mozliwosci Roczniaka i lokalowe.

    Powodzenia i sie nie drecz.
    Ag

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close