mamo nie chcę umierać ….jak rozmawiać z dzieckiem które się boi :(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #101711

    gosik

    Może któraś z was przerabiała podobny problem i jakoś sobie z tym poradziła…..bo ja nie wiem co robić 🙁

    F ma 5,5 roku. Od początku dziecko spokojne bardzo, wrażliwe i przeżywające.
    Rozmów o śmierci nie było wiele. Właściwie nigdy nie było. Na cmentarz chodziliśmy co roku zapalać znicze, ale nigdy nie pytał o nic. Ja czekałam bo myślałam, że to musi ,,samo wyjść” od dziecka.
    Że kiedyś zacznie się interesować, pytać.
    Cisza.

    I nagle bum.
    Dzień przed wszystkimi świętymi mówiłam mu że kupiłam znicze i pójdziemy jutro je zapalić na cmentarz.
    – a co jest na cmentarzu?
    – ci, kórzy zmarli
    – mamo, ale ja nigdy nie umrę? Nie będę stary? Obiecaj !
    I płacz

    Spokojnie tłumaczyłam, że to jest naturalne, że nie ma się czego bać, że starzy ludzie odchodzą, że on będzie jeszcze żył bardzo długo, ale płacz się pogłębiał.
    On nie chce iść do nieba, on chce tu być na zawsze ze mną i mam mu obiecać że on nie będzie stary i że nie umrze….

    Dziś przed snem to samo….masakra. Wył, szlochał że on się boi że ja go nie znajdę, że on nie chce iść do przedszkola/ szkoły bo potem będzie dorosły/stary i umrze 🙁

    Jak rozmawiać o śmierci z dzieckiem które się boi?

    #3000851

    paszulka

    Znam to z autopsji…
    Byłam dzieckiem chorującym i miałam świadomość ryzyka śmierci… nawet nie wiem dlaczego …. jako 6latka budziałam się w nocy z krzykiem “mamusiu ja nie chcę umierać”. Pamiętam to do dziś… ten stres, ten lęk… nie opuściło mnie to do dziś… dalej się boję…
    Mama mnie uspokajała… nie pamiętam jak… nie wiem czy z tym można się pogodzić… nie wiem też czy i na ile można z takim dzieckiem rozmawiać… mnie racjonalne tłumaczenia nie pomagają…. nie jestem wierząca może to wiele utrudnia, bo się boję tego co potem…
    Jeśli jesteś wierząca możesz spróbować tą drogą, że śmierć oznacza przejście gdzieś dalej, gdzie wszyscy się spotkamy a to będzie lepsze życie, bez zła, przemocy tylko taka sielanka…
    Przyznam szczerze, że masz niezły orzech do zgryzienia… nie zazdroszczę… ale jeszcze bardziej mi żal malucha… bo te emocje pamiętam do dziś.
    Chyba nie pomagam tak pisząc…. ale może jednak jakoś pomogę… trzymam mocno kciuki!!:Kciuki:



    #3000852

    gobin

    To chyba wiek, kiedy strach że mamy może nie być zaczyna się pojawiać.

    Jak tłumaczyć? Tu chyba nie ma racjonalnego tłumaczenia, tak mi się wydaje.
    Czy on słuchał może gdzieś czegoś na temat śmierci? Chodzi do przedszkola? w kościele, telewizji? W sensie, że ci co odeszli mają dobrze, bo sa w lepszym świecie i nas to czeka?
    Może taki maluch wyolbrzymił sobie, że niedlugo może mama odejść?
    Strach przed nieznanymi?

    Jak zmarł mój tata miałam 6 lat, bardzo bałam sie że wszyscy umrą, a z drugiej strony chciałam umrzeć by być z tatą.

    Miałam straszne koszmary i mama nie mogła sobie ze mną dać rady.

    Chyba nic nie wniosłam do tematu :Hmmm…:

    #3000853

    lolaliciouse

    Ja moge jedynie napisać o sobie…
    Mam wrażenie że każde dziecko prędzej czy póżniej przerabia ten temat.
    Wiem że mnie pomogły bajki traktujące o śmierci- pokazujące ją w łagodny sposób. Nie pamiętam tytułów- ale choćby król lew, wszystkie psy idą do nieba itp.Spróbuj może tak.Napewno takich bajek jest więcej.

    #3000854

    magda2109

    Mój synek tez się od czasu do czasu pyta: będziesz stara?? umrzesz??potem mu mija

    #3000855

    klucha

    moja cora tez miała ten etap, tak chyba między 4 a 5 rokiem zycia

    ciagle rozmowy i płacze
    że ona nie chce być stara i umierać

    nie moglismy mowić ze babcia jest stara

    nie moglam mówic nawet zartem “oj ale masz stara matke”

    starość kojarzyła jej się ze śmiercią

    pamietam ze próbowalam z nią rozmawiać
    ale każda rozmowa kończyła sie jej płaczem i wielkim stresem
    jej mały rozumek nie umiał, nie potrafił tego pojać

    dlatego zaprzestałam tych rozmów

    z czasem przeszło



    #3000856

    nusiak

    powidziałam Majutowi, ze umierają starzy i młodzi, ze tak jest i to naturalna sprawa, nie da się jej uniknąc. dlatego warto sie cieszyc kazdym dniem razem, i ze jak odejde to tylko nie bedzie mnie w domu a i tak bede ciagle na nia patrzec i ona bedzie mogla do mnie machac.
    jakos sie nie boi – na razie.

    #3000857

    ahimsa

    Musi sam chyba to przerobić…Można zapewniac, że to nic strasznego, że do starości to i wy i on macie daaaleko….Mati też troche się obawia tej możliwości.
    Może jak F tak źle reaguje to dać mu zapomieć póki co o temacie?

    U nas temat na tyle oswojony, że można sobie z M pożartować na ten ten temat ( 1list. powiedziałam, M zachwycony ilością kwiatów itd. i ja zapowiedziałam, że jak umrę to życzę sobie zawsze świeżych kwiatów i zniczy- i że on i brat mają o to dbać. Na co M. się ochoczo zgodził- ale zapewniliśmy, że to jeszcze długo nie nastąpi. )

    #3000858

    dominicaa

    Jako dziecko bardzo sie bałam i nikt mi nigdy nic nie tłumaczył. Przy mnie odchodziła moja babcia i nic z tego nie rozumiałam…Moja mama pogrążona w rozpaczy nigdy nie chciała o tym rozmawiać. Pamietam że raz zadałam Jej pytanie a Ona wybuchnęła płaczem i od tej pory nie pytałam już nigdy.
    U nas w domu rozmowy o śmierci i umieraniu są jakby wszyschobecne. Chodowaliśmy dużo zwierzątek, które po kolei kończyły swój żywot i młoda widziała że umierają i oznacza to że już ich w domu nie bedzie. Zawsze tłumaczymy, że ktoś jak umiera to jego cząstka idzie do Pana Boga, a czastka zostaje to na ziemi z nami w naszych serduszkach i myślach. Niedawno odeszła moja kolezanka po ciężkiej chorobie. Rozmowa o jej smierci odbywała się w domu wielokrotnie, także w obecności córki. Widziała że jest nam bardzo smutno i że ona już “cioci” więcej nie zobaczy. Może i źle robimy, ale oswajamy Ją z faktem że śmierć jest częścia zycia i jest czymś naturalnym. Ile z tego rozumie? Myslę że narazie niewiele…Rozumie że jest to smutne i człowiek cierpi jak umiera ktoś bliski, wie ze Bóg wzywa do siebie i starszych i młodszych ludzi – wie ale czy rozumie…nie sądzę.Natomiast zaskoczyła mnie na cmentarzu dwa dni temu…Kładła kwiatki na grobie dziadka i powiedziała do mnie: ale wiesz mamusiu że dziadzia tu nie ma? zapytałam to gdzie jest? no mamo u Pana Boga i patrzy na nas teraz i sie cieszy że pamiętamy o nim:):) – narazie powtarza to co o smierci mówimy my, czy tak jest dobrze nie wiem…moze kiedys nastapi okres ze zacznie się bać…

    #3000859

    ladybug

    Trudny temat, chyba nawet trudniejszy dla nas – doroslych niz dla dzieci.
    Na razie pojecie o smierci mojego 3 latka wyglada tak:
    Alex: Tato, a gdzie jest moj dzadek Charles?
    Tata: Umarl.
    Alex: Tak jak Michael Jackson??



    #3000860

    fresz

    Mój Kuba zbyt wiele nie pytał na ten temat. Ale jak rok temu zmarł mój teść i zabralismy go na pogrzeb no najgorzej przezył jak wpuszczali trumne do ziemi. Płakal okropnie, i chyba w tym momencie zdał sobie sprawę na czym smierć polega. Podchodzi do tego on tamtej pory bardzo rozsądzie jak na swój wiek. A Marcel – jemu tam wszystko jedno, widać, że to jeszcze nie ten wiek żeby coś tłumaczyć. Ostatnio powiedział : Kiedy pójdziemy znów na cmentarz bo tam fajnie jest :Strach:

    #3000861

    bejka

    u nas padło :

    – a jak ty i Tata umrzecie to z kim zostanę ?

    :Strach: do tej pory się zastanawiam …



    #3000862

    Anonim

    temat smierci przewijał sie u nas w domu kilkarazy
    zawsze kończył sie wielkim płaczem ze ja umre i ją zostawie.
    pytanie ile będziesz jeszcze zyła
    czy będziesz jutro
    itd….

    ustaliłysmy ze kazdy umiera
    rozsypałam kilogram cukru
    i kazalam policzyc
    uspokoila sie i temat nie wraca.

    #3000863

    Anonim

    U mnie kilka dni temu padło pytanie kto zostanie jak wszyscy poumieramy. Rozmawiałyśmy ze będą dzieci, wnuki itp. Zaraz jej się przypomniało że jej Pani z przedszkola umarła, że piesek nam zdechł 🙁 był wielki płacz i tysiąc pytań jak to się idzie do nieba, co jest na cmentarzu aż do – jak wygląda Bóg :Wow!: i dlaczego ludzie umierają. Aż się spociłam…Powiedziałam jej o aniołach o duszy, o tym że niektórzy chorują i umierają, że im jest tam dobrze i kiedyś sie wszyscy spotkamy w niebie. Ucieszyła się że zobaczy swojego pieska i Panią Jolę z przedszkola…zasneła…

    #3000864

    qr-chuck

    Zamieszczone przez aoh

    ustaliłysmy ze kazdy umiera
    rozsypałam kilogram cukru
    i kazalam policzyc
    .

    O co chodzi z tym cukrem :Hmmm…:?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close