MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 44)
  • Autor
    Wpisy
  • #29489

    anna28

    Otwieram taki wątek, bo chyba zaczęłam być mamą tylko butelkową, po mojej ostatniej przygodzie, być może wynikającej tylko z mojej głupoty (opisanej w wątku „Czy coś Wam o tym wiadomo?”). Jest mi przykro (po raz nie wiem który), bo każdy etap odstawiania od cyca jakoś strasznie przeżywam.
    Dziewczyny, napiszcie o tym dlaczego karmicie butelką, czy z wyboru (błagam, nie wstydźcie się tego), czy musiałyście, jak to przeżyłyscie, jak jest z odpornością u Waszych dzieciaczków, jakie mleko podajecie, od kiedy itp. Ten, kto czytał moje wątki na ten temat wie wszystko o mnie. Dla tych, co nie czytali po krótce opowiem: Amelka ma 2 i pół miesiąca teraz. Kiedy skończyła miesiąc okazało się, że za mało przybrała, wróciła jej żółtaczka, płakała, wciąż ssała. Zaczęłam dokarmiać i aż do tej pory jadła mniej więcej pół na pół mojego i mieszanki. Teraz tracę pokarm (róznie to bywało w trakcie dokarmiania) i chyba przechodzę na butelkę całkowicie, choć to najgorszy etap. Bardzo to przeżywam, tym bardziej, że Mała umie ssać i pierś i smoczek. Cały czas dawaliśmy jej NAN1, a teraz Bebiko Omneo, bo ulewa. Moja pediatra jest fanatyczką karmienia naturalnego, więc jest mi jeszcze ciężej. Za to neurolog, u której byłam powiedziała, że nie mam się absolutnie czym martwić, że teraz mleko modyfikowane jest b. zbliżone do kobiecego, że to nie to, co 30 lat temu i żeby się nie zadręczać. Mnie dręczy właściwie tylko jedno: ta odporność. Napiszcie, proszę, jak jest z odpornością u Waszych dzieciaczków: czy chorują, są bardziej podatne na infekcje? I w ogóle piszcie w tym wątku wszystko, cokolwiek jest związane z karmieniem butelką, Waszymi odczuciami w związku z tym itp.

    Anka i Amelka (03.08.03.)

    #389180

    anies

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    ja się dołączę tak w połowie
    daję małemu 2 razy na dobę mieszankę
    daje BEBILON PEPTI
    wolałabym Bebiko Omeno, bo cały czas ulewa, ale boję sie spróbować, bo ma ciągle jakąś wysypke na buzi

    Agnieszka i Wojtuś (23.07.2003)



    #389181

    Anonim

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Ja karmiłam piersią tylko do 2 miesiąca. Moje dziecko strasznie szybko przybierało na wadze. Jak pediatra zobaczyła, że w wieku 7 tyg. dzidzi waży już 7100g , to dostałam ochrzan, że przekarmiam dziecko. Strasznie się załamałam i to był początek końca. Dziecko ciągle płakało, że głodne i tylko cyc go uspokajał. Nie mogłam wyjść normalnie na spacer po po 20 minutach bym musiała cyca wyciągac i karmic. W domu zdarzało się od 18 do 21 ciągle przy cycu. A w głowie ciągle ta myśl, że przekarmiony… W końcu nie wytrzymałam i dałam butlę. Zrobiło się nagle tak pięknie, przespał 4 godziny. Nareszcie można było spokojnie wyjsć na spacer, dziecko stało się spokojniejsze.
    W między czasie zmieniłam pediatrę, którego nie przeraża waga Misianka ( teraz 9 kg). Trochę mi szkoda, że przestałam karmić. Teraz już wiem ,że na piersi się dziecka nie przekarmi. No ale czasu nie wrócę. Byłam wtedy zmęczona i zalamana. Co do odporności, to Celek nam jeszcze nie chorował. Ja i mąż juz „zarazę” do domu przynieśliśmy, ale jakoś dzidzi cudownie sie od nas się nie zaraziło. Oby był zdrowy jak najdłużej.
    To tyle moich opowieści.
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.


    Agata i Marcelek (21.06.03)

    #389182

    klucha

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Jestem jedną z tych mam, które bardzo chciały, ale przegrały tę walkę.
    Zuzankę własną piersią karmiłam przez pierwszy miesiąc, potem okazało się że mała zamiast przypierać na wadze idzie w zastraszającym tempie w dół, miała kłopoty z ssaniem i razem z pediatrą podjęłyśmy decyzję o przejściu na butelkę :((. Przeżyłam to bardzo – dopadła mnie depresja „sztucznego karmienia” (nie mylić z poporodową). Uważałam się wyrodna matką, bo co innego gdybym nie miała mleka, ale ono płynęło strumieniami, a córcia potrafiła 8 godzin przy jednej piersi siedzieć i w ogóle jej nie opróżnić. Do dziś nie wiem czy nie chciało jej się ssać czy też nie umiała.
    Do dzisiaj ściska mnie w sercu jak widzę naturalnie karmiącą kobietę.
    Martwiłam się że mała będzie bardziej chorowała i dopadnie ją alergia. Do dzisiaj Zuzanka pije Nutramigen.

    Oto jak wygląda odporność mojego dziecka:
    W ciągu swojego pierwszego roku chorowała 3 razy: 2 lekkie przeziębienia i jedno zapalenia gardła.
    A w pierwszym półroczu 2 roku życia dopadła ją trzydniówka i jedno przeziębienie. Teraz zaczyna drugie półrocze i zobaczymy co to będzie
    Także chyba na tą chwilę nie jest dzieckiem chorowitym :))

    Z alergią żadnych problemów chociaż genetycznie jest obciążona od strony męża i sztucznie karmiona prawie od urodzenia. Dzisiaj je prawie wszystko i jej organizm reaguje pozytywnie na jedzenie „dorosłych”.
    Także chyba wszystko zależy od dziecka, a nie od tego czy jest karmionę sztucznie czy naturalnie.

    Izka i Zuzanka (12.V.2002)

    #389183

    ksanty

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Dopisuję się z lżejszym sercem do was jednocześnie ciesząc się że nie jestem osamotniona.
    Piersią nie karmię z powodów czysto medycznych, okazało się że jedtem przypadkiem jednym na 10000 z niedrożnymi kanalikami. Miałam dużo mleka ale nic nie wyciekało z piersi. Po całej serii badań doradzono mi żeby małego karmić butelką i tak już zostało. Szkoda tylko że zdiagnozowano to dopiero przy drugim dziecku, a może na szczęście że nie musiałam przechodzić tego samego horroru co z córką.
    Mateusz w czwartek skończy miesiąc i jest karmiony Bebiko Omneo choć pediatra ostatnio stwierdził że nie ma żadnych problemów z ulewaniem czy też zaparciami i można go powoli przestawiać na zwykłe Bebiko, za co próbujemy się zabrać. Ale narazie ciągnie Omneo jak smok 100 ml co dwie godziny choć w nocy zdarza mu się przespać około 3.
    Pozdrawiam inne mamy butelkowe :))

    mama Marty i leniuszka Mateuszka

    #389184

    rudasek

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    hej…ja karmię Mikusia praktycznie od samego początku..u nas problem był we mnie …mam a raczej nie mam brodawek i przy karmieniu były tak pogryzione, że leciała krew a nie mleko i jesze miałam małą depresje poporodową co przyczyniło się do zaburzeń w produkcji mleka…podsumowując u nas karmienie to łzy , krew i ból w dosłownym tego słowa znaczeniu…
    Co do Mikusia to na początku cały czas płakał , bo było glodny a ja nie mogłam mu dawać piersi , z które leciała żywa krew i podawaliśmy mu Bebilon 1 a teraz Nutramigen , bo ma skazę białkową.
    Co do jego odporności to odpukać – wszystko ok. i bardzo dobrze pryzbiera na wadze i jest też bardzo pogodny.

    ja też źle się czułam z tym ,że nie karmię a taaaakie maiłam wyobrażenia o tym…no ale jak patrzę na Mikusia – taki spokojny i pogodny to może lepiej , że tak się stało.

    Rudasek i



    #389185

    cat

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Moje dziecko jest na sztucznym mleku od 2 miesiąca życia, na butelce… prawie od początku. Wiele spraw się na to złożylo. Nie przypuszczałam, że tak się stanie, kiedy byłam w ciąży byłam nastawiona na karmienie piersią, nie miałam nawet żadnych akcsesoriów do sztucznego karmienia. A jednak…
    Mój mały urodził się wielki (ponad 4200g), ja pokarmu nie miałam przez 3 pierwsze dni W OGÓLE. Moje dziecko płakało z glodu, spadała mu waga i w szpitalu podali mu butlę. Podkreślam, że cały czas przystawiałam Łukasza – tak jak zalecają mądre książki – ale ponieważ tam gdzie rodziłam porada laktacyjna w zasadzie nie istnieje przystawiałam go żle. Po dwóch dniach miałam na piersiach strupy. Nie chcę nawet wspominać tego koszmarnego bólu, krzyków moich i dziecka. Wybawieniem okazał się laktator. Przez dwa miesiące udawało mi się karmić małego mlekiem odciągniętym. O przystawianiu do piersi nie było już mowy – Łukasz dostawał szału i wszelkie próby „powrotu do natury” zdały się na nic. Zresztą mleka miałam coraz mniej. Poza tym mimo mojej restrykcyjnej diety (gotowany kurczak i jabłka) Łukasz dostał okropnej wysypki. Alergia. Do tego kolki. Pediatra poleciła Nutramigen. W dość krótkim czasie od podania butli z mlekiem sztucznym skończyły się problemy. Z alergią, kolkami, płaczącym z głodu dzieckiem, niekończącym się odciąganiem mleka. Uznałam, że tak jest lepiej dla wszystkich.
    Koniec i kropka.
    Wyrzuty sumienia i wątpliwości miałam krótko. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu nie spotkałam się z ostracyzmem, czy jakimiś nieprzyjemnościami ze strony lekarzy, znajomych, rodziny. Dziś uważam, że to była dobra decyzja. Dzięki temu, że mały był na butli bezbolesny był mój powrót do pracy zaraz po macierzyńskim (a wrócić niestety musiałam).
    Dziecko rośnie mi zdrowo, przybiera na wadze prawidłowo, nie choruje…

    Pozdrowienia.

    Kasia i Łukasz (20.12.2002)

    #389186

    marzie

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Witam mamy butelkowe!
    Mój Kubuś juz w szpitalu był dokarmiany. Powodwm były moje płaskie brodawki i mało mleka. Ale po wyjściu ze szpitala byłam nastawiona, że muszę karmić piersią. I na początku przez pierwszy tydzień było wszystko ok. A potem to się zaczeło. 2 doby non stop przy cycu. Ja płakałam razem z nim. Piersi nabrzmiałe pełne mleka, a tu płacz. Biore laktator i ściagam tylko 10 ml. ( nie wspomnę o popękanych brodawkach). Pojechałam do poradni laktacyjnej i okazało się, że mam niedrożne kanaliki. Załamałam się, że muszę małego karmić sztucznie. Tyle co mogłam to ściągałam, a było to dziennie ze 30 ml, a on potrafił na jeden posiłek zjeść 120. I tak do 1 miesiąca, potem już nic nie miałam w piersiach. Na początku dokarmiany był bebilonem pepti, ale zmieniłam mu na zwykły bebilon. Jest wszystko ok, rozwija się bardzo ładnie, rośnie jak na drożdżach. Moje załamanie już przeszlo. Bardzo pomógł mi w tym mój mąż, który cały czas podtrzymywał mnie na duchu. Wiecej czasu on może spędzać z małym.
    Ciekawa jestem teraz czy są jakieś sposoby, żeby odblokować kanaliki. Niedługo planujemy drugie dziecko, czy też nie bedę mogła go karmić.
    Pozdrawiam

    Marzena i Kubus 19.07.2003

    #389187

    dorotam

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Witaj Aniu,

    Jestem na razie mamą „mieszaną” ale obawiam się, że moje dokarmianie może skończyć się tak jak u Ciebie – całkowitym przejściem na butelkę. Mikołaj skończył miesiąc i nasze karmienie wygląda tak, że najpierw idą dwie piersi a później patrzę czy mu starczyło czy nie. Jak nie to jeszcze butla – czasem zjada bardzo mało, innym razem dużo więcej. W nocy zdarzało mi się dawać tylko butlę, a moje mleko odciągać. Więc raz podaję z butli moje mleko, raz mieszankę – Bebiko1.
    Dokarmianie u nas zaczęło się już w szpitalu. Najpierw mały leżał w inkubatorze. przychodziłam do niego na karmienia ale co 3 godziny. NIe był częściej głodny bo siostryzczki go dokarmiały. Później mieliśmy problemy ze ssaniem bo się rozleniwił. Waga spadała cały czas więc się poddałam i chodziłąm na dokarmianie gdy malutki był ze mną. Dodam jeszcze, że w szpitalu byliśmy 7 dób, bo miał żółtaczkę. I tak nam zostało : najpierw cycuś potem butla.
    Najgorsze jest to, że wszyscy lekarze pytają o karmienie piersią i zewsząd słyszę, że należy nie dokarmiać a tylko jak najczęściej dostawiać do piersi. Tylko jak to zrobić jak Mikołaj po opróżnieniu piersi się nie najada i płacze? Wiesz, jest teraz jakaś nagonka na kobiety, żeby karmiły naturalnie. A przecież nie zawsze to możliwe.
    Ja będę się starać jak najdłużej utrzymać laktację, ale dałam już sobie na luz. Dokarmiam ze spokojem. Po co dziecko ma mieć znerwicowaną matkę. Wiedząc, że mogę mu podać butelkę, jestem spokojniejsza, że się najada. I myśle, że to ma pozytywny wpływ na mój pokarm, który się wciąż produkuje.

    A na koniec powiem Ci, że ja byłam karmiona butelką. I byłam zdrowym dzieckiem. Bardzo rzadko chorowałam!

    Nie dajmy się zwariować! Pozdrawiam wszystkie butelkowe mamy.

    Ps. Dzięki butelce mogę od czasu do czasu gdzieś wyskoczyć bez Mikiego a to nie jest bez znaczenia. Potem wracam do niego stęskniona i zrelaksowana i wierzę, że dzięki temu mogę się nim lepiej zająć.

    Dorota i Mikołaj ur. 18.09.2003

    #389188

    ksanty

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Witam, mamy ten sam problem. Ja równiez mam niedrożne kanaliki ale nic już z tym nie będę próbowała robic ponieważ stwierdziliśmy z mężem że dwójka dzieci nam wystarczy 🙂

    mama Marty i leniuszka Mateuszka



    #389189

    izaw

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    U nas było trochę inaczej,ponieważ córę karmiłam piersią 1,5 roku więc myślałam że Mikusia też będę karmić bez problemu,
    niestety Mikołaj jest po ciężkiej operacji i przez pierwszy miesiąc życia karmiony był pozajelitowo.Później rehabilitacja i nauka jedzenia z butelki.Cały czas utrzymałam laktację i Mikuś jadł moje mleko chociaż z butelki.Gdy miał 3 miesiące okazało się że ma nietolerancję laktozy.Ponawiałam potem próby karmienia go moim mlekiem,ale kazda powodowała biegunki.Tak więc był na Nutramigenie a jak skończył pół roku przeszliśmy na Bebilon Pepti.Wyrzuty sumienia ,że go nie karmię piersią mam cały czas tym bardziej że karmiłam córkę a teraz miałam naprawde dużo mleka i nawet argument że to dla jego dobra nie zmienia tego.

    Iza+Mikuś 09.01.2003

    #389190

    Anonim

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Niuta byla cycowa tylko przez pierwszy miesiac- walczylam jak moglam- przez caly miesiac bol okropny i inne cuda……..Mlekiem tryskalam na okolo, a dziecko zle przybieralo na wadze- byla chuda jak patyk…….calymi dniami plakala( jak podalam butle- od razu skonczyly sie calodzienne placze-wiec z glodu!!!!!!!!!Boze……….jak o tym mysle, to mi slabo…nigdy sobie nie wybacze….)POzniej zaczelam odciagac pokarm i podawac jej w butli-ladniej jadla, jakby mniej ulewala- trwalo to jakies 2 tygodnie- w miedzyczasie dokarmialam sztucznym- z dnia na dzien pokarmu bylo coraz mniej, jak ilosc byla juz smieszna (nie pamietam w tej chwili ile, ale naprawde- mialam juz siniaki na cyckach od sciagania pokarmu, a ilosc byla powalajaca) to po prostu przestalam odciagac i tak sie skonczylo. Depreche mialam przez jakies kilka tygodni. A teraz jestem bardzo zadowolona, ze karmie butla- od samego poczatku karmienie butla bylo dla mnie wielka przyjemnoscia! NIna nie choruje- ja dwa razy bylam chora, ona tylko miala katar.
    A! Na poczatku jadla Bebiko Omneo, pozniej Bebilon AR (na ulewanie) a od jakiegos czasu Bebilon 2
    guciak i Ninka 27.04.2003<img src=”http://foto.onet.pl/upload/19/78/_151923_s.jpg”>

    Edited by gucia on 2003/10/21 12:03.



    #389191

    marzie

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Czesc
    Ja będę probowała.Zobaczymy co powiedzą w poradni laktacyjnej. My myślimy o jeszcze jednym dziecku.
    Pozdrawiam

    Marzena i Kubus 19.07.2003

    #389192

    ana25

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Mój maluch karmiony jest od urodzenia sztucznie najpierw nan teraz bebilon pepti. Powodem jest to ze nie miałam pokarmu, prawdopodobnie przez szok poporodowy Antek urodził się na 1 punkt, widziałam jak go reanimują i chyba na począ tku, aż wstyt mi się do tego przyznać bałam się go kochać bo lekarze dawali mu małe szanse na przeżycie, nie chciałam mieć pokarmu, więc u mnie to psychika. Na początku bardzo żle się z tym czułam wszyscy się dziwili że karmię butelką, nasłuchałam się okropnych rzeczy od rodziny lekarzy że robię krzywdę dziecku nie karmiąc piersią, przez co popadłam w depresię. Naszczęście moj mąż wspierał mnie i tłumaczył że najważniejsze że go kocham i dbam o niego a to jak jest karmiony to nie wazne, ważne jest aby odczuwał bliskość i to że jestem przy nim.
    Ana i antoś (26.07.03)

    #389193

    agak

    Re: MAMY BUTELKOWE – ŁĄCZMY SIĘ!

    Walke o karmienie piersia przegrałam w drugim tygodniu życia Izy. Mała traciła na wadze. Przez dwa i pół miesiaca ściagałam mleko i dawałam butla. Później przeszłam na Nutramigen. Jak narazie Iza nie chorowała pomimo iz oboje z mężem przeszliśmy ostatnio grypę.

    AGAK + Izunia (26.05.2003)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 44)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close