Moja historia – na pocieszenie

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #77800

    maja25

    Dawno tu nie zaglądalam… Dzięki temu forum przetrwałam najgorsze chwile po stracie mojego dziecka. 2 lata temu 16 lutego2004 straciłam moje dziecko, ktoś mógłby powiedzieć że to był zaledwie 7 tydzień i pewnie nie zdażyłam się za bardzo przyzwyczaić do ciąży – nic bardziej błednego! Kochałam to dziecko z całych sił od chwili gdy zobaczyłam na teście 2 kreseczki. Właściwie nie wiadomo do dziś co było powodem poronienia. Ale ja mam swoje podejrzenia. Tu na forum naczytałam się wiele, i posłuchałam dobrych rad, na własną rękę zrobiłam troche badań i wyszły mi przeciwciała tarczycowe, za niski progesteron i za wysoka prolaktyna. Oczywiście wszyscy lekarze mówili że hormony mieszcza się w normach więc wszystko ok, a drugiej ciąży jak nie było tak nie było. Aż w końcupo roku prób znalazłam odpowiednia lekarke która patrząc na moje wyniki odrazu powiedziała czego za dużo czego za mało. I w pierwszym cyklu z bromergonem zaszłam w ciąże, oczywiście już wiedzialam że progesteronu mi brakuje więc odrazu zaczełam brac duphaston. Bałam się strasznie czy i ta ciąża nie skończy sie poronieniem. Prosiłam mojego Aniołka żeby się modlił za swojego braciszka lub siostrzyczke. I stało się! 3.02.2006 urodziłam cudowną córeczkę, Maję. Nie mogę się nią teraz nacieszyć. Dziewczyny piszcie o wszystkim co was boli, o swoich dzieciach, o tęsknocie za nimi, to naprawdę pomaga. Ja poznałam tu na forum kilka wspaniałych dziewczyn. Zaprzyjaźnilam się zwłaszcza z 2 z nich, ktore w tym samym czasie stracily dzieci a teraz wszystkie 3 jesteśmy mamami i nasze dzieci urodziły się w podobnym czasie. Pamiętajcie żeby wiele czytać, i naprawde na właśną rękę szukać przyczyny śmierci dzieci bo lekarze nie zawsze się tym przejmują. Zyczę wam żebyście jak najszybciej przeniosły sie na forum dla starających się o dziecko a potem dla oczekujących. Ja nigdy nie zapomnę mojego pierwszego dziecka, zawsze będe je kochać i myślec o nim, no i bardzo tęsknie za moim Aniołkiem, ale wierzę że będzie mi łatwiej umierac mając świadomośc że spotkam tam po drugiej stronie moje Kochanie. Teraz mam Majusię, cudowną śliczną istotke która potrafi już cudnie się śmiać i straszliwie głośno wrzeszczeć, i gdy tak patrze na nia caly czas zastanawiam się jakby wyglądał mój Aniołek, czy byłby do niej podobny…
    Kochajcie swoje dzieci, pamiętajcie o nich i myślcie o nich często ale z radością, nie ze smutkiem, cieszcie się tym że byly chociaż przez chwilkę z wami, wiem że to trudne ale trzeba się cieszyć bo te dzieci patrzą na nas i jeśli my będziemy płakać to im też będzie smutno i źle. Czasem jak Maja się gdzieś zapatrzy i uśmiech się to mam wrażenie jakby patrzyła na swoją siostre lub brata Aniołka, i wierze że takie maluszki potrafią widzieć i rozmawiac z Aniołkami.
    Naprawdę z calego serca życzę wam powodzenia, nie załamujcie się walczcie. A jeśli ktoś chciałby zobaczyć Maję to zapraszam:
    Magda +Maja (3.02.2006) +Aniołek (16.02.2004)

    #1042630

    ivona

    Re: Moja historia – na pocieszenie

    Twoja córeczka jest prześliczna:o)))
    Poroniłam w październiku 2003 roku. To Forum było dla mnie dużym pocieszeniem. Częto odnajdywała na nim wiele nurtujących odp. na moje pytania. Obecnie obok mnie biega 20 miesięczny synek.

    Życze wielu radości z Twojego Maleństwa:0)) I obyś mogła przesypiać całe noce:o)))))))))))))))) Wtedy wypoczniesz i z radościa bedziesz witała dzień z Mają:-)))

    Iwona I Filipek



    #1042631

    jol32

    Re: Moja historia – na pocieszenie

    Witam,

    Gratuluje coreczki!
    Ja poronilam dwa razy, w 3 miesiacu, zrobilam mnostwo badan, ktore w zasadzie nic konkretnego nie wykazaly. Po raz trzeci wreszcie sie udalo, choc przez cala ciaze bardzo sie balam, kazdego dnia, a ostatni miesiac spedzilam w szpitalu. Teraz w lozeczku spi slodko 2-miesieczny Kamilek 🙂 Zawsze bede pamietac tamte dzieciatka, ale ciesze sie kazda chwila z moim synkiem, choc czasami potrafi byc marudny i daje mamusi niezle popalic 🙂
    Serdeczne pozdrowienia

    Jola

    #1042632

    vinga

    Re: Moja historia – na pocieszenie

    Bardzo się cieszę z Twojego szczęścia. Pamiętam jak tu zawitałaś… Gratuluję maleństwa i widzę, że luty to szczęśliwy miesiąc dla mam po przejściach …
    Pozdrawiam cieplutko

    Agnieszka , Antoś (05.02.05) i październikowa kruszynka

    #1042633

    ika

    Re: Moja historia – na pocieszenie

    Serdecznie gratuluję córeczki!!!!

    ika i Igor 01.04.2004 + październikowa nadzieja

    #1042634

    perla111

    Re: Moja historia – na pocieszenie

    gratuluje Mai to naprawdę wielka radość
    Ja mam juz 9 letnie córeczkę Oliwie niestety bardzo chcialabym mieć drugie dziecko badzo chciałabym synka, ale niestety jestem po dwóch poronieniach i nic z tego. Mam dosyc leczę się u ginekooga na razie po baaniach hormonalnych mam za duzo prolaktyny i biorę bromergon ale nie wiwem co dalej,. A jesli bys mogła daj mi namiary do tego jak mówisz códotwócy bo naprawdę nie wiem co mam o tym wszytskim myslec . Pozdrawiam



    #1042635

    zinczeno

    Re: Moja historia – na pocieszenie

    Witam
    postanowiłam dołączyć do gratulacji. Mam nadzieję że Maja rozwija sie zdrowo i daj rodzicom czasem troche wytchnienia.
    My mamy 2 Aniołki 1 z 17.01 2002 (poronienie w 7 tygodniu) potem długo długo nic i 28.12.2005 w 6 tygodniu pożegnaliśmy naszego aniołka. jest ciężko, bo mam torbiele jajników i tułałam się po ró żnych lekarzach aż w końcu postanowiłam do Invicty do Gdańska się zapissać…myślę że jesteśmy gotowi z mężęm by przejść ta całą ścieżkę jeszcze raz byle by to sukcesem sie zakończyło. jestśmy pełni nadziej a takie maile naapawaja nadzieja i dzięki za nie
    pozdrawiam
    Asia

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close