muszę uśpić psa – trudna decyzja…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #51100

    gonia23

    Moja kochana psinka, była z nami 11 lat…Rozchorowała sie jak byliśmy na wakacjach…Tydzień temu przeszła operację usunięcia macicy, wsyztko było dobrze, pies zaczął jeść, chodzić, pić i tak się cieszyłam w piątek, że wyjdzie z tego, tak bardzo dużo wysiłku włożyłam ja i weterynarz , żeby było dobrze…I jak już ucieszyłam się na dobre, że będzie żyła to w niedzielę przyszedł kryzys – już musiałam ją wynieść do samochodu, zawieźć do lekarza, porobił jej wszystkie badania – wychodzi, że pies jest zdrowy, tylko dlaczego nie ma siły, dlaczego coś ją boli, dlaczego się nie rusza i jest w jakimś dziwnym letargu…
    Dzisiaj wet rozłożył ręce i powedział, że nie może nic zrobić – pies cierpi i postanowiłam go uśpić…
    Strasznie mi przykro, płaczę w pracy jak bóbr, bo przyzwyczaiłam się do niej, spędziłyśmy kupę lat razem i przykro mi, że jej już nie będzie…
    Tak się wygadałam

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003

    #656919

    anies

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    pies to ma możliwośc nie cierpieć, mozna mu ulzyć

    sąsiadka tak leczyła swego psa, cierpiał a ona nadla po lekarzach, operacje, obciecie nogi, itp..
    nie pomogło mu nic
    zdechł sam, ale po co, pytam po co, wydłuzyła mu życie może o 1 m-c

    Anies i Wojtuś (23.07.2003)



    #656920

    ewa250

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    bardzo mi przykro :(((, bo wiem co to znaczy….. kilka lat temu mielismy cudnego kota, zwyklego dachowca, madrego, inteligentnego, takiego przyjaciela w kociej skorze, byl juz stary i chory… poszedl od nas zeby sobie umrzec w spokoju (koty tak robia podobno) i nie robic nam przykrosci, moja siostra go odnalazla i zabrala do domu bo po co mialy go obce psy rozszarpac nawet niezywego. zabralysmy go do weterynarza, powiedzial ze juz sie nic nie da zrobic, co najwyzej przedluzyc cierpienie…… uspil go…. obie plakalysmy bardzo… wiem jaka to trudna i przykra decyzja….

    Ewa i roczny Jaś

    #656921

    agnes75

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    Mój pies w piątek przeszedł operację usunięcia macicy. Dlaczego twoja sunia jest tak achora po tej operacji? coś poszło nie tak? czy była chora wcześniej? trochę mnie przestraszyłaś. Moj abokserka też chodzi, je pije ale na całkiem zdrową nie wygląda. Napisz proszę

    Agnieszka i Bartuś urodzony 10.07.03 :)))

    #656922

    marta-g

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    Gosiu, tak strasznie mi przykro. Kocham psy, zawsze miałam psiaka, od dzieciństwa. Wiem niestety, co to znaczy, gdy odchodzi ukochany futrzaczek. Kilka lat temu straciłam psa, którego miałam od dzieciństwa. Chorował bardzo, bardzo cierpiał. Ryczałam jak bóbr jak odszedł, dziś jeszcze popłakuję sobie czasem (a to już 4 lata minęły). I ryczałam też, gdy ejszcze żył, bo cierpienie widać było w jego ufnych ślepkach, które błagały, żeby mu pomóc, ulżyć. Ale wiesz co? Ja wiem, że jemu jest tam gdzieś bardzo dobrze. Już go nic nie boli, nie cierpi. Twojej suni też bęzie tam dobrze, zobaczysz! Trzymaj się dzielnie!

    Nie wiem, czy zdecydujesz się na kolejnego psiaka? Bo to bardzo pomaga. Taka mała psina, która pojawi się później w domu, bardzo koi ból.

    Pozdrawiam,
    Marta i Lenka 15.01.2004

    #656923

    aniaf

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    bardzi mi przykro z tego powodu, bo sama mam 6 psow, – uwielbiam je! i nie wyobrażam sobie śmierci któregoś z nich !!!! – ake skoro to jedyne wyjście, najgorsze jak pies cierpi, może powinnaś spróbować u innego weterynarza, może coś innego ci powie i uratuje twoje zwierzątko

    aniaf i Wiktoria (26.11.2003)



    #656924

    martyna80

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    ojej jak przykro!!!!!!!!!

    #656925

    gonia23

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    Dziękuję za ciepłe słowa. Ma w domu jeszcze 2 psiaki – młodziutkiego Yorka i Elder teriera – oba maj po 4 miesiące.
    Nie jestem w stanie już jej zobaczyć, bo to za bardzo boli…Poprosiłam tatę, żeby wszystkim się zajął

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003

    #656926

    gonia23

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    Nasza Sara miała tą operację 20.07. Operacja podobno przebiegła bardzo dobrze, nie było żadnych wachań ciśnienia i serce też ok. U nas problemem była jednak cukrzyca, która się przyplątała razem z ropomaciczem. Jednak po tej operacji cukier się ustabilizował. Rana wyglądała bardzo dobrze i goiła się dobrze. Pies od 3 doby zaczął sam jeść, z piciem było troszkę gorzej i dostawała kroplówki, ale od piątku zaczęła też sama pić, apetyt miała dobry, badania krwi coraz lepsze. Niby wszytsko ok, ale pies nie żyje…2 weterynarzy ją konsultowało i sami nie wiedzą, dlaczego tak sie to potoczyło. Jakby straciła ochotę do życia…

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003

    #656927

    gonia23

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    Wiesz, jeśli leczysz psa i widzisz, że jest coraz lepiej, że pies z dnia na dzień lepij je i pije i bardziej interesuje się światem to masz nadzieję, ze to, co robisz go uratuje i będzie dobrze. Zgadzam się, że jeśli nie ma juz szans to trzeba zwierzę uśpić, ale ja bym sobie nie darowała, gdybym uśpiła ją od razu, nie dając szans na leczenie..

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003



    #656928

    lea

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    🙁

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #656929

    ika

    Re: muszę uśpić psa – trudna decyzja…

    Bardzo bardzo, bardzo mi przykro Parę lat temu moja sunia nie przeżyła szoku poooperacyjnego własnie po usunięciu macicy. srasznie to przeżyłam, bo była moim najlepszym przyjacielem dzieciństwa, bardzo mądrym bardzo wyjątkowym. Teraz też mam collie – i choc też jest mądrym i bardzo wyjątkowym ( tym razem psem) taki jak Roma nie będzie. Rino też ma za sobą juz straszne przejścia – w zeszłym roku dopadła go po wizycie w Puszczy Białowieskiej babeszia ( odkleszczowa) i choc z trudem odratowaliśmy go ma już uszkodzoną wątrobę. Nie wiadmo jak długo będzie z nami. mam nadzieję, że chociaż na tak długo by Igor go zapamiętał. Bardzo bardzo mi przykro, wirtualnie Cię przytulam….

    ika z Igorem



    #656930

    gonia23

    Nie zdążyłam, sama odeszła…

    Weterynarz nie zdążył jej uśpić, sama odeszła…A ja po kątach pochlipuję…
    Ale przynajmniej już nie cierpi

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003

    #656931

    marta-g

    Re: Nie zdążyłam, sama odeszła…

    Gosiu pochlipuj sobie, to pomaga 🙁 Psinka już nie cierpi i to najważniejsze. Ja naprawdę wierzę, że one tam sobie gdzieś radośnie biegają. Tak łatwiej to wszystko znieść…

    Pozdrawiam!
    Marta

    #656932

    monikaapj

    Re: Nie zdążyłam, sama odeszła…

    trzymaj się…domyślam się jak Ci ciężko…ale pomyśl,że juz nie cierpi,że biega sobie po psim niebie…naprawdę współczuję

    Monika i Basia (22.09)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close