nacinanie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 63)
  • Autor
    Wpisy
  • #93646

    tora
    #1841097

    qr-chuck

    >>>>”Tymczasem w Polsce aż w 62% przypadków nacięcie krocza wykonywane jest bez zgody, a nawet wbrew woli kobiety – podkreśliła Otffinowska.”
    Z tego co pamiętam, to przychodząc do szpitala musiałam podpisać z góry zgodę na wszelkie zabiegi w trakcie porodu :(…

    Ja przy pierwszym byłam nacinan, przy drugim nie. I faktycznie nie było porównania – bez nacięcia wszystko goiło się błyskawicznie…
    Ale kiedyś w IMiDz podsłuchałam dyskusję połoznych (niestety nie pamiętam z jakiego szpitala). W którymś ze szpitali warszawskich faktycznie zalecenia są, żeby nie nacinać. No i z dyskusji wynikało, że jednak pęknięcia są tam bardzo częste i trudne do połatania :(. Tak więc wydaje mi się, że nic na siłę…



    #1841098

    magdzik

    Nkit mnie o zgodę nie pytał, a rodziłam za każdym razem w innym szpitalu.
    Przy Albercie było za małe rozwarcie i popekałam mimo nacięcia. Moment nacięcia jednak odczułam bardzo boleśnie.
    Przy Ernim to nawet się ucieszyłam, bo bardzo cięzko było mi wypchnac małego gigancika.

    #1841099

    Anonim

    ja też nacięcie czułam i było to okropne szczerze mówiąc…
    może nie jakiś kosmiczny ból, ale żeby tam na żywca tak skórę , warstwa po warstwie…
    o matko, a ż mnie zeby bolą jak sobie przypomne:(
    było mineło – na szczeście:)

    #1841100

    ladybug

    Pisalam o tym juz wczesniej – rodzilam w Anglii, nikt mnie nie nacinal. Polozne traktuja tu naciecie niejako za blednie przeprowadzony porod. Na drugi dzien bylam juz w domu, goilam sie swietnie (mialam 11 szwow wewnatrz,zadnego na zewnatrz). I musze sie przyznac,ze naogladalam sie w internecie filmikow z nacinaniem w roli glownej i to mnie przed porodem najbardziej przerazalo!

    Nacinaniu mowie NIE!! 😉

    #1841101

    magdzik22

    Mnie za pierwszym razem nacięto bez żadnej dyskusji.
    Przy drugim położna starała się nie nacinać – ale Mil ważyła 3990 i ostatecznie mnie nacięła.
    Przy trzecim mnie nie nacięli, bo założyli że skoro wieloródka i drugie dziecko takie spore a trzecie z usg wychodziło mniejsze, to damy radę bez. Popękałam jak nie wiem.
    Dla mnie dobrze (!) przeprowadzona nacięcie pomaga kobiecie. Pierwsze czułam, ale trudno to bólem nazwać. Za drugim razem o nacięciu się dowiedziałam już po wszystkim 🙂
    No i jeszcze kwestia szycia. Te szwy rozpuszczalne są dość sztywne i mało komfortowe. Za drugim i trzecim razem na zewnątrz założyli mi takie zwykłe. Siedziałam normalnie już kilka godzin po porodzie.
    Myślę, że nie ma co generalizować. Czasem to nacięcie jest potrzebne, czasem nie. Jak baba mojej postury (164cm, średnia dość w biodrach) rodzi takie dzieci jak ja (Mil prawie 4kg, Misia prawie 3,9kg) to się nacięcie przydaje…



    #1841102

    magdzik

    Najgorsze sa te rozpuszczale, bo istotnie bardzo się robią sztywne i ciagną, a każdy dotyk jest mocno nieprzyjemny.

    #1841103

    kantalupa

    a tak sobie wlasnie przeczytalam o tym nacinaniu.
    w pierwszej ciazy nikt mnie nie nacinal i dobrze, bo jesze tego samego dnia moglam wrocic do domu i nie mialam zadnych problemow z chodzeniem czy siadaniem. sama z siebie tez nie hmm “peklam?” Zamotany:D
    jak to slyszalam, ze bez ciecia moze sie zdarzyc.[/quote]

    ani podczas pierwszego, ani podczas drugiego pordu nie bylam nacinana
    no, ale moje chlopaki to byly maciupenkie wobec innych dzieciaczkow (2.600 i 3.000), wiec nie bylo takiej potrzeby

    ale rozmawialam z ginka, ktora odbierala moje chlopaki jeszcze przed porodem, zeby sucho dogadac sie co do procedur i ustalilysmy, ze natnie mnie, jesli bedzie ryzyko popekania (podobno takie poszarpane rany trudniej sie zabizniaja)
    na szczescie nie bylo

    ale o “rutynowym” nacinaniu nawet nie slyszalam i jestem w szoku

    #1841104

    Anonim

    Zamieszczone przez kantalupa
    ale o “rutynowym” nacinaniu nawet nie slyszalam i jestem w szoku

    w moim szpitalu jest to tak rutynowe jak wypełnianie kwestionariusza przy przyjęciu do szpitala

    dlatego szukam innego:D Aśka urodziła się drobna i nie było takiej potrzeby, na dobrą sprawę wyraźnie powiedziałam, że się nie zgadzam..

    #1841105

    qr-chuck

    Zamieszczone przez aaagatka
    Na drugi dzien bylam juz w domu, goilam sie swietnie (mialam 11 szwow wewnatrz,zadnego na zewnatrz).

    To chyba jednak był bład w sztuce – ja po nacięciu mniej szwów miałam, a przy drugim porodzie (tym bez nacięcia) żadnego…



    #1841106

    gosia

    Zamieszczone przez kantalupa
    ani podczas pierwszego, ani podczas drugiego pordu nie bylam nacinana
    no, ale moje chlopaki to byly maciupenkie wobec innych dzieciaczkow (2.600 i 3.000), wiec nie bylo takiej potrzeby

    ale rozmawialam z ginka, ktora odbierala moje chlopaki jeszcze przed porodem, zeby sucho dogadac sie co do procedur i ustalilysmy, ze natnie mnie, jesli bedzie ryzyko popekania (podobno takie poszarpane rany trudniej sie zabizniaja)
    na szczescie nie bylo

    ale o “rutynowym” nacinaniu nawet nie slyszalam i jestem w szoku

    Artek 2710 a ciachnęli mnie. Dodam żem szeroka w biodrach i warunki do rodzenia są. Każdą nacinają w tym szpitalu w którym rodziłam. A gdy to pierwszy poród to już mus.

    #1841107

    bociek

    Zamieszczone przez wobysk
    Artek 2710 a ciachnęli mnie. Dodam żem szeroka w biodrach i warunki do rodzenia są. Każdą nacinają w tym szpitalu w którym rodziłam. A gdy to pierwszy poród to już mus.

    Ja przytoczę autentyczny dialog między położną i lekarzem. Połozna: tniemy? Lekarz: a przejdzie? Położna: powinna przejść (mowa oczywiście o główce). No i nie byłam cięta – pierwszy poród ale też waga córci mała – 2700 g. Skończyło się na 2 wewnętrzych szwach. Ciekawe jak będzie teraz – braciszek będzie większy od siostrzyczki…



    #1841108

    bep

    Bardzo bym chciała uniknąć cięcia tym razem. Szymon był normalny 3150 g i ciachnęli. Ciekawa jestem jak duży będzie Braciszek – ale skoro w 30 czy 31 tygodniu ważył prawie 1690 g to nie mam co liczyć na malutkie dzieciątko 😉 Na wszelki wypadek poproszę, a w szpitalu i tak zrobią co chcą…

    #1841109

    lotos

    Oboje małych urodzilam przy nacinaniu krocza. Pierwszy poród -nikt mnie nie pytał, ponoć parłam za slabo i trzeba było. Drugi poród był ekspresowy(całość 50 minut) i mały tak sie pchał, a tam nie było za bardzo przygotowane.

    W rodzinie mam położną, ktora mi opowiadala,ze zna kilka przypadków, że nastapiło samoistne peknięcie w kierunku odbytu i kobiety po tym już nie odzyskały pełnego panowania nad zwieraczami. Mówiła, że ich życie zamieniło sie w udrękę. Ale to kilka przypadków w całej jej 40 letniej karierze.

    #1841110

    kantalupa

    Zamieszczone przez wobysk
    Artek 2710 a ciachnęli mnie. Dodam żem szeroka w biodrach i warunki do rodzenia są. Każdą nacinają w tym szpitalu w którym rodziłam. A gdy to pierwszy poród to już mus.

    pamietam, ze przy adachu lekarz w pewnym momencie powiedziala do mnie, ze nie bedzie ciela, bo nie ma potrzeby
    uzgodnilam z nia wczesniej, ze potnie, jesli bedzie topornie szlo

    moze tez mialam duzo szczescia, bo to bardzo madra ginka, taka niekoniecznie zapatrzona w jeden schemat i otwarta na sugestie (np. w ogole nie probowala mnie namawiac na czekanie na skurcze przy adachu, tylko podala oxy, kiedy ja o to poprosilam)
    no i ja biodrzasta

    chyba generalnie mi sie poszczescilo z tym szpitalem, w ktorym rodzilam…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 63)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close