Obiad nasz codzienny

No właśnie jaki jest Wasz codzienny obiad?
Gotujecie?
codziennie?
czy żywicie się kanapkami?
Głównie jestem ciekawa jak to wygląda u tych z Was, które pracują
Ja nie ukrywam, że nie gotuję codziennie, nie chce mi się
J. zjada w przedszkolu, ja wolę kanapki, K. też jakoś się codziennych ciepłych obiadów nie dopomina.
Jak mam wolne i jestem w domu to mam ochotę pogotować,
ale w tygodniu po przyjściu z pracy nie mam weny na stanie w kuchni

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: Obiad nasz codzienny

aniaos Dodane ponad rok temu,

Obiad u nas być musi codziennie. Gotuje na ogół każdego dnia, sporadycznie coś zostaje na 2-gi dzień. Często kupuje jakieś gotowce, sporo polproduktow. Staram się, by obiad poza jeden garnek nie wyszedł. Gotować nie lubię, poza standardowe dania nie wychodzę.

lettka Dodane ponad rok temu,

U nas dzieci jedzą w szkole/przedszkolu, mąż wraca do domu po 19, więc też je w pracy obiad – ma dobrą i niedrogą stołówkę we firmie, a ja jem albo kanapki albo coś sobie zamawiam, czasem jak zostanie coś z kolacji z dnia poprzedniego to wezmę. Za to w weekend 2 dania obowiązkowo, gotuję więcej, żeby w poniedziałek/wtorek wziąć sobie do roboty 😉 no i ciasto piekę

vieshack Dodane ponad rok temu,

Różnie 🙂
czasem coś po pracy szybkiego zrobię, czasem zostaje mi z poprzedniego dnia 😉
czasem lecę na kanapkach i przekąskach.
Nina je w szkole, mąż też żywi się w pracy.
Dla samej siebie nie chce mi się specjalnie gotować w tygodniu.
W weekendy jeśli M. jest to on gotuje, on jest naszym nadwornym kucharzem, ja tylko sporadycznie się za to biorę, zwykle z musu, jak M. pracuje w weekend 😉

solaris Dodane ponad rok temu,

Jeżeli uznac gotowane parówki za obiad :Hmmm…:…. to tak , gotuję codziennie 😉

kasia Dodane ponad rok temu,

gotuje prawie codziennie, choć specjalnie za tym nie przepadam
sama nie muszę jeść obiadu, dzieci to niejadki 🙁 za to mąż nadrabia za wszystkich
robię tylko jedno danie – dwa są rzadko, jeśli już to w weekend

anecia Dodane ponad rok temu,

Ja zazwyczaj gotuję na dwa dni + zupa w zimie. Gotuję dla mojej 2,5 latki, więc po prostu wlewam więcej wody :Hyhy:

Moglibysmy nie gotować, bo Ula je obiad w przedszkolu a my mamy stołówkę w pracy, ale…czy warto ? Ja wychodzę z założenia, że lepiej coś samemu ugotować, bo przynajmniej wiem co jem. Żywiłam się swego czasu na owej stołówce (notabene naprawdę smacznie), ale mimo to nie służyło mi (tak najogólniej problemy trawienne :Hyhy:). Męża też przestawiam na jedzenie domowe.

My jemy obiad o 17/17.30. W pracy do południa kanapki / sałatki.

Są też dwa duże plusy takich późnych obiadów – nie jem już wtedy kolacji i moje niejadki zawsze coś jeszcze przekąszą przed kolacją.

Dla siebie samej też bym gotowała. Wychodzę z założenia, że trzeba o siebie dbać, bo jak nas zabraknie, to co będzie ???

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Nie gotuję.
Dzieci jedzą w placówkach, starzy na mieście (ja mam całkiem dobrą stołówkę w pracy – tzn. nie mam po niej problemów żołądkowych, co u mnie jest rzadkością, albo idę na sałatkę lub sushi. Mąż pracuje blisko centrum, więc obstawia stołówki ministerstw, urzędów itp. – ponoć tanio i dobrze :)).
Poza tym mam złotą teściową, która robi nam worki pierogów i wekowane zupy, fasolki po bretońsku, bigosy itp. w ilościach hurtowych (przywozimy raz na parę tygodni pełną lodówkę). A moje dzieci zdecydowanie zupowe (potrafią zażądać krupniku na śniadanie), więc kolację mamy najczęściej ciepłą :).
Ja sama najczęściej robię sałatki i gotuję jajka :D.
No jeszcze owoce myję 😀

I nie mam zamiaru mieć wyrzutów sumienia :Nie nie:.

gobin Dodane ponad rok temu,

do nie dawna gotowałam 2 daniowo bez względu na to czy był weekend czy dzień powszedni.
Ostatnio mam lenia. M dostaje codziennie obiad ciepły głównie drugie danie. W weekend 2 dania.
Ja prawie nie jem,
Jak wyzdrowieję będę gotowała znowu 2 daniowo
Jak jadę do pracy a to jest 2 razy w tygodniu mniej więcej, to jemy w pracy coś co sami ugotujemy.

smoki Dodane ponad rok temu,

Dla męża gotuję, choć zwykle tylko dla niego. Zwykle tylko drugie danie.

W weekendy zupa + drugie, bo jedno danie moim dzieciom nie wystarcza.

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez solaris:Jeżeli uznac gotowane parówki za obiad :Hmmm…:…. to tak , gotuję codziennie 😉

ew. jajecznicę 😉

beasia Dodane ponad rok temu,

pracuję i codziennie staram się robić obiad, Gaba jada w przedszkolu, ale Ania nie je obiadów w szkole, w domu jesteśmy ok. 16.30, czasem później (w czw. pracuję do 17.00), wiec obiad jemy dopiero po 17-ej, to i Gaba cos podje z nami 🙂
nie zawsze są to oczywiście obiady typu ziemniaki, mięso, surówka
często coś na szybkiego typu kebab, pierogi, sałatka, rosół z dnia poprzedniego itp., staram się gotować na 2 dni, czasem zamawiamy pizzę
zapychać się pieczywem nie lubię 🙂

natinka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Asik.:Zamieszkaj ze mną 😀

oczywiście :Hyhy::Hyhy::Hyhy:

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Klucha:pierogi u Jędrusia

pycha…..lepsze niż domowe,tak samo krokiety i uszka:):Hyhy::Hyhy::Hyhy:

esmena Dodane ponad rok temu,

Jakoś ciężko mi było pracować, gdy główny posiłek miałam w okolicach 18 godziny, dlatego zaczęłam chodzić na stołówkę (godz. 12 jest idealna dla mnie :)). Mąż też chodzi do stołówki. Aczkolwiek co parę dni któreś z nas spędza parę godzin w kuchni, by przygotować kilkudniową obiadokolację. Zwariowałabym gdybym miała spędzać nad obiadem codziennie dajmy na to godzinę. A jeszcze bardziej od gotowania nie lubię wymyślać, co na ten obiad ma być :Wstyd: Czy powinnam mieć wyrzuty sumienia? :Fiu fiu:

chilli Dodane ponad rok temu,

nie wiem czy gotuje

warzywa dusze na szybko
jakies zwierzatko na szybko
w weekendy staram sie zrobic duze miesko to mi zostaje na poniedzialek (czasami)
teraz jedza pierogi z lidla
a ja papryke z serem

fakjt, ze jedza w placowkach nistety nic nie oznacza
i tak musza zjesc zaraz po opuszczeniu placowki bo glodne

awkaminska Dodane ponad rok temu,

pracujemy w domu obiadów prawie nie gotuję chyba że mąż ugotuje zupę na kilka dni (zupa taka z wkładką mięsną nie taka woda więc i mąż się najada) nigdy nie robimy 2 dań… od wiosny do jesieni często gigantyczne sałatki + feta bardzo częto grill…. czasem ja robię mięso tzw. w sosie lub z warzywami i do tego makaron…. a często jest cokolwiek (kanapki, gotowe pierogi, makaron z czymś…)

córki jedzą w szkole i w przedszkolu :)…

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:fakjt, ze jedza w placowkach nistety nic nie oznacza
i tak musza zjesc zaraz po opuszczeniu placowki bo glodne

:Fiu fiu:

a u sąsiadów/koleżanek/kolegów sie dożywiają, po czym wpadają do domu głodne? 😉

Szpilko, jak to jest z dwójką takich? Miłosz juz pokazuje co potrafi :Boje się:

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka::Fiu fiu:

a u sąsiadów/koleżanek/kolegów sie dożywiają, po czym wpadają do domu głodne? 😉

Szpilko, jak to jest z dwójką takich? Miłosz juz pokazuje co potrafi :Boje się:
z tego co pamiętam Emilka też zawsze była z tych porządnie odżywiających się :Hyhy:
źle to wróży, Ula 😉

k8-77 Dodane ponad rok temu,

nie gotuje codziennie, nie mam czasu ani sily. pracuje.
w zimie zazwyczaj mam zupę. w lecie zazwyczaj mam kupne naleśniki, pierogi, sałatkę 🙂 albo pizze.
o ile ktoś w domu chce jesc, a czesto sie zdarza, że nikt nie ma ochoty.

olesia1 Dodane ponad rok temu,

Nie gotuję codziennie- staram się zeby w Niedzielę na obiad była zupa + 2 danie i zazwyczaj zostaje na poniedziałek.potem we wtorek np pomidorowa z rosołu niedzielnego. czasem mrożę rosół i potem wywar jak znalazł na jakąś zupę w tygodniu- Młodsza i ja jesteśmy raczej zupowe 😉 Starsza je w pp i rzadko dojada obiad w domu chyba, ze jest coś co bardzo lubi.
Gdy robię np gołąbki lub smażę rybę to staram się, zeby były na 2, w porywach 3 dni, ale rzadko tego 2 lub 3 dnia danie jest serwowane z ziemniaczkami i surówką 😉
Jak nie mam weny albo nic nei zostało z dnia poprzedniego to jemy pierogi ( biedronkowe są pyszne! ) albo na szybko: spaghetii lub warzywa na patelnię + filet z kuraka. Generalnei staram się, zeby codziennie było w domu popołudniu coś obiadowego ( ale ja wcześnie w domu- zwykle około 14 )

justik Dodane ponad rok temu,

Ja gotuję zwykle na 2-3 dni, tzn. mięsko jakieś, a później codziennie “dorabiam” surówkę +ziemniaki itp. Synek zwykle, choć nie zawsze też z nami je coś z obiadu, coś co lubi, czasem wystarczą tylko ziemniaki ze śmietaną, bardzo lubi też ryby.
Jednak jak mąż wyjeżdża nie chce mi się dla siebie samej gotować i nie gotuję, tylko jem coś gotowego albo sałatkę/ serek z warzywami /kanapki. Mati lubi kanapki, parówki, deserki i to mu wystarczy. A poza tym bardzo lubię zupy, ale teraz rzadziej je gotuję, bo zwykle obiad jemy ok. 17-18, więc na zupę nie ma miejsca. Zupy częściej jemy w weekendy.

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:
Szpilko, jak to jest z dwójką takich? Miłosz juz pokazuje co potrafi :Boje się:

co 2-3 dni zostawiasz stowe w lidlu :Hyhy:

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Asik.:No właśnie jaki jest Wasz codzienny obiad?
Gotujecie?
codziennie?
czy żywicie się kanapkami?
Głównie jestem ciekawa jak to wygląda u tych z Was, które pracują
Ja nie ukrywam, że nie gotuję codziennie, nie chce mi się
J. zjada w przedszkolu, ja wolę kanapki, K. też jakoś się codziennych ciepłych obiadów nie dopomina.
Jak mam wolne i jestem w domu to mam ochotę pogotować,
ale w tygodniu po przyjściu z pracy nie mam weny na stanie w kuchni

bywało różnie, aktualnie jest tak (jest nas dwoje M. i ja):

Prawie całą niedzielę spędzam w kuchni (lubię gotować).
W niedzielę obowiązkowo 3 ciepłe posiłki.
W niedzielę również gotuję 10litrowy garnek “solidnej” zupy. Wystarcza M. na obiady pon-wt-śr
W niedzielę również przygotowuję kotlety, ryby, pierogi, krokiety (słuszne ilości) – tak żeby tylko były do podgrzania. M. je zjada na obiady w czw-pt-sob + surówkę sobie dorabia wg zostawionej instrukcji 🙂 i ryż czy kaszę gotuje.

Ja niestety na jogurtach i kanapkach. Wracam o takiej godzinie, o której grzechem byłoby jeść cokolwiek.

Bardzo żałuję, że żadne z nas nie ma stołówki w pracy albo przerwy obiadowej, na której można by było poza pracę na obiadek wyskoczyć albo chociaż mikrofali żeby sobie gotowca przyniesionego z domu podgrzać.

Gdybym wracała wcześniej do domu, to też by mi szkoda było czasu codziennie na gotowanie poświęcać – pewnie przygotowywałabym obiad na 2-3 dni od razu 🙂

2308 Dodane ponad rok temu,

Zuzelka pomimo tego, że TY lubisz gotować współczuję Wam takiej niedzieli.

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kara:Zuzelka pomimo tego, że TY lubisz gotować współczuję Wam takiej niedzieli.
Nie jest źle 😉
Mogłoby być i lepiej i gorzej 😉

asik Dodane ponad rok temu,

Zuzelka a te kotlety, ryby, krokiety czy pierogi od niedzieli do czwartku wytrzymują czy je mrozisz?

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Asik.:Zuzelka a te kotlety, ryby, krokiety czy pierogi od niedzieli do czwartku wytrzymują czy je mrozisz?

Wczoraj zjadłam jesiotra, który mi leżał w lodówce upieczony od poprzedniej soboty (czyli prawie 2 tygodnie). Dzieciom nie dałam (bałam się. Młodszy wyżebrał pod koniec 2 kęsy), mąż się bał, 2 kawały sama zjadłam. Dobry był :Rogaty:
A dla mnie stara ryba to największy hardcore 😉

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zuzelka83:
W niedzielę również gotuję 10litrowy garnek “solidnej” zupy. Wystarcza M. na obiady pon-wt-śr
W niedzielę również przygotowuję kotlety, ryby, pierogi, krokiety (słuszne ilości) – tak żeby tylko były do podgrzania. M. je zjada na obiady w czw-pt-sob + surówkę sobie dorabia wg zostawionej instrukcji 🙂 i ryż czy kaszę gotuje.

pierwsze pytanie jaki mi się nasuwa to czy zupa na 4ty dzień jest jeszcze zjadliwa??szczególnie latem,czasami zostanie mi na 3 dzień i wylewam bo jest niesmaczna,skwaśniała…mimo trzymania w lodówce…
a krokiety? kotlety?ryby? u mnie by nie przeszło,nie lubimy odgrzewanych dań,co dopiero na 4-5 ty dzień….

po drugie -nie szkoda Wam niedzieli? wolałabym spędzić ja wspólnie niż stojąc w kuchni….jakiś wyjazd,kino,rower,spacer ,poleniuchowanie przed tv….

to takie moje odczucie,ale skoro tak lubisz gotować to widocznie masz frajde spedzając niedziele przy garach….

2308 Dodane ponad rok temu,

wiecie co tak mi się teraz nasuneło
ja w ogóle nie gotuje na dzień następny, bo nie lubię odgrzewanego jedzenia
(tylko jakiś bigos, gołąbki robię na więcej dni)
ale np kotlety jak mi zostaną zjadam na zimno, bo mi podgrzane nie smakują zwyczajnie

tak samo nie lubię rzeczy odmrażanych

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Asik.:Zuzelka a te kotlety, ryby, krokiety czy pierogi od niedzieli do czwartku wytrzymują czy je mrozisz?
kotlety do czwartku wytrzymują
pierogi i krokiety na piątek i sobotę mrożę

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Wczoraj zjadłam jesiotra, który mi leżał w lodówce upieczony od poprzedniej soboty (czyli prawie 2 tygodnie). Dzieciom nie dałam (bałam się. Młodszy wyżebrał pod koniec 2 kęsy), mąż się bał, 2 kawały sama zjadłam. Dobry był :Rogaty:
A dla mnie stara ryba to największy hardcore 😉

Ale hardcorowiec z Ciebie 😀

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kara:wiecie co tak mi się teraz nasuneło
ja w ogóle nie gotuje na dzień następny, bo nie lubię odgrzewanego jedzenia
(tylko jakiś bigos, gołąbki robię na więcej dni)
ale np kotlety jak mi zostaną zjadam na zimno, bo mi podgrzane nie smakują zwyczajnie

tak samo nie lubię rzeczy odmrażanych

u nas tak samo.marcin uwielbia kotlety ,ale na świeżo, ewentulanie 2-3 godz po usmażeniu podgrz w mikr.ale na drugi dzien nie weźmie do ust…
zamrażane to tolerujemy jedynie warzywa na zupe,bigos,krokiety….
reszta na świezo tylko i wyłacznie….nawet zupy mi średnio smakuja nastepnego dnia….jak zostanie na 3ci to wylewam bo wydaje mi sie juz niedobra:(

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kara:wiecie co tak mi się teraz nasuneło
ja w ogóle nie gotuje na dzień następny, bo nie lubię odgrzewanego jedzenia
(tylko jakiś bigos, gołąbki robię na więcej dni)
ale np kotlety jak mi zostaną zjadam na zimno, bo mi podgrzane nie smakują zwyczajnie

tak samo nie lubię rzeczy odmrażanych

Pozwól, że się podpiszę 😀
Czasami ja z J. zjadamy wcześniej obiad i wtedy dla K. smażę kotleta dopiero jak wróci – imo odgrzewany schaboszczak jest średni w smaku
mielonego mogę zjeść odgrzewanego czy nawet odmrożonego – mamusia mi co jakiś czas robi całą stertę mielonych kotlecików
zamrażam i są ok
ze schabowym taki numer nie przejdzie

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:pierwsze pytanie jaki mi się nasuwa to czy zupa na 4ty dzień jest jeszcze zjadliwa??szczególnie latem,czasami zostanie mi na 3 dzień i wylewam bo jest niesmaczna,skwaśniała…mimo trzymania w lodówce…

zjadliwa
ale bardzo pilnuję żeby hmm oblizanej łyżki nie wkładać do gara 😉
Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:
po drugie -nie szkoda Wam niedzieli? wolałabym spędzić ja wspólnie niż stojąc w kuchni….jakiś wyjazd,kino,rower,spacer ,poleniuchowanie przed tv….

to takie moje odczucie,ale skoro tak lubisz gotować to widocznie masz frajde spedzając niedziele przy garach….
po całym tygodniu najchętniej bym się nie ruszała z łóżka w niedzielę 🙂 na jakiekolwiek wyjścia raczej siły nie mam, cały dzień przed tv też nie dla mnie
jak mam do wyboru sprzątanie i gotowanie, to wolę gotować 😉
dla mnie to nie jest strata niedzieli – to jest czas który razem spędzamy w domu

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kara:wiecie co tak mi się teraz nasuneło
ja w ogóle nie gotuje na dzień następny, bo nie lubię odgrzewanego jedzenia
(tylko jakiś bigos, gołąbki robię na więcej dni)
ale np kotlety jak mi zostaną zjadam na zimno, bo mi podgrzane nie smakują zwyczajnie

tak samo nie lubię rzeczy odmrażanych

Ale to też zależy: od dania, od metody odmrażania, podgrzewania itd…

Zupy (takie jak moje dzieci lubią czyli głównie krupnik i grochowa), bigosy, fasolki, itp. – spokojnie mogą być podgrzewane.
Kasza gryczana z sosem jest zdecydowanie lepsza podgrzana niż na świeżo – pod warunkiem że podgrzewana w piekarniku!
Spaghetti z sosem też można w piekarniku zapiec – nie umiem powiedzieć czy jest wtedy lepsze czy gorsze od świeżego – co kto woli :Niepewny:
Pierogi są lepsze odpiekane niż na świeżo.
Kotlety mielone moje dzieci wolą na zimno niż świeże…

Trochę tych dań do odgrzewania lub zjadania na drugi dzień się znajdzie 😀

Kotlety i steki jemy prosto z patelni w dni wolne od pracy :). Ew. na zimno do buły.

Osobiście nigdy nie przekonam się do podgrzewania w kuchence mikrofalowej…

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:
Osobiście nigdy nie przekonam się do podgrzewania w kuchence mikrofalowej…

ja też chyba nigdy

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez zuzelka83:ja też chyba nigdy

Ostatnio byłam na rocznicy ślubu u ciotki.
Ciotka, jako osoba pracująca i zabiegana i nie lubiąca gotować postanowiła zamówić dania (jest taka znajoma pani, która za dodatek do emerytury robi catering znajomym – same fajne, całkiem domowe rzeczy).
Były i udka nadziewane, i jakieś wymyślne roladki i pieczenie…
Tyle że ciotce nie chciało sie piekarnika grzać i władowała to wszystko do mikrofali…
Nie wiem: inni się zachwycali, a dla mnie to smakowało jak dania na kiepskiej stołówce (to już w pracy lepsze mam, bo w piecu podgrzewaja ;))…

piggy Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kara:wiecie co tak mi się teraz nasuneło
ja w ogóle nie gotuje na dzień następny, bo nie lubię odgrzewanego jedzenia
(tylko jakiś bigos, gołąbki robię na więcej dni)
ale np kotlety jak mi zostaną zjadam na zimno, bo mi podgrzane nie smakują zwyczajnie

tak samo nie lubię rzeczy odmrażanych

Ja robię czasem zupę wieczorem na drugi dzień.
Natomiast nie wyobrażam sobie narobić kotletów na 5 dni, w ogóle drugich dań.
Niby oprócz gołąbków, ale i te wolę na świeżo.
Pierogi czasem lubię podsmażone, ale tak 15-30 minut po ugotowaniu 😉
Jak robię rano pierogi to przeważnie zostawiam na tacach rozłożone i gotujemy jak wracamy do domu.
Mrożenie gotowych dań – tak samo, czasem zupy. Ale to gotuję z zamiarem zamrożenia i nie czekam z tym 4 dni, tylko mrożę po wychłodzeniu.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:nawet zupy mi średnio smakuja nastepnego dnia….jak zostanie na 3ci to wylewam bo wydaje mi sie juz niedobra:(

Bo to nie trzyma się 3 dni w garnku, tylko świeżo po ugotowaniu, na gorąco (najlepiej takie jeszcze nie na 100% dogotowane – tak, żeby im z 5-10 minut brakowało) wlewa do słoików i szczelnie zakręca. I mogą stać 🙂
Oczywiście nie każda zupa się do tego nadaje.

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Osobiście nigdy nie przekonam się do podgrzewania w kuchence mikrofalowej…

Nie mam kuchenki mikrofalowej to i jeden dylemat mniej 😉

Znasz odpowiedź na pytanie: Obiad nasz codzienny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
YES!!!!!!!!!!! (chwale sie synem)
Kuba dziś....[B]zdał na żółty pas [/B]w hapkido!!!! :Wow!::Wow!: Pomimo 3 miesięcznej przerwy w treningach (złamana ręka), pomimo tego, że zupełnie nie czuł się na siłach i wcale nie chciał podchodzić do
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Bieszczady z dzieckiem -
Ostatnio znalazłam gdzieś informację, że w Bieszczadach organizowane są w te wakacje kursy fotografii, pod hasłem fotoczadu. Podobno są to kursy dla wszystkich - i dzieci, i rodziców. I tu pytanie
Czytaj dalej