porzucona…

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #81694

    s-ylwi-a

    bylam bardzo zakochana…planowalismy wspolna przyszlosc kiedy pewnego dnia zadzwonil i powiedzial: ”nie kocham cie juz…”. Peklo mi serce, popadlam w rozpacz. Byl przy mnie moj przyjaciel. Dawal tyle ciepla, tak cierpliwie sluchal jak mowilam po raz setny ”Dlaczego on mi to zrobil?!”. Wyplakiwalam mu sie w rekaw. On trwal przy mnie. Ktoregos dnia powiedzial ze juz nie moze patrzec jak cierpie, ze tak bardzo mnie kocha i ze chcialby zebym byla szczesliwa… Jednak ja wciaz kochalam tamtego a on byl tylko przyjacielem… Czas mijal… Stawal mi sie blizszy i blizszy… Az pokochalam go prawdziwa i szczera miloscia i teraz wiem co to znaczy kochac i byc kochana… Niedlugo sie pobieramy, marzymy tez o dzidziusiu mam nadzieje ze nam sie powiedzie:)

    #1143889

    abcdefg

    Re: porzucona…

    No to powodzenia! 🙂

    mama majowego synka ’05

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close