REAKTYWACJA

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #53642

    boozena

    Mam na imię Bożena (27 lat) i jestem z Łodzi. Zaglądam tu często. Szukając każdej nowej informacji. Mało dzieje sie na tym forum, co mnie martwi. Jestem też zalogowana na Bocianie, ale tam dyskusje są tak intensywne i zaawansowane, że można się pogubić. Wszyscy się znają i używają bardzo medycznego słownictwa. Ja jestem w porównaniu z nimi zielona. O dzidziusia staram się już ponad 2 lata. Efektów brak.
    Dziewczyny!!! Może reaktywujemy to formu. Może znajdzie się kilka osób, które zechce tu wymieniać swoje myśli. Nie wiem czemu, ale mam sentyment do tego forum. Może dlatego, że było pierwsze na które trafiłam.

    Serdecznie pozdrawiam

    #686424

    docia28

    Re: REAKTYWACJA

    na pewno więcej dzieje się dla starających się ja tez tam często zaglądam
    zapraszam więc tam
    pozdrawiam docia28

    Edited by docia28 on 2004/09/16 18:34.



    #686425

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Serdecznie dziękuję za zaproszenie
    Pozdrawiam
    boozena

    #686426

    jumi

    Re: REAKTYWACJA

    No racja niewiele się tu dzieje i chyba całe szczęście, bo to tylko dobry znak 😉
    Mimo to jeśli pojawia się jakies pytanie nie pozozstaje ominięte i zawsze jest ktoś kto odpowie.
    Pozdrawiam 😉

    Jumi

    #686427

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Długo podglądałam posty na “starający się”.

    Nasunął mi się jeden wniosek. Trudno jest się przyznać przed samym sobą, że problem z jakim się borykamy to niepłodność. Wydaje mi się, że jeśli ktoś stara się o upragnioną dzidzię rok, dwa lata, musi przyznać przed samym sobą, że coś jest nie tak. Rozumiem, że jest to trudne i stąd niechęć do tego forum.

    Miałam nadzieję, że to forum będzie zakątkiem dla tych, którzy “walczą” już jakiś czas. Mają świadomość istnienia problemu. Tutaj chcą podzielić się swoim doświadczeniem.

    Traktowałam forum dla starających się, jak miejsce dla osób, które dopiero zaczynają swoje starania o dziecko lub nie mają probelmu z zajściem w ciąże.
    W tej chwili mieszają się tam różne wątki.

    No cóż nie pozostaje mi nic innego niż zaglądanie w oba miejsca.

    Dzielę sie z wami moimi myslami w ten deszczowy jesienny wieczór. Wybaczcie marudzenie.

    Ślę wam ciepłe pozdrowienia

    boozena

    #686428

    wanda33

    Re: REAKTYWACJA

    cześć Bożenko ! Zgadzam się z Tobą, ale chociaż ja też “walczę” już dłuższy czas to wolę mówić i myśleć o sobie ( i mężu) starający się niż niepłodni.Dopóki będę mieć nadzieję będę starającą się. Mam nadzieję więc częściej jestem na “dla starających się”. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w staraniach wszystkim mającym nadzieję.

    wanda



    #686429

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Ależ ja też mam bardzo wiele nadziei i nie poddaję się w mojej walce o dzidzię.

    Niepłodność to nie beznadziejny stan. To stan, który można zmienić. Leczyć.
    Tragedią jest bezpłodność, bo na to nie ma siły.

    O niepłodności mówi się wtedy gdy para przy normalnym współżyciu bez zabezpieczenia po odpowiednim czasie (dajamy na to roku, dwóch) nie zachodzi w ciąże. Wtedy trzeba szukać przyczyny, robić badania, leczyć się.
    Wtedy nie jest się już takim zwykłym starającym lecz starającym się szczególnie. Tak to rozumiem.
    Sporo już przeszłam. Ale nadziei mam mnóstwo ;-).

    Tobie i sobie życzę bysmy nie musiały poświęcać czasu na posty na tym czy innym formu, ale zebyśmy zajęły się bujaniem kołyski i praniem pieluch.

    Życzę powodzenia w “staraniach się” i owocnego “przytulania”

    boozena

    #686430

    nuska

    Re: REAKTYWACJA

    Hmm… a ja o tym forum dowiedziałam sie przez przypadek, niedawno. Przeszłam z forum poronienie do starających się. Tu rzeczywiście mało osób zagląda. Na starających się też można się dużo dowiedzieć choć faktycznie dużo tam dziewczyn które poprostu zaczynają. Będę tu częściej zaglądać, staram się od 3 lat. Pozdrawiam

    NUŚKA + dwa Aniołki

    #686431

    wanda33

    Re: REAKTYWACJA

    częsciowo się z Tobą zgadzam, ale nie jestem tak drobiazgowa żeby rozgraniczać niepłodnośc i bezpłodnośc bo między nimi jest bardzo cienka granica możesz borykać się z niepłodnością parę lat leczyć się, badać po to aby dowiedzieć się bardzo mi przykro szanse na ciążę są znikome. Można to traktować jako niepłodność i dalej szukać lekarzy, sposobów ale tak naprawdę nie wiesz czy to była do końca jednoznaczna opinia lekarza czy tylko wypowiedziana tak aby nie załamać Cię całkowicie, bo może chciał powiedzieć to że państwu uda się począć dziecko to będzie cud i wtedy jako bezpłodni czekacie na cud.Jeśli nie wiesz jakie są przyczyny nie zachodzenia w ciążę to moszesz się leczyć ale jeśli wiesz że ciąża to cud to pozostaje ci tylko wierzyć w ten cud mieć nadzieję i”starć się “nie starć się inaczej tylko tak jak wszyscy starć się nie popaść w depresję i nie pamiętać tego że to właściwie niewykonalne, starać się kochać męża tak jakby nic nie było widome i starać się wierzyć że cuda się zdarzają.
    Jeśli kobieta jest puszysta to oczywiście może powiedzieć sobie nie ma się co oszukiwać jestem puszysta i taka jest prawda ale może na siebie popatrzeć i powiedzieć sobie tak jak mówią szczupłe dziewczyny jestem na diecie, walczę o figurę i musi mi się udać. To nie jest zakłamanie to jest pozytywne spojrzenie bo w duszy i tak każdy zna prawdę ale ważne jest aby samemu się wspierać i niedołować się.
    Niemniej jednak romumiem Twój Bożenko punkt widzenia ( i pewnie dlatego podświadomie zaglądam na to forum zawsze jak jestem na “starających się”) oczywiście masz do tego pełne prawo ale postaraj się zrozumieć też moje stanowisko.
    Dziewczyny na “starających się” pozwalają mi częściej uwierzyć w to że jeśli bardzo się czegoś pragnie to może to być realne. Chcę cieszyć się z radości tych którym się to udało być przy tym i ładować się ich pozytywnymi “wiruskami”.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie i zyczę owocnych starań!!!
    🙂
    Życzę wszystkiego dobrego

    wanda

    #686432

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Dziekuję za odpowiedź.

    Ja także oglądam posty na starających się, jak mam coś ciekwego do powiedzenia to staram się włączać w dyskusję.

    Wbrew pozorom też Cię rozumiem. Każdy zna podchodzi inaczej do swojego “problemu”. Ja miewam różne stany do histerii i depresji po stany eforycznej wiary, że będzie dobrze. Biedny jest ze mną ten mój mąż

    To już ponad 2,5 roku starań, badań, leczenia itp …
    Może dziś już troszkę mniej emocjonalnie podchodzę do problemu. Cieszę się jak komuś się udaje, ale w głębi serca rodzi sie pytanie ‘Dlaczego nie mnie?”. Może jest to egoistyczne, ale silniejsze ode mnie samej.

    Także i na tym formu gratuluje z całego serca tym, którym się udało. Życzę powodzenia w staraniach tym, którzy walczą
    tak jak ja. A tym, którzy dopiero zaczynają starania, życzę żeby nie musieli zbyt długo czekać.

    Tobie Wando, życzę aby pozytywne wiruski dopadły Cię i zaraziły chorobą trwającą 9 miesięcy.

    Serdecznie pozdrawiam
    Bożena



    #686433

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Przepraszam, że odpowiadam tak późno. Też odwiedzam formu dla starających się. Ale postanowiłam tu też zaglądać i czuwać, nad tym co tu się dzieje.

    Mam nadzieję, że i Ty znajdziesz czas by zajrzeć tu od czasu do czasu.

    Życzę Ci, żebyś już niedługo nie musiała zaglądać na żadne takie forum, a cały swój czas poświęciła na bawienie małego bobaska.

    Bożena

    #686434

    marta70

    Re: REAKTYWACJA

    Ja ciebie, Bozenko, popieram. Wydaje mi sie, ze na forum “dla starajacych sie” wcale nie znajduje nadziei, otuchy itp. Przeciwnie. Czesto sa to tak rozne historie w stosunku do mojej, ze dopada pytanie “dlaczego ja tak nie moge?!” Tez czesto tu zagladam, ale widze, ze wiecej jest czytajacych niz piszacych. Owszem, chyba nikt nie zostaje bez odpowiedzi, kiedy ma jakis konkretny “problem”. Ale czasami wydaje mi sie, ze wcale nieche o nic pytac – chce poprostu dzielic sie radosciami i smutkami, myslami i rozterkami z kims, kto wie oczym ja mowie. A czy “zwykla starajaca sie” zrozumie mnie? Moze bardzo bedzie chciala, ale mimo wszystko to nie to samo. Dlatego tutaj zagladam… Nieplodnosc nie jest jeszcze zadnym wyrokiem. Czasami to cud, czasami medycyna – grund, ze w koncu udaje sie tulic w ramionach swoje malenstwo! Ja stoje wlasnie przed alternatywa in vitro. Jeszcze kilka badan i jesli wyniki beda negatywne – in vitro. Ale mam nadzieje, ze bedzie lepiej i uda sie “naturalnie”. Ale jesli nie tak – to siak – aby sie tylko udalo!!! To bedzie tez dowod dla potomka jak baaaardzo byl upragniony, oczekiwany i planowany!!!
    Czy tego typu mysli nachodza “starajacych sie” – chyba nie za czesto. Natomiat dla tych zagladajacych tutaj to “chleb powszedni”. Chetnie bede tu zagladac i chetnie nawiaze kontakt z dziewczynami, ktore maja podobne problemy! Moj GG 3372897

    Pozdrawiam najserdeczniej jak moge i trzymam kciuki za Was wszystkie!

    PS. “Cuda sa dla ludzi, ktorzy w nie wierza i bardzo ich pragna!”



    #686435

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Wiem o czym mówisz. Pewne sprawy rozumieją jedynie ludzie, którzy je przeżywają.
    Czekam na ten mój cud, lecz czasami brakuje mi sił …
    Czasami nie wiem już co mam robić. Najbardziej dołujące jest to, że leczenie w Polsce jest takie drogie. Koszmar!!!

    W tej chwili zmieniliśmy front leczenia. Mąż zaczął się leczyć u androloga. Ja czasowo zarzuciłam leczenie. Biorę różne witaminy i folik. Miałam różne badania. Moje wyniki wychodzą dobrze. Miałam robić histeroskopię, ale niestety w szpitalu sprzęt nie działa i badania immunologiczne, ale są bardzo drogie. Narazie odpuściałm sobie. Teraz mój mąż robi badania. Wyniki jego nasienia są słabe, a lekarze przez 2 lata wmawiali nam, że mężczyzn się nie leczy. Teraz trafiliśmy do androloga, zobaczymy jakie będą skutki.

    Mam nadzieję, na częstszą wymianę informacji.

    Serdecznie pozdrawiam

    Bożena

    #686436

    nuska

    Re: REAKTYWACJA

    Hej dziewczyny.
    Pewnie macie rację zupełnie inaczej jest, gdy się człowiek poprostu stara, a inaczej gdy zdaje sobie sprawę że ma problem. Szczerze mówiąc ja nie wiem gdzie powinnam być czy tutaj czy na starających się. Udało mi się zajść w ciążę dwa razy, walczyłam o to bardzo długo. Wiele osób mówi mi – ciesz się, że udało Ci się wogóle zajść. I co mi z tego jak dwa razy poroniłam. Żadna to dla mnie pociecha, nie dosyć, że długo musiałam się starać, to niedługo trwała moja radość. Potem okropny ból, po którym trudno dojść do siebie. Moja historia rzeczywiście jest zupełnie inna. Mam nadzieję, że los da mi jeszcze szansę.
    Jestem z Wami całym sercem. Jeśli mogę w czymkolwiek pomóc, choćby wysłuchać i macie ochotę pisać będę tu zaglądać. Pozdrawiam serdecznie.

    NUŚKA + dwa Aniołki

    #686437

    boozena

    Re: REAKTYWACJA

    Przecież nie musimy wybierać. Możemy zaglądać i na jedno i na drugie forum.

    Byłam w ciąży raz. Po hsg, laparoskopii, 5 insemiacjach – nieudanych, zwolnieniu chorobowym. Zdecydowałm się zmienić życie. Chwilowo zarzuciłam leczenie i postanowiłam zmienić a raczej rzucić pracę (bardzo bardzo bardzo stresującą).
    Przed Sylwestrem bardzo bolały mnie piersi, ale nie kojarzyłam tego z niczym. Po sylwestrze spóźniała się @. W niedzielę rano zrobiłam test. Były dwie kreski. Nie wiedziałam co zrobić. Obudzłlam męża ale to do niego nie dotarło od razu. Szok. W tym samy dniu pojechałam do lekarza. Widział na usg tylko jakieś rozrzedzenie, ale powiedział, że to jeszcze dość wcześnie. Dostałam od razu leki na podtrzymanie i gartulacje, za naturalne zajście.
    Cała niedziela euforia. Nie powiedzieliśmy jednak nikomu, żeby nie zapeszać.
    W poniedziałek wieczorem myłam zęby. Popłynęła krew …….
    We wtorek trafiłam do szpitala. Trzymano mnie tam 4 dni jako ciężarną, choć dzidzi już nie było. 4 bardzo długie dni. nadziei, złudzeń i rozpaczy. Na sali inne ciężarne. W piątek wypisano mnie. Lekarz powiedział ciaża biochemiczna. To się zdarza.

    Byliśmy rodzicami jeden dzien po 2 latach starań…….
    Nasze rodziny do tej pory nie wiedzą, że byłam “chwilę” w ciąży.

    Nam też wszyscy mówią o szczęściu, że udało nam się naturalnie. Ale jakoś nie wzbudza to mojej radości.

    Tak starmy się do tej pory.

    Każda z nas ma inną historię. Swoje bolesne tajemnice.
    Trzymam za nas wszystkie kciukiby nie zabrakło sił i wiary

    Bożena

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close