SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #85789

    anna258

    Wpadłam na taki pomysł by zaprosić do zakątka starających również oczekujące i mamy. Może stworzyłby się wątek(podobny do najwcześniejsze i najpóźniejsze dwie kreski), w którym oczekujące i mamy opisałyby drogę od początku starań do poczęcia- co przeżywały, jakie badania robiły ile to trwało zanim ujrzały piękne dwie krechy oraz także objawy ciąży. Myślę że te opisy nam starającym- zwłaszcza po raz pierwszy, bardzo by pomogły dały nadzieję a nawet znalazłybyśmy jakieś wskazówki. Więc jeśli uważacie ten pomysł za podanie pomocnej dłoni nam starającym a jednocześnie powspominać to wpisujcie się!
    Dzięki z góry za wpisy!

    #1306583

    fame

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Fajny wątek 🙂
    ja moze nie miałam problemu zajśc w ciaże ani z pierwszym ani z drugim, wiec wiele tu o sobie nie napisze,
    Ale chciałabym napisać o mojej zajomej. Tydzień temu czekała róznież razem ze mną na usg, pierwsza ciaża obumarła z powodu jakiejś bakteri, po wyleczniu przez rok nie mogła zajść w ciąże. Ale co dla mnie było szokiem. Lekarz do którego i ja chodze w ciąży, obliczył jej owulację, na usg kontrolował jajo płodowe i w dniu którym jej określił że jajo jest najbadziej przygotowane i dojrzałe miała kochać się z mężem, po tygodniu zgłosiła się znowu do gina, usg kontrolne i jajo zapłodnione, obecnie jest w 4 mies ciąży. Dla mnie to był szok. Nie miałam pojęcia ze przez usg mozna kontrolować jajo płodowe

    fame i 3,5 letni Krzyś i marcowa Kinga lub Angela 38 tydz



    #1306584

    anna258

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Fajnie że się wpisałaś, mam nadzieję że to początek sznureczka wpisujących się! Dziewczyny opisujcie wszystko co Waszym zdaniem jest ważne!
    Pozdrowienia dla oczekujących i mamusiek!!!

    #1306585

    kantalupa

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    A to masz historyjke!
    Pierwsze dziecko poczete w pierwszym cyklu, w zasadzie mam prawo przypuszczac, ze w godzine po podjeciu decyzji o staraniach;)
    Drugie to efekt dluuugich 13nastu miesiecy.
    Poczatkowo euforia staran, po jakichs pieciu cyklach pierwsze zwatpienie, nerwowe wyliczenia, proby wmawiania sobie problemu. I „nadliczbowa” wizyta u mojej gin, ktora sie tylko usmiechnela i powiedziala mi, ze u zdrowej pary czas oczekiwania na dwie kreski przy przecietnie intensywnych staraniach moze sie wydluzyc nawet do 18 cykli. Oczywiscie w trakcie takich staran kazdy ma prawo zwatpic w swoje zdrowie, wiec piszac u „zdrowej” pary, mam na mysli pare, ktora wie, ze nie ma zadnych przeszkod w poczeciu (tlumacze, bo juz mi kiedys ktos zlosliwie zyczyl powodzenia przy „takim” mysleniu, zreszta na dobre wyszlo, bo wkrotce zaciazylam). 18 cykli brzmialo dla mnie jakos kosmicznie, wiec dalej usilowalam sobie wcisnac, ze na pewno jest cos nie tak. Szczesliwie nie zaczelam jeszcze szukac innego ginekologa (moja ma reputacje najlepszej w miescie). I tak przez nastepne kilka cykli staralam sie, ale z wielkim niepokojem, z jakims strachem gdzies za rogiem…
    A potem przyszedl 13nasty, cykl.
    Z gory zakladalam, ze bedzie stracony, bo w 9tym dniu cyklu przyjezdzala do nas znajoma na cale dlugie 3 tygodnie, a ze mamy malenkie mieszkanie, odstepujemy zawsze gosciom swoja sypialnie, a sami wynosimy sie do Adasia na kanape. Z wiadomych przyczyn oglosilismy przerwe w probach poczecia.
    @miala przyjsc na poczatku czerwca.
    Nie przyszla.
    Czekalam dwa dni.
    Na spacerze z Adaskiem przechodzilam obok apteki i wlasciwie zupelnie bez sensu, dla hecy, kupilam test.
    Zrobilam natychmiast po przyjsciu do domu (bylo dosc pozne popoludnie).
    Tlusta krecha pojawila sie NATYCHMIAST!

    I to bylo najwieksze zaskoczenie mojego zycia!
    Krolik (Adach) zostal poczety gdzies w 29-32 dc.
    Jezyk (Alek) w 9dc.

    To by bylo na tyle, jesli chodzi o precyzyjne wyliczenia dni plodnych i -po drodze- skutecznosc kalendarzyka malzenskiego

    Powodzenia staraczki!
    Nie traccie nadzieji!

    Adam i Alek;)

    #1306586

    lotos

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Moje pierwsze dziecko przyszło do mnie po 10 nieudanych cyklach. Od początku naczytałam się o problemach to i stres był od początku starań 🙁 .Po 3 m-cach juz miałam porobione badania hormonów( wszystko w normie), po pół roku mężowi zbadano nasienie ( rewelacja), monitoring pokazał dwukrotnie ładne owulacje. Czyli nic tylko się starać.

    Minęło 10 cykli, kiedy to już przestałam sie ekscytować, bo niepowodzenia mnie zraziły. Było sporo łez, pytan dlaczego, zamęczania faceta rozmowami o dziecku, wszędzie widziane kobiety z brzuszkami. Tylko na forum w tym dziale mialam wsparcie – do dziś sekunduję niektórym koleżankom, które zaczynały ze mną, są mi bardzo bliskie .

    Zamówilam testy owu i ciążowe ( po 10 szt. ) i czekalam na przesyłkę- nie dochodziły .W TYM cyklu ( krótko po owu- wiem, bo robilam comiesięczne wykresy temp.) pojechałam w daleką podróż i w 4 dni zrobiliśmy samochodem 1400km( później się okazało, że już z maluszkiem) W domu miały na mnie czekać te testy i znowu kiszka- nie było. Okazalo się, że listonoszce się zapodziały na dnie torby 🙁 Kiedy je wreszcie dostałam, byłam zaciekawiona co to takiego i zrobilam jeden na próbę ( 24dc.) i ….zobaczyłam słabą druga kreskę :))))
    Reszta testów przeleżala nietknięta 🙂

    Drugie dziecko poczęlo się po 2 m-cach niewidzenia się z mężem 🙂 Postanowiliśmy wznowić starania z nastawieniem na pozytywny wynik w ciągu roku- półtora. Było jedno przytulanko totalnie na luzie ( bo przecież nie należymy do tych, którym się udaje od razu, nie ?;) I cóż w dniu @ przypomnialo mi się ,ze sie przecież staramy :)))) I odkurzyłam te stare testy ( no cóż były m-c po terminie ważności, ale uznałam, że nasikam tak sobie treningowo) I grom z jasnego nieba- JEST druga kreska! Szok! Ale pomyślalam, że może test stary i robi mi dowcipy. Kupiłam w aptece nowy i jest już wklejony do albumu – są śliczne dwie różowe kreseczki.

    Serdecznie życzę powodzenia WSZYSTKIM starającym sie o dzieci! Zachowajcie optymizm, wiarę i nie zapominajcie w tej walce o swych mężach :)))

    Ania i córeczka Domi (06.06.2005)i lipcowe Słoneczko

    #1306587

    alina78

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    To teraz moja historia.
    W 1997 roku w kwietniu wyszłam za mąż i stwierdziliśmy że nie ma na co czekć-trzeba działać. W czerwcu @ juz nie przyszła więc biegiem do apteki i….. o Boże mój stał sie TEN CUD. Byłam taka szczęśliwa z mężęm. Ale niestety moje szczęście trwało bardzo krótko, bo zaraz jak tylko się dowiedzieliśmy zaczęły dziać się złe rzeczy. Plamienie , ból brzucha a w końcu szpital. Jednak po 10 dniach zostałam wypisana do domu i cieszyłam sie ciążą dalej. Niestety 2 dni i sytuacja sie powtorzyła i znów szpital. Jednak tym razem walkę przegrałam. Straciłam swoje ukochane maleństwo w 10 tyg. ciąży. Smutek przygnębienie i pytanie DLACZEGO???

    W sierpniu tego samego roku mój mąż postanowił za nas że pojedziemy sobie gdzieś odpocząć i troche sie uspokoić po przejsciach lipcowych. Wtedy nie chciałam ale teraz wiem że to było cudowne wyjście. Słońce plaża relaks. Smutek też był ale mąż robił wszystko żeby tego ostatniego było jaknajmniej.

    Postanowiliśmy że będziemy dalej walczyć o swoje szczęście i tak te nasze starania posuwały sie w powolnym tempie dalej. Nigdy nie pomyślałam o tym że coś z nami jest nie tak. Bo uznałam że skoro jedna ciąża była ( jak szybko tylko 3 cykle starań ) to i z drugą problemu nie będzie.

    W czerwcu 1998 roku pamiętam dokładnie 23 miała przyjść @ jednak sie nie pojawiła. Znów czekałam i pobiegłam do apteki. Dokładnie 1 lipca 1998 roku zrobiłam test. Pokazywał dwie piękne kreski. Mam go do dziś. I sytuacja sie powtórzyła jak poprzednio. Gdy tylko test zrobiony z ciążą kłopoty. Pomyślałam że to chyba jakieś fatum nas prześladuje. Znów plamienie a w konsekwencji tego szpital. 2 tyg leżenia plackiem bez jakiegokolwiek wstawania kroplowki zastrzyki i chyba kilogramy tabletek. Boże jak ja się bałam z jednej strony żeby tej ciąży nie stracić a z drugiej tej całej farmakologii którą mnie raczono czy to na pewno nie ma wpływu na zdrowie mojego malucha. Jednak udało sie fasolka żyła i rosła. Radość do września i znów szpital diagnoza białkomocz. I znów 2 tyg w szpitalu jednak tym razem moglam sobie pochodzic. Kolejne przeciwnosci pokonane. I radość z ciąży trwała dalej. Ale obawy nie zginęły nigdy. Luty 1999 szpital. Chyba juz nie mam sily, przeziębienie grypopodobne i prawie 40 stopni gorączki. Antybiotyki i zamiary lekarzy aby wywołać poród bo to szkodzi maluszkowi ( ta gorączka) jednak my okazałyśmy sie silniejsze. Na walentynki do domu z maleństwem pod serduszkiem. 21 lutego w niedziele dostałam pierwsze bóle tylko po to aby 23 lutego urodzić wspólnie z mężem naszą pierworodną kruszynkę. (a ja myślałam że to będzie chłopak).
    Po długich 7 latach znów sie zaczęliśmy starać. Poszło szybko tylko 4 cykle tydzień spóznienia @ i test, wynik który dał mi tyle radości. Niestety znów na bardzo krótko. Od zrobienia testu do dnia straty maleństwa 6 lutego minęło tylko 12 dni. Ten 13 dzień okazał sie pechowym. Jest mi bardzo ciężko jednak wiem że poddawać sie nie warto a walczyć trzeba DO SKUTKU. Warto. Mam nadzieję ze już niedługo znów bede się cieszyć stanem błogosławionym i tym razem wygramy tę walkę



    #1306588

    Anonim

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    W odpowiedzi na:


    Moje pierwsze dziecko przyszło do mnie po 10 nieudanych cyklach. Od początku naczytałam się o problemach to i stres był od początku starań 🙁 .Po 3 m-cach juz miałam porobione badania hormonów( wszystko w normie), po pół roku mężowi zbadano nasienie ( rewelacja)

    W odpowiedzi na:


    wytłuszczone kiedyś opiszę dokładniej, bo jaja nie z tej ziemi, ale generalnie moja droga wyglądała podobnie:)

    W odpowiedzi na:


    Minęło 10 cykli, kiedy to już przestałam sie ekscytować, bo niepowodzenia mnie zraziły. Było sporo łez, pytan dlaczego, zamęczania faceta rozmowami o dziecku, wszędzie widziane kobiety z brzuszkami.


    reszty już nie cytuje, bo się nie zgadza:)

    Filipa poczelismy na etapie planowania adopcji i całkowitego zwatpienia we własne biologiczne rodzicielstwo. szybko I łatwo przyszła nam decyzja, że ‚trudno, stało sie, nie możemy miec biologicznych dzieci, więc szukamy naszego dziecka dalej (adoptujemy). no i wlasnie wtedy się STAŁ cud- Filipek. pojawił się kiedy bylismy oboje odprężeni, na urlopie i wcale nie myslelismy o tym, by kochac się po to by mieć dziecko… nie było presji, ciśnienia i chciałam napisać, że WTEDY to działa;)

    #1306589

    andzia78

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    A co tam też się wpiszę:)
    Tak sobie dawno temu z mężem (jak jeszcze mężem nie był) rozmawialiśmy że fajnie będzie mieć kiedyś córkę,koniecznie Oliwkę.Ale ja sama wtedy siksa byłam więc trzeba było trochę poczekać.I tak zleciało nam parę latek…
    Był 2 czerwiec 2000r. Procesja dzielnie i głośno kroczyła naszą ulicą(a my bez okno lukaliśmy) i tak sobie przypomnieliśmy,że 19 czerwca jest pierwsza rocznica naszego ślubu i może zrobimy sobie wspólny prezent na tę okoliczność i wspomnianą parę lat wcześniej Oliwkę sobie machniemy:) Jak zachcieli tak zrobili! I tak rocznica przeleciała a po niej pojawić miał się okres,ale się nie pojawił!!!Odczekałam parę dni i dawaj pędem po test do apteki.I tak sobie postanowiłam,że jak będą dwie krechy to ja je piknie zapakuję w kolorowy papierek z kokardką i dam spózniony prezent rocznicowy dla męża.Następnego dnia 4.30,ja już w łazience sikam,kropelka do dziurki w teście i czekam…Patrzę na test…O CHOLERA DWIE KRECHY JESUUUUUU RATUNKU CO TERAZ BĘDZIE…I mój super plan z papierkami,kokardkami poszedł się wietrzyć bo…Poleciałam do Roberta(mąż),piąta rano a ja go szarpię na wszystkie strony i ryczę(no normalnie wariatka jakaś).On biedny taki wyszarpany,nietomny otworzył jedno oko i pyta:
    -Boże Dziuńka co się stało…spadło coś?(SPADŁO COŚ???Skąd mu to do łba przyszło???)
    -Taaak GROM Z JASNEGO NIEBA, krzyczę dalej jak wariatka!
    No to na dobre się obudził a ja na trzęsącej się łapie podsuwam mu pod nos test i wielka radość i panika!!!
    Potem wizyty u gina,termin 2 marzec 2001r.A i jeszcze na którejś tam wizycie,i tu cytuję pana gina:
    -Będzie chłopiec,proszę popatrzeć jak mu się pięknie jajeczka świecą!
    -Ale…my nie mamy imienia dla chłopca…
    15 marca 2001r. godz.12.20. Po 16 godzinnym porodzie wyskakuje,rozrywając mi podwozie na cztery strony świata,z wagą 3700 i 56 cm,no właśnie…piękna,zdrowa dziewczynka.DZIEWCZYNKA???! Halo a gdzie podziały się te świecące jajka,zostały w środku i dalej świecą czy jak..???Ale oczywiście wielka radość że jednak Oliwka:)))
    Po porodzie dochodziłam do siebie 2 miesiące i postanowiłam że NIGDY WIĘCEJ RODZENIA…
    I tak zleciało nam 6 lat i nas wzięło…i się zapomniało jak bolało i jak porozrywało i znów się zachciało:) I tak oto w tym miesiącu zaczynamy starania o drugą dzidzię.Ciekawe czy pójdzie tak szybko jak za pierwszym razem.Wtedy było jakoś prościej,się tyle nie myślało tylko się zrobiło i już!Teraz były rozmyślania czy na pewno,wszystkie za i przeciw i boję się że za dużo tego myślenia i przez to nie uda się tak szybko. A 24 marca Robert ma 30-ste urodziny,fajna rocznica
    🙂 i fajnie byłoby w prezencie podsunąć mu na trzęsącej się łapie test z dwiema krechami… :)))

    #1306590

    jaszczur

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Plany dotyczące dzicka były od poczatku wpisane w naszą znajomośc. pozaliśmy się w sierpniu 2005, po kilku dniach wiedzielismy że bedziemy razem, oficjalnie razem, po miesiącu oficjalne zaręczyny dla rodzinki, po niecałym roku (do pełnych12 mies brakowało nam kilku dni:). Jka sie poznalismy od kilku lat brałam tabletki antykoncepcyjne – i wiecie co – wystarczyła jedno hasło Pawła-„nie bierz” to nie było plecenie, nawet nie wiem czy prosba, czy tylko sugestia i odstawiłam:) Wg piewotnych planów mieliśmy starac sięo dzidzie na poczatku lata, czyli jakies 2 mies przed slubem, ale w związku ztym, że dostałam wówczas prace postanowilismy to przełozyć. Nie zapadła „oficjalna ” decyzja, że przkładamy, czy jak długo odkładamy staranie się dziecko – po prostu temat umarł smiercia naturalną, choc nadal nie stosowalismy żadnych „precyzyjnych:” zabezpieczeń poza naszym wyczuciem:p chyba po cichu liczyliśmy na wpadkę:P dopiero na jesieni w pierwszej połowie października wracając z imprezy urodzinowej podjęliśmy decyzję, a raczej ja podjęłam:) robimy dzidzie:)!!! ja chce dzidzie!!! a mąz jakby tylko czekał na hasło, choc przyznje kochac sie ze świadomośćia- będzie nie będzie było dośc specyficznie. od razu wkradła sie w nasz sex jaka swiększa czułośc, delikatnośc ,mieliśmy wrażenie żebyć moż epoczatkujemy największy cud świata.
    Instynktownie czulismy, że TO się dokonało. Czulismy choc balismy sie wierzyć- bo znamy tyle par ktore od lat starają się o dzidzie i mają problemy, a nam miałoby się udac po kilku dniach (czy raczej nocach) Testowalismy wieczorem 1 listopada, mimo wszystko bałam się wyniku- bałam się, że nie będzie dwóch kreseczek, że bedzie mi/nam smutno, nie chciałam pocieszania zapewnień że nastęnym razem si euda, bałąm się, ż eokaze sie, że dzidzia jest wdrodze bo przeciez to było takie sponataczniczne- nie brałam kwasu, nie odżywiałąm się własciwe (dobrze że chociaz alkoholu nie piłma) , dopiero podpisałam roczną umowe o pracę, dziecko przewróci nasz świat, czy damy sobie radę…masa sprzecznych emocji, zrobiłam test i poszłam zmywac naczynia, mąż w łazience modlił się do testera:) jak zaczarowany – siedział na wannie i wbijał oczęta w pasek:) nie wytrzymałam i podeszłam do niego – dwie kreski; nadal czuje tamte emocje- „no to mamy dzidzie” powiedziałam…nawet nie mogłam w pełni spontanicznie sie cieszyć- wiedziałm ż eto zaplanowana decyzja, ale teraz jeje ciężar nie przygniótł….otworzylismy zapomnianą butelkę szmpana…chyba nic nie mówiliśmy, przytulilismy siętylko do siebie…na poczatku grudnia poszlismy napierwsze usg -musiałm zobaczyc ten cud by uwierzyć, zapewnienia ginekologa to było dla mnie za mało:)
    dzis malenstwo ma ju z 21 tygodni, ponad 20 cm długości:) i powoli zaczyna wierzgac w brzuszku. wiemy że to chlopiec:)

    Życze Wam zcałego serca aby i pod Waszymi serduszkami zaczęło wierzgać maleństwo, abyście azczęły odruchowo osłaniac brzuszek wsiadając do autobusu czy przechodząc na światłach, aby koledzy zpracy uśmiechali si epod nosem widząc że zamiast pracować glaszczecie brzuszki:) a Wasi męzowie byi przekonani że czują ruchy dzidzi jeszcze zanim wy je poczujecie….

    #1306591

    kmoni

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    hej
    to może ja też napiszę
    wiedziałam długo przed rozpoczęciem starań, że będą kłopoty, no i niestety lekarze się nie mylili, zdiagnozowali mi PCOS, potem któryś z lekarzy powiedział, że do pełnego zdiagnozowania PCOS trzeba zrobić więcej badań, staraliśmy się od stycznia, w czwartym cyklu dostałam clo, miałam monitorować cykl, w drugim cyklu z clo lekarz powiedział, że pęcherzyki są za duże i w następnym cyklu mam wziąć pregnyl, no to postanowiliśmy wyjechać na wakacje, jak już wszystko było zaklepane okazało się, że jednak jestem w ciąży !!! poszłam na usg i dostałam zgodę na wyjazd, potem różni lekarze mnie zapewniali, że po ciąży wszystko się umormuje i moje cykle wrócą do normy, że nie będę już miała takich kłopotów z zajściem, niestety mylili się. staraliśmy się od czerwca, we wrześniu poszłam z ciekawości na usg i okazało się, że pęcherzyki nie rosną i znowu wróciłam do clo, ale tym razem już z pregnylem, 3 cykle pęcherzyki rosły i pękały ale efektu nie było, zaczęłam mieć drgawki od leków, mój mąż się denerwował, że te leki mnie wykończą, a lekarka powiedziała, że to mooże faktycznie być od leków, a na dodatek kazała się mężowi przebadać, delikatnie mówiąc wściekł się jak to usłyszał, bo przecież „Magdę zrobił i nie było kłopotu” – jak to powiedział
    postanowiłam odstawić leki na jakiś czas, żeby psychicznie odreagować…
    no i zdarzył się cud, ostatnie dwa tygodnie w stresie bo nie było tętna i Maleństwo jest mniejsze niz być powinno, ale lekarze mówią, że to wina moich nieregularnych cykli, w końcu wczoraj usłyszałam najwspanialsze słowa od lekarza „na 100% jest tętno”
    no i teraz mogę powiedzieć – znowu zdarzył się cud jak postanowiliśmy wyluzować
    trzymam kciuki za wszystkie starające – o cud dla każdej z Was
    pozdrawiam cieplutko

    Monika i Madzia



    #1306592

    anna258

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Dziewczyny jesteście wielkie!!!Dziękuję i mam nadzieję, że starającym, czy to po raz pierwszy czy n-ty, Wasze historie pomogą w wyluzowaniu się i nie traceniu nadziei nigdy…!
    Wpisujcie się dalej dalej i dalej. Te historie są bardzo wzruszające i piękne!!!
    Ja czytam z łezkami w oczach…

    #1306593

    wasia

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    W ciążę z Olą zaszłam biorąc tabletki anty.. Bardzo chciałam mieć dziecko, ale nie bardzo moglismy się zdecydować-ja na studiach, kilka miesiecy stażu z wtedy-jeszcze-nie-mężem.. Ale psychika robi swoje, mimo tabletek zaszłam w ciążę i byliśmy szczęśliwi.. Teraz staramy się już 6 cykl, wydawało mi się, że skoro zaszłam w ciażę na tabletkach to bez nich nie powinnam miec już w ogóle problemu.. Niestety, mimo dobrych wyników badań na razie nam nie wychodzi.. Teraz mam drugi cykl z clo, zobacymy co będzie później… Nie trace nadzieji..

    Asia i Ola (5.02.2003) +starania…



    #1306594

    ahimsa

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Niedawno sama odwiedziałam ten kącik:)))
    Mat to był szybko-3 mies.
    A teraz trwało 7 mies. Były po drodze testy owu, liczenie dni płodnych itd. No i stres i zniechęcenie potem, że się nie udaje. I w końcu przestałam tak intensywnie o tym myśleć, czekać, bo zdarzyła się tragedia w rodzinie i to odwrocilo naszą uwagę od dziecka…No i stało się!!! Całkiem niespodziewanie. Młody zamieszkał w moim brzuchu:)

    Może taka nauka z tego, że ten stres związany z oczekiwaniami, staraniami itd. nie pomaga? że jakoś trzeba wyluzować? Ze organizm sam wtedy…bo psychika blokuje? Im bardziej się staramy to czasem tym mniej nam wychodzi. Nie mowię tu o parach poważnie się leczących! Bo to już nie jest kwestia wyluzowania lub nie….Mowię o takich jak ja…zdrowych ludziach, bez problemów z płodnością.

    Tak czy inaczej chylę czoła i mooooocno kibicuje wszystkim starającym się!!!!!! Tak mocno wzruszają historie jak po dłuugim czasie w końcu są te dwie kreski!:))))))) I tego życzę wszystkim tu obecnym!
    ala

    Mat 2,4l. i lipcowy chłopczyk

    #1306595

    beamama

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    Moja droga do macierzyństwa była dłuuuuuga i trudna…..
    Choć moje dzieci poczęły się w pierwszych cyklach 🙂
    Dziwne się wydaje, prawda?
    Antoś urodził się 11 lat po ślubie….
    Nie staraliśmy się wcześniej, choć bardzo chcieliśmy, bo ja 10 lat walczyłam z silną nerwicą lękową….Tak strasznie się bałam, że moje lęki źle wpłyną na dziecko, że sobie nie poradzę…..
    A potem, kiedy W KOŃCU, po wielu terapiach poczułam się na siłach tak pięknie poszło :)))))
    Poczęliśmy Antosia i mąż wyjechał za granicę na operację oka, byłam pewna już na drugi dzień, że jestem w ciąży, doczekałam spokojnie do dnia po spodziewanej @ i zrobiłam test z absolutną pewnością, że jest pozytywny :))))))
    Złapałam za komórkę i radosną wieść obwieściłam mężusiowi przez telefon, jeszcze dobrze się z narkozy nie wybudził, a ja z taką wiadomością :)))) Nie byłam w stanie czekać :))))
    Teraz, kiedy mamy już i Zosię wciąż staję z pokorą przed cudem miłości macierzyńskiej…..
    I wciąż nie mogę się nacieszyć tymi moimi dzieciaczkami, wciąż mi ich mało….ale to pewnie jak każdej mamie…..
    Pozdrawiam wszystkie mamy, te spełnione i te czekające na cud…….

    #1306596

    suminka

    Re: SPEŁNIONE MARZENIE- oczekujące i mamy.

    no chyba raczej nie o jajo płodowe tylko najpierw jajo owulacyjne a jak się zagnieździ to dopiero jajo płodowe. Raczej nie spotkałam się żeby monitorować jajo płodowe 😉 a trochę miałam róznych monitoringów 😉

    Suminka + Rybka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close