stosunki (dobro)sąsiedzkie…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #72636

    goosie

    z natury jestem spolegliwa i raczej nadstawiam drugi policzek niz oddaje, ale dzis dostalam cholerwicy. Mamy sasiadow bezp. nad nami, ktorzy w czerwcu (Piotrek mial wtedy cztery miesiace) rozpoczeli remont i przez bite trzy miesiace zwalali sciany, wiercili (sama nie wiem, co trzeba robic przez trzy miesiace, albo jak nieudolna ekipa byc) – znioslam to dzielnie, choc musialam wychodzic na spacery z Piotrem, zeby choc troche pospal.
    Teraz remont skonczyli, ale raz na jakis czas panu (a wlasciwie jego zonie, bo on to pantoflarz) zechce sie po powrocie z pracy, tj. ok. 20, wywiercic te czy inna dziura. Na nic sie zdaly prosby mojego Jarka kiedys wystosowane, by oszczedzili sen dziecka. Dzis poszlam ja… spytalam, czy nie maja litosci dla dziecka, a ona mi na to: „mnie nie interesuje ile pani dziecko spi i kiedy. Cisza nocna jest od 22” i zatrzasnela mi drzwi przed nosem. Krew mnie zalala, moze mialam szczescie w zyciu, ale nigdy nikt mnie tak nie obrazil, a juz na pewno nie z tak bliskiego otoczenia.
    Co zrobic z taka baba? juz nawet wgryzalam sie w statut spoldzielni, czy jej nie postraszyc wydrukiem fragmentu, gdzie jest mowa o wykluczeniu ze spoldzielni w przypadku powaznego naruszenia norm spolecznych… moze macie jakis pomysl jak sie babie „odwdzieczyc”, a jednoczesnie nei eskalowac – dla dobra Piotrka i jego snu – konfliktu…
    dzieki za rady,
    Gosia


    Piotruś (12.02.2005)

    #945842

    cszynka

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    Chyba na allegro są płytki z nagranym „uciążliwym remontem”
    Zakup taka i włącz wychodząc z domu. Moze nie odczuje tego jak Wy wieczorem, ale może jej dokuczysz i zrozumie aluzję. My mamy takich co to raz dziennie, właśnie wieczorkiem muszą sobie jakąś dziurkę wywiercić, albo coś przybić do ściany. Czasem zastanawiam się czy oni mają jeszcze miejsce bez dziur? A moze wnoszą do chałupki jakieś płyty i w nich sobie wierca rodzinnie?
    Cierpliwości życzę, bo administracyjnie „o 20:00” to chyba nic nie załatwisz.
    Pozdawiam



    #945843

    mamaala

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    a nie ma w statucie lub innych przepisach czegoś o prowadzeniu „prac szczególnie uciążliwych” tylko do godziny 19 lub 20?? gdzieś coś takiego czytałam, ale już niestety nie pamiętam gdzie… 🙁

    Aga i Ala (10.02.2003)

    #945844

    klucha

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    znam ten ból, moja jak była młodsza strasznie bała się wiertarki cała się trzesła i przeraźliwie płakała, wiec jak tylko ktoś z sąsiadów wiercił musiałam uciekać z domu. Potem sąsiad pode mną zaczął remont z dwa miesiace to trwało. Koszmar nad koszmarami. Ale nie chodziłam i nie prosiłam, bo szczerze mówiąc nie muszą mieć na uwadze że ktoś ma małe dziecko i akurat moze spać.

    Ale jestem dobrze zakumplowana z sąsiadką z piętra my jak wierciliśmy w domku to szłam i pytałam sie czy nie obudzę im dziecka. Kiedyś też zaczeli wiercić w ciągu dnia, Zuzia akurat spała, nawet nie przyszli i nie zapytali się jak jest, a wiedzieli że mała panicznie boi się odgłosów wiercenia. Gdyby uprzedzili poszłabym na spacer czy wyjechała do dziadków na ten czas. Pamietam że poleciałam do nich i poprosiłam a oni i tak wiercili :(. Zu oczywiście panika, płacz. Byłam tym bardziej rozgoryczona że my jak wierciliśmy pukałam do nich :(. Oj pamiętam przez miesiąc się nie odzywałyśmy.

    mam jeszcze dużo takich opowieści o sąsiadach ale jak to się mówi: „wolnoć Tomku w swoim domku”

    Izka i Zuzia 3,5 latka 🙂

    #945845

    szaldi

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    A u mnie takie kwiatki.
    Budujemy dom i jak to na budowie mamy nawieziony piasek, czarnoziem do ogrodu itp. Obok sąsiedzi już mieszkają, są to ludzie dośc sympatyczni, maja córkę w wieku mojej Aluni i dziewczynki za sobą przepadają.
    I właśnie ze względu na sympatię obu dziewczynek i dobrosąsiedzkie stosunki, dzisiaj nie zrobiłam nic, ale krew mnie zalała….
    Rok temu przyszła sąsiadka, czy mogę jej dać taczkę ziemi, bo ma dziurę w trawniku i chce zasypać. Dałam, bo czemu nie.
    Póżniej przyszła po piasek, bo kostka brukowa siadła, musi podsypać. Dałam.
    A dzisiaj mąż dzwoni z budowy,że nie ma połowy jednej „kupy” piasku a do sąsiadów jest wydeptana scieżka .
    Stawiają jakieś pancerne ogrodzenie, zabrakło, to tup, tup do głupiej, naiwnej Joli, bo ja mam dużo.
    Wiem,że to nic wielkiego ale liczy sie sam fakt. Gdyby przyszła sie zapytać, to przecież bym jej dała. A ona bez mojej wiedzy i pozwolenia posłała swoich pracowników, na teren mojej działki po moją własność. Jakim prawem!

    Nie pójdę do niej z awanturą, bo nie chcę psuć atmosfery ale niesmak pozostał.
    Tym bardziej, że jak tydzień temu mój mąż kupował od nich kilka desek (mają stolarnię), to wykasowali nas jak za zboże.

    Może przywiązuję do tego zbyt duża wagą ale trzy lata temu mieliśmy włamanie do domu i teraz bardzo rygorystycznie przestrzegam, aby nikt bez naszej wiedzy i zgody nie ruszał naszych rzeczy!

    Alunia i Szymuś 27-01-05

    #945846

    daglezja

    Jakbym czytala mojego posta;-(

    Mieszkam w bloku na parterze na nasze nieszczescie jak urodzila sie Zosia wprowadzili nam sie sasiedzi obok.Kiedy Zosia maial 3tyg. wstawiali drzwi zewnetrzne halas byl taki, ze nie slyszalam wlasnych mysli ale na szczescie Z, byla taka malutka, ze caly czas spala i nie robilo to na Niej wrazenia. Teraz owi sasiedzi remontuja mieszkanie od sierpnia!!! czyli pukanie, stukanie, wiercenia takie, ze nie mozna rozmawiac. Na to nieszczescie na pierwszym pietrze wprowadzili sie nastaepni sasiedzi. Bylam u skraju sil zdazylo sie kilka razy, ze sie rozplakalam ze zlosci bo kiedy Z. usnela w najlepsze Ci zaczeli wiercic;-( Raz moj maz musial interweniowac bo o 1 w nocy tapetowali pokoj nad nasza sypialnia ;-( Duzoby jeszcze pisac ;-( Jednego sie dowiedzielismy wiercic mozna do godz.20 w tygodniu, a w soboty do 14 i jesli ktos zakluci ta cisze mozna spokojnie dzwonic po policje. U nas powoli sie wyciszaja remonty, a ja bede miala chyba uraz do konca zycia ;-( pozdrawiam


    ZOSIA 27.03.2005



    #945847

    smoki

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    A do ktorej rano jest ta cisza? Do 6? Do 7? Jak tylko Piotrus wstanie to wal im w sciane albo kaloryfer. Niech polubia wschody slonca hihi

    smoki, Dawidek i Michał

    #945848

    webby

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    Hehe:))To bardzo dobry pomysł z tym waleniem;)))
    A tak wogóle to coś wiem na temat remontów sąsiedzkich,bo nad nami przez całą ciążę burzyli ściany,wiercili itd.Trwało to od listopada,więc myślałam głupia,że do kwietnia skończą.No i na myśleniu się skończyło.Od miesiąca jest w miarę cicho-główne remonty zakończone.Ale za to co parę dni głośna impreza,a jak nie to dzieciaki o 23.00 biegają po jakiejś drewnianej podłodze chyba w drewniakach!!!MASAKRA!!!!
    Mam nadzieję,że nasze plany się powiodą i za kilka miesięcy już idziemy do swojego domku:)
    Jeśli chodzi o przepisy to nie wiem jak to jest,ale faktycznie są jakieś ograniczenia czasowe jeśli chodzi o ciężkie remonty-popytam męża,może będzie pamiętał.Jak coś to dam znać:)

    Wiolka i Karina(26.04.05r)

    #945849

    mamaala

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    a co z innymi mieszkańcami bloku??

    Aga i Ala (10.02.2003)

    #945850

    pasiasta

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    Ale się uśmiałam, na prawdę. Ciekawe co by pani sąsiadka powiedziała na taką akcję.

    Dorota 08.08.04



    #945851

    shady

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    tez zacznijcie wiercic 😉 a tak powaznie to nikt nie musi znac „rozkladu jazdy naszych dzieci”…..a 20.00 to nie jest taka straszna pora zeby n9ie moc paru dziur wywiercic….my tez wiercilismy jak mial sie synus urodzic…..chwala bogu mojemu synusiowi nie rpzeszkadzaja wiercenia (tez mam takiego sasiada co non stop wierci), szczekanie psow czy glosna muzyka….od malego go do tego rpzyzwyczajam inaczej nasze zycie byloby nieznosne i trzeba by bylo chodzic na palcach

    #945852

    shady

    Re: Jakbym czytala mojego posta;-(

    mysmy malowali pokoj o 1 w nocy i sadze ze tak samo jak przy tapetowaniu nie ma halasu….moze sie myle???



    #945853

    monikachorzow

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    ja akurat takich problemów sąsiedzkich nie mam(kamienica,starsi ludzie,grube ściany) ale przyjaciółka mieszka w bloku i co chwile się musi użerać z sąsiadami.jej prawie roczna córeczka ma ogromne problemy z zasypianiem i budzi ja każdy szelest a w bloku to nic nowego remonty i stukania.najgorsze jest to że nad nią mieszkają ludzie z 5-6 latnim chłopczykiem który biega ciągle po panelach i rzuca czym sie da i do tego jego tatus -wierny kibic każdy mecz ogląda z kumplami w bardzo gorącej atmosferze skacząc po tych panelach na każdy „gol”.
    przyjaciółka gryzła sie w język i wychodziła z mała na całe dnie do parku ale ileż to mozna.godzina 20-ta a mały z góry skacze ciągle-i tak codziennie.pewnego dnia nie wytrzymała i zadzwoniła na straż miejską. dowiedziała sie że przed 22 -gą nie mogą nawet wysłać patrolu bo cisza nocna jeszcze nie obowiązuje.po 22-giej -od razu jada z interwencja ale wcześniej nie mogą …tak więc mąż został wyekspediowany na delikatna rozmowe z uciążliwymi sąsiadami.został wyśmiany,dosłownie i usłyszał że ich syn bedzie robił to na co ma ochote i nie intertesuje ich cudze dziecko.nie omieszkał jeszcze dodać że oni od roku znosza płacz w nocy i nie dzwonią na policje….szok…że ludzie są tacy beznadziejni…szkoda że nie pamietają jak ich dziecko było małe i płakało po nocach .brrrr aż sie zdenerwowałam …

    Monika i Marcinek (15.01.04)

    #945854

    olinja

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    Każda spółdzielnia ma statut jak piszesz i tam są punkty o np głośnych pracach remontowych. jestem swiezo po sprawie sadowej właśnie z powodu zakłócania ciszy nocnej.
    Co prawda to nie my ja zakładalismy ale przesz;ismy chyba wszystkie etapy aż do Sądu.
    Mozesz powiadomić administracje i tak długo to robić aż zadziała. Moze ta pani nie wie, ze obowiazuje ja regulamin.

    Jonatan (20.04.2005)

    #945855

    moni2003

    Re: stosunki (dobro)sąsiedzkie…

    Tak, tak…
    nad nami mieszka alkoholik, który założył sobie melinę… a ponieważ nie pracuje i jego stali goście też nie wysprzedają co tylko się da (a to kiedyś było nasze mieszkanie i moi rodzice zamienili się z nim bo on miał 2 razy większe… ale nie o tym chciałam pisać)…. a efekty były takie:
    – powykręcali krany, nie zaślepiając dziur i zalali sąsiadów, a potem nas… administracja nie mogła się do niego dostać i zabezpieczyć kapiących dziur, lub zrobić czegokolwiek z tym bałaganem, więc na jakiś czas wyłączyli nam wodę..mojego syna musiałam kąpać w misce bez bieżącej wody (wiem, że niektórzy na wsiach do tej pory nie mają bieżącej wody, ale gbybym była zwolenniczką takich udogodnień to bym w mieście nie mieszkała) a sama musiałam latać do babci – na szczęście mieszka 2 bramy dalej… potem włączyli i po raz kolejny chcieli wyłączyć, ale porozmawiałam z wysłannikiem administracji i otrzymałam awaryjny nr telefonu w razie, gdyby walił nam się sufit na głowę… wiecie, nie wyobrażałam sobie letnich upałów bez wody, kiedy to były takie chwile, że Piotrusiowi potrzebne były kąpiele w ciągu dnia, bo nie mogła Dziecina wytrzymać… ale ta sprawa została załatwiona…
    – sprzedali domofon i kumple od taniego wina nie mają jak się do niego dostać więc drą te jadaczki (przepraszam za słownictwo ale nawet jak to piszę to dostaję ściskoszczęku) po nocy, żeby tylko ich wpuścił… w ciągu dnia to pal ich licho ale po nocy często, gęsto mam ochotę wyjrzeć przez okno i ich opieprzyć, ale szkoda mi budzić Piotrusia, który przez to i tak może się obudzić… no krew mnie zalewa… Paweł zwrócił keidyś uwagę, takiemu jednemu ale nic to nie dało. Ja natomiast wściekła wracając z wywalonym językiem do domu z dzieckiem w gondoli z wózka (spieszyłam się bo miała przyjść pielęgniarka na wizyte patronażową, a ponieważ z powodu upałów zaczęłam stwarzać zagrożenie dla otoczenia to skoczyłam umyć się w ciągu dnia do babci…) nie wpuściłam wesołej trójki do klatki i usłyszałam że ku… jestem… Same przyjemności… Marzę o tym by się stąd jak najszybciej wynieść, ale przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać…

    moni i 01.05.05 i Aniołek 02.12.03

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close