Straszna wiadomość.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 146)
  • Autor
    Wpisy
  • #111118

    Anonim

    Otóż moja bratowa ma 2 synków(3 i 7),jej mąż ponad rok temu zginął w wypadku samochodowym,jesteśmy dla niej najbliższą rodziną.
    Ale do rzeczy stwierdzono u niej raka żołądka tyle że jest już na wszystko za późno(chemie,operacje). Marnieje w oczach,ma przeżuty.Długo leży już w szpitalu.W każdej chwili może odejść.
    Chłopcy są u nas,wcześniej u babci,ale dziadkowie nie dali sobie z nimi rady.
    Miłosz wie,że coś się dzieje,ale jakoś tego chyba zbytnio nie przyjmuje do siebie.Witek młodszy w ogóle to tylko wie że mama w szpitalu.
    Smutno mi,podjęliśmy już decyzję że jak Małgosia odejdzie to zaopiekujemy się i stworzymy dom dla chłopaków.
    Ale jak przekazać taką straszną wiadomość dzieciakom?
    Może macie jakieś pomysły?

    #4995879

    gevalia2006

    Bardzo mi przykro z powodu bratowej 🙁

    nie dość, że straciła męża to jeszcze drugi cios uderza ją strasznie 🙁

    kiedy to już nastąpi po prostu powiedziała bym , że mama odeszła do aniołków

    bądź już teraz przygotowała dzieci na tą wiadomość, że z mamą jest źle i w każdej chwili może odejść do nieba:(

    nie wiem co poradzić 🙁



    #4995880

    alice82

    Mamis tak mi przykro

    może powiedzieć im,że mamusia jest bardzo chora i ,że czasami lekarze nie potrafią wyleczyć i ,że może tak się stać ,że mamusia zamieszka a Aniołkami

    jezuuu to straszne 🙁 🙁

    #4995881

    awkaminska

    współczuję :(…

    gdyby było wiadomo jak wiadomość o śmierci taty była przekazana, nie wiem czy jest powiedziane że tata jest u Aniołów a teraz idzie do niego mama i tam będą się z góry nimi opiekować, i kiedyś za baaaaaardzo długi zcas się tam spotkają…

    #4995882

    weronika

    Nie mam pojęcia co powiedziałabym dzieciom w takiej sytuacji.Chyba to,co wyżej napisała Gevalia,zapewniłabym dzieci o swojej miłości do nich i obiecałabym,że postaram się zapewnić im dom.
    W tej chwili pomyślałam,że przeszłabym się może do psychologa,może fachowiec mógłby coś podpowiedzieć?

    #4995883

    Anonim

    W sprawie śmierci taty to było tak,że Witek wie że do tatusia chodzi się na grób i tam sobie leży.
    A Miłosz wie że tata jest w niebie i patrzy na nich i ich pilnuje.



    #4995884

    gevalia2006

    Zamieszczone przez mamis
    W sprawie śmierci taty to było tak,że Witek wie że do tatusia chodzi się na grób i tam sobie leży.
    A Miłosz wie że tata jest w niebie i patrzy na nich i ich pilnuje.

    może być ciężko im zrozumieć dlaczego i mama odchodzi 🙁 dwoje rodziców 🙁

    #4995885

    madziula1

    Zamieszczone przez mamis
    Otóż moja bratowa ma 2 synków(3 i 7),jej mąż ponad rok temu zginął w wypadku samochodowym,jesteśmy dla niej najbliższą rodziną.
    Ale do rzeczy stwierdzono u niej raka żołądka tyle że jest już na wszystko za późno(chemie,operacje). Marnieje w oczach,ma przeżuty.Długo leży już w szpitalu.W każdej chwili może odejść.
    Chłopcy są u nas,wcześniej u babci,ale dziadkowie nie dali sobie z nimi rady.
    Miłosz wie,że coś się dzieje,ale jakoś tego chyba zbytnio nie przyjmuje do siebie.Witek młodszy w ogóle to tylko wie że mama w szpitalu.
    Smutno mi,podjęliśmy już decyzję że jak Małgosia odejdzie to zaopiekujemy się i stworzymy dom dla chłopaków.
    Ale jak przekazać taką straszną wiadomość dzieciakom?
    Może macie jakieś pomysły?

    Ja mam pomysł, żeby bratowej przypadek skonsultować co najmniej w trzech innych ośrodkach. Dlaczego tak uważam? Dlatego ,że znam dziewczynę, która też ma raka żołądka, miała przerzuty do wątroby, była w bardzo kiepskim stanie. Inny lekarz podjął się niestandardowej chemioterapii i dziewczyna żyje drugi rok, a choroba jest zatrzymana.
    A prawdę o chorobie powinien nikt inny tylko mama przekazać dzieciom, w sposób zrozumiały dla nich, z zapewnieniem o swojej miłości, nawet gdyby miała zmienić ,,miejsce zamieszkania,,.
    Napisz na pw, podam Ci namiary do tej dziewczyny.
    pozdrawiam

    #4995886

    jaga

    Czy dzieci nie były u mamy? Myślę podobnie jak Madziula1 – mama powinna mieć szansę im powiedzieć, a dzieciaki powinny mieć szansę pożegnać się z mamą.

    Nie wiem, jak to wszystko wygląda – tzn. w jakim mama jest stanie, czy dzieciaki mogą w ogóle ją odwiedzić, ale postarałabym się o to, aby w przyszłości nie miały nikomu za złe, że nie dano im takiej możliwości.

    A na prawdę nie ma już dla tej kobiety szansy? Może jest choć cień nadziei?

    #4995887

    Anonim

    Zamieszczone przez Madziula1
    Ja mam pomysł, żeby bratowej przypadek skonsultować co najmniej w trzech innych ośrodkach. Dlaczego tak uważam? Dlatego ,że znam dziewczynę, która też ma raka żołądka, miała przerzuty do wątroby, była w bardzo kiepskim stanie. Inny lekarz podjął się niestandardowej chemioterapii i dziewczyna żyje drugi rok, a choroba jest zatrzymana.
    A prawdę o chorobie powinien nikt inny tylko mama przekazać dzieciom, w sposób zrozumiały dla nich, z zapewnieniem o swojej miłości, nawet gdyby miała zmienić ,,miejsce zamieszkania,,.
    Napisz na pw, podam Ci namiary do tej dziewczyny.
    pozdrawiam

    Co do przychodni szukała była w 5 i każdy bał się jej zrobić,bo przyszła za późno w zaawansowanym stadium choroby.Teraz jest w szpitalu w Krakowie.Ale Gosia już nawet nie może się podnieść.Rak ją zabija od wewnątrz.



    #4995888

    Anonim

    Zamieszczone przez Jaga
    Czy dzieci nie były u mamy? Myślę podobnie jak Madziula1 – mama powinna mieć szansę im powiedzieć, a dzieciaki powinny mieć szansę pożegnać się z mamą.

    Nie wiem, jak to wszystko wygląda – tzn. w jakim mama jest stanie, czy dzieciaki mogą w ogóle ją odwiedzić, ale postarałabym się o to, aby w przyszłości nie miały nikomu za złe, że nie dano im takiej możliwości.

    A na prawdę nie ma już dla tej kobiety szansy? Może jest choć cień nadziei?

    No niestety nie ma.
    Miłosz był,ale tylko ją zobaczył płakał,ona przytuliła go i lekarz powiedział że lepiej żeby zabrać małego.Witka się boimy szczerze mówiąc,on ma zaledwie 3 lata,niezbyt rozumie takie rzeczy.Może jutro podjedziemy na chwile i jakoś Gosia im wytłumaczy.

    #4995889

    stokrotka22

    straszne to
    nie wiem co ci napisac
    biedne dzieci

    🙁



    #4995890

    jaga

    Zamieszczone przez mamis
    No niestety nie ma.
    Miłosz był,ale tylko ją zobaczył płakał,ona przytuliła go i lekarz powiedział że lepiej żeby zabrać małego.Witka się boimy szczerze mówiąc,on ma zaledwie 3 lata,niezbyt rozumie takie rzeczy.Może jutro podjedziemy na chwile i jakoś Gosia im wytłumaczy.

    Strasznie mi przykro. Gdyby był cień nadziei można by się go chwycić, wierzyć, a cuda się zdarzają….

    Wiesz, porozmawiaj z bratową. Myślę, że to do niej powinna należeć decyzja. Boże, jak ona musi cierpieć… jak musi tęsknić za swoimi dziećmi.

    Będę o niej ciepło myśleć i wierzyć, że jednak zdarzają się cuda.

    #4995891

    Anonim

    A dodam że Małgosia była nawet w Gliwicach na konsultacji i tam po prostu już uwierzyła że nie da się nic zrobić.:Płacz::Płacz::Płacz::Płacz:

    #4995892

    madziula1

    Zamieszczone przez mamis
    Co do przychodni szukała była w 5 i każdy bał się jej zrobić,bo przyszła za późno w zaawansowanym stadium choroby.Teraz jest w szpitalu w Krakowie.Ale Gosia już nawet nie może się podnieść.Rak ją zabija od wewnątrz.

    Rozumiem, ale po tym co przeczytałam o Joannie wiem, że z pomocą bliskich i lekarza, który ryzyko podejmie można wydłużyć to życie.
    Jak zrobicie-Wasz decyzja.
    Jeżeli Gosia jest w bardzo ciężkim stanie, to uważam, że jak najszybciej powinna się spotkać z dziećmi. Dla 7-latka śmierć nie jest już abstrakcją, rozumie jej nieodwracalność. Powinny dzieci spotkać się z mamą, koniecznie.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 146)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close