"Szkolny przedmiot pożądania"

“Dziecko w wieku 7-8 lat nie jest świadome aspektów finansowych. Zaczyna co prawda rozumieć liczby, ale jest dopiero na etapie dochodzenia do myślenia abstrakcyjnego, a finanse to abstrakcja. Dziecko rozumuje w ten sposób: jeżeli mama może kupić mleko, dlaczego nie może kupić lalki. Dlatego aspekt finansowy nie powinien się pojawiać w takich rozmowach z dzieckiem.”

Co wy na to?

Mnie taka opinia zaskoczyła :Hmmm…:

43 odpowiedzi na pytanie: "Szkolny przedmiot pożądania"

lea Dodane ponad rok temu,

– W tym roku po prostu nie wypada nie mieć chociaż jednej rzeczy z przystojniakiem Pattinsonem – wampirem ze “Zmierzchu”, a z Hannah Montaną chodzi się nawet do przedszkola. Dlatego córce szybko musieliśmy zmienić nowo kupiony plecak z Kucykiem Pony – śmieje się Hejnart.

A ja mam nadzieję, że to żart…

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:– W tym roku po prostu nie wypada nie mieć chociaż jednej rzeczy z przystojniakiem Pattinsonem – wampirem ze “Zmierzchu”, a z Hannah Montaną chodzi się nawet do przedszkola. Dlatego córce szybko musieliśmy zmienić nowo kupiony plecak z Kucykiem Pony – śmieje się Hejnart.

A ja mam nadzieję, że to żart…

boszzzzzzz :Boje się:
szkoda gadac….

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:[Zobacz stronę]

“Dziecko w wieku 7-8 lat nie jest świadome aspektów finansowych. Zaczyna co prawda rozumieć liczby, ale jest dopiero na etapie dochodzenia do myślenia abstrakcyjnego, a finanse to abstrakcja. Dziecko rozumuje w ten sposób: jeżeli mama może kupić mleko, dlaczego nie może kupić lalki. Dlatego aspekt finansowy nie powinien się pojawiać w takich rozmowach z dzieckiem.”

Co wy na to?

Mnie taka opinia zaskoczyła :Hmmm…:
moje dziecko nie jest w pełni świadome aspektów finansowych, ale nie
zgadzam się, że nie powinanm z nim tego aspektu poruszać; naturlaną konsekwencją odmowy kupna “czegośtam” jest wytłumaczenie Krzysiowi dlaczego nas na to nie stać (lub nawet jak stać – nie widzimy sensu zakupu);

usianka Dodane ponad rok temu,

Figa, dlaczego jestes zaskoczona?

lea Dodane ponad rok temu,

Myślę, że do aspektu finansowego dochodzi tutaj po prostu także inna hierarchia wartości oraz postrzeganie konsekwencji u dziecka i dorosłego… przecież to prawda, że rodzice często mają te pieniądze (odłożone na coś lub po prostu słusznie uznają, ze nie można kupowac wszystkiego, czego dziecko zapragnie), a i tak nie kupią dziecku drogiej wymarzonej rzeczy (lub rzeczy chwilowo zachciankowej) – dziecko to widzi i IMHO szybko może przestać ufać rodzicielskim wymówkom, że coś jest za drogie albo że “nas na to nie stać”.

W ogóle ludzie często mówią, że nie mają w ogóle pieniędzy i ich nie stać, a jednocześnie je wydają i widać, ze coś jednak mają 😉
Chyba lepiej i przed dziećmi, i przed rówieśnikami, przyznawać się po prostu do pewnej hierarchii wartości 😉

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:moje dziecko nie jest w pełni świadome aspektów finansowych, ale nie
zgadzam się, że nie powinanm z nim tego aspektu poruszać; naturlaną konsekwencją odmowy kupna “czegośtam” jest wytłumaczenie Krzysiowi dlaczego nas na to nie stać (lub nawet jak stać – nie widzimy sensu zakupu);

No właśnie,
w pełni świadomi to nie sa moim zdaniem nawet niektórzy dorośli 😉
Ale dziecko 7-8 letnie rozumie przecież pojęcie “za drogie”, czy “niewarte tej ceny”
rozumie, że pieniądze to rzecz policzalna i skończona
i sama sie nie mnoży, że w jakiejś ilości kasy trzeba się zmieścić i opłacic rachunki, kupic ubrania i wiele innych rzeczy
i że tych pieniędzy na “wszystko co sie wymarzy” nie wystarczy.
Imo tyle przeciętny 7-8latek zrozumie doskonale :Niepewny:
A juz zalecenie unikania tego tematu to dla mnie zaskok całkowity.

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Chyba lepiej i przed dziećmi, i przed rówieśnikami, przyznawać się po prostu do pewnej hierarchii wartości 😉
Oczywiście,
ale bez rozmowy na tematy finansowe z 7 czy 8latkiem,
nie bardzo da sie to (chyba) przekazać 🙂

nusiak Dodane ponad rok temu,

u nas nie ma tego problemu
dzieć wie, że czegos nie kupujemy bo nie mamy kasy
teraz wie, ze nie ma szans na trampoline bo kupilismy psa 🙂

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:Figa, dlaczego jestes zaskoczona?

Najbardziej jestem zaskoczona, że “aspekt finansowy nie powinien się pojawiać w takich rozmowach z dzieckiem.”
Moim zdaniem powinien się pojawiać.
8latek ma tylko 10 lat do dorosłości, to imo dobry czas, żeby się dowiedzieć (o ile jeszcze nie wie), że istnieją tzw. aspekty finansowe.

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Imo tyle przeciętny 7-8latek zrozumie doskonale :Niepewny:

Nie przeczytalam calego artykulu (zostawiam na pozniej), ale po tym co zacytowala Lea – mam wątpliwości :Hmmm…: I w sumie widzialam kilka “fajnych” scenek w sklepach z udzialem własnie dzieci 7-8-letnich. Rozpuszczonych jak cholera – to powinnam dodac.

[quote]A juz zalecenie unikania tego tematu to dla mnie zaskok całkowity.[/quote]
Czy jest tam napisane co wg autora oznacza “unikanie tematu”? Moze po prostu chodzi o to, by sprawe zalatwiać krótkim “nie moge Ci tego teraz kupić” lub umotywowac wspomnianą przez Lee hierarchią wartości, zamiast długich wywodów w stylu “wiesz ile czasu potrzebuje, by zarobić tyle i tyle” czy długimi dyskusjami o pieniądzach?

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:8latek ma tylko 10 lat do dorosłości, to imo dobry czas, żeby się dowiedzieć (o ile jeszcze nie wie), że istnieją tzw. aspekty finansowe.

Pytanie jak głeboko nalezy to dziecku wyjasniać.

smoki Dodane ponad rok temu,

Moje dzieci liczyć potrafią. Dawid ma kieszonkowe i sam decyduje czy przejeść w sklepiku, wydać w automatach czy odkładać na dużą zabawkę (ja dokładam połowę ceny zabawki).
Wg mnie radzi sobie świetnie.

Sam może decydować o wyprawce do szkoły. Chciał wampiry i zmierzch – dostał ołówki. Chciał Star Wars – dostał zeszyty. Dołożyłam do tego, że to filmowe gadgety dosłownie kilka złotych a dziecko szczęśliwe. Zeszyt zwykły 59 groszy – zeszyt Star Wars 69 groszy. Przy drogich rzeczach typu plecak już tak łatwo by nie było:Fiu fiu: Tornister to ja wybrałam model a Dawid wybrał wśród dostępnych wzorów.

Nie radzi sobie za to kompletnie z reklamami. Jeżeli widzi napis “zadzwoń to wygrasz” albo “taniej” to reaguje jak pies Pawłowa. Powoli tłumaczę, że reklamy kłamią :Hyhy::Hyhy: I to ja – spec od reklam 😀 Pokazuję podwójną paczkę wafelków, w której jest “50%” gratis i liczymy, że 2 pojedyncze paczki bez “gratisa” kosztują mniej.

Nie radzi sobie też z tym, że coś jest warte swojej ceny a coś nie. Albo inaczej – jego kryteria czy jest tego warte są rożne od moich. Jeżeli czegoś chce i płaci ze swoich to kupuje to nawet jeżeli uważam że to badziewie.

yoko Dodane ponad rok temu,

u nas aspekt finansowy ostatnio czesto sie przewija w rozmowach… przy dzieciach,ale i z dzieckiem.
tak jak dziewczyny pisza – najczesciej w sytuacjach , gdy eF oczekuje że mu kupimy jakąs zabawkę. na szczęscie nie muszę mu odmawiać jedzenia.
natomiast ostatnio na luzie się smiejemy, ze od przyszłego roku z racji kredytu dzieci jedzą to , co same znajdą /upolują w lesie;) wracamy do korzeni…
tak czy siak…moim zdaniem przecietny 7 latek jest na tyle rozgarniety, ze może mieć swoją skarbonkę, male oszczednosci i znać na odpowiednim poziomie wartość pieniądza,
wiedziec na co może przeznaczyć to co ma lub ile mu brakuje. uważam,że to tez trochę uczy ‘gospodarności’ i ‘szacunku’ do pieniędzy (nie lubie tego sformułowania)…
eF np. bardzo rzadko dostaje pieniadze za nic. jesli potrzebuje na bakugana, cokolwiek o czym marzy, musi sobie te pieniadze zarobic. Ostatnio np.mył z tatą samochód:) Może zatrzymać resztę, jesli pójdzie do sklepu.

figa Dodane ponad rok temu,

U nas jest tak, że lalka może jeść słodycze tylko w sobotę.
Ponieważ oczekiwania sobotnie sięgać zaczęły kosmosu ;), umówiliśmy się na wysokość kieszonkowego,
i umówiliśmy się, że z tego kieszonkowego sama kupuje słodycze i inne duperele.
I nagle słowo “drogie” nabrało konkretnego, namacalnego i policzalnego dla niej wymiaru.
Bo przelicza wszystkie ceny “kaprysu” na liczbę tygodni, przez które musiałaby odkładać całe kieszonkowe (czyli m.in. słodyczy się pozbawić).
I teraz nie używam już pojęcia “to jest za drogie”,
używam “to sporo kosztuje, policzmy ile to twoich kieszonkowych” lub “to x twoich kieszonkowych”,
co młoda kwituje “ojej, ale to drogie”.
I jesli coś droższego jej kupimy, cieszy się dużo bardziej niz kiedyś 😉
Temat finansów jest obecny od kilku lat conajmniej i nie bardzo umiem chyba wyobrazić sobie unikanie go aż do tego wieku, stąd pewnie moje zaskoczenie 😉

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:
natomiast ostatnio na luzie się smiejemy, ze od przyszłego roku z racji kredytu dzieci jedzą to , co same znajdą /upolują w lesie;) wracamy do korzeni…

No ja bym była ostrożna w takich żatrach przy dzieciach
7 latki biorą wszystko dosłownie i gdzieś tam lęk się pojawia, nawet jak nam się wydaje, że czają żart.

Co do pytania – nie wciągam dziecka w sprawy finansowe, ma na to czas, nie tłumacze mu, że jak kupie samochodzik, to nie kupie mleka, bo go to średnio wzrusza, tzn pozornie zrozumie i przyjmie do wiadomości, ale jak kiedyś chciałam wniknąć w jego tok myślenia to nic nie zrozumiał 😀 Zgadzam się z twierdzeniem o abstrakcyjnym myśleniu a własciwie jego braku:)

natinka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez krecik_75:u nas nie ma tego problemu

u mnie tez nie 😀

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:, nie tłumacze mu, że jak kupie samochodzik, to nie kupie mleka, bo go to średnio wzrusza,
a co bystrzejszy egzemplarz przeczyta ceny z kosmetyków mamy i zada kilka niewygodnych pytań 😉 :Hyhy:

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:No właśnie,
w pełni świadomi to nie sa moim zdaniem nawet niektórzy dorośli 😉
Ale dziecko 7-8 letnie rozumie przecież pojęcie “za drogie”, czy “niewarte tej ceny”
rozumie, że pieniądze to rzecz policzalna i skończona
i sama sie nie mnoży, że w jakiejś ilości kasy trzeba się zmieścić i opłacic rachunki, kupic ubrania i wiele innych rzeczy
i że tych pieniędzy na “wszystko co sie wymarzy” nie wystarczy.
Imo tyle przeciętny 7-8latek zrozumie doskonale :Niepewny:
A juz zalecenie unikania tego tematu to dla mnie zaskok całkowity.

Unikanie przy 7 – latku uważam za pomyłkę. Tym bardziej, że to wiek szkolny. Ktoś “mądrze” napisał. Ale jak się popełnia artykulik, w którym rodzicem wyrażającym opinię i demonstrującym postawy wobec dziecięcych zachcianek jest właściciel sklepu, który stwierdza, ze “musi” wymienić córce rzeczy na te modniejsze… :Hyhy:

Wolę stwierdzenie “niewarte tej ceny”. “Za drogie” – wydaje mi się, ze nasuwa bezpośrednie porównania. No jak to deserek za 4 złote może być za drogi? 😉

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:Nie przeczytalam calego artykulu (zostawiam na pozniej), ale po tym co zacytowala Lea – mam wątpliwości :Hmmm…: I w sumie widzialam kilka “fajnych” scenek w sklepach z udzialem własnie dzieci 7-8-letnich. Rozpuszczonych jak cholera – to powinnam dodac.

No ale to wina rodziców, a nie wieku dzieci.
Rodziców i presji rówieśników, jeśli się trafi w takie środowisko.

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:a co bystrzejszy egzemplarz przeczyta ceny z kosmetyków mamy i zada kilka niewygodnych pytań 😉 :Hyhy:

ooo tak

U nas młody filuje jeszcze ceny pampersów dla Jagody:Fiu fiu: i przelicza na hotwheelsy

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:U nas jest tak, że lalka może jeść słodycze tylko w sobotę.
Ponieważ oczekiwania sobotnie sięgać zaczęły kosmosu ;), umówiliśmy się na wysokość kieszonkowego,
i umówiliśmy się, że z tego kieszonkowego sama kupuje słodycze i inne duperele.
I nagle słowo “drogie” nabrało konkretnego, namacalnego i policzalnego dla niej wymiaru.
Bo przelicza wszystkie ceny “kaprysu” na liczbę tygodni, przez które musiałaby odkładać całe kieszonkowe (czyli m.in. słodyczy się pozbawić).
I teraz nie używam już pojęcia “to jest za drogie”,
używam “to sporo kosztuje, policzmy ile to twoich kieszonkowych” lub “to x twoich kieszonkowych”,
co młoda kwituje “ojej, ale to drogie”.
I jesli coś droższego jej kupimy, cieszy się dużo bardziej niz kiedyś 😉
Temat finansów jest obecny od kilku lat conajmniej i nie bardzo umiem chyba wyobrazić sobie unikanie go aż do tego wieku, stąd pewnie moje zaskoczenie 😉

Jest obecny i się sprawdza u Was – i jak tu wierzyć sugestiom, że obecny nie powinien być?

Z drugiej strony tam było o przyborach szkolnych. I tu mam szczęście, bo mam dziecko dość spolegliwe 😉 żadnych takich że coś “musi” być. Jak coś jest lubiane, to może się pojawić tak jak pisze smoki – w drobiazgach ukochany motyw.

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:No ale to wina rodziców, a nie wieku dzieci.
Rodziców i presji rówieśników, jeśli się trafi w takie środowisko.

bezwzględnie
i dziecka też
Kilka dziewczyn wypowiedzialo sie jak jest w ich domach, z konkretnymi (ich) dziećmi. Czy to znaczy ze z kazdym dzieckiem w tym wieku mozna tak pogadac? Nie sądzę.
Nie czuje ani uogolnienia ze nie warto, ani zdziwienia “jak to”? Po prostu. Emilka rozumie nasze tłumaczenia, i chociaz nie są zbyt dogłębne, to jak widać wystarczają jej. Nie dostaje kieszonkowego, nie “zarabia” – nie widze potrzeby wprowadzania tego typu zasad, jeśli nie mamy problemów z nadmiernym “chceniem” (z “chceniem” w ogóle – moje dziecko nadal mało co chce). Pewnie jeszcze przyjdzie na to czas. A jako ze juz wiem, ze w artykule chodzilo o przybory szkole to dodam, ze u nas bylo tak jak u Smoki.

vieshack Dodane ponad rok temu,

Mnie to też zaskoczyło.
Moja 7-latka wie dobrze, że nie na wszystko nas stać, że są rzeczy, na które szkoda wyrzucać masę kasy. A i teksty w stylu: “Na taką rzecz muszę pracować tyle i tyle czasu” działają na wyobraźnię.
Jasne, czasem ciężko to przyjąć do wiadomości, ale ogarnia temat.
Co do wyprawki to wybrała sobie sama i plecak (w ramach jakiejś tam określonej przez nas kwoty),piórnik – ja nie wnikam z czym ta wyprawka jest, to jej radość.
Z drugiej strony kupiliśmy plecak na tyle niedrogo żeby można było wymienić za rok-dwa jak jej się pani z przodu znudzi. Nie nastawiam się że wyprawka będzie inwestycją na parę lat 😉

Nie dostaje kieszonkowego i nie “zarabia” pracami domowymi. Ten drugi pomysł mi się nie podoba ogólnie – mieszka w domu więc niektóre prace przypadają jej w udziale, nie widzę sensu płacenia za to. Kieszonkowe….Zobaczymy kiedy zacznie jej się przydawać. Na razie nie ma takich potrzeb. .

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:[Zobacz stronę]

“Dziecko w wieku 7-8 lat nie jest świadome aspektów finansowych. Zaczyna co prawda rozumieć liczby, ale jest dopiero na etapie dochodzenia do myślenia abstrakcyjnego, a finanse to abstrakcja. Dziecko rozumuje w ten sposób: jeżeli mama może kupić mleko, dlaczego nie może kupić lalki. Dlatego aspekt finansowy nie powinien się pojawiać w takich rozmowach z dzieckiem.”

Co wy na to?

Mnie taka opinia zaskoczyła :Hmmm…:

My poruszamy aspekt finansowy z dzieckiem i już sporo rozumie.
Co do kupowania rzeczy bo ” są modne” zawsze tak było, pamiętam jak ja byłam mała i jak bardzo chciałam mieć pewne zabawki czy rzeczy bo były modne i koleżanki miały.
Jeżeli mnie na to stać to kupuję, wiem jaka radośc jej to sprawia.

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:Mnie to też zaskoczyło.
Moja 7-latka wie dobrze, że nie na wszystko nas stać, że są rzeczy, na które szkoda wyrzucać masę kasy. A i teksty w stylu: “Na taką rzecz muszę pracować tyle i tyle czasu” działają na wyobraźnię.
Jasne, czasem ciężko to przyjąć do wiadomości, ale ogarnia temat.
Co do wyprawki to wybrała sobie sama i plecak (w ramach jakiejś tam określonej przez nas kwoty),piórnik – ja nie wnikam z czym ta wyprawka jest, to jej radość.
Z drugiej strony kupiliśmy plecak na tyle niedrogo żeby można było wymienić za rok-dwa jak jej się pani z przodu znudzi. Nie nastawiam się że wyprawka będzie inwestycją na parę lat 😉

Nie dostaje kieszonkowego i nie “zarabia” pracami domowymi. Ten drugi pomysł mi się nie podoba ogólnie – mieszka w domu więc niektóre prace przypadają jej w udziale, nie widzę sensu płacenia za to. Kieszonkowe….Zobaczymy kiedy zacznie jej się przydawać. Na razie nie ma takich potrzeb. .

Świetne podejście do wychowania,
ja w naszym domu staram się stosować tą samą metodę 🙂

yoko Dodane ponad rok temu,

eF bardziej ogarnia temat od kiedy ma swoje pieniadze “zarobione”. bardziej je liczy i oszczedza, niz te wczesniejsze, które mu wpadały w prezencie. eF nie dostaje pieniedzy za prace domowe typu – pomoc w kuchni, przy stole, sprzatanie – to nalezy do jego codziennych obowiazków i nie ma gadania, ale tak jak pisałam – resztę ze sklepu mu pozwalam zatrzymać i jak pomaga przy pracach , które do jego obowiazków nie nalezą.

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:Moja 7-latka wie dobrze, że nie na wszystko nas stać, że są rzeczy, na które szkoda wyrzucać masę kasy. A i teksty w stylu: “Na taką rzecz muszę pracować tyle i tyle czasu” działają na wyobraźnię.

pierwsze tak jak u nas
drugie – zalatuje mi zrzędzeniem 😉

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:eF bardziej ogarnia temat od kiedy ma swoje pieniadze “zarobione”. bardziej je liczy i oszczedza, niz te wczesniejsze, które mu wpadały w prezencie.

Nina też zgarnie coś co jakiś czas od nas – ale nie jest to regularne kieszonkowe.
To, co ma też liczy skrupulatnie i sprawdza ile jeszcze może wydać, ile jej zostanie jak coś kupi 😉
Na regularne kieszonkowe dla niej za wcześnie, nie widzę żeby potrzebowała. Pewnie jak pójdzie do szkoły to o tym pomyślimy….

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:pierwsze tak jak u nas
drugie – zalatuje mi zrzędzeniem 😉

czy ja wiem :Hyhy:
mi się wydaje, że tak jej łatwiej skumać ile to pieniędzy.
Mniej więcej tak jak to, że jakaś rzecz kosztuje twoje kieszonkowe razy x 😉
nie ma w podtekscie: “muszę tyle tyrać na Twoje zachcianki” 😉

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:czy ja wiem :Hyhy:
mi się wydaje, że tak jej łatwiej skumać ile to pieniędzy.
Mniej więcej tak jak to, że jakaś rzecz kosztuje twoje kieszonkowe razy x 😉
nie ma w podtekscie: “muszę tyle tyrać na Twoje zachcianki” 😉

oj, chyba wcale nie jest to takie proste jak kieszonkowe x ileś tam :Niepewny:

Ale ja tam nie wiem – moje dziecko nie dostaje i nie wydaje kasy w ogole, nie miewa takze zachcianek (poza żarciem 😉 ).

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:oj, chyba wcale nie jest to takie proste jak kieszonkowe x ileś tam :Niepewny:

Ale ja tam nie wiem – moje dziecko nie dostaje i nie wydaje kasy w ogole, nie miewa takze zachcianek (poza żarciem 😉 ).

moja z kolei w żarciu ekonomiczna więc czasem na zachciankę pozwolę 😉

a powaznie to miała okres wzmożonego “chciejstwa”, chyba za dużo reklam w tv źle jej zrobiło – a ona podatna na takie rzeczy.
Ostatnio wróciła do normy i nie przegina 😉

z tym czasem pracy na jakąś rzecz , mój mąż jej kiedyś bardzo obrazowo wytłumaczył ile musiało by go nie być dodatkowo w domu żeby na coś tam zarobić – a że taty w domu ciągle jej mało, to podziałało na wyobraźnię 😉

często tak nie zrzędzę chociaż Nina i tak twierdzi, że dużo się czepiam 😉

p.s który to już tydzień? jak się masz? jakieś ciążowe fotki będą? 🙂

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:moja z kolei w żarciu ekonomiczna więc czasem na zachciankę pozwolę 😉

a powaznie to miała okres wzmożonego “chciejstwa”, chyba za dużo reklam w tv źle jej zrobiło – a ona podatna na takie rzeczy.
Ostatnio wróciła do normy i nie przegina 😉

z tym czasem pracy na jakąś rzecz , mój mąż jej kiedyś bardzo obrazowo wytłumaczył ile musiało by go nie być dodatkowo w domu żeby na coś tam zarobić – a że taty w domu ciągle jej mało, to podziałało na wyobraźnię 😉

często tak nie zrzędzę chociaż Nina i tak twierdzi, że dużo się czepiam 😉

p.s który to już tydzień? jak się masz? jakieś ciążowe fotki będą? 🙂

widzisz, to u nas odwrotnie – rodzice az za duzo są chyba w domu 😀

ps: reszta na priv zaraz

superbasiek Dodane ponad rok temu,

moje szkraby mają większość rzeczy z b. …. jakościowo uważam że dobre bo np kredki bambino z b. kosztują 5zł a są takie same w “konsystencji” jak te ze sklepu papierniczego (ta sama firma tylko, ze tu dla dyskontu produkuje)…. podobnie z innymi rzeczami….. moje dziecki lubią kolorowe wzory, bentena i hanne montane ale nie dadzą się za nie na sucho ogolić… Tymek pewnie i tak przed końcem semestru wszystko pogubi a Zuzannie zależy by wszystko było różowe… nie zamierzam przepłacać….

… dziś u mnie w markecie sprzedałam papierową teczkę na gumkę :Strach: za 15zł (z jakimś kotem) …. podobne jakościowo w b. kupowałam za 2,49zł … to taki przykład na subtelną różnicę :Śmiech:

Pozdrówki 🙂

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:
Na regularne kieszonkowe dla niej za wcześnie, nie widzę żeby potrzebowała. Pewnie jak pójdzie do szkoły to o tym pomyślimy….

to ja zrobilam odwrotnie – wprowadzilam 5pln/tydz i oswajam z wydawaniem na *******y – majac na uwadze istnienie sklepiku szkolnego i zawczesu probuje okielznac temat.:Hmmm…:

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:to ja zrobilam odwrotnie – wprowadzilam 5pln/tydz i oswajam z wydawaniem na *******y – majac na uwadze istnienie sklepiku szkolnego i zawczesu probuje okielznac temat.:Hmmm…:
a to też jakiś pomysł jest
z drugiej strony, puścisz na żywioł, raz wyda całość za jednym zamachem i nie będzie miała, to następnym razem być może się zastanowi :Niepewny:

ja w ogóle jakoś jeszcze nie czuję nastroju przygotowań do szkoły
moje wakacje dopiero się zaczęły 😉

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:
ja w ogóle jakoś jeszcze nie czuję nastroju przygotowań do szkoły
moje wakacje dopiero się zaczęły 😉

eF nie jest zainteresowany albo jest na nie.
wobec powyższego również nie czuje nastroju.

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:eF nie jest zainteresowany albo jest na nie.
wobec powyższego również nie czuje nastroju.

no to tak jak u nas :Niepewny:
mojej lasce też się wizja pójścia do szkoły nadal średnio podoba

yoko Dodane ponad rok temu,

przynajmniej nie bedzie rozczarowań;)

vieshack Dodane ponad rok temu,

ano fakt, to jedno mają z głowy 😀

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Moje dzieci liczyć potrafią. Dawid ma kieszonkowe i sam decyduje czy przejeść w sklepiku, wydać w automatach czy odkładać na dużą zabawkę (ja dokładam połowę ceny zabawki).
Wg mnie radzi sobie świetnie.

Sam może decydować o wyprawce do szkoły. Chciał wampiry i zmierzch – dostał ołówki. Chciał Star Wars – dostał zeszyty. Dołożyłam do tego, że to filmowe gadgety dosłownie kilka złotych a dziecko szczęśliwe. Zeszyt zwykły 59 groszy – zeszyt Star Wars 69 groszy. Przy drogich rzeczach typu plecak już tak łatwo by nie było:Fiu fiu: Tornister to ja wybrałam model a Dawid wybrał wśród dostępnych wzorów.

Nie radzi sobie za to kompletnie z reklamami. Jeżeli widzi napis “zadzwoń to wygrasz” albo “taniej” to reaguje jak pies Pawłowa. Powoli tłumaczę, że reklamy kłamią :Hyhy::Hyhy: I to ja – spec od reklam 😀 Pokazuję podwójną paczkę wafelków, w której jest “50%” gratis i liczymy, że 2 pojedyncze paczki bez “gratisa” kosztują mniej.

Nie radzi sobie też z tym, że coś jest warte swojej ceny a coś nie. Albo inaczej – jego kryteria czy jest tego warte są rożne od moich. Jeżeli czegoś chce i płaci ze swoich to kupuje to nawet jeżeli uważam że to badziewie.

Ja się gimnastykowałam by odp. Czemu skoro reklamy kłamią-to w lodówce stoi ta jogobella, którą reklamowali w TV;)
Rozliczał mnie z każdego takiego produktu:Niepewny::Hyhy:

Ale chyba zrozumiał, że nie wszystko po protu jest takie na jakie wygląda- i to my sprawdzamy jakość. I wartość. Że sama reklama to nie wszystko ale też nie znaczy, że nie można tego absolutnie kupić.

Znasz odpowiedź na pytanie: "Szkolny przedmiot pożądania"?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Butelki do karmienia
Mam pytanko do mam, które używają lub będą używać butelek. Zamierzam kupić butelki z Aventu. Tylko, że są takie zwykłe (przeźroczyste) i te nowe - miodowe (bez BPA). Przy Patryku miałam
Czytaj dalej
Szkolniaki
Rok szkolny - rozpoczęcie
Jak wygląda w praktyce 1 września dla pierwszaka?
Czytaj dalej