To znowu ja…

Mam czarny pomysł. Załóżmy klub długodystansowców. Będziemy do niego przyjmować tylko tych którzy mają juz po dziurki w nosie cholernych testów, widoku @, złych wiadomości u lekarza, łez , kobiet w ciąży w supermarketach, wózków z małymi dziećmi, rozmów z koleżankami z podstawówki -ej a wy kiedy będziecie mieli w końcu dziecko, chorych objawów po jakichś pieprzonych lekach, huśtawek nastrojów po hormonach, seksu na zawołanie, tych wszystkich pojęć lekarskich, i tak dalej i tak dalej.
Ja mam już po dziurki w nosie całego tego starania o dziecko. Chciałabym sie zacząć starać o coś innego a dziecko po prostu mieć.
Od tego całego fiksowania mogę zostać jakąś szaloną szamanką od niepłodności. Tego nie bierz, to bierz, zrób takie badania, takich nie rób. Nawet koleżanki do mnie dzwonią, czy ja nie wiem co im dolega, bo nie mają dzieci. Obłęd.
A łudzić się to każdy potrafi, gdy widzi jakąś babkę w ciąży, że mnie to też czeka. A rzeczywistość odpowiada-TAK CZEKA CIE ALE KOLEJNA WIZYTA W KLINICE NIEPŁODNOŚCI. Może jakiś szpitalik mały, jakiś zabieg, badanko, zastrzyk, może jakaś nowa choróbka do kolekcji, a może jakaś nowa piguła do łykania przed snem.
I powiedzcie mi że nie czujecie tego samego
I powiedzcie mi, że nie czekacie dalej z miesiąca na miesiąc
I powiedzcie mi, że nadal nie wierzycie że będziecie rodzicami
I powiedzcie mi, że nie ma w WAS siły żeby to wciąż znosić.
BO SIŁA JEST I BĘDZIE.
……..mimo wszystko.

47 odpowiedzi na pytanie: To znowu ja…

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Ja wierze, ze Ci sie kiedys uda i bedziesz miala swoje malenstwo. Wiesz co, to nie jest pocieszajace, moja kolezanka do mnie zadzwonila, ze jet w ciazy starala sie rowne 10 lat, i nigdy nie zwatpila. Dala sobie na luz… ze wszystkim. Juz dawno, dawno temu. I zaszla. Teraz sie smieje, ze nie ma pojecia jak to sie stalo???

Pozdrawiamy Ania &

ami7 Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Gablysiu, ja już mam całego tego starania po dziurki w nosie, coraz częściej mam dosyć nawet samej siebie, za te humory, nastroje, napady depresji…. powtarzam sobie, że koniec ze staraniami, że widocznie tak ma być: nie każdy musi mieć dzieci, że widocznie powinnam dać sobie spokój… ale z drugiej strony “nadzieja umiera ostatnia”… więc….. Pozdrawiam Cię bardzo mocno i proszę o przyjęcie do KDMD – “Klubu Długodystansowców Mających Dość”…

ami7
[Zobacz stronę]

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Ja moge wstapic do klubu!
tylko ja nie wiem czy osoby bez nadziei tez przyjmiecie?:)

ja sie pogodzilam ze sa pary ktore dzieci wlasnych biologicznie nie beda mialy NIGDY
tak juz poprostu jest, taki swiat jest niesprawiedliwy
jedni maja i sa szczesliwi, jedni maja tak poprostu, ot wpadka, sa tacy co oddaja do adopcji i tacy co adoptuja
wazne dla mnie nie zyc zludna nadzieja tylko robic cos by marzenia sie spelnily… nie ta to inna droga ale do przodu!
pozdrawiam szczegolnie wlasnie te wytrwale pary ktore pra do przodu mimo przeszkod…!

23 cykl starań

aggulka Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Cześć Gablysia 🙂
Ja już przestałam się szarpać… Od marca 2003 do sierpnia 2004 zaliczyłam trzy obumarłe ciąże.
Zaliczyłam wszystkie stany. Euforię, nadzieję, szczęscie, rozczarowanie i rozpacz połączoną z depresją.
Po tej trzeciej kazałam sobie przepisać pigułki antykoncepcyjne i zajęłam się innymi sprawami. Dopiero w listopadzie zaczęłam znów tu zagladać, trochę z ciekawosci, co u Was słychać…
U mnie zawiodły wszelkie leki dostepne w ciaży w takich przypadkach, a wszystkie badania wyszły w normie. Pod koniec listopada mamy badania genetyczne. Może one coś nam powiedzą, może nie… Nie chcę nawet myśleć o powtórnych staraniach i oczekiwaniu od wizyty do wizyty… Jednocześnie chcę bardzo mieć dziecko, marzyliśmy zawsze o gromadce swoich i adoptowanych… Nie bardzo wiem, jak pogodzić awersję do starań z realizacją marzeń… Zresztą nie wiem, czy w końcu sie uda… Mam namiary na specjalistkę od immunologii, tam sie wybiorę jeszcze…
A na razie żyję pełnią życia bez dzieci i cieszę się tym, co mam i mogę robić – a czego zazdroszczą mi dzieciate koleżanki 🙂
Od kiedy odpusciłam obsesyjne myslenie o jednym poprawiło mi się i w głowie i na zewnatrz, przestaliśmy sie kłócić z mężem i takie tam 🙂 I jeszcze nie wiem, co zrobię 🙂
Pozdrawiam serdecznie i dopisuję się do klubu 🙂
Agata

biedroneczka Dodane ponad rok temu,

Re: Tak nie można

Dziewczyny co wy wygadujecie, tak nie można musicie mieć nadzieję, że się uda, bo jak nie wy to kto w to ma wierzyć! Rozumiem was bardzo dobrze. Wyliczanie dni płodnych, temperaturki, wykresiki – wszystko to przeszłam. Oczekiwanie na miesiączkę, a raczej żeby jej nie było. Gdy tylko dzień się spóźniała test i znów rozczarowanie, żal, łzy. Wszystko to przeszłam, ale zawsze mówiłam sobie ” musi się udać”. I się udało!!! Zostamę mamą za 6,5 m-ca. Razem z mężem przeszłam wiele badań, wizyt, i wiele m-cy rozczarowań gdy nie wychodziło. Nie czekajcie tylko znajdzcie dobrego lekarza, który i wam pomoże. Im szybciej tym szybciej będziecie cieszyć się swoim maleństwem. Jestem po 2 zapłodnieniach in-vitro i wierzcie mi nie było to ani łatwe, ani przyjemne, ale teraz już wiem, że było warto. Trzymam za was kciuki. Jeśli któraś z was jest z W-wy to mogę polecić świetnego lekarza. Dam namiary jeśli dostanę wiadomość prywatną. Nie łamcie się, i wasze marzenia od dziecku się spełnią. Ania

marti1 Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

To ja się zapisuję również. Czasem już nie mam siły i po prostu rezygnuję z wizyt u lekarza bo nadzieja mnie opuszcza. Teraz w grudniu jestem zapisana na laparo i już nic mi się nie chce!
Za każdym razem jednak w okolicach @ liczę na cud i myślę, że tak już będzie zawsze bo w nas coś jest co nie pozwala się tak do końca poddać….

Marti z aniołkiem i wielką nadzieją

ninka Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

A ja pozwolicie, ze bee poprostu z Wami. Do klubu si enie nadaje ale sporowczesniej przeszlam i sluze przykladem. To dobry pomysl, zey odpuscic ale najlepiej tylko w glowie. Teraz latwodaje mi sie rady ale doskonale pamietam jak bylo jeszcze niedawno… Nie zycze nikomu ale wierze, ze na kazda z nas przyjdzie pora a ogladajac sie w tyl dojrzycie sens tego co wydarzylo sie wczesniej choc teraz wydaje sie to niemozliwe.
Poprostu jestem z Wami.

Ninka

gablysia Dodane ponad rok temu,

A ja nie wierzę…

A nie przychodzi ci do głowy, że poddali się w końcu in vitro, że np. skorzystała z banku spermy, albo z dawcy gamet i nikomu nie chce o tym powiedzieć. Ja czasem nie wierze w te cuda po 10 latach, bo czasem nawet ludzie adoptują i nic nikomu nie mówią.
Bo ja tez bym tak zrobiła.
Pozdrawiam.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

No to jesteś przyjęta. Wolałabym wypisywać niz zapisywać, no ale cóż. Kupą raźniej nie? he he

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Tak sobie myślę Zuzka, że na wszystko w życiu przychodzi czas. Na decyzję o adopcji też. Ktoś to z góry zaplanował. Wszystkie odczucia po kolei. Każda kobieta przeżywa to inaczej ale mniej więcej według jakiegoś scenariusza. Tobie brakuje jednak jeszcze jednego segmentu do układanki.
METOD WSPOMAGANEGO ROZRODU.
Ale do klubu KDMD jesteś przyjęta.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

No mi się poprawiło po Dipherelinie. Miałam 4 miesięczny okres bez nadziei, dni cyklu itd. Więc i głowa w lepszym stanie. Ale teraz pierwszy cykl po dipherelinie, ciekawe kiedy zaczne wpadać w dołek.
Ale awersja do starań. Masz rację nigdy na to z tej strony nie spojrzałam. Mam awersję, rzygać mi się chce tymi całymi staraniami. Tylko nie potrafię przestać się starać.
Do klubu jesteś przyjęta.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: Tak nie można

Biedroneczko, nikt nie mówił o utracie nadziei. Bo każda ma nadzieję, nie jest możliwe jej nie mieć.
Traci się zapał, siły, zdrowie, uśmiech, radość, ale nadzieję, niemożliwe. Byłoby to najłatwiejsze. Ale tak nas stworzono, żeby bardziej uprzykrzyć nam życie. Żeby ta nadzieja zawsze zostawała.
A żeby znaleźć dobrego lekarza ja tez ciągle nawołuję wszystkie dziewczyny. Żeby przyznać się do słowa NIEPŁODNOŚĆ i iść do kliniki. Bardzo do tego nawołuję, bo jest to cholerny krok do przodu. Czekanie i liczenie do niczego nie prowadzi tylko do depresji. A jak się ma konkretny plan działania, ustalony wspólnie z lekarzem, to inaczej się czeka inaczej sie żyje.
Ja mam ustalony plan na najbliższe pół roku. A potem sie zobaczy…

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Hej Marti1, oczywiście do klubu Cię przyjmuję. Laparo powiadasz, i dobrze, może dowiesz się czegoś nowego. Coś się musi dziać, żeby nas podtrzymywać na duchu.
Pozdrawiam.

blue Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Oj Gablysiu jak ja Cie rozumiem…………. U mnie prawie dwa lata staran, dwa poronienia, gonitwa mysli, radosc, strach, zlosc, czekanie, nadzieja………………i tak w kolko!!!!!!!! Tylko ja wiem, ile razy brakowalo mi juz sil i myslalam, ze nie zniose wiecej i znosilam i wszytsko zaczynalo sie od poczatku!!!!!!!!
Teraz czekam na @ i robie przerwe, musze odpoczac, jestem tym potwornie zmeczona. Nie poddaje sie………ale beznadzieja zwiazana ze staraniami siegnela dna i zeby nie zwariowac musze sie od tego oderwac!!!!!!!!!!!

Pozdrawiam Cie goraco

Moniś z Aniołkami

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: A ja nie wierze˛…

Gablysiu nie wiem, nie jestem z nimi tak blisko. Byc moze. Ja wiem, ze ze swoimi torbileami tez walczylam okolo 5 lat, i nie moglam zajsc w ciaze. W koncu sie udalo. Moze to nie byla walka bez przerwy i co miesiac, ale byla. Zaszlam w ciaze naturalnie. Naprawde nie wiem. Nie mam pojecia, a nie odwaze sie zapytac, bo ti ich sprawa osobista, nawet jezeli tak jest, to ta ciaza jest i to dziecko to ich szczescie!! I zycze im tego dzidziusia z calego serca. Tak jak i Tobie, obojetnie jak, ale abys byla Mama. Dopinguje Ci bardzo. I obserwuje twoje zmagania. Trzymaj sie i nie poddawaj. Caluje

Pozdrawiamy Ania &

aggulka Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Gablysia, nie chcę sie mądrzyc, ja jeszcze niedawno zagryzłabym kazdego, kto kazałby mi odpuścić na trochę starania, ale po trzecim obumarciu przeszłam jakies katharsis, pamiętam noc w szpitalu – prosto z gabinetu praktycznie pojechałam do szpitala na zabieg, który miał być następnego dnia… Obudziłam się po paru chwilach niespokojnego snu (jak można spać spokojnie z wenflonem w ręce i zaaplikowanym cytotekiem…) I zaczęłam rozmyślać, może modlić się… Długo to trwało… Coś się stało, bo od tego momentu przestałam płakać… Przestałam czuć ten straszny ciężar w okolicach serca czy może zołądka. Absurd, ale wychodziłam ze szpitala z uśmiechem, czując całkowity spokój.
Przestałam czuć tę histeryczną presję… I dużo lepiej mi się żyje od tego czasu…
Myślę, że jeśli kiedykolwiek ma mi sie udać, to ten spokój będzie mi bardzo potrzebny. I dystans.

Tak sobie napisałam…
Cieszę się, że u Ciebie lepiej 🙂 Cieszę sie, ze jesteś, bo jak zniknęłas na jakiś czas, martwiłam się o Ciebie
Małymi kroczkami do przodu Myślę, że im mniejsze i bardziej rozważne, tym skuteczniejsze.
Pozdrawiam serdecznie, Agata

Edited by Aggulka on 2004/11/12 16:28.

anaim Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Rzeczywiście to naprawdę czarny pomysł, ale uważam, że dobry. Bo ja mam wrażenie, że środowisko też już straciło cierpliwość by ciągle wysłuchiwać – no znowu się nie udało. I tylko karmią mnie banałami w stylu – “na wszystko przychodzi czas”, albo “uda się wam, tylko bądź cierpliwa”. Chce mi się wymiotować jak słyszę takie teksty. Także popieram pomysł, dzięki któremu kazda z nas nie tylko “wywali” z siebie to co boli, ale też można mieć pewność, że będzie się zrozumianym. Także super, dzięki.
Jakiś czas temu popełniłam posta o maratończykach. I wtedy miałam więcej optymizmu, a obecnie, po trzech latach starań, łykaniu leków, latania do lekarza – jednym słowem DOŚĆ. Jasnę, że pozbyć się nadziei, to prawie nie możliwe. Ale ten stan, w którym przed @ zawsze odradza się nadzieja jak sfinks z popiołu – no właśnie – no coment!!!
Także z trzyletnim stażem czuję się przyjęta do klubu.
Pozdrawiam i baaaaaardzo kibicuje.
Obyśmy wkrótce wstąpiły do klubu “oczekujących”.

Ania

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

wiesz metdoy wspomagania rozrodu niestety tez nie sa dla wszystkich……sa klopoty zdrowotne jak nap brak nasienia i co wtedy…..nawet nasza wspaniala medycyna tego nie naprawi
ale nadzieja jest ze tak do konca te plemniczki gdzies tam sa tylko wlasnie ich szukamy…..:)
pozdrawiam

23 cykl starań

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Słonko, z tego co wiem, nigdy nie można być pewnym że ich nie ma. Przecież jest MESA-ISCI, wystarczy jeden w najądrzach. Jeden jedyny. Moja kuzynka najprawdopodobniej będzie się do tego przygotowywać, bo u jej męża jest dużo ale wszystkie martwe. Będą szukać jednego żywego i niech Bóg da aby się znalazł.
Nie trać wiary, choć to takie trudne.
Jestem z Tobą.

PS. Poszukaj na bocianie postów Marka ( w dziale jestem w ciąży- post dziecko z cudu czy jakoś tak). Może to niemożliwe, ale prawdziwe. Poczytaj wypowiedzi Agaty30 zero plemników i ciąża.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Jesteś przyjęta oczywiście do klubu.
Mi tez się chce rzygać tekstami że na wszystko przychodzi czas.I nie martwcie sie napewno w końcu się uda. A najlepsze są teksty w stylu: A może za dużo o tym myślisz i psychika to a psychika tamto.
Mogłabym wtedy warczec jak pit bull.
Bo to kuź…a żadna psychika a jakaś cholerna kara boża w której zmuszeni jesteśmy się znaleźć. Jakaś piekielna ofiara, próba której nie można znieść. Jakiś krzyż który wszystkie musimy dźwigać. My kobiety które otrzymałyśmy dar czucia macierzyństwa i tym darem nas się chłosta.

Dźwigajmy się wzajemnie do góry, choć tyle możemy dla siebie zrobić.

Ech, jutro wstanie dzień i będzie świecić słońce. A życie i tak jest piękne, prawda?

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Wcale nie uważam że się wymądrzasz. Zrobiłaś bardzo dobrze. Myślę że znalazłaś w tym szpitalu w sobie siłę. Albo sięgnęłaś dna a stamtąd droga jest tylko do góry.
Ja sięgnęłam dna wtedy gdy mnie tu nie było.
Teraz się pnę do góry. Bardzo małymi kroczkami.
Nie mogę powiedzieć że będę miała dziecko, ani tego że mam w sobie tyle siły, by o nie walczyć. Chcę po prostu żyć, być szczęśliwa, dać siebie mojemu mężowi, być normalną osobą.
Nie odpuszczę bo nie potrafię tego zrobić. Może tez bym chciała ale nie wiem jak to zrobić.
Ale jestem. I idę dalej.
Pozdrawiam.

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

mesa- isci ?
pierwsze slysze to slowo?
mozesz cos wiecej wyjasnic albo podac jakis link
(droge z tematem nasienia w sumei dopiero zaczelam i ciagle sie dowiaduje czegos nowego)
pozdrawiam

23 cykl starań

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

MESA -ICSI polega na “szukaniu” plemników w najądrzach. I wygląda to tak: oboje jesteście hospitalizowani, mężczyzna pod narkozą ma przeprowadzaną biopsję jąder i tam szukają tego jednego żołnierzyka. Potem u Ciebie pobierają gamety (też pod narkozą) i wstrzykują żołnierzyka do gamety. Czekają aż się maluszki podzielą i potem następuje transfer, jak przy normalnym in vitro.

Różnica IN VITRO a ICSI jest taka, że przy in vitro gamety zostają zalane plemnikami, a przy icsi następuje wstrzyknięcie pojedynczym plemnikiem.
A MESA oznacza że przeprowadzona jest biopsja jąder. To najnowocześniejsza technika pozaustrojowego zapłodnienia. Poczytaj sobie kochana bociana, napisz w wyszukiwarce mesa-icsi to sobie poczytasz a poczytasz.
Udało się wielu naprawdę, a cena np. w Bytomiu 3500 bez leków. A leki kosztują tyle samo co przy normalnym in vitro. W sumie różnica jest 500 złotych.
No ale np. w Novum mają statystyki, więcej sukcesów niż Bytom, ale z drugiej strony to stolica, więc napewno tez więcej przeprowadzają tych zabiegów.

Główeczka do góry Dziubku, potrzebny jest jeden jedyny żołnierzyk, napewno gdzieś tam się chowa.

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Kochana ozloce cie za to info:)
my wlasnie czekamy na wizyte u specjalisty, tam pewnie duzo sie jeszcze dowiemy ale ta informacja daje jednak duzo nadziei:)
sciskam goraco!

23 cykl starań

marcysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Gablysiu, przyjmiesz mnie do klubu? Staram się od maja 2003, nadzieja, smutek i znowu nadzieja … i tak w kółko.
Trochę tutaj nas już jest, więc chyba powinnyśmy dokonać uroczystego aktu mianowania Cię PREZESEM klubu!!!!
Pozdrawiam
Marcysia

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

cześć Gabusiu!
Ostatnio rzadko tu zaglądam bo dość zabiegana jestem ale to dobrze bo wtedy staram się mniej myśleć. Przynajmniej o dziecku.
Wiesz po 38 miesiącach starań stałam się tak przemądrzała że nawet nie zapytam czy mnie przyjmiesz do klubu tylko się wpraszam i oświadczam że od dziś jestem jego pełnoprawnym członkiem (hi hi to słowo jakoś tak znajomo mi brzmi hi hi okropna jestem wiem ale mam dziś świetny humor pomimo wszystko)

całuski
rrenya wciąż czekająca na cud

ps a w środę hsg (muszę pisać że się boję czy to się rozumie samo przez się?)

k8-77 Dodane ponad rok temu,

do GABLYSI

witam. pewnie zostane zaraz pognana, bo sie wtracam i na dodatek czytam odpowiedzi do innych. ale 4 lata staran i dwa poronienia moze daja mi malenkie prawo do napisania czegos. bo widzisz, Gablysiu, jak u mnie zaleczono zbyt niski progesteron, torbiele, cykle bezowulacyjne i inne cuda, dowalono clo i inne oraz powiedziano: start, to …nic nie zastartowalo przez pol roku. i doczego zmierzam: do tego, ze czasem naprawde za duzo sie mysli. moje starania wygladaly po 4 latach koszmarnie: klotnie z mezem, seks robiony tylko po to (wlasciwie zadnemu z nads sie nie chcialo, no ale owulacja jest. trzeba robic), cholerne bicie sie z myslkami (nie nastawiam sie, nie, no ale czy przypadkiem nie kluje mniew jajniku, nie, jeszcze nie zrobie testu, no moze zrobie, ale popatrze pozniej itp.) i zawsze ten zal, rozpacz, chec wycia po prostu, kiedy sie okazywalo, ze cholera jest jedna. nawet jak sie oglada pod swiatlo. i co? dalsza czesc miesiaca stracona. zycie jak w obledzie jakims. oby do nastepnej owulacji. “wymuszony” seks, 15 dni odmawiania sobie alkoholu, koncertow, seksu i …czekanie. a oprocz tego ten strach. zrobie test, a za pare dni (tygodni, miesiacy) znowu sie okaze, ze …”przykro mi” uslysze znowu. no i jak to sie dzieje, ze ta cipka z bloku obok moze zakjsc w ciaze???!!!
myslisz, ze nie ma to zadnego wplywu? ze zaplodnienie jest biologiczna czynnoscia calkowicie oderwana od psychiki? mam syna. wywalczonego. i to m.in. ja czasem pisze dziewczynaom odpowiedzi o wplywie psychiki. pisze z doswiadczenia. oczywiscie, przede wszystkim dobry lekarz. ale potem – wlasnie psychika. nie traktuje tych 4 lat jako kare boza. kara boza bylo to, ze wczesniej nie trafilam do mojego ginekologa. bo o ile ciaze stracona w 2 mies. moge wspominac ze lzami, choc spokojnie, to tego dziecka, ktore odeszlo w 11 tyg. nie wybacze poprzedniej lekarce nigdy.
tak sie uwywnetrzylam. przepraszam, jesli Cie w jakis sposob urazilam. NAPRAWDE trzymam kciuki.
pozdrawiam

Edited by k8_77 on 2004/11/14 20:45.

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

ja swietnie rozumiem twoj zal, rozgoryczenie itd itd
ale pozwole sie z czyms nie zgodzic i to kategorycznie!!!
to ze nie mamy dzieci nie jest zadna kara boska, to jest choroba! bardzo powazna choroba z wieloma roznorakimi i bardzo powaznymi konsekwencjami ale nie kara!
kara jest za cos! tak samo jak nagroda!
nie wolno myslec kategoriami kara bo jak wtedy mi wytlumaczysz tzw “wpadki” szczegolnie u osob maloletnich i nieodpowiedzialnych ? nagroda? za co????

23 cykl starań

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: do GABLYSI

Z tą karą to faktycznie palnęłam I nie masz naprawdę za co przepraszać, że masz inne zdanie na jakiś temat. Nie żyjemy po to by sobie nawzajem przytakiwać, ale wyrażać zawsze swoje zdanie. NIkt cie stąd nie pogoni, niech no tylko spróbuje.

ja chciałam zwrócić uwagę na to, że w przypadku wielu par które nie mogą dorobić się dziecka, wszyscy wokół krzyczą że to przez psychikę pomniejszając fakt że być może jest to choroba. Nie mówię tu o osobach, które same zmagały się z tym problemem ale o takich którzy nie mają o tym pojęcia, a próbują dawać dobre rady. Jakby problem niepłodności dotyczył samej tylko psychiki. Tacy ludzie czyjeś pobyty w szpitalu, leki które się bierze traktują jak himery, rzeczy niepotrzebne. Tacy ludzie ci powiedzą, że masz maszerować do łóżka a nie do szpitala.

A kara boża, no tak, czasem próbujemy zwalić na kogoś nasze problemy.
Ale z drugiej strony dobrze sobie czasem podyskutować.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

No pewnie że Cię przyjmę do klubu, proszę nawet o to nie pytać, tylko się wpisywać.
I oby nasz klub zniknął tak szybko jak się pojawił.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Halo, RRENYA, witam Cię w klubie, dawno cie tu nie widziałam. Po co to hsg,przecież miałaś laparo?
Nie robili ci kontrastu podczas laparo? Boże bidulko, trzymaj się tam dzielnie.

biedroneczka Dodane ponad rok temu,

Re: Tak nie można

SUPER ŻE SIĘ JAKOŚ TRZYMASZ I SZUKASZ POMOCY A NIE STOISZ W MIEJSCU. TRZYMAM ZA CIEBIE KCIUKI I ZA WSZYSTKIE DZIEWCZYNY STARAJĄCE SIĘ. MAM NADZIEJĘ ŻE WSZYSTKO I TOBIE SIĘ UŁOŻY I NIEDŁUGO BĘDZIESZ SIĘ CIESZYĆ Z MALEŃSTWA W BRZUSZKU.

k8-77 Dodane ponad rok temu,

Re: do GABLYSI

W odpowiedzi na:


Ale z drugiej strony dobrze sobie czasem podyskutować.


a dobrze. jestem w stanie gotowosci;-))
pozdrawiam

Edited by k8_77 on 2004/11/15 20:45.

Dodane ponad rok temu,

Re: A ja nie wierzę…

Gablysiu…
ja mam znajomych,którzy starali sie jak szaleni przez 10 lat…
w koncu odpuscili… nie chcieli adoptować,a diagnoza byla jednoznaczna – jest pani bezplodna:(
musisz mi uwierzyc, że to co sie stalo było wynikiem natury…
kobieta mając 42 lata urodzila córkę… ciąża byla dla nich, dla lekarzy szokiem …
dziewczynka ma dzis 3,5 roku…
lekarze twierdzą, ze po prostu musiala z wiekiem w ciele kobiety zajsc zmiana – nie mogla, hormony poszalały i może:))
nie zycze tak dlugiego czekania, ale życze efektów…

Bruni i Filipek 1,5 roku!

mahdia Dodane ponad rok temu,

Ja także do klubu…

Oczywiście także chciałabym się zapisać do klubu. Może nie stram się o dzidzi aż tak bardzo długo bo od marca tego roku, lae dla mnie to cała wieczność. Myślę że dla każdej z nas starania z miesiąca na miesiąc to cała wieczność. Powiem Ci szczerze, że mamy podobne odczucia. Całe zamieszanie jakie nastepuje w staranich o dziecko, te leki, nastroje, widok lekarza, USG, ciągłe czekanie, dzieci, wózeczki, czasem mam tego poprostu dosyć. Ale to nic. Ja wierzę że musi się udać bez względu na wszystko…. UDA SIĘ – NAPEWNO. Trzymam za was kciukaski..

Pozdrawiam
mahdia

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Od razu po przeczytaniu posta chciałam się zapisać do klubu. Bałam się, że nie będę mogła, miałam stresiora. Dziś już chyba mogę, zadzwoniliśmy do labolatorium i wyniki kariotypu są ok. Nie wiedziałam, że mnie to będzie tyle kosztowało…. oczywiście zdrowia. Staramy się od przeszło trzech lat. Teraz mam przerwę, czekam aby powtórzyć badanie na cytomegalię, ostatnio wyszło mi to paskudztwo. Jeszcze tylko HSG o ile pozbędę się bakterii i mam nadzieję że będę się mogła starać. O każdą ciążę staraliśmy się ok 10 miesięcy, mam nadzieję że tym razem pójdzie szybciej i z pozytywnym zakończeniem. Prolaktynka też ładnie spadła, więc zbieram fluidki i powoli wraca nadzieja. Pozdrawiam wszystkie długodystansowiczki i nie tylko :o))

NUŚKA + dwa Aniołki

megan27 Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Jak nie ma plemniczków, to sposób jest bardzo prosty – BANK NASIENIA!!!!
Pozdrawiam

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

tak ale gdy ktores z partnerow ma do tego tematu jakiekolwiek chocby minimalne watpliwosci to tez odpada:)
pozdrawiam

23 cykl starań

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: To znowu ja…

Zuzanna ma rację, bank nasienia ma wiele wspólnego z adopcją, lecz tak jakby tylko z jednej strony. Mężczyzna bierze do domu dziecko które nie jest jego, ale jest jego żony. To bardzo trudna decyzja i musi być podparta całkowitym ale to całkowitym zaakceptowaniem ze strony ojca.
Dziecko adoptowane nie jest dzieckiem biologicznym żadnego z rodziców, staje się ich wspólnym dzieckiem, I to dziecko się kocha dlatego że się go wychowuje. Nie jest tak w przypadku dziecka z banku nasienia.

Pozdrawiam.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: A ja nie wierzę…

Wiem że cuda się zdarzają, ale w końcu trudno przewidzieć, że się zdarzą. Ja nie czekam na cud.

Tylko mi powiedzcie jedno, JAK MOŻNA SOBIE ODPUŚCIC?????????????
Czekam na receptę “odpuszczenia” bo się staram dwa i pół roku a sobie tego nie wyobrażam.
Może dlatego że mi lekarz podkręca śrubkę, daje mi leki, usuwa to i tamto, skreśla z zeszytu różne choroby i mówi że mam szansę? Może innym lekarze mówią, że ich nie mają.

Dziękuję Panie Doktorze.

Znasz odpowiedź na pytanie: To znowu ja…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
czy któraś z was jest z białegostoku?
Hej dziewczyny może znajdzie się ktoś z Białegostoku na tym forum ? pozdrawiam edyta
Czytaj dalej
Książka kucharska
poszukuje spawdzonego przepisu na Ambasadora
Moze ktoras z mamus zna dobry przepis na to ciasto? Kacperek 12.02.04[img]http://foto.onet.pl/upload/14/18/_361523_n.jpg[/img]
Czytaj dalej