Używacie frytkownicy?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)
  • Autor
    Wpisy
  • #115779

    kamelia

    Od 10 lat co najmniej nie jadłam domowych frytek… 🙂 A te paskudy mrożone są błe.
    Zastanawiam się czy używałabym frytkownicy… Do samych frytek to trochę lipa…
    Smażycie coś w głębokim tłuszczu?

    #5364606

    szkocik

    Mam, używam , ale bardzo rzadko. Jeżeli już, to tylko do frytek domowej roboty (czyli takich samemu zrobionych z ziemniaków) i czasami do skrzydełek z kurczaka smażonych w głębokim tłuszczu (smakują lepiej niż z grilla). Tłuszcz wymieniam co 3 smażenia , czasami góra co 5 smażeń .



    #5364607

    domi79

    Znajomi maja taką i są bardzo zadowoleni.

    #5364608

    halinasuperdziewczyna

    Nie używam. Za małe porcje wychodzą na raz i strasznie długo trzeba czekać. Wynioslam do piwnicy. Dla mnie strata kasy.

    #5364609

    superbasiek

    moja psiapsiółka też ma taką i zadowolona bardzo, … ja mam zwykłą i czasem używam, ale cholernie rzadko, a teraz to w ogóle nie jem smażonego 🙂

    Pozdrówki 🙂

    #5364610

    halinasuperdziewczyna

    No to ustrojstwo które pokazujecie to w ogóle wynalazek wszechczasów. 10 dkg frytek robi w 40 minut. Przy 4 osobowej rodzinie czas oczekiwania na obiad wychodzi piękny.



    #5364611

    bep

    Nie!
    Smażone jemy od wielkiego dzwonu. Właśnie wpadłam na pomysł, że można zrobić smażone kolety schabowe. Nie jedliśmy ich bardzo dawno. Ostatni raz jałam je u mojej mamy. U nas na stole gości duszone, gotowane ew pieczone.
    Jak dzieci chcą frytki kroję ziemniaki w talarki i smaruję odrobiną oleju. Potem siup do piekarnika. Ale u nas jada się mało ziemniaków…

    #5364612

    maduxia

    nie posiadam, nie mam w planach zakupu. Nie lubię smażyć, w głębokim tłuszczu czy w 1 centymetrze też nie. Nie lubię potem zapachu w kuchni, w domu, uświnionej kuchenki i blatu od pryskającego tłuszczu. Ryby też nie smażę, piekę w piekarniku z oliwą.
    Owszem, zdarza mi się robić mielone czy schabowe (te ostatnie 2-3 razy do roku), oraz jakąś tempurę czy kalmary w cieście. Najczęściej jednak smażę na minimalnej ilości oleju albo w ogóle bez. Jajka sadzone na wodzie 😀

    A frytki robię z piekarnika, raz na ruski rok. Polewam je trochę oliwą i wychodzą zupełnie jak smażone. Częściej jednak robię ćwiartki ziemniaków (obgotować 5 minut, potem osączone na blachę, kilka łyżek oliwy, sól, zioła, porządnie wymieszać, piec w 200 stopniach. Jak się zrobi skórka- wymieszać, jak się ze wszystkich stron zarumienią sa gotowe). Zdrowsze, dzieci bardzo lubią. Całe ziemniaki też tak można robić, ale wtedy gotuję z 10 minut. Polecam.

    #5364613

    maduxia

    Zamieszczone przez Bep
    Nie!
    Smażone jemy od wielkiego dzwonu. Właśnie wpadłam na pomysł, że można zrobić smażone kolety schabowe. Nie jedliśmy ich bardzo dawno. Ostatni raz jałam je u mojej mamy. U nas na stole gości duszone, gotowane ew pieczone.
    Jak dzieci chcą frytki kroję ziemniaki w talarki i smaruję odrobiną oleju. Potem siup do piekarnika. Ale u nas jada się mało ziemniaków…

    Dokładnie. U nas też ziemniaki są raz, może dwa razy w miesiącu.

    #5364614

    maduxia

    Bep, a weź spróbuj te talarki na 3 minuty do wrzątku wrzucić. Moim zdaniem lepsze, bo szybciej się upieką i tak nie wysychają.
    U mnie kolejność w sumie taka sama, ale dochodzi jeszcze parowar, uzywany praktycznie codziennie.

    Kama, zamiast frytkownicy lepiej parowar kup :Hura!:



    #5364615

    kamelia

    Dzięki dziewczyny. 🙂

    #5364616

    kiara

    u nas frytki są raz na ruski rok, jeśli robie sama to smaże w garnku specjalnie do tego przeznaczonym, frytkownica mi nie potrzebna.
    No i ziemniaki uwielbiamy. Bardzo dużo nam ich schodzi.



    #5364617

    bep

    Zamieszczone przez maduxia
    Bep, a weź spróbuj te talarki na 3 minuty do wrzątku wrzucić. Moim zdaniem lepsze, bo szybciej się upieką i tak nie wysychają.
    U mnie kolejność w sumie taka sama, ale dochodzi jeszcze parowar, uzywany praktycznie codziennie.

    Dzięki :Wow!: Spróbuję na pewno 😀 Tylko nie wiem kiedy – ziemniaki w tym miesiącu już jedliśmy z zupie :Śmiech:
    Parowar mamy. Taki na kuchenkę. Bardzo często używamy… Ale hitem jest u nas granek – soki za reklamę – Philipiaka gdzie wrzucam mięcho na rozgrzany garnek bez tłuszczu. Minutę po jednej minute po drugiej stronie. Zamykam, wyłączam prąd i mam pyszne mięso uduszone w naturalnym sosie 😉 Miękkie i kruchutkie. Dla mnie to ważne bo bez roboty – a z czasem u nas krucho :Foch:

    #5364618

    kamelia

    Bep jaki to? Podrzuć typ/ model/ linka.

    #5364619

    maduxia

    Nie słyszałam o czymś takim, fajne moze być.

    Ja sobie radzę w troche inny sposób, zainspirowana J. O. , wszelkie gulasze czy mięsa duszone robię zawsze w piekarniku, trzeba mieć tylko garnek cały stalowy bez części plastikowych na pokrywce (mam taki ze stalowymi uszami, pokrywką ze szkła i stali)

    Najpierw podsmaża się w garnku cebulkę-łyżka oliwy wystarczy- dowala sie pokrojone warzywa, mięso w kostkę, zalewa sie wodą/ samą albo z winem albo z ciemnym piwem, przyprawia, zagotowuje na gazie, przykrywa i wstawia na 3 godziny do piekarnika. Gulasz wychodzi genialny, mięso duszone w kawału wystarczy obsmażyć tak, jak robi Bep, podlać odrobinę wodą czy tam czymś innym.

    Fajne jest to, że mięcho sie nie rozwala na strzępy jak przy długim duszeniu na małym ogniu, kiedy to trzeba od czasu do czasu pomieszać. Tu sie nic nie miesza!

    edit: moze być też oczywiście jakiś fajny sagan zeliwny z pokrywką, ja się jeszcze takiego nie dorobiłam 😀 zwyczajny garnek daje świetnie radę :Hura!:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close