Forum: Adopcja

Waham się

WITAM!

Myślimy z mężem o adopcji. Byliśmy już w Ośrodku na wstępnej rozmowie. Pan psycholog stwierdził, że mam wygórowane wymagania, gdyż powiedziałam, że chciałabym zdrowe dziecko w wieku 0-2 lat. Ja mam 34 lata, mąż 35 lat, ja jestem nauczycielką i neurologopedą, mąż ekonomistą. Ogólnie jesteśmy dobrze sytuowani. A piszę o tym, gdyż pan psycholog stwierdził, że jesteśmy książkowym przykładem….. Nie omieszkał zasugerować, że młodsi wiekowo przyszli rodzice adopcyjni mają pierwszeństwo zabrać takiego malucha. Zaczęłam go wypytywać o różne schorzenia typu: fast, autyzm itd….(tego się boję), a ten zaczął się wykręcać. Nie wiem co mam robić???? Czy zapisać się na to szkolenie, myślę że nie dostanę kwalifikacji, bo mam za dużo do powiedzenia……..a niektórym się to nie podoba. Zastanawiam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam…..? Nie mam z kim o tym porozmawiać!!!! Może ktoś ma podobne odczucia, doświadczenia????

37 odpowiedzi na pytanie: Waham się

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia:WITAM!

Myślimy z mężem o adopcji. Byliśmy już w Ośrodku na wstępnej rozmowie. Pan psycholog stwierdził, że mam wygórowane wymagania, gdyż powiedziałam, że chciałabym zdrowe dziecko w wieku 0-2 lat. Ja mam 34 lata, mąż 35 lat, ja jestem nauczycielką i neurologopedą, mąż ekonomistą. Ogólnie jesteśmy dobrze sytuowani. A piszę o tym, gdyż pan psycholog stwierdził, że jesteśmy książkowym przykładem….. Nie omieszkał zasugerować, że młodsi wiekowo przyszli rodzice adopcyjni mają pierwszeństwo zabrać takiego malucha. Zaczęłam go wypytywać o różne schorzenia typu: fast, autyzm itd….(tego się boję), a ten zaczął się wykręcać. Nie wiem co mam robić???? Czy zapisać się na to szkolenie, myślę że nie dostanę kwalifikacji, bo mam za dużo do powiedzenia……..a niektórym się to nie podoba. Zastanawiam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam…..? Nie mam z kim o tym porozmawiać!!!! Może ktoś ma podobne odczucia, doświadczenia????
Radusia, zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że macie wygórowane wymagania! zazwyczaj rodzice adopcyjni marzą o dziecku prosto ze szpitala i oczywiście zdrowym. Wy daliście rozpiętość wieku do 2 lat!!!
proponuję Wam odwiedzić inne ośrodki adopcyjne. np. takie założone przez siostry zakonne (słyszałam dobre opinie o Sosnowcu).
a czy pokochasz dziecko? myślę, że tak. czasem jest to “miłość od pierwszego wejrzenia” (wchodzisz i wiesz, że to TO dziecko), czasem miłość rozwija się w ciągu kilku spotkań, a czasem przychodzi po paru tygodniach pobytu dziecka w domu.
dacie radę! tylko nie możecie się załamywać początkowymi trudnościami i biurokracją. psychologowie w taki sposób “badają” kandydatów – wiem coś na ten temat.
powodzenia i dawaj znać jak Wam idzie!!! :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

radusia Dodane ponad rok temu,

:Kciuki:Hm…dziękuję za odpowiedź. Tak sobie też myślę, że mogę zrobić kwalifikacje w tym ośrodku, a później zgłosić się jeszcze do innego. Ten psycholog próbował mi trochę zamydlić oczy. Powiedział, że mam za dużą wiedzę o różnych schorzeniach. A jak mam jej nie mieć jak pracuję w szkole integracyjnej? Boję się co wyjdzie na tych warsztatach, bo ja jestem impulsywna i jak mi się coś nie spodoba to to powiem. Mąż jest natomiast bardziej dyplomatyczny i wyciszony. Ten psycholog cały czas mnie lustrował…..:Boje się:

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia:WITAM!

Myślimy z mężem o adopcji. Byliśmy już w Ośrodku na wstępnej rozmowie. Pan psycholog stwierdził, że mam wygórowane wymagania, gdyż powiedziałam, że chciałabym zdrowe dziecko w wieku 0-2 lat. Ja mam 34 lata, mąż 35 lat, ja jestem nauczycielką i neurologopedą, mąż ekonomistą. Ogólnie jesteśmy dobrze sytuowani. A piszę o tym, gdyż pan psycholog stwierdził, że jesteśmy książkowym przykładem….. Nie omieszkał zasugerować, że młodsi wiekowo przyszli rodzice adopcyjni mają pierwszeństwo zabrać takiego malucha. Zaczęłam go wypytywać o różne schorzenia typu: fast, autyzm itd….(tego się boję), a ten zaczął się wykręcać. Nie wiem co mam robić???? Czy zapisać się na to szkolenie, myślę że nie dostanę kwalifikacji, bo mam za dużo do powiedzenia……..a niektórym się to nie podoba. Zastanawiam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam…..? Nie mam z kim o tym porozmawiać!!!! Może ktoś ma podobne odczucia, doświadczenia????

Na szkolenia zapisz się-do niczego nie zobowiązują, może akurat w ich trakcie odpowiesz sobie na część pytań które tutaj zadałaś.
A ppsycholog słusznie, ze uważnie przygląda się potencjalnym kandydatom na przyszłych rodziców – te dzieci i tak skrzywdził los i uważam, ze należy robić wszystko by rana na ich sercach dobrze się goiła

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia::Kciuki:Hm…dziękuję za odpowiedź. Tak sobie też myślę, że mogę zrobić kwalifikacje w tym ośrodku, a później zgłosić się jeszcze do innego. Ten psycholog próbował mi trochę zamydlić oczy. Powiedział, że mam za dużą wiedzę o różnych schorzeniach. A jak mam jej nie mieć jak pracuję w szkole integracyjnej? Boję się co wyjdzie na tych warsztatach, bo ja jestem impulsywna i jak mi się coś nie spodoba to to powiem. Mąż jest natomiast bardziej dyplomatyczny i wyciszony. Ten psycholog cały czas mnie lustrował…..:Boje się:

u nas to mój mąż potrafi powiedzieć do słuchu. ale mieliśmy umowę, że milczy nawet jak się gotuje 😉
są sytuacje, gdy milczenie jest naprawdę złotem. nie warto dać się ponieść emocjom, szczególnie, że cel jest wysoki.
w różnych ośrodkach pracują różni ludzie i to też trzeba mieć na uwadze.

jak wygląda robienie kwalifikacji na rodzinę adopcyjną? bo my jesteśmy po szkoleniu na rodzinę zastępczą.

aha, jeszcze chciałam napisać, że pierwsze słyszę o pierwszeństwie pod względem wieku. też mi coś… biorąc to na logikę, to właśnie osoby po 30-tce powinny “mieć fory”. z tego co się orientuję, różnica wieku między dzieckiem a rodzicami adopcyjnymi nie może przekroczyć 40 lat.

radusia Dodane ponad rok temu,

Jak się robi kwalifikacje? Otóż zanim do nich przystąpimy to należy napisać podanie do ośrodka, życiorys, zaświadczenie o zarobkach, badają sytuację mieszkaniową, zaświadczenie od ogólnego lekarza. Następnie są spotkania z psychologami w formie warsztatów. Będą one odbywać się raz w tygodniu przez 5 tygodni. Później zbiera się komisja kwalifikacyjna i analizuje nas jako przyszłych rodziców i przyznaje kwalifikacje albo nie. Jeszcze wcześniej przyjeżdża kobieta z ośrodka zobaczyć jak mieszkamy. Trzeba po nią pojechać i ją przywieść. Z tego co się dowiedziałam na tych warsztatach mają być 2 małżeństwa, my z mężem i 2 samotne kobiety, które chcą adoptować dziecko.

radusia Dodane ponad rok temu,

Jeżeli chodzi o wiek to też powiedziałam temu psychologowi , co o tym myślę. Dziwne żebym miała 20 lat, 5 letni staż małżeński(takie są wymogi, dobrą sytuację finansową itd). Głupia gatka.

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia:Jeżeli chodzi o wiek to też powiedziałam temu psychologowi , co o tym myślę. Dziwne żebym miała 20 lat, 5 letni staż małżeński(takie są wymogi, dobrą sytuację finansową itd). Głupia gatka.

:Fiu fiu:
nie w każdym ośrodku obowiązuje 5-letni staż małżeński…
a że tak zapytam: co oznacza “dobra sytuacja finansowa”? są jakieś widełki? nie pisz, jak nie chcesz. tak pytam, bo mnie to wszystko niesamowicie interesuje.

radusia Dodane ponad rok temu,

:Stres:Jeżeli chodzi o finanse to nikt niby Ci tego wprost nie powie, że ma być super. Ale wiem , że biorą to pod uwagę. Jak ten psycholog robił z nami wywiad to pytał o mieszkanie i zarobki. My mamy 70 metrowe mieszkanie, mąż dobrze zarabia bo ma firmę, ja w szkole mniej ,ale i tak mamy niemało. I tutaj pan psycholog się zatrzymał i stwierdził, że dobrze, że mamy dobrą sytuację finansową. Trzy razy się zapytał czy oby mieszkanie jest nasze.Więc chyba patrzą na finanse. Wydaje mi się, że wolą też ludzi skromnych, potulnych itd….(tacy wszystko zrobią pod ich dyktando) Ja stety albo niestety jestem inna. Nie jestem szarą, zakompleksioną myszą. I tutaj chyba niestety!!!!

yoko Dodane ponad rok temu,

Radusiu, spokojnie.
Będzie dobrze. Ja się musiałam uczyć miłości do biologicznego dziecka.Urodziłam je i nie było fajerwerków, zalewu miłosci. Tyle o tym czytałam wczesniej i nic z tego mi sie nie przydarzyło.
Z drugim dzieciatkiem już było inaczej, na szczęscie:)
Nie rezygnujcie. Pracownicy OA bardzo czesto na pierwszych spotkaniach są odpychjący, sprawiają wrażenie jw.
Ja mysle, ze jest to trochę obliczone na to by Was zbadać… na ile Wam zależy,czy wrócicie, na ile poważna była Wasza wizyta…
Powodzenia. Jesli oboje z męzem pragniecie adoptować dziecko, to się nie poddawajcie. Piłka jest tak naprawde po Waszej stronie. Musicie udowodnic swoją determinacje, czasem wlasnie trochę zrezygnować z siebie, z “ja”… tak potem zresztą wygląda życie z dzieckiem… to nie jest dodatek do szczęscia, to jest priorytet. Dziecko wymaga poświęceń – mniejszych lub wiekszych – kwestia tak naprawde subiektywnej oceny, bo to co dla jednego jest wyrzeczeniem się czegoś, dla drugiej osoby tym być nie musi.
Będziecie tym bardziej testowani i sprawdzani na wszelkie strony, bo jak wiadomo rodzicielstwo adopcyjne niesie za sobą dodatkowy bagaż do zaakceptowania, którego nie niesie biologiczne rodzicielstwo.
Napisałaś , ze się wahasz… to niedobrze.
Musisz być pewna.

radusia Dodane ponad rok temu,

Hm….Wydaje mi się, że każdy się waha przed adopcją.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

[QUOTE=Radusia;2818690. Ten psycholog próbował mi trochę zamydlić oczy. Powiedział, że mam za dużą wiedzę o różnych schorzeniach. [/QUOTE]

Trochę mu się nie dziwię – byłabyś super mamą dla dziecka z problemami… Też by mi było szkoda “stracić” takiej mamy dla zdrowego dziecka…
Ale rozumiem Cię.

radusia Dodane ponad rok temu,

Wiesz……wiedzę mam i praktykę, ale praca to jedno a życie prywatne to drugie.

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia:Hm….Wydaje mi się, że każdy się waha przed adopcją.

oczywiście. przecież to poważna decyzja. trzeba ją podjąć świadomie. więc trzeba dużo myśleć, a to prowadzi do wahań. tym bardziej, jak napotyka się na przeszkody.
ale to wszystko jest potrzebne.

radusia Dodane ponad rok temu,

Może to głupie, ale mam strach przed tym , co powie rodzina, sąsiedzi? Czy moja mama będzie traktować dziecko jak dzieci mojej siostry. Nie mówiąc o teściowej , która za mną nie przepada i nawet mnie do domu nie zaprasza!

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia:Może to głupie, ale mam strach przed tym , co powie rodzina, sąsiedzi? Czy moja mama będzie traktować dziecko jak dzieci mojej siostry. Nie mówiąc o teściowej , która za mną nie przepada i nawet mnie do domu nie zaprasza!

powinniście z nimi porozmawiać. jeżeli ktoś nie zaakceptuje decyzji o adopcji, to cóż robić… stosunki same się poluzują.
rodzina pokocha dziecko tak samo jak Wy. dajcie sobie czas.
wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach temat adopcji jest dość powszechny. 20 lat temu często fakt ten był ukrywany, nawet samo adoptowane dziecko nie miało świadomości (i często o tym, że jest adoptowane dowiadywało się przypadkiem od “życzliwych”). teraz mówi się o tym głośno i to jest zdrowe podejście.

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Radusia:Hm….Wydaje mi się, że każdy się waha przed adopcją.

na samym poczatku, kiedy nie jest pewien… tak.
jednak kiedy staje sie to jedyną nadzieją na rodzicielstwo, kiedy podejmiesz decyzję… to się już nie wahasz:)
boisz sie może, ale to normalne – lek przed nieznanym…

ile z nas sie waha przed zajsciem w ciazę, decyzją o kolejnym dziecku…
kazdy ma jakąś w głowie podzialke na “za” i “przeciw”…
niektóre po ciuchu liczą na wpadkę, chcą żeby to los podjąl za nie decyzje…
niektórym sie udaje;) ale przy adopcji nie ma tak, niestety…
długa droga przed Wami, ale jesli nie jesteście przekonani o swojej decyzji, to pracownicy ośrodka to wyczują, wybadają i zapewne szanse bedziecie mieć nikłe.

radusia Dodane ponad rok temu,

Właśnie sobie dzisiaj przedyskutowaliśmy z mężem sprawę adopcji i uznaliśmy, że zgromadzimy potrzebne dokumenty i złożymy w ośrodku, zrobimy kurs……i potem zobaczymy, co dalej.

radusia Dodane ponad rok temu,

Może jak zaadoptujemy dziecko, zajdę w ciążę i będziemy mieli dwoje dzieci.:Hura!:

jaga Dodane ponad rok temu,

Radusiu :Kciuki:

Ponieważ widzę, że już przez temat adopcji się trochę przegryzłaś i wspominałaś o warunkach mieszkaniowych… możesz napisać, jakie są wymogi.

radusia Dodane ponad rok temu,

Jeżeli chodzi o warunki to dano mi do zrozumienia, że powinny być takie, aby dziecko miało swój pokój i należy mieć swoje mieszkanie czy dom. Dopiero ma do nas przyjechać kobieta z ośrodka…..Wtedy oceni czy mamy warunki odpowiednie.

basia974 Dodane ponad rok temu,

My adoptowaliśmy niecałe dwa lata temu dwójkę chłopców (3 i 5 lat), mieszkaliśmy wtedy w dwu-pokojowym mieszkaniu ( niecałe 50 m2), Panie z ośrodka były zobaczyć mieszkanie a potem kurator i nikt nie miał zastrzeżeń, że jest za mało miejsca czy warunki nie są wystarczające, wszystko będzie dobrze tylko niestety trzeba mieć w sobie dużo cierpliwości, czego Wam życzę

radusia Dodane ponad rok temu,

Przepraszam Basiu , że tak zapytam. Interesuje mnie to, czy to są zdrowe dzieci, jak wyglądał wasz pierwszy dzień jak przywieźliście dzieciaczki do domu, czy nie sprawiają kłopotów wychowawczych? Pytam dlatego, ponieważ zasugerowano nam w ośrodku, że mamy małe szanse na adopcję niemowlaka .

basia974 Dodane ponad rok temu,

Tak, dzieci są zdrowe, pierwszy dzień w domu nie ukrywam był dla nas wszystkim wielkim stresem, ale chłopcy spisali się na medal, młodszy syn tylko rozpłakał się na początku, ale szybko się uspokoił. Poza tym dużo się działo, mieliśmy odwiedziny babci, dziadka, cioć ze swoimi dziećmi (mimo, że Panie z ośrodków adopcyjnych odradzały szybki najazd rodziny), chłopakom to akurat przypadło do gustu bo mogli się bawić do woli i było widać, że mniej się boją.
Mamy dużo zdjęć z tego dnia i jak je wspólnie oglądamy to bardzo się cieszą, pamiętają prawie wszystko z tego dnia i widać, że są szczęśliwi. Warto żyć dla takich chwil. Chłopcy są z nami dokładnie 18 m-cy, a wydaje się, że są od zawsze, nie zawsze było różowo i łatwo, szczególnie na początku jak się nawzajem poznawaliśmy, ale nie żałujemy, że ominął nas etap niemowlęcy, szczególnie teraz gdy jutro nasz starszy syn idzie do pierwszej klasy.

radusia Dodane ponad rok temu,

Basiu jak miło się czyta Twoją wypowiedź. Ja jestem na początku tej drogi adopcyjnej… Pracuję w szkole integracyjnej jako nauczyciel i logopeda i moja wiedz dotycząca różnych zaburzeń strasznie mi przeszkadza w tych decyzjach. Dlatego też w ośrodku nie zrobiłam dobrego wrażenia na panu psychologu, bo był wyprowadzony z równowagi przez moje szczegółowe pytania.
Twój dzieciaczek z całą pewnością świetnie sobie poradzi w klasie pierwszej. Ja pierszaczków miałam w zeszłym roku, jutro idę powitać drugoklasistów.

kaycik Dodane ponad rok temu,

Redusiu,

adoptowanie dziecka to nie wyjście do sklepu po bułeczki. jeżeli znasz lub poszukasz w necie rodziców, którzy podjęli się tego zadania zobaczysz, że nie zawsze wiąże się to z sielanką. powiem więcej – zawsze wiązać się to będzie z baaaardzo trudnymi przejściami, emocjami itp. sposób rozmowy psychologa z Wami ma na celu m.in. zbadanie jaka jest Wasza świadomość tych trudności. małżeństwa decydujące się na adopcje mają najczęściej takie właśnie jak Wy wymagania – zdrowy, śliczny bobasek bez obciążeń jakichkolwiek. a co to, sklep z manekinami??!! a jakie masz gwarancje, że Twoje biologiczne dziecko byłoby zdrowe? a gdyby zachorowało nie przyjęłabyś go?
wracając do tematu spotkań z psychologiem i niemiłych po nich wrażeń. niestety zdarza się często, że rodziny, które decydują się na adopcje nie dają sobie rady z emocjami i zachowaniami dzieci, o których wspomniałam wyżej. często przenosi się to na relacje dzieci z nowymi rodzicami poprzez myśli rodziców pt: on tak się zachowuje, bo NIE JEST NASZ! niestety zbyt często takie sytuacje kończą się wnioskiem do sądu o rozwiązanie adopcji 🙁
psycholog jest po to, żeby ocenić jak duże szense na DOBRY dom mają trudne dzieci w Waszej rodzinie. i wcale nie chodzi o to, żebyście chodzili pod dyktando psychologa, czy innych urzędników, ale o to, żeby oszczędzić dzieciom, które i tak już przeżyły wiele, kolejnych rozczarowań.

mordeczka Dodane ponad rok temu,

A ja myśle,że co prawda chodzi tu o dobro dzieciaczków,ale przecież rodzice adopcyjni też przechodzą ciężką droge do upragnionego rodzicielstwa.Dlatego uważam,że mają prawo postawić parę “swoich warunków”.Może to brzydko zabrzmiało,ale to jest wybór na całe zycie,więc nie można ukrywać swoich marzeń i pragnień.
Psycholog z ośrodka powinien zatem znależć złoty środek dla dobra obu stron.
I tutaj -dla lepszego swojego obrazu-czasami trzeba niestety pomimo dużego temperamentu powstrzymać sie od wyrażania opinii i wykazywania sie swoja wiedzą-takie jest moje zdanie.Oczywiście byc szczerym zgodnie ze swoim sumienie,ale bez potrzeby nie wysuwać sie przed szereg.
My staraliśmy sie być uczciwymi i szczerymi,o niektórych rzeczach nie wspominaliśmy nie pytani-nie mieliśmy żadnych problemów z psychologami.
Nasze wymagania co do dzieciaczka:
-0 do 6 m-cy
-płeć obojętna
-zdrowy bobas,bez obciążeń genetycznych,rodzina narkomanów,alkoholików wykluczona
nikogo to nie szokowało,nikt nic nie mówił.
Po roku telefon-jest chłopiec-2,5 m-ca,zdrowy.Potem sie okazało,że ma dużego zeza,dziurke w serduszku,mało kontaktowy.Podczas spotkań z maluchem-ok 5-istotna zmiana.Adaś-to nasz synek już 8 latek-rozwinął sie niesłychanie,gaworzył,śmiał się,zez minął a dziurka pod okiem lekarza sama sie zarosła.To była miłość od pierwszego wejrzenia.Też byłam ciekawa,czy zdołamy pokochac “obce dziecko”.Ale ono już od wielu miesięcy było w naszych sercach-bo pragnienie posiadania dziecka było w nas przeogromne.
Więc albo trochę sie wyluzujcie,albo zmieńcie ośrodek-może bedzie bardziej przyjazny.
Powodzenia i trzymam kciuki.

Dorota

radusia Dodane ponad rok temu,

Waham się

Rozpoczęłam już kurs w ośrodku….waham się nadal…….Myślę, że na kursie odpowiem sobie na wiele pytań.:Kciuki:

makarewicz333 Dodane ponad rok temu,

adopcja

Witam, Jestem Łukasz. Chciałbym podzielić się z Państwem moimi spostrzeżeniami na temat adopcji. Jestem już szczęśliwym ojcem 2- letniej Weroniki. Słodkie maleństwo? Miałem wiele problemów odnośnie procedury adopcyjnej która jest niezmiernie skomplikowana i bardzo długa. Z pomocą przyszedł mi pan Mecenas [usunięto imię i nazwisko]. Pokazał mi nowatorskie rozwiązanie mojego problemu dzięki czemu szybko mogłem cieszyć się urokami ojcostwa. Teraz ta cała adopcja wydaje mi się niezmiernie prosta. Fascynujące jak wiele potrafią zadziałać ludzie znający się na prawie.

radusia Dodane ponad rok temu,

Hm…A jakie to są te nowatorskie sposoby?

makarewicz333 Dodane ponad rok temu,

Nie znam sie na tych prawniczych zwrotach, był to rodzaj adopcji ze wskazaniem połączony z uznaniem czy jakoś tak. Autorski pomysł Pana mecenasa, który okazał się dość skuteczny. Polecam pana[usunięto nazwisko] Warszawy. Pełen profesjonalizm

lorjerprall Dodane ponad rok temu,

TO BE WEALTHY AT THEIR engage

Celebrated listening is challenging, in , because people on numerous occasions are more focused on what they’re saying than on what they’re hearing in return. According to a unorthodox scrutiny past the Harvard Character Rethink, people weigh the expression letters they send is more revered than the articulation record they receive. Loosely, senders in that their letter is more imaginative and forceful than do the people who address it .
Additionally, listening is enigmatic because people don’t job as atrocious at it as they should. Listening seems to encounter so non-essential to utter that putting a doom of venture into it doesn’t earmarks of necessary. Anyhow, distressing tariff and effort is systematically what worthwhile listening requires.
Internal auditors be required to hark to to explanations, , and defenses of economic practices and procedures. They are constantly communicating with bloke employees whose backgrounds compass from accounting to help to marketing to . In annex, explanations wind up friend employees of any “unusual” practices many times pose as a appropriate holler into to an internal auditor’s listening . Auditors can blow the following to ground these skills.

reavatize Dodane ponad rok temu,

odliczenia vat

deklaracja vat ue czynny podatnik vat faktura vat druk formularz vat ue nowelizacja ustawy vat odliczanie vat rachunek bez vat wzór termin wystawienia faktury vat urząd skarbowy vat 7 vat 7 formularz 2010 vat od paliwa 2010 wniosek o zwrot vat zwolnienie podmiotowe z vat zwolnienie z vat darmowe programy do faktur vat korekta vat e-deklaracje vat faktury vat wzór odliczenia vat podatek vat od materiałów budowlanych stawka vat 7 rejestracja vat ue vat 1 samochód vat 7 jak wypełnić vat-r 2010 wystawianie faktur vat zwrot vat od materiałów budowlanych

emabbambflast Dodane ponad rok temu,

???? ?????????? – ?????? ?? http://mxfile.ru

???? ?????????? – ?????? ?? [Zobacz stronę]

Znasz odpowiedź na pytanie: Waham się?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Książka kucharska
gofry
szukam (nie tylko ja ;)) sprawdzonego przepisu na pyszne, chrupiące gofry
Czytaj dalej
Chcę nawiązać kontakt z innymi rodzicami
Krakowianki
Witam ile jest nas na tym forum matek Krakowianek? Pozdrawiam serdecznie...
Czytaj dalej