Waham się

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 43)
  • Autor
    Wpisy
  • #105225

    radusia

    WITAM!

    Myślimy z mężem o adopcji. Byliśmy już w Ośrodku na wstępnej rozmowie. Pan psycholog stwierdził, że mam wygórowane wymagania, gdyż powiedziałam, że chciałabym zdrowe dziecko w wieku 0-2 lat. Ja mam 34 lata, mąż 35 lat, ja jestem nauczycielką i neurologopedą, mąż ekonomistą. Ogólnie jesteśmy dobrze sytuowani. A piszę o tym, gdyż pan psycholog stwierdził, że jesteśmy książkowym przykładem….. Nie omieszkał zasugerować, że młodsi wiekowo przyszli rodzice adopcyjni mają pierwszeństwo zabrać takiego malucha. Zaczęłam go wypytywać o różne schorzenia typu: fast, autyzm itd….(tego się boję), a ten zaczął się wykręcać. Nie wiem co mam robić???? Czy zapisać się na to szkolenie, myślę że nie dostanę kwalifikacji, bo mam za dużo do powiedzenia……..a niektórym się to nie podoba. Zastanawiam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam…..? Nie mam z kim o tym porozmawiać!!!! Może ktoś ma podobne odczucia, doświadczenia????

    #3752712

    laurka

    Zamieszczone przez Radusia
    WITAM!

    Myślimy z mężem o adopcji. Byliśmy już w Ośrodku na wstępnej rozmowie. Pan psycholog stwierdził, że mam wygórowane wymagania, gdyż powiedziałam, że chciałabym zdrowe dziecko w wieku 0-2 lat. Ja mam 34 lata, mąż 35 lat, ja jestem nauczycielką i neurologopedą, mąż ekonomistą. Ogólnie jesteśmy dobrze sytuowani. A piszę o tym, gdyż pan psycholog stwierdził, że jesteśmy książkowym przykładem….. Nie omieszkał zasugerować, że młodsi wiekowo przyszli rodzice adopcyjni mają pierwszeństwo zabrać takiego malucha. Zaczęłam go wypytywać o różne schorzenia typu: fast, autyzm itd….(tego się boję), a ten zaczął się wykręcać. Nie wiem co mam robić???? Czy zapisać się na to szkolenie, myślę że nie dostanę kwalifikacji, bo mam za dużo do powiedzenia……..a niektórym się to nie podoba. Zastanawiam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam…..? Nie mam z kim o tym porozmawiać!!!! Może ktoś ma podobne odczucia, doświadczenia????

    Radusia, zupełnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że macie wygórowane wymagania! zazwyczaj rodzice adopcyjni marzą o dziecku prosto ze szpitala i oczywiście zdrowym. Wy daliście rozpiętość wieku do 2 lat!!!
    proponuję Wam odwiedzić inne ośrodki adopcyjne. np. takie założone przez siostry zakonne (słyszałam dobre opinie o Sosnowcu).
    a czy pokochasz dziecko? myślę, że tak. czasem jest to “miłość od pierwszego wejrzenia” (wchodzisz i wiesz, że to TO dziecko), czasem miłość rozwija się w ciągu kilku spotkań, a czasem przychodzi po paru tygodniach pobytu dziecka w domu.
    dacie radę! tylko nie możecie się załamywać początkowymi trudnościami i biurokracją. psychologowie w taki sposób “badają” kandydatów – wiem coś na ten temat.
    powodzenia i dawaj znać jak Wam idzie!!! :Kciuki::Kciuki::Kciuki:



    #3752713

    radusia

    :Kciuki:Hm…dziękuję za odpowiedź. Tak sobie też myślę, że mogę zrobić kwalifikacje w tym ośrodku, a później zgłosić się jeszcze do innego. Ten psycholog próbował mi trochę zamydlić oczy. Powiedział, że mam za dużą wiedzę o różnych schorzeniach. A jak mam jej nie mieć jak pracuję w szkole integracyjnej? Boję się co wyjdzie na tych warsztatach, bo ja jestem impulsywna i jak mi się coś nie spodoba to to powiem. Mąż jest natomiast bardziej dyplomatyczny i wyciszony. Ten psycholog cały czas mnie lustrował…..:Boje się:

    #3752714

    lilavati

    Zamieszczone przez Radusia
    WITAM!

    Myślimy z mężem o adopcji. Byliśmy już w Ośrodku na wstępnej rozmowie. Pan psycholog stwierdził, że mam wygórowane wymagania, gdyż powiedziałam, że chciałabym zdrowe dziecko w wieku 0-2 lat. Ja mam 34 lata, mąż 35 lat, ja jestem nauczycielką i neurologopedą, mąż ekonomistą. Ogólnie jesteśmy dobrze sytuowani. A piszę o tym, gdyż pan psycholog stwierdził, że jesteśmy książkowym przykładem….. Nie omieszkał zasugerować, że młodsi wiekowo przyszli rodzice adopcyjni mają pierwszeństwo zabrać takiego malucha. Zaczęłam go wypytywać o różne schorzenia typu: fast, autyzm itd….(tego się boję), a ten zaczął się wykręcać. Nie wiem co mam robić???? Czy zapisać się na to szkolenie, myślę że nie dostanę kwalifikacji, bo mam za dużo do powiedzenia……..a niektórym się to nie podoba. Zastanawiam się czy pokocham dziecko, którego nie urodziłam…..? Nie mam z kim o tym porozmawiać!!!! Może ktoś ma podobne odczucia, doświadczenia????

    Na szkolenia zapisz się-do niczego nie zobowiązują, może akurat w ich trakcie odpowiesz sobie na część pytań które tutaj zadałaś.
    A ppsycholog słusznie, ze uważnie przygląda się potencjalnym kandydatom na przyszłych rodziców – te dzieci i tak skrzywdził los i uważam, ze należy robić wszystko by rana na ich sercach dobrze się goiła

    #3752715

    laurka

    Zamieszczone przez Radusia
    :Kciuki:Hm…dziękuję za odpowiedź. Tak sobie też myślę, że mogę zrobić kwalifikacje w tym ośrodku, a później zgłosić się jeszcze do innego. Ten psycholog próbował mi trochę zamydlić oczy. Powiedział, że mam za dużą wiedzę o różnych schorzeniach. A jak mam jej nie mieć jak pracuję w szkole integracyjnej? Boję się co wyjdzie na tych warsztatach, bo ja jestem impulsywna i jak mi się coś nie spodoba to to powiem. Mąż jest natomiast bardziej dyplomatyczny i wyciszony. Ten psycholog cały czas mnie lustrował…..:Boje się:

    u nas to mój mąż potrafi powiedzieć do słuchu. ale mieliśmy umowę, że milczy nawet jak się gotuje 😉
    są sytuacje, gdy milczenie jest naprawdę złotem. nie warto dać się ponieść emocjom, szczególnie, że cel jest wysoki.
    w różnych ośrodkach pracują różni ludzie i to też trzeba mieć na uwadze.

    jak wygląda robienie kwalifikacji na rodzinę adopcyjną? bo my jesteśmy po szkoleniu na rodzinę zastępczą.

    aha, jeszcze chciałam napisać, że pierwsze słyszę o pierwszeństwie pod względem wieku. też mi coś… biorąc to na logikę, to właśnie osoby po 30-tce powinny “mieć fory”. z tego co się orientuję, różnica wieku między dzieckiem a rodzicami adopcyjnymi nie może przekroczyć 40 lat.

    #3752716

    radusia

    Jak się robi kwalifikacje? Otóż zanim do nich przystąpimy to należy napisać podanie do ośrodka, życiorys, zaświadczenie o zarobkach, badają sytuację mieszkaniową, zaświadczenie od ogólnego lekarza. Następnie są spotkania z psychologami w formie warsztatów. Będą one odbywać się raz w tygodniu przez 5 tygodni. Później zbiera się komisja kwalifikacyjna i analizuje nas jako przyszłych rodziców i przyznaje kwalifikacje albo nie. Jeszcze wcześniej przyjeżdża kobieta z ośrodka zobaczyć jak mieszkamy. Trzeba po nią pojechać i ją przywieść. Z tego co się dowiedziałam na tych warsztatach mają być 2 małżeństwa, my z mężem i 2 samotne kobiety, które chcą adoptować dziecko.



    #3752717

    radusia

    Jeżeli chodzi o wiek to też powiedziałam temu psychologowi , co o tym myślę. Dziwne żebym miała 20 lat, 5 letni staż małżeński(takie są wymogi, dobrą sytuację finansową itd). Głupia gatka.

    #3752718

    laurka

    Zamieszczone przez Radusia
    Jeżeli chodzi o wiek to też powiedziałam temu psychologowi , co o tym myślę. Dziwne żebym miała 20 lat, 5 letni staż małżeński(takie są wymogi, dobrą sytuację finansową itd). Głupia gatka.

    :Fiu fiu:
    nie w każdym ośrodku obowiązuje 5-letni staż małżeński…
    a że tak zapytam: co oznacza “dobra sytuacja finansowa”? są jakieś widełki? nie pisz, jak nie chcesz. tak pytam, bo mnie to wszystko niesamowicie interesuje.

    #3752719

    radusia

    :Stres:Jeżeli chodzi o finanse to nikt niby Ci tego wprost nie powie, że ma być super. Ale wiem , że biorą to pod uwagę. Jak ten psycholog robił z nami wywiad to pytał o mieszkanie i zarobki. My mamy 70 metrowe mieszkanie, mąż dobrze zarabia bo ma firmę, ja w szkole mniej ,ale i tak mamy niemało. I tutaj pan psycholog się zatrzymał i stwierdził, że dobrze, że mamy dobrą sytuację finansową. Trzy razy się zapytał czy oby mieszkanie jest nasze.Więc chyba patrzą na finanse. Wydaje mi się, że wolą też ludzi skromnych, potulnych itd….(tacy wszystko zrobią pod ich dyktando) Ja stety albo niestety jestem inna. Nie jestem szarą, zakompleksioną myszą. I tutaj chyba niestety!!!!

    #3752720

    yoko

    Radusiu, spokojnie.
    Będzie dobrze. Ja się musiałam uczyć miłości do biologicznego dziecka.Urodziłam je i nie było fajerwerków, zalewu miłosci. Tyle o tym czytałam wczesniej i nic z tego mi sie nie przydarzyło.
    Z drugim dzieciatkiem już było inaczej, na szczęscie:)
    Nie rezygnujcie. Pracownicy OA bardzo czesto na pierwszych spotkaniach są odpychjący, sprawiają wrażenie jw.
    Ja mysle, ze jest to trochę obliczone na to by Was zbadać… na ile Wam zależy,czy wrócicie, na ile poważna była Wasza wizyta…
    Powodzenia. Jesli oboje z męzem pragniecie adoptować dziecko, to się nie poddawajcie. Piłka jest tak naprawde po Waszej stronie. Musicie udowodnic swoją determinacje, czasem wlasnie trochę zrezygnować z siebie, z “ja”… tak potem zresztą wygląda życie z dzieckiem… to nie jest dodatek do szczęscia, to jest priorytet. Dziecko wymaga poświęceń – mniejszych lub wiekszych – kwestia tak naprawde subiektywnej oceny, bo to co dla jednego jest wyrzeczeniem się czegoś, dla drugiej osoby tym być nie musi.
    Będziecie tym bardziej testowani i sprawdzani na wszelkie strony, bo jak wiadomo rodzicielstwo adopcyjne niesie za sobą dodatkowy bagaż do zaakceptowania, którego nie niesie biologiczne rodzicielstwo.
    Napisałaś , ze się wahasz… to niedobrze.
    Musisz być pewna.



    #3752721

    radusia

    Hm….Wydaje mi się, że każdy się waha przed adopcją.

    #3752722

    qr-chuck

    [QUOTE=Radusia;2818690. Ten psycholog próbował mi trochę zamydlić oczy. Powiedział, że mam za dużą wiedzę o różnych schorzeniach. [/QUOTE]

    Trochę mu się nie dziwię – byłabyś super mamą dla dziecka z problemami… Też by mi było szkoda “stracić” takiej mamy dla zdrowego dziecka…
    Ale rozumiem Cię.



    #3752723

    radusia

    Wiesz……wiedzę mam i praktykę, ale praca to jedno a życie prywatne to drugie.

    #3752724

    laurka

    Zamieszczone przez Radusia
    Hm….Wydaje mi się, że każdy się waha przed adopcją.

    oczywiście. przecież to poważna decyzja. trzeba ją podjąć świadomie. więc trzeba dużo myśleć, a to prowadzi do wahań. tym bardziej, jak napotyka się na przeszkody.
    ale to wszystko jest potrzebne.

    #3752725

    radusia

    Może to głupie, ale mam strach przed tym , co powie rodzina, sąsiedzi? Czy moja mama będzie traktować dziecko jak dzieci mojej siostry. Nie mówiąc o teściowej , która za mną nie przepada i nawet mnie do domu nie zaprasza!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 43)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close