wychodzenie na spacer

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #15449

    asiat

    Chciałam na mojej stronce o blizniakach dac taki tekst o wychodzeniu na spacer z blizniakami – chodzi mi o aspekty techniczne, schodzenie z ktoregos tam pietra, noszenie wozka i dzieci… ja, przyznam sie, jestem zielona w temacie, bo mieszkam na parterze, schodkow nie mam wcale, wozek miesci sie w domu… A jak Wy sobie z tym radzicie? Jesli macie ochote cos napisac – przyslijcie to do mnie na maila.

    AsiaT, mama Andrzejka i Kamilka
    – Zapraszamy na stronke o blizniakach

    #225688

    marta77

    Re: wychodzenie na spacer

    Ja sie wlasnie zastanawiam jaki wozek kupic. Taki „jedno obok drugiego” nie miesci mi sie w drzwi od klatki, a taki „jeden za drugim” nie złamie mi sie tak, aby wejsc do domu. Na poczatku mnie to nawet bawilo…..ale ostatnio jakos przestalo 🙁 Pozdrawiam

    Marta i dwie fasoleczki 31.05.2003



    #225689

    baias

    Re: wychodzenie na spacer

    Ależ służę uprzejmie:
    ponieważ mieszkamy na 10 piętrze w bloku wybudowanym 20 kilka lat temu, więc winda jest mała: typowy bliźniaczy wózek – zarówno obok siebie, jak i jeden za drugim nie wlezie, nie ma mocnych. Musiałabym kombinować ze składaniem, a dzieci jakimś cudem na rękach. Do tego dochodzi jeszcze jedna perełka: drobne osiem schodków między windą a spacerkiem… A z dziećmi praktycznie cały dzień jestem sama, więc muszę jakoś sobie radzić.
    W związku z powyższą sytuacją zdecydowałam się na dwa wózki: dwie spacerówki, które mają przekładaną rączkę, oparcie regulowane w 4 pozycjach, nie takie malutkie kólka, a także dosyć dobrą amortyzację. Do nich dokupiłyśmy z Asią łączniki – jak się okazało są dosyć uniwersalne, ponieważ pasują i do jej chicco i do moich ABC.
    Ubieram towarzystwo, i pakujemy się do windy. Dzięki przekładanej rączce wózki stawiam w poprzek windy i wchodzimy po kolei: Ewa, Aga, ja i pies oczywiście. Dziewczyny upychają się w szczelinę między wózkami a ścianą windy (potykając się oczywiście na kółkach), ja wiszę nad Agą i pilnuję, żeby psu ogon nie wszedł między szyb a drzwi windy… Jak już uda nam się zjechać, wychodzimy wszystkie w odwrotnej kolejności. Ewa pomaga Agniesi zejść po tych nieszczęsnych schodach, ja znoszę wózki po kolei i już za drzwiami klatki łączę w jeden pojazd. Ufff… i koniec. Można iść na spacerek.
    Pozdrawiam
    Basia

    #225690

    marta77

    Re: wychodzenie na spacer

    Hahaha no to niezle sobie radzisz :-)))) A powiedz co robilas jak dzieci jeszcze nie chodzily???

    Marta i dwie fasoleczki 31.05.2003

    #225691

    baias

    Re: wychodzenie na spacer

    No tak, opisałam to pod kątem dziewczyn, które znają już moją rodzinkę. Tak więc wyjaśniam: Ewa to sześciolatka, Agniesia skończy za tydzień 2 latka, a bliźniaczki leżą sobie w wózkach podczas całej operacji – mają 6,5 tygodnia
    Pozdrawiam
    Basia

    #225692

    Anonim

    Re: wychodzenie na spacer

    Baia, jestes bohaterka i prawie cudotworczynia!
    Ja mam chlopczykow 8-miesiecznych i wozek „jeden za drugim” Graco Lux Duo, lekki i zwrotny, przednie kolka fajnie sie kreca, tak ze skrecam pod katem ostrym i jakim chce i zgrabnie wszedzie wjezdza. Nie wiem tylko ile ten wozeczek wytrzyma, no bo jak lekki to pewnie nie jest taki mocny…
    Blok, nowe budownictwo, do windy wozek wchodzi, byl zreszta kupowany pod katem windy. Inny Graco, wiekszy, ciezszy i na oko solidniejszy oraz Peg Perego juz do windy by nie weszly, roznica niewielu centymetrow.
    Ladnie sie miesci do bagaznika (opel corsa), czasem zeby go nie upychac zdejmuje budke znad przedniego siedzenia; obiektywnie nie jest ciezki przy takim wkladaniu/wyjmowaniu przeze mnie tj. tylko troche sie zmecze…
    Bywa gorzej z ubieraniem dzieci na spacer, jak jeszcze jest chlodno: to ubierane wrzeszczy, bo nie chce byc ubierane, drugie wrzeszczy bo pierwsze wrzeszczy. Potem to ubrane w wozek i otwieram drzwi balkonowe, jak robi wiele blizniaczych mam.
    A sam spacerek to juz odpoczynek. Chyba, ze akurat mam pod gorke (u nas w dzielnicy sa pagorki). Pies zostaje w domu, nie podejmuje sie wspolnych spacerow, bo jak zobaczy cos co mu sie nie podoba, jak pociagnie, rozszczeka sie… w koncu to owczarek niemiecki, a nie maly jamniczek…
    Wozeczek pcha sie lekko i przyjemnie, w drugiej rece czasem mam telefon i gadam sobie… a jak miewalam wiecej czasu, to zamiast telefonu – ksiazka, co za relaks!
    Pozdrawiam i zycze milych swiatecznych spacerow!
    Dorota



    #225693

    baias

    Re: wychodzenie na spacer – do Doroty

    Ten mój pies to również owczarek niemiecki, nawiasem mówiąc – suka. Ale nie prowadzę jej na smyczy, biega sobie koło nas, tyle, że w kagańcu.
    Same baby w domu ma mój mąż!!
    Basia

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close