Zamknięta w sobie czterolatka.

Pomóżcie mi wybrnąć z sytuacji, albo chociaż ją zrozumieć. Moje dzieci chodza do przedszkola drugi rok. Od września mają nową panią i nową grupę. Są w średniakach z 4 i 5 latkami.
I ja… po roku czasu… dowiaduje się, ze Melania w przedszkolu milczy. Ale nie milczy bo potrzebuje ciszy, tylko milczy w ogóle. Nie buduje zdań, nie mówi. Odzywa się pojedynczymi słowami, a nawet gaworzy. Podejmuje zabawy z dziećmi i tylko się do nich uśmiecha. Pominę fakt gdzie oni byli przez ten cały czas, bo kto jak kto, ale powinni byli to chyba wcześniej zauważyć.
Dowiedziałam się, ze podczas zabaw plastycznych Melania cytuję “sprawia wrażenie że ją to cieszy”
Najczęsciej gdy się odzywa do pani to słowami “mama” albo “bajka”, “pić” “siku”.

I teraz dom. Mela w domu rozmawia całymi zdaniami, ładnie wymawia słowa, nie używa żadnych dziwnych głosek. Śpiewa piosenki z przedszkola, mówi wiersze. Mówi dużo, bardzo dużo, muszę ustalać między dziećmi kolejność opowiadania, bo zagadaliby mnie oboje na śmierć. I absolutnie nigdy, przenigdy nie przyszłoby mi do głowy, ze to co napisałam wyżej dotyczy mojego dziecka.
Dzisiaj przeprowadziłam rozmowę z panią, która cały czas powtarza, że może skierować ją do psychologa. Ok… wszystko fajnie, pójdziemy, bo chodzimy z Olafem i wiem jak to wygląda. Z Melą zapewne wszystko jest ok, bo rozwojem takim ogólnym przewyższa Olafa, a Olaf zdaje wszystkie testy psychologiczne dobrze.
I teraz dalej.
Rozmawiam z Melą czy lubi przedszkole, czy się czegoś boi, czy lubi dzieci. Mela zaraz po przedszkolu odpowiada nieśmiało, uśmiecha się nerwowo, ale zawsze twierdzi, ze tak. W weekend opowiada juz więcej, ale mówi dziwne rzeczy. Np takie, ze ma koleżanke z którą się lubi bawić, nazywa się ta koleżanka tak czy tak i z rozmowy z pania okazuje się, ze ta dziewczynka jest w innej grupie i nigdy razem się nie bawią. Może robiły to raz czy dwa razy przy okazji jakiegoś łączenia grup.

Pani widziała moją rozmowe z Melą na temat śniadania i powiedziała, ze nigdy nie slyszała, by Mela tak ładnie mówiła. Dla mnie to było normalne i żadna rewelacja, moje dziecko potrafi być bystrzejsze ode mnie 🙂

A teraz sytuacja w przedszkolu.
Mamy tu Olusia, który jest faworyzowany. Jest chory, trzeba na niego uważać, obserwować, liczyć ile zjadł i patrzeć czy nie spada mu cukier. Z tego jestem zadowolona, bo nie boję się, ze mi zlekceważą hipoglikemie u niego, nie zauważą i dojdzie do tragedii. Ale…. czy to nie ma wpływu na Melę? Mela nie musi być pilnowana, bo jest zdrowa. Odczuwa różnicę napewno. W domu traktowani sa równo. Tak się staram i tak się staramy wszyscy, czy wychodzi… ? No nie potrafię ocenić siebie samej.

W przedszkolu jest głośno, w grupie są dzieci z domu dziecka, głośne nadpobudliwe, agresywne i niegrzeczne. Pani krzyczy, krzyczy dużo. Czasem musi nawet zgasić światło i 3 minuty potrzymać dzieci w całkowitej ciszy. TO jest zabawa w króla ciszy, o której opowiadał mi kiedyś Olaf. Myślę, ze wszystkie dzieci odbieraja napięcie i stres przy tej sytuacji, ale pani uważa, ze czasem innego wyjścia nie ma.

Pani problemu wielkiego nie widzi, stwierdziła, ze są różne dzieci, może Melania ma taki charakter. Tylko że ja uważam, ze Melania ma właśnie całkowicie inny charakter. Nie jest nieśmiała, zaczepia ludzi, rozmawia z nieznajomymi, sama mówi dzień dobry sąsiadom. Potrafi wejść sama do sklepu i sobie coś kupić. Z dziećmi nawiązuje dobre kontakty. Ma przyjaciół i na podwórku i wsród dzieci znajomych. Nigdy nie widziałam wycofania jej z kontaktów wśród dzieci. No może raz. Na zajęciach baletu pół roku temu, gdy nie chciała tam chodzić, bo bała się dzieci, ale to raczej wynikło z czegoś innego.
Co waszym zdaniem dzieje sie z moim dzieckiem tam?
Jakim cudem w domu śpiewa piosenki, jeśli ponoć w przedszkolu nie śpiewa z dziećmi.
Czy powinnam zmienić przedszkole, czy po prostu tak musi być?

Acha i jeszcze jedno.
Czasem zdarza się jej , ze zaczyna seplenić, albo mówić jak dzidzia…. ja myślałam, ze to jest taki wiek, dzieci coś zobaczą, naśladują, czasem potrzebują bliskości i udają niemowlęta… ale może coś w tym jest, że tak robi.
Już normalnie nie mam ochoty prowadzić jej do tego przedszkola.

A więc HELP!

48 odpowiedzi na pytanie: Zamknięta w sobie czterolatka.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Moja koleżanka miała podobny problem z córką – też w wieku ~ 4 lat.
Z tym, że u niej było jeszcze gorzej, bo w pewnym momencie mała rozmawiała tylko z mamą.
Z innymi “z łaski” szeptała. Pojedynczymi wyrazami.
W przedszkolu miała tylko 1 koleżankę do której mówiła.

Psycholog nazwał to “mutyzm wybiórczy”

Tam była to prawdopodobnie reakcja na pojawienie się młodszego brata.

Nie wiem dokładnie jak przebiegała terapia, ale jednym z elementów było umożliwienie kontaktu poza przedszkolem z dziećmi z przedszkola z którymi młoda chciała się zaprzyjaźnić – koleżanka poprostu umawiała się z rodzicami i zapraszała te dzieci do domu. Potem z takim “oswojonym” dzieckiem młoda rozmawiała też w przedszkolu.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Jest taka jedna dziewczynka z przedszkola, która była u nas na zabawie halloweenowej i dzieci ze sobą rozmawiały. Spotykając się na ulicy aż krzyczą do siebie z radości.
A w przedszkolu nie rozmawiają.
Ja to nazwę mutyzm przedszkolny, bo jak widać dotyczy tylko przedszkola. Aż mnie strach bierze, ze może się to rozszerzyć.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Ta twoja 7 latka to tak jakby się bała, ze nie spełni matki oczekiwań, skoro rozmawia z tobą w tajemnicy przed matką, nie?
Czytalam sobie własnie o tym mutyzmie i coraz bardziej jestem przerażona.

A psycholog dopiero za miesiąc 🙁

lilavati Dodane ponad rok temu,

Ja tak zachowywałam się w przedszkolu (W domu, na placu zabaw… podobnie jak Mela buzia mi się nie zamykała) – no ale 30 lat temu nikt z tego wielkiego problemu nie robić – co wiecej wystawiono mi kiepską diagnoze na temat wiedzy, kiepsko widziano mnie w “normalnej” szkole – rodzice byli załamani(mimo, że sami owych problemów w domu nie dostrzegli), z trwogą wysłali mnie do szkoły w której po 2 tygodniach zostali wezwani na rozmowę do wychowawcy.
Nowa Pani nauczycielka zawołała rodziców by przedyskutować fakt zupełnego nie zgodzenia się z opinią którą z przedszkola dostała – dziecko żywe, zdolne, nie mogace się nagadać…
Najprawdopodobniej przyczyną “przedszkolnego problemu” był fakt nabicia mi guza na głowie laczkiem przez nauczycielkę przedszkolną w jednej z pierwszych grup – była zabawa w cisze, tzn. dzieci siedziały po turecku na dywanie z palcem na buzi, wygrywał ten co najdłuzej cicho wysiedział – ja jako pierwsza odpadłam, bo pomysł takiej zabawy spowodował u mnie wybuch śmiechu za co piętą od klapka oberwałam…
Normalnie ten “Wasz” Król Ciszy mi całe “moje” zajście przypomniał…
Moze Ona się boi Króla…może stara się być jak najciszej by nie było konieczności “Króla Ciszy” organizować….

gablysia Dodane ponad rok temu,

Jak powinnam postąpić?
Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
Jak dla mnie totalny szok.
Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:Jak powinnam postąpić?
Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
Jak dla mnie totalny szok.
Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.
🙁 Masakra to co piszesz, ja bym się źle czuła w takim miejscu a co dopiero wrazliwa 4 latka
Ja jak bym miała możliwość rozważyła bym zmianę przedszkola, sa dzieci co ich takie akcje nie ruszają a są takie które takie metody mogą nieźle zablokować. Zdaje się to juz nie pierwsze przedszkole dzieciaków?

elza29 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:Jak powinnam postąpić?
Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
Jak dla mnie totalny szok.
Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.

Masakra jakas :Strach::Strach::Strach: Jezeli tam jest tak jak piszesz zabralabym ja jak najdalej od tego miejsca !!! Super ze sie z nia wybierasz do psychologa, ja mysle ze wszystko jest z nia ok. Ania_st bardzo madra hipoteze wysunela na temat “krola ciszy” Mysle ze to z przedszkolem jest problem a nie z Twoja cora. Masakra, jak dla mnie ewidentnie tak “zryli” psychike twojej malej ze potrzebny jej psycholog a to nie jest normalne !!!!!!!!!! Moja Ela tez byla wrazliwa, zazwyczaj trzymala sie jednej kolezanki, nie pytana sie nie odzywala i jakby ktos stosowal w jej przedszkolu takie metody “wychowawcze” jak u Was zapewne tez musialabym po psychologach latac. Ja na nia nie moglam glosu podniesc bo zaraz miala swieczki w oczach, kazde zwracanie jej uwgi bardzo brala do siebie. Panie w przedszkolu mowily ze musza bardzo wazyc slowa bo niesamowicie bierze sobie kazdy drobiazg do siebie a gdyby w gre wchodzily worki na glowe, osmieszanie przy dzieciach to jestem pewna ze tak by sie tego bala ze tez by zamilkla !!!!

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Gabrysiu, mój Konrad w przedszkolu nie mówił przez cały calusienki rok.

Nie odezwał się ani razu.
W domu oczywiście mówił.
Przekraczaliśmy drzwi przedszkola, automatycznie buzia mu się zamykała.

Byliśmy u psycholog, opisywałam tu na forum,suma sumarum guzik pomogła.

Przeszedł do następnej grupy,panie dopiero się nim zajęły. Zaczęły go wyróżniać, brać go do zabaw jako lider, itp.

Odezwał się.

Zamilkł prawdopodobnie po tym,jak wspomniałam pan iprzedszkolance o tym, że chcę go zapisać do logopedy, mały dla nas szczegół, dla niego tak.
Może dodatkowo dzieci śmiały się z jego niewyraźnej mowy.
U Ciebie pewnie inne zdarzenie to spowodowało, ale na pewno coś się stało albo dzieje.

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:Jak powinnam postąpić?
Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
Jak dla mnie totalny szok.
Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.

dla mnie to brzmi jak horror ! tam coś złego się dzieje !

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Opowiem Ci historię mojego dziecka.
Maya mając niespełna 3 latka poszła dokładnie 1 czerwca do przedszkola, dzień dziecka, zabawa, itp bardzo się jej podobało. Następnego dnia już ciut mniej, 3 dnia odbieram dziecko z przedszkola, a Maya ma obdrapane do krwi pod okiem. Pytam się pani co się stało mojemu dziecku- nie potrafiła mi na to pytanie odpowiedzieć, stwierdzając że Maya chyba z tym przyszła do przedszkola.
Po 5 dniach był istny koszmar, od samego wyjścia z przedszkola Mya tylko mówiła że nie chce tam chodzić, wręcz nas błagała. Zaczęła się budzić w nocy, moczyć w łóżko. Trwało to kolejne 3 dni, chciałam ją rano ubrać do przedszkola, a dziecko wpadło w taką histerię, że nie pozwoliła się już dotknąć i błagając mówi do nas ” co ja wam takiego zrobiłam, że mi każecie tam iść”
Zapytaliśmy Mayę, co się stało w przedszkolu że nie lubi jego, dziecko nic nie chciało nam powiedzieć, zablokowała się. Stwierdziliśmy z mężem, że nie poślemy jej więcej do tego przedszkola, za duży stres dla niej i przez to nerwowa się zrobiła strasznie.
Odczekaliśmy rok i zapisaliśmy Mayę do innego przedszkola, od samego początku dziecko chodziło z przyjemnością, opowiadało nam o wszystkim. Zapytaliśmy się Mayki, czy podoba się jej w przedszkolu, powiedziała że bardzo się jej podoba bo tutaj nikt jej nie bije, panie na wszystko reagują i zajmują się dziećmi, bo w poprzednim przedszkolu dzieci były pozbawione same sobie !

aruga Dodane ponad rok temu,

Uważam że z Twoja córką jest wszystko ok a problem tkwi w przedszkolu. Bywają dzieci tak wrażliwe że jedna pozornie błaha sytuacja rzutuje na długi czas
jak masz taką możliwość to może rozważ zmianę przedszkola. Oczywiście pewnie nie chodzi o całe przedszkole ale o metody pracy jednej konkretnej pani np. jak opisujesz metody jakie stosuje to mnie szczerze dreszcz przechodzi…

U mojego syna w przedszkolu np. jedna dziewczynka zaczęła się nagle moczyć. jej mama nie wiedziała o co chodzi, pani zwalała problem na dom a po czasie mała w końcu powiedziała mamie, że na leżakowaniu chciała siusiu a pani nie pozwoliła jej wstać – wystarczyło – uraz psychiczny
To samo może byc u twojej – jedna niewłaściwa uwaga, zawstydzenie przy dzieciach i problem jest

jaiza Dodane ponad rok temu,

Jakbym czytała opis mojej Zojki 🙂
Mała chodzi do przedszkola od września. Niby chętnie, ale zawsze słyszę od Pani, że ona taka cicha, spokojna, nie inicjuje zabaw, bierze udział jedynie w grach organizowanych przez panią itp. W domu zaś… mówi tyle, że już nie mam siły słuchać – ale dużo wymyśla – jakieś koleżanki, wydarzenia… W domu i w stosunku do innych, nawet obcych ludzi zachowuje się grzecznie, ale jest bardzo śmiała.
Wszystko zmieniło się, gdy dzieci zaczęły chorować i została niewielka grupka. Moje dziecko “zabłysnęło”, wprawiajac panie w zdziwienie – że pięknie mówi, że sama zachęca dzieci do zabawy…
Rozmawiam z Zojką dużo – mówi, że w przedszkolu jest za głośno, ją to męczy. Gdy jest ciszej – czuje się tam dobrze i przede wszystkim chyba – dopuszczana jest do głosu.
Na pewno pomógł fakt, że wychowawczyni ma do pomocy praktykantkę – młodą, wesołą dziewczynę, więc automatycznie dzieci są “bardziej zaopiekowane”.
Może rzeczywiście chodzi tu o problem w konkretnej grupie i z konkretną panią? Może Melania wycofuje się, gdyż sama nie chce hałasować, zachowywać się niegrzecznie (piszesz, że z dyscypliną są problemy) – a dziecku trudno znaleźć ten “złoty środek” i popada w skrajność?
Myślę, że Melania nie jest zamknięta w sobie – po prostu coś w przedszkolu wywołuje taką reakcję.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
.

Może faktycznie była jakaś sytuacja, że zrobiła (powiedziała?) coś i dzieci się śmiały… I został jej uraz…

Mój młody przez pewien czas nie chciał zakładać do przedszkola swojej ukochanej koszulki z Mc Queen’em. W końcu wyciągnęłam od niego, że któraś pani powiedziała, że to piżamka… Przekonałam dziecko, że pani się pomyliła :). A mój zupełnie nie należy do dzieci które by się przejmowały wyśmiewaniem (ma na co dzień wredną starszą siostrę i jej złośliwe koleżanki – spływa po nim ;))

Pomysł z czarną czapką porównałabym niemal do niedawno opisywanego rozbierania za złe zachowanie…

gablysia Dodane ponad rok temu,

Dzieki za wszystkie wypowiedzi.
Zaproponowałam jej nowe przedszkole. Twierdzi, ze nie chce iść do nowego przedszkola, tylko do starego.
Wczoraj była taka sytuacja, ze moje dzieci biegały za panią kucharką, już ubrane, w buty kurtki. Na to wszysko weszła pani Dyrektor i od progu o*******, ze obudza maluchy i będa musiały iść na leżak, bo leżak nie może stac pusty. Popatrzyłam na moją Melę i zobaczyłam, ze aż zesztywniała ze strachu. Oczy wielkie jak pięciozłotówki, nawet śliny chyba nie przełknęła. Pytam ją cicho, czy chciałaby iść na ten leżak spać. Pokręciła przerażona głową. Strach taki maksymalny, ze mi świeczki stanęły w oczach.
I po co ona chce do tego przedszkola chodzić?

Koleżanka podsunęła mi myśl, ze ona czuje sie odpowiedzialna za swojego brata. Widzi, ze brat jest chory, dostaje zastrzyki, jeździ do szpitala. Wszyscy sie nad nim trzęsą, bo spada mu np. cukier. Nieraz już biegałam po domu po glukozę, albo glukometr ratując go przed śpiączką. Ona to wszystko widzi… on jest mały. WIęc chce się nim opiekować. Olaf jest zadowolony z przedszkola więc ona myśli, ze tez musi być zadowolona, że musi być dzielna itd.

Sama w przedszkolu została dosłownie 3 razy, gdy jechałam z Olafem do szpitala na badania. I zawsze wychodząc zaczynała płakać. Dlatego teraz nie zostawiam jej wtedy w przedszkolu tylko organizuje opieke inaczej.

Ide na rozmowe do innego przedszkola, ale to nie jest latwe dla mnie, czytałam, ze dzieci które się tak zamykają to bez względu na okoliczności będą to robić dalej w nowym miejscu, że nowe miejsce tylko ten problem pogłębi. A poza tym narazie będę musiała przenieść tylko ją, bo jak przeniose oboje, to znowu cała uwaga pań skupi się na zagrożeniu życia Olafa. I martwię się jak ona to zniesie, ze będzie tam całkiem sama bez Olafka.

Głupia już jestem z tego, nic nie wiem. Im bardziej myślę, tym mniej wiem.
Jedno jest pewne, nie mogę tego zostawić, bo za parę lat Melania mi powie: mamo, ja tak nienawidziłam tego miejsca, tak sie tam bałam, czemu musiałam tam chodzić?
I co dziecku odpowiem? Bo nie mówiłaś, ze nie chcesz? Przecież nie mogę zrzucać odpowiedzialności za swoje słowa na 4 latka.. sama czasem mówię coś innego a myślę coś innego, a dorosła krowa ze mnie.

aborka Dodane ponad rok temu,

zacznij od powaznej rozmowy z paniami i dyrektorką. ze widzisz ze zachowanie dziecka jest diametralnie rózne w domu i pl-u. ze ona sie chyba czegoś boi. ze wiesz ze to dziecko i ze moze sie bac rzeczy pozornie błahych ale dla niej ten strach jest realny. ze to nei jest normalne ze dziecko w pl-u tak sie boi ze nie odzywa sie cały dzień. wspomnij kilka sytuacji które ciebe zastanowiły (czapka, król ciszy, lezaczek). zeby sie panie zastanowiły czy to dobre metody jeśli dziecko tak panicznie sie tego boi.

beamama Dodane ponad rok temu,

Gablysiu, bardzo dużo zależy od pań….czy one oprócz poinformowania Cię o problemie mówiły co robią, żeby pomóc Meli? Że próbują tego, tamtego, to ważne, czy o tym mówią, bo to znaczy, że Mela nie jest pozostawiona sama sobie.

Mówię z własnego doświadczenia, bo moja czterolatka jest w drugim z kolei przedszkolu, pierwsze to porażka, taki przykład: Zosia nie chciała leżakować, nawet w ubraniu nie dała się położyć więc pewnego dnia zapytałam, co moje dziecko robi przez te 2 godziny, kiedy inne dzieci śpią. Usłyszałam: ” Wie pani, parkiet skrzypi, jak się chodzi….i wyszło, że Zosia przez dwie godziny siedzi pod biurkiem, sama…. 🙁 bo jak siedzi przy biurku to majta nogami i kopie hałasując 🙁 Następnego dnia już tam nie poszła.

Pytaj panie codziennie, jakie metody stosują, żeby pomóc dziecku się otworzyć.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:zacznij od powaznej rozmowy z paniami i dyrektorką. ze widzisz ze zachowanie dziecka jest diametralnie rózne w domu i pl-u. ze ona sie chyba czegoś boi. ze wiesz ze to dziecko i ze moze sie bac rzeczy pozornie błahych ale dla niej ten strach jest realny. ze to nei jest normalne ze dziecko w pl-u tak sie boi ze nie odzywa sie cały dzień. wspomnij kilka sytuacji które ciebe zastanowiły (czapka, król ciszy, lezaczek). zeby sie panie zastanowiły czy to dobre metody jeśli dziecko tak panicznie sie tego boi.

ALe to jest jeszcze nic.
Bo w zeszłym roku mieli inną panią, która opuściła już mury tego przedszkola. Moje dzieci tą panią bardzo lubiły, ale to właśnie ona wymyśliła jakiegoś złego pana, który wystepował w rozmowach moich dzieci tak natrętnie, że powiedziałam dzieciom stanowczo, ze osobie która wspomina o tym mają powiedzieć, że dzieci nie wolno straszyć.
Próbowałam sie dowiedzieć kto tego pana wymyślił więc zwaliły wszystko na tamtą panią. A efekt złego pana był taki, ze kazdy facet na ulicy ubrany na ciemno był złym panem. A eskalacja była taka, ze Olaf w szpitalu w środku nocy obudzony na pobieranie krwi (!) w środku snu, przerażony tym co się dzieje, krzyczący do utraty tchu i głosu…. jedyną rzeczą jaką powiedział to, że co będzie jak tu przyjdzie zły pan i go zobaczy w tym szpitalu.

Dla mnie tego było za wiele…. ale niczego tym nie wskórałam. Ot jeżeli mówiła to którakolwiek pani poza tamtą, przestała…. ale przerzuciła się na inne metody straszenia, leżaczek, król ciszy albo bóg wie co jeszcze.

Ja jestem zdania, ze dorosłych ludzi nie naprawię… nie zmienię… nie lubię robić karczemnych awantur, bo wiem, ze i tak i tak niczego nie zmienię. Dorosły człowiek robiący to czy tamto po takiej awanturze zrobi tylko jedną rzecz…..: Zmieni sposób na inny, równie ciężki.

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:Ja jestem zdania, ze dorosłych ludzi nie naprawię… nie zmienię… nie lubię robić karczemnych awantur, bo wiem, ze i tak i tak niczego nie zmienię. Dorosły człowiek robiący to czy tamto po takiej awanturze zrobi tylko jedną rzecz…..: Zmieni sposób na inny, równie ciężki.
tu niestety masz racje. bo jeśli panie nie wiedzą ze ich metody są złe i nie widzą problemu to faktycznie nic sie nie zmieni… zamiast czarnego pana bedzie baba jaga…

i co to za pomysł straszenia dzieci…

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Gablysia:

Koleżanka podsunęła mi myśl, ze ona czuje sie odpowiedzialna za swojego brata. … WIęc chce się nim opiekować. Olaf jest zadowolony z przedszkola więc ona myśli, ze tez musi być zadowolona, że musi być dzielna itd.

.

Tytułem pocieszenia – podobno dzieci, które jako nieletnie musiały się kimś opiekować (młodsze rodzeństwo, starsza babcia itp), czuły się odpowiedzialne, to potem, w dorosłym życiu nie mają depresji.

A tak prawdę powiedziawszy, to nie wiem co bym na Twoim miejscu zrobiła :(.

elza29 Dodane ponad rok temu,

Gablysia twoja cora mimo wszystko lubi i chce chodzic do tego przedszkola bo nie wie ze w innym moze byc inaczej, fajniej. Moja Eliza przewinela sie przez trzy przedszkola, napewno nie bylo jej latwo sie przystosowac ale we wszystkich sie odnalazla, znalazla kolezanki. Akurat zmieniala przedszkola przez przeprowadzki nie dla tego ze bylismy niezadowoleni, w zadnym nie spotkalam sie z takimi metodami z wszystkich bylam zadowolona a trafiala do najblizszych nie szukalam wczesniej o nich opini itd. Nie znam sie na tym ale chyba sa jakies wytyczone normy przez kuratorium, czy inne mamy nie widza ze jest cos nie tak z tym przedszkolem? moze jakby sie wspolnie zebrac cos udaloby sie zadzialac? Przeciez takie straszenie dzieci jakimis zlymi panami, nakladanie czapek na glowe, osmieszanie itd to jest znecanie sie psychiczne nad tymi malolatami. Moze jak bedziesz u psychologa i potwierdzi ze problem jest z winy przedszkola da to na pismie, moze zloz jakas skarge do kuratorium :Hmmm…: Kurcze no przeciez nie moga zastraszac dzieciakow zeby miec swiety spokoj, zeby chodzily jak w zegarku a one mogly pic kawki i plotkowac przez 8 godzin pracy. W szkole przy starszych dzieciakach, bardziej odpornych jest takie cos nie do pomyslenia, ile bylo afer ze nauczyciel osmieszal jakiegos ucznia i ponosil za to jakies konsekwencje. A szukalas w necie opini o tym przedszkolu? moze jest wiecej rodzicow ktorzy mieli z dziecmi problemy przez nich, moze wspolna skarga cos by pomogla :Hmmm…:

aruga Dodane ponad rok temu,

Kurcze beznadziejna sytuacja. Może spróbuj z tym psychologiem – nawet sama pójdź po poradę. Może pokieruje Cię, podpowie co dla małej lepsze. Szkoda dziecka. Ona nie może czuć się zagrożona czy odpowiedzialna za wszystko

Może odseparowanie jej od brata by pomogło – skupiła by się na sobie, rozluźniła, ale może by bardziej zamknęła się w sobie, nie wiadomo. Myślę że psycholog najlepiej poradzi

Metody straszenia dzieci koszmarne:Wstyd: Po dziecku mało wrażliwym to spłynie jak po kaczce a u dziecka wrażliwego wpłynie bardzo na psychikę

gablysia Dodane ponad rok temu,

NIe, panie nie plotkują 8 godzin i nie piją kawki. Olafem zajmowały się dobrze, nosiły go na rękach, gdy wychodzili na spacery, bo on ma krótkie nóżki i szybko się męczy. Karmiły go, siedział często na kolanach. Troszczyły się o niego, lubiły go a on ich. Może tylko po prostu pominęły Melanię w tych wszystkich zachowaniach, nie zauwazyły, ze coś sie złego z dzieckiem dzieje. A poza tym ja uwazam, ze nie ma idealnych placówek, ani szkół ani przedszkoli, tak jak nie ma idealnej pracy. Wszędzie jest coś co może komuś nie pasować, albo wadzić. Jeżeli w przedszkolu pracują zwykli nauczyciele, a mają dzieci z FAS, niepełnosprawne umysłowo w stopniu lekkim, nadpobudliwe, trudne czy nieprzystosowane, a nie mają do tego przygotowania naukowego, to jest im napewno trudniej.
Od jutra dzieci ida do nowego przedszkola. Nastawione pozytywnie, cieszą się. Znalazłam dzisiaj przedszkole i jutro idę pożegnać stare. ALe nie zrobię tam żadnej awantury. Powiem im małe kłamstwo, żeby nie spalić mostów. NIe będę robić żadnych scen, powiem, ze jestem zmuszona sytuacją rodzinną i jeżeli moje dzieci będą tęsknić za starym przedszkolem wrócę tam jak gdyby nigdy nic. Taki mam plan, bo nie mogę mieć zapisanych dzieci do dwóch różnych przedszkoli “na próbę”. Dzieciom powiedziałam, ze ich stare przedszkole zamykają na zimę, bo nie ma ogrzewania i wszystkie dzieci rozchodzą się do nowych przedszkoli. Chcę by to wyglądało pozytywnie i optymistycznie, ze nie jest to kara ani przymus tylko wielkie szczęście. Powiedziałam im, ze jak stare przedszkole już będzie otwarte i oni będą chcieli do niego wrócić, to tak się stanie.
Kłamstwo, wiem, ale mam nadzieję, ze będzie mi wybaczone. 🙂

Dla mnie, pomijając te wszystkie brzydkie fakty z przedszkola, jeden najwazniejszy, że jak nas olali w publicznym przedszkolu rok temu, tam nie chcieli zajmowac się dzieckiem chorym i zaczęsli stwarzać problemy, przyjęli nas do tego przedszkola z bardzo dobrym nastawieniem i zrobili absolutnie wszystko, by Olaf się zaaklimatyzował. To też jest moja wina, bo w swojej naiwności byłam pewna, ze Mela sobie poradzi, ze jest dzielna i zadowolona. Nie przyszło mi do głowy, ze coś może być nie tak.

I tak wychodzi, ze będzie to nasze 3 przedszkole. Pierwszego nie pamiętają, bo afera wybuchła po 2 dniach. Ale i tam zostawiłam za sobą dobre wrażenie i obietnice dyrektorki, ze jeżeli kiedykolwiek będę ich potrzebowała, zawsze mam dzwonić, bo czuli się bardzo winni postawy nauczycielki, która stchórzyła przed chorobą Olafa.
Teraz punktem zapalnym jest Melania.

PS. Jadąc tam jak zwykle pomyślałam sobie, ze jeżeli odnajdę w nowym przedszkolu jakiś znak, to będize to znaczyło, ze są to dobre drzwi. I okazuje się, ze w tym przedszkolu na etacie pracuje nasza pani psycholog, która zajmuje się Olafem. To był ten znak.
Oby wszystko się udało. Bardzo życzę tego moim dzieciom i sobie też.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aruga:Kurcze beznadziejna sytuacja. Może spróbuj z tym psychologiem – nawet sama pójdź po poradę. Może pokieruje Cię, podpowie co dla małej lepsze. Szkoda dziecka. Ona nie może czuć się zagrożona czy odpowiedzialna za wszystko

Może odseparowanie jej od brata by pomogło – skupiła by się na sobie, rozluźniła, ale może by bardziej zamknęła się w sobie, nie wiadomo. Myślę że psycholog najlepiej poradzi

Metody straszenia dzieci koszmarne:Wstyd: Po dziecku mało wrażliwym to spłynie jak po kaczce a u dziecka wrażliwego wpłynie bardzo na psychikę

Gadałam z nową dyrektorką, która powiedziała, ze odseparowanie jej w tak trudnej sytuacji od brata będzie karygodnym postępowaniem. I absolutnie nie wolno mi tego robić. Że tęsknota za bratem bliźniakiem przyćmi nawet najcudowniejsze wrażenia, dziecko się całkowicie pogubi i będzie myśleć o zmianie jak o karze na niej.
Dlatego do nowego przedszkola idą razem.
Stwierdziłyśmy, że jeżeli przyczyną zamknięcia w sobie jest przedszkole, to w nowym po miesiącu powinna nastąpić poprawa, a jeżeli nie jest to przedszkole, tylko dziecko ma jakieś stany nerwicowe i tak reaguje, to psycholog w tym pomoże, a że pracuje tam na miejscu, będzie mu łatwiej współpracować z wychowawcą. Takiej możliwości nie miałam w starym przedszkolu, bo tam nie było psychologa.

Dzisiaj i jutro potrzebuje jakiejś mega dawki relanium…. żeby się opanować, bo się strasznie boję.
A już za dwa tygodnie….. kolejne stresy…. rezonans magnetyczny Olafa…. pod narkozą… kolejne badania i mierzenie, których bardzo bardzo bardzo bardzo się boję.

Wesoło nie jest.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Elza27:Gablysia twoja cora mimo wszystko lubi i chce chodzic do tego przedszkola bo nie wie ze w innym moze byc inaczej, fajniej.

I na tym się oparłam, że dziecięce horyzonty myślowe nie sięgają tak daleko, by coś porównywać, bo nie mają nawet możliwośći czegoś porównać. Nie wiedzą, ze coś nowego może okazać się czymś lepszym. Strach przed nowościami zresztą mają nie tylko dzieci, ale wszyscy ludzie.
Dlatego rodzic jako stworzenie o większym doświadczeniu musi czasem zrobić coś w imię najbardziej dla siebie rozumianego dobra dziecka, a z czasem wychodzi, czy wyszło na dobre czy nie.

elza29 Dodane ponad rok temu,

Gablysiu trzymam mocno kciuki aby dzieci odnalazly sie w nowym przedszkolu :Kciuki::Kciuki::Kciuki: Rozwiazanie super :Kciuki::Kciuki::Kciuki: Napisz koniecznie jak minie dziaciakom pierwszy dzien w nowym miejscu, mam nadzieje ze corcia sie za jakis czas otworzy ale z tego co piszesz personel pomoze wiec musi byz dobrze :Kciuki::Kciuki::Kciuki: To napewno dobra decyzja jezeli dzieci tego nie zauwaza po pierwszym dniu to po kolejnych napewno wiec nie stresuj sie tak bardzo 🙂

aruga Dodane ponad rok temu,

Trzymam kciuki!
Ważne że w nowym przedszkolu wiedzą o problemie, więc pewnie dołożą wszelkich starań żeby maluchy się zakimatyzowały

Dodane ponad rok temu,

Dla mnie jest to jakaś dziwna sytuacja. Nie spotkałam się z czymś takim.
Swojego synka uważam za nieśmiałe dziecko, zapytany o coś przez kogoś nieznajomego mówi cicho i grzecznie, w przedszkolu rozrabia, ale słucha zwykle pań. Czasami z kolegami wpadają w takie fazy, że przez jakiś (nawet dłuższy czas) nic do siebie nie mówią w zabawie, tylko jeżdżą autkami, robią kraksy, śmieją się, krzyczą, ale nie uważam tego za coś dziwnego. Jak ma nowego kolege zwykle (nie zawsze) musi minąć jakiś czas zanim się rozkręci.
Może twoja córka jest nieśmiała do nowych osób? Może jednak coś jest nie tak w przedszkolu? Może przerażają ją dzieci? Może pani? Dziwne. Chyba psycholog to będzie dobry pomysł.

asik Dodane ponad rok temu,

Trzymam kciuki za nowe przedszkole :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

gablysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez scarlet:Dla mnie jest to jakaś dziwna sytuacja. Nie spotkałam się z czymś takim.
Swojego synka uważam za nieśmiałe dziecko, zapytany o coś przez kogoś nieznajomego mówi cicho i grzecznie, w przedszkolu rozrabia, ale słucha zwykle pań. Czasami z kolegami wpadają w takie fazy, że przez jakiś (nawet dłuższy czas) nic do siebie nie mówią w zabawie, tylko jeżdżą autkami, robią kraksy, śmieją się, krzyczą, ale nie uważam tego za coś dziwnego. Jak ma nowego kolege zwykle (nie zawsze) musi minąć jakiś czas zanim się rozkręci.
Może twoja córka jest nieśmiała do nowych osób? Może jednak coś jest nie tak w przedszkolu? Może przerażają ją dzieci? Może pani? Dziwne. Chyba psycholog to będzie dobry pomysł.

Mela nie jest nieśmiała do nowych osób. Panu taksówkarzowi mówiła cztery razy dzień dobry, nawet zanim otworzył drzwi. Idzie do sklepu kupić sobie lizaka i przynosi resztę, zagaduje obce baby na korytarzu na klatce schodowej, wszystkim sąsiadom mówi dzień dobry a ja ide do babci, albo patrz jakie mam nowe buty. Na zabawie halloweenowej usiadła na kolanach obcego dla siebie faceta (mojego kolegi z pracy). Nie jest nieśmiała. A w przedszkolu odzywała się pojedynczymi słowami, a z dziećmi w zasadzie nie rozmawiała tylko się do nich nerwowo uśmiechała. Potrafiła odejść od grupy przestępować z nogi na nogę i bełgać coś niezrozumiałego pod nosem. Dla mnie to wygląda na stres, na zachowania obronne, słowem, na coś “nie halo”.
W domu jest tak jak mówisz, jak poznaje kogoś obcego musi minąć tak ze dwie trzy godziny takiego uogólnionego obserwowania swojej zabawy, żeby razem się bawili. Tak jest nawet z dziećmi których zna, a których dawno nie widziała. Czyli, ze dzieci bawią się razem,ale jednak każde osobno czymś innym w swoim towarzystwie. TO jest ok, tak ma być.

Dzisiaj mnie spytała, jak ma na imię jej nowa pani. Powiedziałam, że nie mam zielonego pojęcia. Stwierdziła, ze musi się jej jutro szybko zapytać. Mam nadzieję,że tak zrobi i że nie będę musiała edukować się w zakresie nerwic dziecięcych… mam nadzieję…

kas Dodane ponad rok temu,

Trzymam kciuki za nowe przedszkole!

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Asik.:Trzymam kciuki za nowe przedszkole :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

ja tez trzymam i czekam na wieście 🙂

psychika dziecka to taka delikatna sprawa. u mnie córa to ma mocną konstukcje :). silna i pewna siebie dziewuch ze tak powiem. Gorzej ze starszym synkiem. Mimo ze chłopak, nadpobudliwy, ruchliwy i zywy to jest bardzo wrazliwy. i w tym roku miałam z nim problem – załamywał sie, płakał ze jest beznadziejny, walił głową w ściane, denerwował jak cos mu nei wyszło. TO było dla mnie ogromne zaskoczenie. Podobny problem miała effcia, musieli zmienić szkołe. Mam nadzieje ze nowe przedszkole okaze sei szybkim rozwiązaniem.

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Mądra z Ciebie mama – dobrze postępujesz, chcesz aby dzieciom było dobrze i szukasz i pukasz w każde drzwi 🙂 życzę pozytywnego wyniku rezonansu 🙂

kas Dodane ponad rok temu,

I jak?

morena Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aruga:

Metody straszenia dzieci koszmarne:Wstyd: Po dziecku mało wrażliwym to spłynie jak po kaczce a u dziecka wrażliwego wpłynie bardzo na psychikę
miałam podobne strachy przedszkolne u starszej ostatnio – bała się jednaj pani, trochę irracjonalnie w sumie – porozmawiałam z wychowawczynią, ta była dość zdziwiona taką reakcją mojej córki, bo podobno tamta pani jest uwielbiana przez dzieci, może tylko czasami zbyt ostro coś powie, a moja akurat sobie to bierze do serca…
Aktualnie problem zniknął, może ta pani wiedząc, że akurat moja tak reaguje, zaczęła zwracać po prostu uwagę na to, co do niej mówi 🙂

Ogólnie wszelkie problemy raczej od razu staram się wyjaśniać z wychowawczyniami – i to dość obszernie. Zwracam też uwagę, czego nie akceptuję w stosunku do moich dzieci oraz jakie metody na nie najlepiej działają, a jakie doprowadzają do skutków odwrotnych niz zamierzone. Na razie przynosi to efekty.

gablysia Dodane ponad rok temu,

A więc.
Strzał w dziesiątkę. 🙂
Pierwszego dnia pytałam pani jak się dzieci czuły, powiedziała, ze gdybym nie powiedziała jej o tym ,ze Melania jest zamknięta w sobie to nigdy by w to unie uwierzyła, bo Melania mówi całymi zdaniami, ładnie sie bawi z dziećmi, biega, śmieje sie i przychodzi się przytulić do pani. Olaf tez jest radosny i wesoły, tylko nie chce jeść ( w starym przedszkolu go karmili więc czekał żeby go karmić). Dzisiaj już zjadł sam.
Dzisiaj Melania rozpłakała się, ze ona jeszcze nie chce iść do domu bo tak dobrze się bawi. Pani ją przytuliła i powiedziała, ze w poniedziałek przychodzi MIkołaj i ma być zdrowa i przyjść w poniedziałek.
Opowiedzieli mi wszystko, teatrzyk ze szczegółami, zabawy, co robili, co śpiewali… tego nigdy w starym przedszkolu nie mogłam od nich wyciągnąć. Zawsze było nie pamiętam, ale zjadłam zupę. Teraz wszystko opowiada, co robi i w co się bawi.
Byłam sie rozstać ze starym przedszkolem, aktorka ze mnie, ze aż miło. Powinnam była zapisać się do szkoły aktorskiej, bo tak nakłamałam, że aż mi w duchu śmieszno było.

A dzieciom powiedziałam, ze ich stare przedszkole zasypał śnieg az po sam dach. Do zrozumienia, bo przedszkole parterowe 🙂 I przedszkole musi być zamknięte na klucz, bo przez śnieg nie da się do niego wejść i napalić w piecu 🙂

ALe nawet i Oluś dzisiaj stwierdził, ze do nowego woli chodzić, bo tam jest ładniej i misie tam mieszkają śmieszne.
Melania wylicza imiona koleżanek które poznała i widać jak szybko się zaaklimatyzowała.

Pytaliśmy ją wczoraj gdzie bardziej lubi iść do nowego czy starego przedszkola, powiedziała ze do nowego, bo tam się lepiej czuje i pani nie krzyczy….

… .i wszystko zamknęło sie w tych dwóch zdaniach….. cały rozmiar jej samotności w tym starym przedszkolu… w dwóch krótkich zdaniach…..

Bardzo wam dziękuję, już się nie boję przedszkola.
Teraz odliczam dni do rezonansu….
Buziaczki.

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Gablysia

Bardzo się cieszę, że wszystko pozytywnie się zakończyło, uśmiech i radość dziecka bezcenne 🙂

trzymam kciuki za dobry wynik rezonansu 😉

paszulka Dodane ponad rok temu,

Podczytywałam i trzymałam kciuki.
Cieszę się, że się udało!!

No i trzymam za rezonans.:Kciuki:

elza29 Dodane ponad rok temu,

Gablysiu az mi sie swieczki w oczach pojawily :Śmiech: Ciesze sie bardzo ze dzieciom to na dobre wyszlo :Hura!: ze bedzie dobrze wiedzialam 😉 ale ze az tak szybko sie zaklimatyzowaly?:Szok: super :Hura!:
Trzymam mocno :Kciuki: za rezonans 🙂

beamama Dodane ponad rok temu,

Coś niesamowitego! Musiało być coś grubo nie tak w tamtym przedszkolu :Hmmm…:
Poszłabym tam i powiedziała, jak zachowuje się moje dziecko w innym miejscu, może dało by to trochę do myślenia…. :Hmmm…:

aruga Dodane ponad rok temu,

Bardzo się cieszę, podjęłaś trudną ale słuszną decyzję 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Zamknięta w sobie czterolatka.?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Późna ciąża
Wydaje mi się, że coraz później decydujemy się na ciążę, kiedyś rodzenie pierwszego dziecka po 30stce było nietypowe, a teraz mam coraz więcej znajomych, które decydują się na pociechę po
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
POMOC POTRZEBNA PILNE !!!
Dziewczynki i chłopcy mamy strasznego problema, ale zacznę od początku: 4,5 roku temu urodziła się koleżance,Andżeli, chora córeczka Wiktoria... na parkingu mieliśmy jedno miejsce dla niepełnosprawnych "okupowane" wiecznie przez pana W.,
Czytaj dalej