Zamknięta w sobie czterolatka.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 49)
  • Autor
    Wpisy
  • #106407

    gablysia

    Pomóżcie mi wybrnąć z sytuacji, albo chociaż ją zrozumieć. Moje dzieci chodza do przedszkola drugi rok. Od września mają nową panią i nową grupę. Są w średniakach z 4 i 5 latkami.
    I ja… po roku czasu… dowiaduje się, ze Melania w przedszkolu milczy. Ale nie milczy bo potrzebuje ciszy, tylko milczy w ogóle. Nie buduje zdań, nie mówi. Odzywa się pojedynczymi słowami, a nawet gaworzy. Podejmuje zabawy z dziećmi i tylko się do nich uśmiecha. Pominę fakt gdzie oni byli przez ten cały czas, bo kto jak kto, ale powinni byli to chyba wcześniej zauważyć.
    Dowiedziałam się, ze podczas zabaw plastycznych Melania cytuję „sprawia wrażenie że ją to cieszy”
    Najczęsciej gdy się odzywa do pani to słowami „mama” albo „bajka”, „pić” „siku”.

    I teraz dom. Mela w domu rozmawia całymi zdaniami, ładnie wymawia słowa, nie używa żadnych dziwnych głosek. Śpiewa piosenki z przedszkola, mówi wiersze. Mówi dużo, bardzo dużo, muszę ustalać między dziećmi kolejność opowiadania, bo zagadaliby mnie oboje na śmierć. I absolutnie nigdy, przenigdy nie przyszłoby mi do głowy, ze to co napisałam wyżej dotyczy mojego dziecka.
    Dzisiaj przeprowadziłam rozmowę z panią, która cały czas powtarza, że może skierować ją do psychologa. Ok… wszystko fajnie, pójdziemy, bo chodzimy z Olafem i wiem jak to wygląda. Z Melą zapewne wszystko jest ok, bo rozwojem takim ogólnym przewyższa Olafa, a Olaf zdaje wszystkie testy psychologiczne dobrze.
    I teraz dalej.
    Rozmawiam z Melą czy lubi przedszkole, czy się czegoś boi, czy lubi dzieci. Mela zaraz po przedszkolu odpowiada nieśmiało, uśmiecha się nerwowo, ale zawsze twierdzi, ze tak. W weekend opowiada juz więcej, ale mówi dziwne rzeczy. Np takie, ze ma koleżanke z którą się lubi bawić, nazywa się ta koleżanka tak czy tak i z rozmowy z pania okazuje się, ze ta dziewczynka jest w innej grupie i nigdy razem się nie bawią. Może robiły to raz czy dwa razy przy okazji jakiegoś łączenia grup.

    Pani widziała moją rozmowe z Melą na temat śniadania i powiedziała, ze nigdy nie slyszała, by Mela tak ładnie mówiła. Dla mnie to było normalne i żadna rewelacja, moje dziecko potrafi być bystrzejsze ode mnie 🙂

    A teraz sytuacja w przedszkolu.
    Mamy tu Olusia, który jest faworyzowany. Jest chory, trzeba na niego uważać, obserwować, liczyć ile zjadł i patrzeć czy nie spada mu cukier. Z tego jestem zadowolona, bo nie boję się, ze mi zlekceważą hipoglikemie u niego, nie zauważą i dojdzie do tragedii. Ale…. czy to nie ma wpływu na Melę? Mela nie musi być pilnowana, bo jest zdrowa. Odczuwa różnicę napewno. W domu traktowani sa równo. Tak się staram i tak się staramy wszyscy, czy wychodzi… ? No nie potrafię ocenić siebie samej.

    W przedszkolu jest głośno, w grupie są dzieci z domu dziecka, głośne nadpobudliwe, agresywne i niegrzeczne. Pani krzyczy, krzyczy dużo. Czasem musi nawet zgasić światło i 3 minuty potrzymać dzieci w całkowitej ciszy. TO jest zabawa w króla ciszy, o której opowiadał mi kiedyś Olaf. Myślę, ze wszystkie dzieci odbieraja napięcie i stres przy tej sytuacji, ale pani uważa, ze czasem innego wyjścia nie ma.

    Pani problemu wielkiego nie widzi, stwierdziła, ze są różne dzieci, może Melania ma taki charakter. Tylko że ja uważam, ze Melania ma właśnie całkowicie inny charakter. Nie jest nieśmiała, zaczepia ludzi, rozmawia z nieznajomymi, sama mówi dzień dobry sąsiadom. Potrafi wejść sama do sklepu i sobie coś kupić. Z dziećmi nawiązuje dobre kontakty. Ma przyjaciół i na podwórku i wsród dzieci znajomych. Nigdy nie widziałam wycofania jej z kontaktów wśród dzieci. No może raz. Na zajęciach baletu pół roku temu, gdy nie chciała tam chodzić, bo bała się dzieci, ale to raczej wynikło z czegoś innego.
    Co waszym zdaniem dzieje sie z moim dzieckiem tam?
    Jakim cudem w domu śpiewa piosenki, jeśli ponoć w przedszkolu nie śpiewa z dziećmi.
    Czy powinnam zmienić przedszkole, czy po prostu tak musi być?

    Acha i jeszcze jedno.
    Czasem zdarza się jej , ze zaczyna seplenić, albo mówić jak dzidzia…. ja myślałam, ze to jest taki wiek, dzieci coś zobaczą, naśladują, czasem potrzebują bliskości i udają niemowlęta… ale może coś w tym jest, że tak robi.
    Już normalnie nie mam ochoty prowadzić jej do tego przedszkola.

    A więc HELP!

    #3961181

    qr-chuck

    Moja koleżanka miała podobny problem z córką – też w wieku ~ 4 lat.
    Z tym, że u niej było jeszcze gorzej, bo w pewnym momencie mała rozmawiała tylko z mamą.
    Z innymi „z łaski” szeptała. Pojedynczymi wyrazami.
    W przedszkolu miała tylko 1 koleżankę do której mówiła.

    Psycholog nazwał to „mutyzm wybiórczy”

    Tam była to prawdopodobnie reakcja na pojawienie się młodszego brata.

    Nie wiem dokładnie jak przebiegała terapia, ale jednym z elementów było umożliwienie kontaktu poza przedszkolem z dziećmi z przedszkola z którymi młoda chciała się zaprzyjaźnić – koleżanka poprostu umawiała się z rodzicami i zapraszała te dzieci do domu. Potem z takim „oswojonym” dzieckiem młoda rozmawiała też w przedszkolu.



    #3961182

    gablysia

    Jest taka jedna dziewczynka z przedszkola, która była u nas na zabawie halloweenowej i dzieci ze sobą rozmawiały. Spotykając się na ulicy aż krzyczą do siebie z radości.
    A w przedszkolu nie rozmawiają.
    Ja to nazwę mutyzm przedszkolny, bo jak widać dotyczy tylko przedszkola. Aż mnie strach bierze, ze może się to rozszerzyć.

    #3961183

    gablysia

    Ta twoja 7 latka to tak jakby się bała, ze nie spełni matki oczekiwań, skoro rozmawia z tobą w tajemnicy przed matką, nie?
    Czytalam sobie własnie o tym mutyzmie i coraz bardziej jestem przerażona.

    A psycholog dopiero za miesiąc 🙁

    #3961184

    lilavati

    Ja tak zachowywałam się w przedszkolu (W domu, na placu zabaw… podobnie jak Mela buzia mi się nie zamykała) – no ale 30 lat temu nikt z tego wielkiego problemu nie robić – co wiecej wystawiono mi kiepską diagnoze na temat wiedzy, kiepsko widziano mnie w „normalnej” szkole – rodzice byli załamani(mimo, że sami owych problemów w domu nie dostrzegli), z trwogą wysłali mnie do szkoły w której po 2 tygodniach zostali wezwani na rozmowę do wychowawcy.
    Nowa Pani nauczycielka zawołała rodziców by przedyskutować fakt zupełnego nie zgodzenia się z opinią którą z przedszkola dostała – dziecko żywe, zdolne, nie mogace się nagadać…
    Najprawdopodobniej przyczyną „przedszkolnego problemu” był fakt nabicia mi guza na głowie laczkiem przez nauczycielkę przedszkolną w jednej z pierwszych grup – była zabawa w cisze, tzn. dzieci siedziały po turecku na dywanie z palcem na buzi, wygrywał ten co najdłuzej cicho wysiedział – ja jako pierwsza odpadłam, bo pomysł takiej zabawy spowodował u mnie wybuch śmiechu za co piętą od klapka oberwałam…
    Normalnie ten „Wasz” Król Ciszy mi całe „moje” zajście przypomniał…
    Moze Ona się boi Króla…może stara się być jak najciszej by nie było konieczności „Króla Ciszy” organizować….

    #3961185

    gablysia

    Jak powinnam postąpić?
    Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
    Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

    W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
    Jak dla mnie totalny szok.
    Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
    Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.



    #3961186

    lilavati

    Zamieszczone przez Gablysia
    Jak powinnam postąpić?
    Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
    Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

    W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
    Jak dla mnie totalny szok.
    Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
    Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.

    🙁 Masakra to co piszesz, ja bym się źle czuła w takim miejscu a co dopiero wrazliwa 4 latka
    Ja jak bym miała możliwość rozważyła bym zmianę przedszkola, sa dzieci co ich takie akcje nie ruszają a są takie które takie metody mogą nieźle zablokować. Zdaje się to juz nie pierwsze przedszkole dzieciaków?

    #3961187

    elza29

    Zamieszczone przez Gablysia
    Jak powinnam postąpić?
    Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
    Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

    W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
    Jak dla mnie totalny szok.
    Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
    Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.

    Masakra jakas :Strach::Strach::Strach: Jezeli tam jest tak jak piszesz zabralabym ja jak najdalej od tego miejsca !!! Super ze sie z nia wybierasz do psychologa, ja mysle ze wszystko jest z nia ok. Ania_st bardzo madra hipoteze wysunela na temat „krola ciszy” Mysle ze to z przedszkolem jest problem a nie z Twoja cora. Masakra, jak dla mnie ewidentnie tak „zryli” psychike twojej malej ze potrzebny jej psycholog a to nie jest normalne !!!!!!!!!! Moja Ela tez byla wrazliwa, zazwyczaj trzymala sie jednej kolezanki, nie pytana sie nie odzywala i jakby ktos stosowal w jej przedszkolu takie metody „wychowawcze” jak u Was zapewne tez musialabym po psychologach latac. Ja na nia nie moglam glosu podniesc bo zaraz miala swieczki w oczach, kazde zwracanie jej uwgi bardzo brala do siebie. Panie w przedszkolu mowily ze musza bardzo wazyc slowa bo niesamowicie bierze sobie kazdy drobiazg do siebie a gdyby w gre wchodzily worki na glowe, osmieszanie przy dzieciach to jestem pewna ze tak by sie tego bala ze tez by zamilkla !!!!

    #3961188

    ulaluki

    Gabrysiu, mój Konrad w przedszkolu nie mówił przez cały calusienki rok.

    Nie odezwał się ani razu.
    W domu oczywiście mówił.
    Przekraczaliśmy drzwi przedszkola, automatycznie buzia mu się zamykała.

    Byliśmy u psycholog, opisywałam tu na forum,suma sumarum guzik pomogła.

    Przeszedł do następnej grupy,panie dopiero się nim zajęły. Zaczęły go wyróżniać, brać go do zabaw jako lider, itp.

    Odezwał się.

    Zamilkł prawdopodobnie po tym,jak wspomniałam pan iprzedszkolance o tym, że chcę go zapisać do logopedy, mały dla nas szczegół, dla niego tak.
    Może dodatkowo dzieci śmiały się z jego niewyraźnej mowy.
    U Ciebie pewnie inne zdarzenie to spowodowało, ale na pewno coś się stało albo dzieje.

    #3961189

    gevalia2006

    Zamieszczone przez Gablysia
    Jak powinnam postąpić?
    Dać jej odpocząc od przedszkola? Mogę to zrobić, tak sobie ustawię pracę, by w przedszkolu przebywała dwa razy w tygodniu.
    Zabrać ją stamtąd i dać do innego przedszkola?

    W tym przedszkolu z tego co słyszałam sa stosowane metody zawstydzania dzieci. Wkłada się im na głowę czarną czapkę gdy sa niegrzeczne. I inne dzieci się śmieją.
    Jak dla mnie totalny szok.
    Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
    Może metody zawstydzania dzieci nie na wszystkie dzieci wpływają obojętnie.

    dla mnie to brzmi jak horror ! tam coś złego się dzieje !



    #3961190

    gevalia2006

    Opowiem Ci historię mojego dziecka.
    Maya mając niespełna 3 latka poszła dokładnie 1 czerwca do przedszkola, dzień dziecka, zabawa, itp bardzo się jej podobało. Następnego dnia już ciut mniej, 3 dnia odbieram dziecko z przedszkola, a Maya ma obdrapane do krwi pod okiem. Pytam się pani co się stało mojemu dziecku- nie potrafiła mi na to pytanie odpowiedzieć, stwierdzając że Maya chyba z tym przyszła do przedszkola.
    Po 5 dniach był istny koszmar, od samego wyjścia z przedszkola Mya tylko mówiła że nie chce tam chodzić, wręcz nas błagała. Zaczęła się budzić w nocy, moczyć w łóżko. Trwało to kolejne 3 dni, chciałam ją rano ubrać do przedszkola, a dziecko wpadło w taką histerię, że nie pozwoliła się już dotknąć i błagając mówi do nas ” co ja wam takiego zrobiłam, że mi każecie tam iść”
    Zapytaliśmy Mayę, co się stało w przedszkolu że nie lubi jego, dziecko nic nie chciało nam powiedzieć, zablokowała się. Stwierdziliśmy z mężem, że nie poślemy jej więcej do tego przedszkola, za duży stres dla niej i przez to nerwowa się zrobiła strasznie.
    Odczekaliśmy rok i zapisaliśmy Mayę do innego przedszkola, od samego początku dziecko chodziło z przyjemnością, opowiadało nam o wszystkim. Zapytaliśmy się Mayki, czy podoba się jej w przedszkolu, powiedziała że bardzo się jej podoba bo tutaj nikt jej nie bije, panie na wszystko reagują i zajmują się dziećmi, bo w poprzednim przedszkolu dzieci były pozbawione same sobie !

    #3961191

    aruga

    Uważam że z Twoja córką jest wszystko ok a problem tkwi w przedszkolu. Bywają dzieci tak wrażliwe że jedna pozornie błaha sytuacja rzutuje na długi czas
    jak masz taką możliwość to może rozważ zmianę przedszkola. Oczywiście pewnie nie chodzi o całe przedszkole ale o metody pracy jednej konkretnej pani np. jak opisujesz metody jakie stosuje to mnie szczerze dreszcz przechodzi…

    U mojego syna w przedszkolu np. jedna dziewczynka zaczęła się nagle moczyć. jej mama nie wiedziała o co chodzi, pani zwalała problem na dom a po czasie mała w końcu powiedziała mamie, że na leżakowaniu chciała siusiu a pani nie pozwoliła jej wstać – wystarczyło – uraz psychiczny
    To samo może byc u twojej – jedna niewłaściwa uwaga, zawstydzenie przy dzieciach i problem jest



    #3961192

    jaiza

    Jakbym czytała opis mojej Zojki 🙂
    Mała chodzi do przedszkola od września. Niby chętnie, ale zawsze słyszę od Pani, że ona taka cicha, spokojna, nie inicjuje zabaw, bierze udział jedynie w grach organizowanych przez panią itp. W domu zaś… mówi tyle, że już nie mam siły słuchać – ale dużo wymyśla – jakieś koleżanki, wydarzenia… W domu i w stosunku do innych, nawet obcych ludzi zachowuje się grzecznie, ale jest bardzo śmiała.
    Wszystko zmieniło się, gdy dzieci zaczęły chorować i została niewielka grupka. Moje dziecko „zabłysnęło”, wprawiajac panie w zdziwienie – że pięknie mówi, że sama zachęca dzieci do zabawy…
    Rozmawiam z Zojką dużo – mówi, że w przedszkolu jest za głośno, ją to męczy. Gdy jest ciszej – czuje się tam dobrze i przede wszystkim chyba – dopuszczana jest do głosu.
    Na pewno pomógł fakt, że wychowawczyni ma do pomocy praktykantkę – młodą, wesołą dziewczynę, więc automatycznie dzieci są „bardziej zaopiekowane”.
    Może rzeczywiście chodzi tu o problem w konkretnej grupie i z konkretną panią? Może Melania wycofuje się, gdyż sama nie chce hałasować, zachowywać się niegrzecznie (piszesz, że z dyscypliną są problemy) – a dziecku trudno znaleźć ten „złoty środek” i popada w skrajność?
    Myślę, że Melania nie jest zamknięta w sobie – po prostu coś w przedszkolu wywołuje taką reakcję.

    #3961193

    qr-chuck

    Zamieszczone przez Gablysia
    Melania często robi coś, tylko po to, zeby dzieci się nie śmiały. Mam jej obciąć paznokcie, albo ładnie uczesać, albo ubrać inne spodnie.
    .

    Może faktycznie była jakaś sytuacja, że zrobiła (powiedziała?) coś i dzieci się śmiały… I został jej uraz…

    Mój młody przez pewien czas nie chciał zakładać do przedszkola swojej ukochanej koszulki z Mc Queen’em. W końcu wyciągnęłam od niego, że któraś pani powiedziała, że to piżamka… Przekonałam dziecko, że pani się pomyliła :). A mój zupełnie nie należy do dzieci które by się przejmowały wyśmiewaniem (ma na co dzień wredną starszą siostrę i jej złośliwe koleżanki – spływa po nim ;))

    Pomysł z czarną czapką porównałabym niemal do niedawno opisywanego rozbierania za złe zachowanie…

    #3961194

    gablysia

    Dzieki za wszystkie wypowiedzi.
    Zaproponowałam jej nowe przedszkole. Twierdzi, ze nie chce iść do nowego przedszkola, tylko do starego.
    Wczoraj była taka sytuacja, ze moje dzieci biegały za panią kucharką, już ubrane, w buty kurtki. Na to wszysko weszła pani Dyrektor i od progu o*******, ze obudza maluchy i będa musiały iść na leżak, bo leżak nie może stac pusty. Popatrzyłam na moją Melę i zobaczyłam, ze aż zesztywniała ze strachu. Oczy wielkie jak pięciozłotówki, nawet śliny chyba nie przełknęła. Pytam ją cicho, czy chciałaby iść na ten leżak spać. Pokręciła przerażona głową. Strach taki maksymalny, ze mi świeczki stanęły w oczach.
    I po co ona chce do tego przedszkola chodzić?

    Koleżanka podsunęła mi myśl, ze ona czuje sie odpowiedzialna za swojego brata. Widzi, ze brat jest chory, dostaje zastrzyki, jeździ do szpitala. Wszyscy sie nad nim trzęsą, bo spada mu np. cukier. Nieraz już biegałam po domu po glukozę, albo glukometr ratując go przed śpiączką. Ona to wszystko widzi… on jest mały. WIęc chce się nim opiekować. Olaf jest zadowolony z przedszkola więc ona myśli, ze tez musi być zadowolona, że musi być dzielna itd.

    Sama w przedszkolu została dosłownie 3 razy, gdy jechałam z Olafem do szpitala na badania. I zawsze wychodząc zaczynała płakać. Dlatego teraz nie zostawiam jej wtedy w przedszkolu tylko organizuje opieke inaczej.

    Ide na rozmowe do innego przedszkola, ale to nie jest latwe dla mnie, czytałam, ze dzieci które się tak zamykają to bez względu na okoliczności będą to robić dalej w nowym miejscu, że nowe miejsce tylko ten problem pogłębi. A poza tym narazie będę musiała przenieść tylko ją, bo jak przeniose oboje, to znowu cała uwaga pań skupi się na zagrożeniu życia Olafa. I martwię się jak ona to zniesie, ze będzie tam całkiem sama bez Olafka.

    Głupia już jestem z tego, nic nie wiem. Im bardziej myślę, tym mniej wiem.
    Jedno jest pewne, nie mogę tego zostawić, bo za parę lat Melania mi powie: mamo, ja tak nienawidziłam tego miejsca, tak sie tam bałam, czemu musiałam tam chodzić?
    I co dziecku odpowiem? Bo nie mówiłaś, ze nie chcesz? Przecież nie mogę zrzucać odpowiedzialności za swoje słowa na 4 latka.. sama czasem mówię coś innego a myślę coś innego, a dorosła krowa ze mnie.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 49)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close