Zarządzanie budżetem domowym-zakupy…:/

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 105)
  • Autor
    Wpisy
  • #98344

    Anonim

    Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

    Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

    #2394000

    snoopy

    Zamieszczone przez bykowa
    czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny,

    nie tylko warszawa



    #2394001

    nikeewa

    Czy Warszawa czy nie wszedzie tak samo drogo. Spozywka i chemikalia sa obecnie bardzo drogie. Nie majac 200zł w portfelu nie ma po co isc do sklepu (juz nie mowie o wiekszych zakupach).
    Mozna na probe dac mezowi pogospodazyc sie kasa przez jeden miesiac. Niech robi zakupy. Zobaczycie kto lepiej rzadzi.

    #2394002

    Anonim

    Zamieszczone przez nikeewa
    Czy Warszawa czy nie wszedzie tak samo drogo. Spozywka i chemikalia sa obecnie bardzo drogie. Nie majac 200zł w portfelu nie ma po co isc do sklepu (juz nie mowie o wiekszych zakupach).
    Mozna na probe dac mezowi pogospodazyc sie kasa przez jeden miesiac. Niech robi zakupy. Zobaczycie kto lepiej rzadzi.

    no własnie! święta racja, kiedys zarzucił mi ze ja tylko szastam kasą…powiedziałam, “OK, sam weź pieniądze i zobaczymy czy Tobie pójdzie lepiej”-nie wziął nigdy…

    no ja wszystko rozumiem, ze kryzys itp, ale nawet głupi kalafior kosztuje prawie 10 zl za sztukę, ok, jest jeszcze zima, pomidory też drogie, dlatego sama wzięłąm sie za uprawę, odmiana balkonowa, pomidory koktajlowe, juz mi kwitną, na parapecie, w lato wyniosę je na balkon:D

    #2394003

    magdzik22

    Zanim zbierzesz pierwszy plon pomidorów, będą po 1,20zł kilogram 🙂

    Bykowa, mi czasem też mąż zarzuca, że jestem rozrzutna. Zabieram go wtedy na zakupy do marketu i na jakiś czas jest spokój. Jedzenie teraz jest bardzo drogie. Chemii (proszków, płynów) idzie u mnie od cholery – dzisiaj po spacerze prałam wszystko, łącznie z kurtkami starszych dziewczyn – i nie był to jakiś wyjątkowy spacer. Ot, błoto na drodze 🙂
    Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

    #2394004

    laura1

    My robimy co jakis czas wieksze zakupy, kupujemy w sklepie typu macro. A wiec cukier 10kg, maka 10kg, ryz 5kg. Mleka kupuje 8litrow i maslanki 3 litry. Maslo x5 Sol, kasza, makaron, pomidory w puszkach i koncentrat pomidorowy, to mam zawsze w domu, papier toaletowy tez kupuje najwieksza paczke jaka jest, to samo szampon. Do tego kupuje 10kg miesa.Takie zakupy kosztuja duzo. Ale niektore produkty starczaja na kilka- kilkanascie miesiecy Mieso mroze, chleb tez mam zamrozony. (wolalabym swiezy, ale nie mam sklepu pod domem, do ktorego moglabym latac codziennie)
    Dokupuje wazywa na biezaco. Nie wiem czy to za sprawa dobrej lodowki, czy moze chemi w warzywach, ale moga mi lezec nawet 3 tygodnie i nadal sa swieze. Raz w tygodniu owoce. Mam zamrozone jagody i truskawki, robie koktajle.
    Na te wieksze zakupy jade wtedy gdy np, konczy sie cukier, mieso albo papier toaletowy. Wtedy sprawdzam co sie zaraz skonczy i dopisuje do listy zakupow.
    Tak dla porownania napisze, 2kg cukru w supermarkecie kosztuje 3$, 10kg kosztuje 10$



    #2394005

    yoko

    Zamieszczone przez magdzik22
    Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

    Czasem lepiej nie wiedzieć:( U nas apteka i wizyty lekarskie, niestety prywatne, bo pańswtwowo to nie ma się u kogo leczyc, zeżarły kupę kasy w ostatnim półroczu.
    Na jedzenie sobie nie żałujemy – moja mama mawia, że czego zaoszczędzisz żołądkowi, zostawisz lekarzowi:)
    Też od kilku mcy planuje, że bedę notatki robić i prowadzic tzw. ksiązke rozchodów, ale uległam ostatnio pokusie – kupiłam torebkę skórzaną pod wpływem impulsu za 270zł i stwierdziłam, że ja jednak wole nie wiedziec jak mi się te pieniadze rozchodzą i nie bede sie obdzierać z przyjemnosci.
    jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać:Cwaniak:

    Zakupy żywnosciowe robie tak jak WY, w duzych marketach, ale ostatnio stwierdzilam że kupuje za dużo i autentycznie taniej mi wychodzą zakupy w budce na dole – idę i kupuje to co potrzebne na sniadanie,obiad – zazwyczaj zjadamy wszystko… nie kuszą mnie promocje, iluśpaki, etc… no i stoisko kosmetyczne…

    #2394006

    kiara

    My robimy zakupy przewaznie razem po pracy.
    Wydaje mi sie, ze nie jestesmy rozrzutni, ale np w tym miesiacu na zakupy wydalalismy ok 3000 (na ubrania poszlo ok 400)

    #2394007

    Anonim

    Zamieszczone przez kiara
    My robimy zakupy przewaznie razem po pracy.
    Wydaje mi sie, ze nie jestesmy rozrzutni, ale np w tym miesiacu na zakupy wydalalismy ok 3000 (na ubrania poszlo ok 400)

    no to sporo, tylko np u nas pieniądze na ubrania to juz inna bajka…

    #2394008

    Anonim

    Zamieszczone przez bykowa
    Dziewczyny, doradźcie mi i jeśli macie ochotę napiszcie jak to jest u Was w domu z budżetem miesięcznym, chodzi mianowicie o to jak nim zarządzacie i kto sie u Was w domu tym zajmuje, bo…

    Ja nie wiem, czy ja jestem rozrzutna (ale nie sądzę…), czy cos jest nie tak, czy nie potrafię zmieścić sie z wydatkami w miesiącu, ja nie pracuje, mąż zarabia, ale to ja mam u nas dysponować pieniędzmi, a szczególnie tymi, które M. daje mi na utrzymanie domu czyli ok 1400zl, jest to suma tylko i wyłacznie na zakupy, jedzenie, chemia, czyli najpotrzebniejsze rzeczy w domu, co tydzien jeździmy do C.H. na cotygodniowe zakupy, najcześciej w piątek późnym popołudniem, wtedy jednorazowo wydaje mniej wiecej ok 300zl, staram sie kupować wszystko to co sie skonczyło w domu, czyli jakis proszek do prania, kosmetyki osobiste, jedzenie itp, tylko ze już np w poniedziałek lece do pobliskiego sklepu bo znowu sie coś kończy, albo po pieczywo i jakieś duperele, tam zostawiam mniej wiecej 40 zl, te sklepiki osiedlowe doją jak moga, ceny są czasem o 30% wyższe niż np w Tesco albo Real’u…i koniec końców pod koniec miesiąca jestem na zero, często przed wypłatą męża…wkurza mnie to, bo może ja nie potrafię rozplanować zakupów, drogich rzeczy nie kupuje, więc gdzie ta kasa zmyka, czy Warszawa ma jakieś kosmiczne ceny, czy wychodzi na to, ze to nie ja powinnam sie tym zajmowac, tylko mąż…doradźe, jak sobie z tym radzicie?

    Nie pomoge, bo w CH ZAWSZE zostawiam wiecej niz planowalam, i zawsze duzo za duzo. Jak chce zaoszczedzic to po zakupy jezdze do Biedronki ( ta nawet mam na osiedlu wiec i czas oszczedzam przy okazji 🙂 )czy Lidla czy Netto- tam nie da rady duzo wydac :)) A na dodatek w Biedroncu czy Netto karta nie zaplacisz ( przynajmniej u mnie) wiec trzeba sie trzymac w ryzach 🙂 Natomiast moj R swietnie sobie radzi z wszelkimi zakupami – zawsze wyda mniej ode mnie i przynajmniej jest co jesc-ja robie tak jak Ty- wydaje za duzo a na drugi dzien lece dokupywac.



    #2394009

    Anonim

    Zamieszczone przez magdzik22
    Zanim zbierzesz pierwszy plon pomidorów, będą po 1,20zł kilogram 🙂

    Bykowa, mi czasem też mąż zarzuca, że jestem rozrzutna. Zabieram go wtedy na zakupy do marketu i na jakiś czas jest spokój. Jedzenie teraz jest bardzo drogie. Chemii (proszków, płynów) idzie u mnie od cholery – dzisiaj po spacerze prałam wszystko, łącznie z kurtkami starszych dziewczyn – i nie był to jakiś wyjątkowy spacer. Ot, błoto na drodze 🙂
    Nie wiem co Ci radzić. Ja zaczęłam zapisywać, żeby widzieć na co te pieniądze idą…

    Pomidory może i będą po 1,20zl, ale będą z własnej hodowli, będą fajną ozdoba na balkonie i będę je miała pod ręką;)

    a co do zakupow, kiedys nadzorował to co wkładam do koszyka i mowił ” nie bierze Flory tylko tanszą margarynę” no ok, ale niestety wolę wziąc coś co kosztuje 1 zł więcej i wiem ze bedzie lepsze niz to za powiedzmy 4 zl…jesli chodzi o spisywanie, to jest u mnie podstawa na zakupach, bez listy sie nie ruszam z domu, ale ciagle czegos brakuje, cos sie skonczy po kilku dniach i trzeba znowu do sklepu.

    #2394010

    kiara

    Zamieszczone przez bykowa
    no to sporo, tylko np u nas pieniądze na ubrania to juz inna bajka…

    U nas tez – przewaznie wiecej – duuuzo wiecej;)



    #2394011

    Anonim

    Zamieszczone przez bruni
    jak tylko przyoszczedze jakąś kase, to zaraz spać nie mogę i kombinuje na co by ją wydać:Cwaniak:

    hehe, skąd ja to znam:)

    a co do zakupów w sklepach, te prywatne na osiedlu tak zawyżają i zdzierają kasę, ze naprawdę szkoda wychodzic z domu, i tylko jak tam jestem to słyszę jak inni obok mnie mowią pod nosem ze “zlodziejstwo”, ale mimo to ludzie tam kupuja, ja juz przestałam, w sumie też dokupuję u prywaciarza ale większy sklep, i trochę taniej…

    #2394012

    Anonim

    Zamieszczone przez kiara
    U nas tez – przewaznie wiecej – duuuzo wiecej;)

    no wlasnie:), a nas jutro czeka wyprawa, kupić małej jakies ciuchy i buty na wiosnę…oj pęknie trochę…

    #2394013

    Anonim

    Zamieszczone przez tora
    oni nie zawyzaja cen zeby okrasc. to brutalna ekonomia. gdyby ceny byly jak w tych wiekszych – padliby na pysk i tyle byloby tych siedlowych. juz i tak wiele zostalo wyrznietych.

    tylko ze w zasięgu mojego osiedla dużych sklepów i Galerii H. praktycznie nie ma, żyję na pustyni handlowej:( moze to wina tego ze kasa tak ucieka z portfela…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 105)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close