życie samotnej mamy

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 36)
  • Autor
    Wpisy
  • #90202

    kasiaw

    Samotnej mamie nie jest lekko. Ale staram się jakoś sobie ze wszystkim radzić. Pawełek chodzi do zerówki w szkole. Zajęcia trwają jakieś 4-5 godzin dziennie, resztę czasu spędza na świetlicy. I już na początku zostało mi to wypomniane, że dziecko za długo siedzi w szkole, że jest zmęczone, że powinnam pomyśleć żeby może jakaś babcia, sąsiadka wcześniej go odbierała… Ale niesty nie mam takiej możliwości. Pawełek jest w szkole przez 9 godzin, krócej nie da rady. I tak do pracy dojeżdżam samochodem razem z kolegą więc czas dojazdu znacząco się skraca niż jakbym miała jechać autobusem.

    Poza tym jakoś sobie radzimy. No może finansowo nie do końca… ale mam nadzieję, że może jakoś niedługo sytuacja ulegnie poprawie. Miałam mieć mozliwość dorabiania dodatkowo do pensji pracując w domu, niestety od kilku miesięcy czekam na taką możliwość i ciągle słysze że jeszcze nie teraz, moze za dwa tygodnie, a może za miesiąc…

    Z byłym niestety pojawiają sie ciągłe problemy. Dziecko odwiedził u nas 2 razy (a 6 tygodni mieszkamy już oddzielnie). Moze dzisiaj też na chwilkę przyjedzie, bo akurat będzie przejazdem w Otwocku.
    A jak raz zabrał Pawełka do siebie na 3 dni to potem chciał żebym mu pieniądze zwróciła bo przeciez on tam jadł. Szlag mnie trafia!
    A jeszcze ostatnio wyskoczył z pomysłem, że on płaci za duże alimenty i chce zmniejszyć o 100 zł. Cholera… szybko zapomina, że jest ojcem. Wcale nie dąży do tego żeby kontakt z dzieckiem podtrzymać.
    Ostatnio jak Pawełek był chory i byłam z nim przez kilka dni w domu to nawet się nie spytał jak sie czuje, czy wszystko w porządku. Przykre to. Przede wszystkim dla Pawełka. Bo wczesniej mu obiecywał, że będzie czesto odwiedział, że będzie zabierał do siebie… a jak na razie nie wygląda to najlepiej.

    We wtorek mamy sprawę rozwodową, już sie denerwuje. Miało być bez problemu, bez orzekania o winie a teraz to ja już nie wiem czy nie wyskoczy z pomysłem np. obniżenia alimentów, choć ma na to niewielkie szanse bo wcale dużych nie płaci. Ehh… dowiem się juz we wtorek. Proszę o trzymanie kciuków.

    Ale nie zmieniłabym swojej decyzji o wyprowadzce. A jeszcze jak mi były wyskakuje z pomysłem obniżenia alimentów to stwierdzam, że podjęłam tą deczyje za późno, że za długo próbowałam walczyć o ten związek. Bo jak się okazuje nie było warto.. 🙁

    Miasto Otwock mi sie bardzo podoba, odpoczywam od głośnej i brudnej Warszawy. Jeszcze niewielu mam znajomych. Myślałam, że moze poznam jakieś mamy jak bede zaprowadzac Pawełka do szkoły. Okazuje się ze nie. Pawełek jest pierwszy na świetlicy a odbieram go jako jednego z ostatnich 🙁 Ale nic to… nie poddaje się! Muszę dac radę!

    Dziękuje jak ktoś dobrnął do końca tego postu, bo chyba wyszedł trochę przydługi 🙂

    Chciałbym podziękować wszystkim dziewczynom, które mnie wsparły czy to rzeczowo czy finansowo, lub dobrym słowem.
    Bardzo, bardzo Wam dziękuje!

    Kasia mama Pawełka

    #1504521

    ahimsa

    Re: życie samotnej mamy

    Kasia dobrze, że napisałaś tego posta, że dałaś znać co u Was!:)
    Co do świetlicy to kurcze ale młodsze dzieci zostają w żłobku lub przedszkolu po 9h więc niech te panie dadzą na luz!!!! Takie życie i się nie obwiniaj.

    Co do byłego mężą- no smutne to, że tak szybko zapomniał o deklaracjach! A może on teraz próbuje Cię „ukarać”?
    Pogadaj z nim. O synku- że tak nie może być. Jeśli mu na nim zależy. Dla mnie ten mechanizm w facetach jest nie do pojęcia! I nigdy nie będzie!!! Mój ojciec tak samo szybko zapomniał, że posiada jakieś dzieci…z tym,że moja matka nie dała mu tak do końca o tym zapomnieć hehe, ale na to trzeba mieć twardy tyłek i to inna historia:)

    A jak emocje? jak sobie radzisz sama?


    Jeremi i Matyś



    #1504522

    helenb

    Re: życie samotnej mamy

    Kasia, trzymam mocno kciuki za Ciebie i Pawełka.
    Poczatki sa ciezkie, choc Ty radzisz sobie bardzo dobrze.

    Co to za człowiek, ze chciał od Ciebie zwrotu pieniedzy za jedzenie synka…
    Nie załuj decyzji.Bardzo dobrze zrobiłas.

    Trzymam kciuki za Ciebie na sprawie rozwodowej, zeby trafiła sie fajna sedzina i nie popusciła mu w zadnej jego glupocie, jaka bedzie chciał wymyslec.

    #1504523

    a-nushka

    Re: życie samotnej mamy

    Kasiu podziwiam Cie.. Ja sobie nie wyobrażam, tego, jak by to było gdybym nie miała do kogo odejść od męża. Trwałam bym przy nim. Eh ale taka juz jestem… 🙁

    Mi sie powiodło.
    Tobie też się tak powiedzie.
    Jesteśmy wszystkie z Toba :*

    Ania i Natalka (04.05.04)

    #1504524

    kasiaw

    Re: życie samotnej mamy

    Co do swietlicy to też mi sie wydawało że nie bedzie problemu… Sama zastanawiam się jak to jest czy na prawdę każde dziecko ma babcie, albo mamę na miejscu? Przeciez zajęcia zerówki zaczynaja sie i kończą w róznych godzinach w zalezności od dnia tygodnia. A z Pawełka grupy tylko jeszcze jedno dziecko chodzi na świetlice. Reszta dzieci jest przyprowadzana i odbierana zaraz po zajęciach…

    A jeśli chodzi o męża… no cóż… już zanim się wyprowadziłam to wiedziałam, że są dla niego ważniejsze rzeczy niż ja i dziecko… teraz ma czas na wszystko nikt mu nie truje nad głową.
    Jeśli chodzi o alimenty to tak szybko się nie poddam, bo na prawdę mam ciężko. Choć bardzo bym chciała w przyszłosci zarabiać tyle żeby się uniezależnić od niego. Może kiedys mi się uda. Przeciez nie zmusze go do bycia ojcem…

    Co do emocji i uczuć to jak znajde chwilkę napisze
    Ci na priva.

    Kasia mama Pawełka

    #1504525

    kasiaw

    Re: życie samotnej mamy

    Co do sprawy rozwodowej to wydawało mi sie, że pójdzie gładko i szybko zakończymy to małżeństwo… teraz juz nie jestem tego pewna. Zobaczymy… chciałbym miec to już za sobą.

    Dziewczyny wierzycie w astrologię? Bo w zeszłym roku jak miałam okropnego doła koleżanka namówiła mnie na wizyte u sprawdzonego przez nią i jej rodzinę astrologa.
    Muszę przynać że wizyta dodała mi wiary w siebie. Usłyszałam, że jeszcze nię będzie tak źle w moim życiu. I tak jak najpierw patrzyłam na to jak na magię nie mającą wiele wspólnego z życiem, to teraz musze przynać, że to co mi mówił ten astrolog to się sprawdza. Ciekawe czy inne rzyczy które mi powiedział też się sprawdą… 🙂

    Kasia mama Pawełka



    #1504526

    kasiaw

    Re: życie samotnej mamy

    Ja też długo nie potrafiłam sie zdecydowac na odejście od niego. Też musiałam uwierzyć w siebie, spotkac w swoim życiu ludzi którzy wesprą dobrym słowem.
    Udało się, ale lęki mam do tej pory okropne 🙁 Nawet wolę o tym nie pisać. Staram sie myślec pozytywnie. Optymiści mają łatwiej w życiu 🙂

    Kasia mama Pawełka

    #1504527

    elzi

    Re: życie samotnej mamy

    Mam nadzieję Kasiu, że sprawdzi ci się to, co mówił astrolog (o ile mówił same dobre rzeczy).
    Myślę, że powoli wszystkie sprawy się poukładaja i wskoczą na swoje tory – wtedy będzie łatwiej.
    Trzymam kciuki 🙂

    elzi i Michał

    #1504528

    ciku

    Re: życie samotnej mamy

    Jestem pełna ogromnego podziwu dla Ciebie Kasiu! To jest wielkie co robisz.

    #1504529

    Anonim

    Re: życie samotnej mamy

    POWODZENIA:) Dzielna Mamo:)
    3mam kciuki!! za wtorek!!

    Mateuszek 19.04.2005 i Mikołajek 03.07.2007



    #1504530

    goha

    Re: życie samotnej mamy

    Kasiu, cieszę się, że pomimo tego, że wiatr wieje Ci w oczy, nie poddajesz się i idziesz do przodu. Zobaczysz z każdym dniem będziesz silniejsza.
    Będę z Tobą myślami we wtorek.
    Szkoda, że wczoraj nie mogłaś do nas dołączyć…
    Przytulam mocno!!!!
    P.S. Podziwiam Cię …


    GOHA i Dareczek (02.04.03)

    #1504531

    kasiaw

    Re: życie samotnej mamy

    Dziewczyny nie przesadzajcie z pochwałami.

    To wcale nie jest wielkie co robie. Ja po prostu próbuje naprawić troszkę rzeczy w moim życiu i być szczęśliwą. I na prawde nie jestem pewna czy to odwaga czy raczej głupota.

    Los mojej firmy jest nie pewny a ja nadal nie mam innej pracy. Jak tak dalej pójdzie co się stanie kiedy zostanę bez środków do życia? Ehh… nawet wole o tym nie myśleć…

    Kasia mama Pawełka



    #1504532

    kasiaw

    Re: życie samotnej mamy

    Też żałuje, że mnie wczoraj nie było… ale jak się domyślasz nie miałam z kim zostawić Pawełka.
    A za kciuki wtorkowe dziękuje, na pewno się przydadzą.
    Pozdrawiam.

    Kasia mama Pawełka

    #1504533

    goha

    Re: życie samotnej mamy

    Tak myślałam, że nie będziesz miała możliwości zorganizowania opieki dla Pawełka.
    W takim razie chyba musimy przenieśc miejsce spotkań


    GOHA i Dareczek (02.04.03)

    #1504534

    nusiak

    Re: życie samotnej mamy

    trzymam kasiu kciuki !!! łatwo nie jest ale jestes pewna ze dobrze zrobilas – to sobie powtarzaj a bedzie lzej 🙂
    pozdrawiamy

    MOJ MAJUTEK

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 36)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close