W nieco ponad rok po porodzie bliźniąt Beyoncé pojawiła się na okładce biblii mody Vogue. Co ważniejsze postanowiła też wypowiedzieć się na łamach magazynu. I to nie, jak można by było przypuszczać o modzie czy urodzie, ale o macierzyństwie, presji dotyczącej figury po ciąży i o swoim trudnym porodzie.



Beyoncé szczerze o ciąży i porodzie

Jak przyznaje gwiazda w zamieszczonym na łamach Vogue eseju, po narodzinach pierwszego dziecka czuła ogromną presję otoczenia. Robiła wszystko, by stracić nadliczbowe kilogramy w ciągu pierwszych trzech miesięcy po ciąży. „Patrząc wstecz, myślę, że to było szalone.” – pisze Beyoncé. Po urodzeniu bliźniaków jej podejście do wielu rzeczy się zmieniło.

W trakcie ciąży Beyoncé spędziła ponad miesiąc w łóżku z powodu zatrucia ciążowego. Była spuchnięta, a w dniu porodu bliźniąt ważyła 99 kilogramów. W tym czasie największym wsparciem był dla niej mąż, który okazał się najlepszym przyjacielem oraz ojcem. W trosce o dobro dzieci lekarze zdecydowali się na przeprowadzenie cesarskiego cięcia.

Potrzebowałam czasu, by odzyskać zdrowie. W trakcie odzyskiwania sił dałam sobie mnóstwo miłości i byłam dla siebie dobra. Akceptowałam to, czego chciało moje ciało. – pisze w swoim eseju Beyoncé

Wciąż mam wałeczki na brzuchu

Po dziś dzień moje ramiona, ramiona, piersi i uda są pełniejsze.- mówi gwiazda.

Jak przyznaje na jej brzuchu wciąż widoczny jest pociążowy wałeczek, ale jej wcale nie spieszy się do tego, by się go pozbyć. Wie jednak, że gdy już będzie gotowa na powrót do formy, będzie pracować tak długo, aż uzyska wymarzony efekt. Ale jeszcze nie teraz.

Moje dzieci mogą być kim chcą

W swoim eseju zamieszczonym na łamach Vogue Beyoncé  wyraźnie powiedziała też, że zamierza wychować dzieci tak, by wiedziały, że wszystko jest możliwe. By wierzyły, że to one piszą scenariusz swojego życia:

Moja matka nauczyła mnie, jak ważne jest nie tylko bycie widzianym, ale także postrzeganie siebie. Dla mnie jako matki dwójki dziewcząt ważne jest, aby widziały siebie w książkach, filmach i na wybiegach. To dla mnie ważne, że postrzegają siebie jako dyrektorów generalnych, jako szefów i że wiedzą, że mogą napisać scenariusz dla własnego życia. Nie muszą być określonego typu lub pasować do konkretnej kategorii. Nie muszą być politycznie poprawne, o ile są autentyczne, pełne szacunku, współczujące i empatyczne. Mogą odkrywać każdą religię, zakochać się w każdej rasie i kochać, kogo chcą kochać.

Chcę tego samego dla mojego syna. Chcę, żeby wiedział, że potrafi być silny i odważny, ale może też być wrażliwy i uprzejmy. Chcę, aby mój syn miał wysoki emocjonalny iloraz inteligencji, dzięki któremu może być troskliwy, prawdomówny i uczciwy. To wszystko, czego kobieta chce od mężczyzny, a jednak nie uczymy tego naszych chłopców.

[Zdjęcie główne: kolaż Instagram Voguemagazine]