Boję się…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #83476

    didi23

    Od zawsze byłam śpiochem… Uwielbiam spać. Niestety pojawienie się dziecka na świecie wywraca do góry nogami spokój w nocy. Przerywany sen wpływa na mnie nie za dobrze:( wstaje do synka z bólem… jeszcze jak nakarmię go i zasypia spokojnie to jeszcze jakoś się trzymam ale jak marudzi, nie może zasnąć po jedzeniu, albo w trakcie jedzenia… nerwy mi puszczają… jakaś dziwna wściekłość we mnie wstępuje… boję się tych uczuć i boję się o niego, że mogę mu kiedyś zrobić krzywdę. Kocham go jak nikogo na świecie. W ciągu dnia jest ok 🙂 nie czuję się zmęczona, nie potrzebuję się przespać… Kiedy on prześpi całą noc??? Ma dopiero 4,5 miesiąca…

    #1208422

    eunike

    Re: Boję się…

    Rozumiem Cię doskonale! Mój synek kiedyś doświadczył mnie mocno swoimi wielogodzinnymi kolkami, potem spał dobrze, ale teraz (ma już roczek) jakby wszystko wróciło – bo bardzo boleśnie ząbkuje, budzi się ciągle w nocy z płaczem. Ostatnią noc miałam sobie odespać, ale nic z tego nie wyszło bo synek niechcący zafundował mi maraton płaczu i jeszcze mniej snu… Też go bardzo kocham i jego dobro jest dla mnie najważniejsze, mam wiele cierpliwości, ale czasem się po prostu pęka i nie wytrzymuje nerwowo… Jak poczuję nagle złość, to mówię sobie wtedy że muszę to wytrzymać dla dobra mojego dziecka, że moje dziecko cierpi i potrzebuje teraz mojej pomocy i wyrozumiałości, że nie robi mi tego na złość tylko po prostu coś mu jest, itd, itp. Wtedy uspokajam się i jakoś trwam dalej.
    Myślę że wiele matek doświadcza takich chwil słabości, tylko niewiele się do tego przyznaje.
    Ale my matki mamy w sobie mnóstwo siły tak naprawdę, Ty też! I prędzej czy później wyśpisz się za wszystkie czasy, zobaczysz 🙂


    Cyprianek (listopad 2005)



    #1208423

    nucha

    Re: Boję się…

    Szczerze powiem, że nie lubie czytać takich postów…nie lubię, bo posiadanie dziecka, decyzja o nim, od zawsze wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, trzeba sobie zdawac z nich sprawę wcześniej. Wstawanie w nocy jest całkowicie w to wpisane. I nie da rady przeskoczyć. Malutkie dziecko potrzebuje jedzenia w nocy również więc się budzi. Myslę, że każda z nas tu mam lubi spać, to normalne, że każdemu po urodzeniu dziecka tego snu brakuje. Ale można się przyzwyczaić, to nei koniec świata i nie powód do wściekania się, a tym bardziej na Bogu ducha winne małe dziecko. Tłumacz sobie, że kiedyś tę noc Ci prześpi, ale i tak Twój sen już nie będzie tak błogi jak bez dziecka. Jak budzisz się do niego zła, to byc może dlatego ma czasem problemy z zaśnięciem po jedzeniu. Dziecko wyczuwa Twoje zdenerwowanie, a im bardziej chcesz żeby szybciej zasnęło, tym gorzej. Bo zawsze jest na odwrót, ja już zauwazyłam nie raz u siebie. Im bardziej Ci zależy zeby szybko zasnąl, tym dłużej się męczy. Może zacznij brać jakieś delikatne srodki na wyciszenie, skoro inaczej nie możesz sobie poradzić. Dla swojego i dziecka dobra.
    I nie ma odpowiedzi na pytanie kiedy dziecko prześpi całą noc. Po ukończeniu pół roczku mozesz mieć nadzieję, bo teoretycznie dziecko już nie potrzebuje jedzenia w nocy…
    Wytrzymasz, a czas szybko płynie 🙂

    Ania i

    #1208424

    nucha

    Re: Boję się…

    Bardzo mądra odpowiedź :)) Cały czas trzeba znajdować w sobie tę siłę i cierpliwość. Taki lajf 🙂

    Ania i

    #1208425

    Anonim

    Re: Boję się…

    Trzymaj się, dasz radę.
    Ja myślę że nie dla każdego te wszystkie wyrzeczenia związane z posiadniem dziecka to cos banalnego. Jednemu przychodzi to łatwiej, innemu trudniej. Ja wzorem cierpliwości nie jestem i dobrze pamiętam momenty kiedy wściekałam się z bezsilności że Nina kiepsko zasypia, że każde zasypianie oznacza przynajmniej godzinę płaczu i noszenia na rękach. Chwilami czulam że nie dam sobie rady, miałam dosć….ale poradziłam sobie, przetrwałam. Minęło. Ty też sobie poradzisz. Może pomoże Ci jeśli przez kilka nocy małym zajmie się tata a Ty sobie troche pośpisz? albo przynajmniej nie będziesz musiała wstawać.

    Monika i
    Nina (3 l.)

    #1208426

    nucha

    Re: Boję się…

    no tak jest na pewno:)
    tyle, że ja zrozumiałam, że skoro osoba, która pisała ten wątek boi się o dziecko, żeby nie zrobić mu krzywdy, to tak jakby była zła własnie na dziecko. Ja tez nie jestem wzorem cierpliwości, ale wciąż o nią wlaczę, więc i tak najwięcej jej mam do Olusia, do innych spraw nie bardzo 🙂 Wściekałam się własnie z bezsilności, ale najbardziej na siebie, że się własnie wsciekam, wsciekałam się, że sie wsciekam:) Ot takie bledne kolo, wiec probowalam sie nie wsciekac i tlumaczyc sobie, ze z kazdym dniem bedzie lepiej 🙂 Dlugo tak sobie tlumaczylam, bo przeboje ze spaniem tez nie raz mielismy. No i teraz nie raz jeszcze nie przespi nocy, chcoiaz zdarza sie to juz bardzo sporadycznie.

    Ania i



    #1208427

    usianka

    Re: Boję się…

    Didi, wez sie w garsc – musisz wytrzymac i wytrzymasz. Pamietam, ze tez zdarzaly mi sie momenty, gdy czulam wlasnie taką wscieklosc… zmęczenie, zmiany hormonalne, zabieganie – to wszystko razem daje niezłą mieszanke. Moj maz bardzo szybko to zauwazyl i gdy w nocy trzeba bylo zajac sie Emilka, a ja mialam gorszy dzien (noc) – kazal mi sie polozyc i on probowal ją uspic. Dobrze by bylo gdybys i Ty mogla to tak zorganizowac.
    trzymam za Ciebie kciuki!!

    PS. Kiedy przespi noc? Bog jeden wie.

    Ula i Emilka (3 latka)

    #1208428

    usianka

    Re: Boję się…

    W odpowiedzi na:


    Szczerze powiem, że nie lubie czytać takich postów…nie lubię, bo posiadanie dziecka, decyzja o nim, od zawsze wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, trzeba sobie zdawac z nich sprawę wcześniej.


    Ja z kolei nie lubie czytac takich tekstow
    Nucha, przepraszam Cie bardzo, ale czy Ty nie bylas ani troche zaskoczona tym jak NAPRAWDE wyglada macierzynstwo? Nie pisalabym takich tekstow dziewczynie, w ktorej jak widac obudzila sie zlosc, potrafi sie do tego przyznac, szuka zrozumienia i pomocy. Moim zdaniem wyszlo „nie teges” – bardziej jak kopanie leżącego.
    pozdrawiam

    Ula i Emilka (3 latka)

    #1208429

    monikachorzow

    Re: Boję się…

    jedyne co mi przychodzi do głowy to cierpliwośc i czekanie na ta przespaną noc….dzieci sa rózne i nie ma ksiązkowego modelu -dziś płacze ,jutro bedzie spał …
    nie wiem czy pocieszy cię to ale ja od poczatku przy moim synku przesypiałam całe noce…on po prostu spał od 24-tej do 6 rano…i tak od poczatku.jak miał kilka tygodni to go budziłam na butelke ale z czasem przestałam.stwierdziłam że skoro spi i nie płacze ani się nie budzi to znaczy że głodny nie jest…teraz śpi od 21-szej do 8 mej rano bez pobudki i -szczerze mówiąc nie wiem co to nieprzespane noce…
    trafił mi sie śpiący nocą egzemplarz,ale głowa do góry,twój też zacznie dobrze spać,może poproś kogos o pomoc,może mąż albo któras babcia zechciałaby cie wyręczyć na kilka nocy żebys odespała zaległości…kilka porządnych godzin snu i poczujesz sie jak nowonarodzona i od razu popatrzysz na świat inaczej….albo staraj się przespać w ciagu dnia,jak mały śpi.nie przejmuj się że w tym czasie można zrobić coś w domu -ważniejszy jest twój odpoczynek,gotowanie/pranie/prasowanie mogą poczekać….
    trzymam kciuki za was .pozdrawiam.

    m&m15.01.04

    #1208430

    kantalupa

    Re: Boję się…

    Didi, ciesze sie, ze o tym napisaslas. Kiedys tez napisalam o swojej zlosci na mojego synka i trudnosci w opanowaniu jej. Zebralo mi sie za to srogie lanie od matek, ktore czuly sie bardziej odpowiedzialne, bardziej cierpliwe i generalnie lepiej wyposazone we wszystkie cechy, ktore „wzorowa matka” powinna posiadac.
    Zarzucono mi wowczas zwykly brak odpowiedzialnosci, bo „czyz nie wiedzialam, ze tak bedzie?”

    Otoz, nie. A rodzac pierwszego synka nie bylam niedojrzala dzierlatka, mialam 29lat i dosc dobrze poukladanie w glowie. A jednak sytuacja, z ktora zostalam skonfrontowana (troche na wlasne zyczenie, ale to juz inna historia), kompletnie mnie zaskoczyla. CZytalam wczesniej o dzieciach, bralam czynny udzial w wychowywaniu brata mlodszego ode mnie o 14 lat, siostrzencow, obserwowalam inne matki.
    I to ciagle mi nie pomoglo.

    Bo moje dziecko nie chcialo spac. Bo moje dziecko bylo (i ciagle jest) nadpobudliwe, nadwrazliwe, ruchliwe jak wegorz i po prostu bardzo wymagajace.

    Padalam na twarz, przez trzy miesiace moje dziecko nie wypuszczalo cyca z ust, nie pozwalalo odlozyc sie do lozeczka, nie tolerowalo nikogo innego tylko mnie. Plakalam, przeszlam solidna depresje, prawie rozwiodlam sie z mezem z powodu mojego stanu (nie, to nie on chcial sie rozwodzic). Nie mialam babci, przyjaciolki, sasiadki gotowej pomoc na miejscu, bylam z tym kompletnie sama. Im bardziej bylam zmeczona, tym mniej mialam cierpliwosci, im mnie mialam cierpliwosci, tym bardziej irytowalo mnie wlasne dziecko. A to rodzilo nieogarnieta frustracje, z ktora nie potrafilam sobie poradzic. I czasami, zupelnie tak jak Ty, mialam wrazenie, ze jestem w stanie skrzywdzic wlasne dziecko.

    Uwierz mi, nie jestes. To po pierwsze.
    Po drugie, potrzebna Ci jest pomoc z zewnatrz. I troche grubej skory, zeby umiec odroznic konstruktywne porady (nawet jesli krytyczne) od krytyki osob, ktore maja nikle, albo zadne pojecie o tym, w jak bardzo skomplikowanej sytuacji sie teraz znajdujesz (przy zalozeniu, oczywiscie, ze Twoje dziecko jest jednym z tych slawnych „niespiacych modeli”, a mam wrazenie, ze gdyby tak nie bylo, nie bylabys w stanie przyznac sie do swoich uczuc)

    Oczywiscie milo uslyszec, ze ktos Ci wspolczuje, ale chyba potrzebujesz czegos wiecej. Wez sie w grasc (latwo sie mowi, troche trudniej zrobic, o czym swietnie wiem) i zastanow, czy na pewno niczego nie mozesz zmienic.
    Ja zaczelam od nauczenia mojego synka zasypiania we wlasnym lozeczku, bez zadnych wspomagaczy, samodzielnie. Zorganizowalam mu dzien tak, ze byl dla niego zupelnie przewidywalny, wszystko dzialo sie o okreslonych porach, sporadycznie jedynie pozwalam sobie na odstepstwa od rutyny codziennego dnia. Czul sie zupelnie bezpiecznie, wiec przestal plakac. Byl wyspany (raz nauczony spac, budzil sie w nocy na jedno karmienie i zasypial na powrot do rana), wiec czul sie szczesliwy i radosny.

    Pozwol, ze napisze to wyraznie – tego akurat trzeba bylo mojemu dziecku-systematyzacji zycia i samodzielnego snu. Co nie znaczy, ze to jest wlasnie to, co rozwiazaloby Twoje problemy.
    Nie obwiniaj siebie, jestes tylko czlowiekiem, masz prawo do lepszych i gorszych dni. Masz prawo sie zloscic i zachowywac niemal irracjonalnie, kiedy Twoja podstawowa potrzeba zyciowa jaka jest sen, nie jest zaspokojona. To najprostsza psychologia czlowieka. I wmawianie sobie, ze matka zniesie wszystko wcale nie ma zadnego sensu, bo jedna moze zniesie, ale nie musisz byc nia wlasnie Ty. Od razu dodam, ze uwazam, ze moje dziecko jest dla mnie najwazniejsze (bo to czesty zarzut w takich sytuacjach) i stawiam jego dobro ponad wszystkim, ale trzeba pamietac, ze nie bedziesz w stanie zapewnic swojemu dziecku nalezytej opieki jesli Twoj organizm bedzie na skraju wycienczenia.

    A na koniec moze pociesze Cie szybko—w koncu kiedys przespi noc, czego Ci zycze z calego serca.



    #1208431

    nucha

    Re: Boję się…

    Wiesz no akurat nie przespanymi nocami nei byłam zaskoczona 🙂 Ale przepraszam, czy nie jest prawdą, że macierzyństwo to również wyrzeczenia?
    I nie uważam bym skopała tu leżącego, bo moja odpowiedź nie ograniczyła się tylko do tego jednego zdania.
    Pozdrawiam

    Ania i

    #1208432

    usianka

    Re: Boję się…

    Ja mysle, ze autorka watku doskonale wiedziala, ze macierzynstwo to wyrzeczenia itp. Po co jej to pisac, skoro ona najwyrazniej przechodzi kryzys i szuka pomocy a nie moralizatorstwa? Prawda jest taka, ze zazwyczaj rzeczywistosc przerasta nasze oczekiwania – nawet z tym spaniem. Niby wiemy, ze nie bedzie lekko, a jednak….
    Czytalam Twoje odpowiedzi w tym wątku – a zacytowalam tylko ten fragment bo tylko ten mi sie nie spodobal
    pozdrawiam

    Ula i Emilka (3 latka)



    #1208433

    nucha

    Re: Boję się…

    Łokej 🙂
    Pisząc o ograniczeniu mojej odpowiedzi miałam na myśli tylko tę jedną pierwszą, która właśnie nie ograniczyła się do tego jednego zdania, bo oprócz tego jednego były inne w tym samym wątku z tym nieładnym (dla Ciebie ) zdaniem. Reszta to już odpowiedzi do innych osób 🙂

    Ania i

    #1208434

    usianka

    Re: Boję się…

    pamietam ten watek
    pewnie juz go nie ma w archiwum

    Ula i Emilka (3 latka)

    #1208435

    usianka

    Re: Boję się…

    ale szybka jestes

    Ula i Emilka (3 latka)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close