brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)
  • Autor
    Wpisy
  • #42480

    kata

    Nie wiem czy oglądacie ten cykl programó p.t. Być matką na kanale Club. Ja oglądam i takie mi się przemyślenia porobiły. Nie jestem znawcą realiów polskich, ale coś tam człowiek się orientuje na tyle żeby mieć pojęcie. Czy np. w Polsce jak mija termin to lekarz się umawia z kobietą na konkretny dzień i konkretną godzinę że ona przyjdzie i jej wywołają poród, tak jakby to była rutynowa wizyta? Bo trochę mnie to zszokowało: w czwartek nie ma wolnych terminów, ani w piątek, prosze przyjść w sobotę o 8.30 i wywołąmy poród. A czy u nas przypadkiem takie przeterminowane kobitki nie leżą na patologii, czy może to nie jest takie normalne? Dziś rano oglądałam jak kobiecie mili przebić pęcherz płodowy i powiedzilei jej że dadzą znieczulenie bo to boli, a we wszystkich gazetach czytam że to nie boli, choć jest nie przyjemne, gdzie tu jest prawda???? Odniosłam też wrażenie że tam w szpitalach sale są pojedyncze, nie wyobrażam sobie leżeć sama np. na patologii, uważam że to przyjemnije mieć koleżanki, no oczywiście zawsze może się trafić jakies niefajne babsko, ale to szczegół.
    Reasumując to co chciałąm zawrzeć w tym nieskłądnym poscie to wydaje mi się że te warunki w UK są jakieś … dziwne, obce, nie chciałabym tam rodzić, co wy o tym myslicie?

    Pozdrawiam
    Kasia i Doriana

    13.06

    #556151

    polyana

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    W jakie dni i o której godzinie emitowany jest ten program? Chętnie zobaczę jakie realia są w UK. Po tym co napisałaś to raczej jest to seryjne wyciąganie dzieci. Pozdrawiam
    Ania & niunia



    #556152

    magdzik22

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Czesc, ja tez to ogladam. Z tego co zrozumialam ta dzisiejsza pacjentka u ktorej wywyolywali porod sama poprosila o znieczulenie zewnatrzoponowe i niewiele mialo to wspolnego z samym przebiciem pecherza. Raczej z cala reszta porodu, a pecherz przebili by przyspieszyc akcje porodowa (co w PL rowniez sie stosuje), bo nie pekl samoistnie. Ale masz racje – ogladajac ten serial ma sie wrazenie, ze tam jest dziwnie. Tyle, ze w kazdym kraju jest inaczej. Ja mieszkam teraz w Holandii i gdybys zobaczyla tutejsze realia tez bys sie na pewno zdziwila. Cala ciaze prowadzi polozna, zeby pojsc do ginekologa trzeba miec specjalne skierowanie. Warunki porodu zaleza w glownej mierze od szpitala (czyt. ceny za porod, ktora placisz Ty lub twoja ubezpieczalnia). Moja kolezanka rodzila w szpitalu, gdzie sama sala do porodu wywolala moj zachwyt. Gorzej z sala, na ktora przeniesli ja po porodzie. Szesc lozek, zadna pacjentka nie mowila poroawnie po niderlandzku. Same arabki, murzynki, no i ta moja kolezanka. A tak wogole to jak sie kobieta i dziecko czuja dobrze, to lekarze zalecaja opuszczenie szpitala w trzy godziny po porodzie. Jesli zaczynasz rodzic, to musisz sama dostac sie do szpitala, nie do pomyslenia jest wyslanie do Ciebie karetki. Na taksowke tez nie masz co liczyc – praktycznie kazdy kierowca powie Ci, ze nie podejmuje sie zlecania, bo mu zabrudzisz tapicerke. No a w samym szpitalu stawiaja na nature. Znieczulenie daja niechetnie. Poza tym polecaja porody w domu, na co decyduje sie wiele kobiet. Ma to swoje zalety, ma rowniez i wady. ale na pewno jest tansze – ot, kapitalizm.

    Magda & Malenstwo 03.09.2004

    #556153

    bramka

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Czesc,
    No nie wiem jak tam w UK, ale w NL kobiet ciezarnych wcale nie traktuje sie z taka przezornoscia jak w PL. Nie oceniam tutaj zadnego z podejsc, bo duzo wynika z roznic kulturowych. W Polsce kobieta w ciazy traktowana jest jak chora pacjentka, a w NL ciaza to objaw zdrowia.. W Polsce duzy nacisk kladzie sie na profilaktyke, na dogadzanie ciazarnym faszerujac je hormonami, usmierzaczami bolu, aplikowaniem USG co wizyte itd.. a w NL klada nacisk na naturalne podejscie i unikanie ingerencji medycznej jesli tylko nie ma takiej koniecznosci. Poza tym ta tradycja porodow w domu.. do ktorej sie jednak nie przekonalam, niech tam robia co chca, ale ja bede rodzic w szpitalu.

    Pozdrawiam
    Bramka

    #556154

    bramka

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    hehe, magdzik 🙂

    #556155

    magdzik22

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Program jest nadawnay trzy razy dziennie – ja ogladam go o 9:05 (uwaga! na kanale club czesto zdarzaja sie przesuniecia 5-10 minut w te czy inna strone, warto wiec przelaczyc wczesniej). Pozniej powtarzaja go o 15:05 i o 18:50. A ich program na dany dzien mozesz zawsze sprawdzic na stronie:
    Milego ogladania!

    Magda & Malenstwo 03.09.2004



    #556156

    magdzik22

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    No wlasnie :-))) Ale mamy spojne zdanie. Znam dwie Polki, ktore urodzily w NL. Obie tez sie pod nim podpisuja. Widac, ze nas sporo… A moze to porostu nasze slowianskie duszyczki powoduja, ze trudno nas sie pogodzic z tutejszym podejsciem do ciezarnych i macierzynstwa wogole???!

    Magda & Malenstwo 03.09.2004

    #556157

    bramka

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    No, ale zeby nie bylo, ze w Polsce taki raj ciazowy 🙂 Jestem akurat na czasie, bo kolezanka rodzila niedawno w Polsce i nasluchalam sie wielu opowiesci, wcale nie wyglada to tam tak super jak tu czasami piszecie..
    Wiec ja bym byla ostrozna z ocena
    Bramka

    #556158

    polyana

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Dzięki. Porzucę wszelkie czynności i ok. 18 zasiądę przed TV.

    #556159

    siasia

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Nie ogladalam programu, ale tak sie sklada, ze juz rodzilam wlasnie w Anglii oraz za pare dni ide na druga cesarke.
    Ciut zgrozy w tym co piszesz. Fajnie ktos to juz nazwal, ze w Holandii na przyklad nie ingeruje sie w ciaze, o ile nie ma komplikacji. Tutaj jest tak samo. Dla mnie z poczatku tez bylo to szokiem, ze ani razu nie bylam zbadana ginekologicznie. Malo tego, przysluguje tylko jedno USG. Zapewne jest wiele rzeczy, ktore moga sie nie podobac, jesli czlowiek nie jest przyzwyczajony. Nie zgadzam sie jednak, ze w szpitalu jest zle traktowanie. Wrecz przeciwnie. Za nic sie nie placi. Nie ma zwariowanych kosztow porodow rodzinnych czy za polozna, czy za – co przechodzi juz w ogole moje pojecie – znieczulenie. Ja pierwszy porod mialam wywolywany i tak, bylam zapisana na dany dzien do szpitala. Po co jednak mialam lezec tam wczesniej i czekac cudu??? Dobrze sie czulam w domu. Mialam straszne bole, ale dostawalam wszystko po kolei, aby je usmierzyc. Na koniec tez znieczulenie w kregoslup. Oczywiscie, jesli jestes wytrzymala to mozesz pojsc na nature i rodzic bez znieczulen. Tak samo mialam przebijany pecherz, nic nie boli. Mialo to przyspieszyc porod. Jednak nie przyspieszylo, skonczylo sie na cesarce. Mialam jednak cudowna opieke i wierz mi, nie dalam nikomu za to grosza! Nawet nie pomyslelismy z mezem! Poza tym, po fakcie, maz mogl przy mnie byc prawieze cale dnie (od 10-21) i nikt nawet nie zamruczal. Nie musielismy kupowac swojej wody mineralnej, co czytalam musisz zabierac ze soba w Polsce. Poza tym, zupelnie inna (typowo angielska) kultura. Nikt cie nie traktuje jak zwierza, ktore idzie rodzic. Kazdy jest naprawde mily.
    Teraz szykuje sie na druga, tym razem planowana cesarke. Boje sie, ale nie ze wzgledow „strasznego” szpitala a faktu, ze tym razem wiem co mnie bedzie czekalo, a sama cesarka i krojenie brzusia az mnie wzdryga. Wczoraj rozmawialam z pania anastezjolog i upewnilam sie, ze mi podadza duuuzo gazu jakbym miala jakies nieciekawe uczucia. Tym razem chce miec swoj prywatny pokoj. To tez twoj wybor, ja chce miec spokoj i za to zaplace. Corka bedzie mogla przyjsc i sie bawic nie denerwujac tym nikogo obok.
    Czy tak czy owak, rozpisalam sie moze za bardzo.
    Pozdrowienia,

    Magda + Sara (23.10.01) + Bobo (01.04.04)



    #556160

    kata

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Hej, ja to napisałam na podstawie kilku odcinków tego programu i nie po to żeby wzbudzać grozę . Tak jak dziewczyny piszą – my tu w Polsce jesteśmy przyzwyczajone do częstych wizyt, do badań ginekologicznych, do względnei częstych usg – w mojej również słowiańskiej mentalności uważam że to jest mi potrzebne, żeby wiedzieć jak coś jest ok, a kiedy jest coś nie tak. Tydzień temu nagle i znienacka bakterie zaatakowały mój układ moczowy i natychmiast pojechałam do szpitala gdzie mnie przyjęto. Nie wyobrażam sobie nie mieć możliwości pójścia do gina kiedy mam taką potrzebę, czy pojechania taksówką na izbę przyjęć, i jak stwierdzić komplikacje które nie zawsze dają objawy bez regularnych badań, wizyt, analiz??? (to apropos Holandii). Nie napisałam że tam w tych szpitalach jest złe traktowanie, napisałam że jest jakoś dziwnie . Co do kosztów – ja w moim szpitalu w Lublinie na Kraśnickich nic nie będę płacić, no może za znieczulenie, ale tego się jeszcze nie dowiadywałam. Co do umawiania się na godzinę na wywołanie porodu – jakoś mi się to kłóci z tym nie ingerowaniem w naturę, może byłyoby lepiej czekać aż się samo urodzi skoro tam są tacy „naturalni” , a co do leżenia i jak to określiłaś -czekania na cud – to ja jak mi minie termin wolę iść i się położyć i czekać na ten cud, ale z codzienną kontrolą ktg, ciśnienia itp, żeby uniknąć problemów a wiedząć że z dzieckiem jest ok, że ma dobre tętno np. (no cóż, to zapewne wynika ze słowiańskiej mentalności . Jak na razie na patologii miałam bardzo dobrą opiekę i to od pielęgniarek, które dostają za to 700 zł, aż się sama dziwię.

    Najważniejsze jest to żeby każdy czuł się zadowolony, bardzo się cieszę że Ty jesteś i zyczę udanego i bezstresowego cięcia na drobnym gazie , pozdrowionka

    Kasia o słowiańskiej duszy

    13.06

    #556161

    kata

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    ja wcale nie twierdze że Polska to raj ciążowy, absolutnie nie, za dużo się czyta i słyszy o beznadziejnym olewactwie lekarzy, po prostu chciałam powiedzieć co mi się wydaje po tym programie, ale nie w kontekście że tu jest super a tam beznadziejnie

    pozdrawiam, Kasia

    13.06



    #556162

    bramka

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Kata,

    Ja tutaj sie nie podejmuje zajmowania zadnej ze stron, ani nie twierdze ktory sposob jest lepszy, ktore podejscie madrzejsze, ktora sluzba zdrowia lepiej zorganizowana. Chce ci jednak Kata powiedziec tyle, ze INGERENCJA MEDYCZNA jest podejmowana dopiero jesli to konieczne, podczas gdy w Polsce ingeruje sie tak na wszelki wypadek, profilaktycznie. Zapewniam cie, ze jezeli cos sie dzieje to ciazarna jest wysylana do specjalisty, ktory dokladnie analizuje wtedy i objawy i wyniki badan. Co prawda to moja pierwsza ciaza, ale juz zdazylam dotrzec do wielu matek, ktore ciaze przechodzily i rodzily w NL i nasluchalam sie przeroznych opowiesci. Wiec moze faktycznie z profilaktyka jest tu nie za bardzo, ale jesli tylko zaobserwuja najmniejsze odchylenie od normy to akcja jest natychmiastowa i profesjonalna.
    Ja nie wiem czy robienie fury badan, analiz, poddawanie sie badaniom ginekologicznym i cotygodniowym USG ma sens i w czymkolwiek pomaga ciazy.. Byc moze kobieta czuje sie wtedy pewniej, ale czesto jest rowniez tak, ze zbyt wczesne badania daja niejednoznaczne wyniki i kobieta narazona jest wtedy jedynie na niepotrzebny stres.
    Co do kosztow to masz szczescie, ja od mojej kolezanki dostalam cala liste „rachunkow” z wyszczegolnieniem ile placila za ktora usluge (oczywiscie nieoficjalnie) poczawszy od poloznej, przez cesarke, a na myciu i odciaganiu mleka skonczywszy. Za kazda usluge placila osobno innej osobie i nikt nie ruszyl tylka zanim nie dostal kasy. Juz pomijam wszystkie wizyty i prowadzenie calej ciazy przez ginekologa, koszty badan, USG itp itd..
    Tak, ze programik sobie ogladaj, ale zastanow sie zanim zaczniesz dokonywac porownan.

    Zdrowka zycze i latwego porodu i dorodnego dzieciaczka
    Bramka

    #556163

    siasia

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Moze masz racje, ze te czeste wizyty ginekologiczne zapewniaja przyszlej matce pewien komfort. Ja przeszlam juz prawie dwie ciaze, bez badan ginekologicznych i wszystko jest OK. Na szczescie nie mialam zadnych powaznych problemow. Za to moge w kazdej chwili pojsc i skonsultowac swoje watpliwosci z polazna. Czasami tez dostane niesatysfakcjonujaca odpowiedz, wlasnie dlatego, ze spodziewam sie innego podejscia, ale w sumie ani dzidzi ani mnie krzywda sie nie dzieje. Teraz mialam prawo wyboru czy chce cesarke czy nie. Po dlugich przemysleniach zdecydowalam za. I nikt mi nie robil z tego powodu problemow czy nie czulam sie winna, co wybralam. W Polsce slysze, ze trudno sie doprosic cesarki nawet jak dzidzia ulozona posladkowo. A te ceny to znam z opisow na naszym forum, wiec Ty rzeczywiscie masz szczescie, ze za nic nie placisz. A jakbym miala zaatakowany pecherz, to udaje sie do normalnego lekarza, przeciez gin do tego nie potrzebny.
    Pisze o nie ingerowaniu w nature o ile wszystko jest w normie. To, ze dzidzia sie nie spieszy na swiat nie jest normalne i dlatego trzeba sie umowic na ingerencje. Ale tutaj znowu; jesli wolisz lezec w szpitalu to dobrze, ze masz taki komfort. Ja nie nawidzilabym lezec w szpitalu nawet dnia dluzej o ile nie byloby to konieczne. Znowu pierwsze slysze prawde mowiac, ze trzeba lezec plackiem na patologi, zeby wszystko skonczylo sie OK. Moja kolezanka rodzila w Warszawie i z ponad tygodniowym opoznieniem i nikt jej nie trzymal w szpitalu z tego powodu. Ani nie chodzila sie badac codziennie po terminie. Pewnie co szpital to inne zwyczaje.
    Nie pisze tego po to, zeby bronic tego czy tamtego. Sa plusy i minusy. Mnie na przyklad nie wydaje sie koniecznym zagladanie mi miedzy nogi co tydzien! Za to wolalabym, aby USG bylo czesciej niz raz!
    A co do innych tutejszych rarytasow to kazda kobietka ma swoj telefon, telewizor i podobno teraz internet przy lozku! No po prostu bajer, jeszcze dwa lata temu musialam sie ciagac do telefonu a teraz wszystko pod reka!
    Powodzenia,

    Magda + Sara (23.10.01) + Bobo (01.04.04)

    #556164

    kata

    Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

    Ale ja naprawdę nic nie porównuję i nie twierdzę że gdzieś jest lepiej, to moje włąsne przemyślenia a nie stwierdzenia. Co nazywasz ingerencją medyczną, comiesięczne badania, analizy krwi i moczu, usg co np. 6 tygodni? Powtózę się, jak dowiedzieć się że jest coś źle, kiedy to coś nie zawsze daje objawy? Jak wykryć np. anemię nie robiąc co meisiąc analizy krwi? JA UWAŻAM że robienie jak to ujmujesz fury badań i analiz jak najbardziej ma nie tylko sens ale i jest potrzebne, już wyajśniłam dlaczego tak uważam. I co wg Ciebie oznaczają zbyt wczesne badania i jakie są ich niejednoznaczne wyniki? Możesz mi to wyjaśnić, bo doprawdy nie rozumiem. Pozwolę sobie stweirdzić że jesteś dopiero na samym poczatku ciąży i zakłądam że nie maiłaś na razie żadnych komplikacji, skoro wydaje się że tak bronisz nie ingerowania, ciekawe jednak co byś poczuła, gdyby ta ingerencja (tfutfutfu) byłaby ci w którymś momencie całkiem znienacka potrzebna? Co gdy np pojawia się krwawienie we wczesnej ciąży, czy w którymkolwiek momencie, to co lepiej wtedy nie próbowac szukać przyczyny tego robiąc odpowiednie badania oraz częste usg czy po prostu pozwolić żeby się „naturalnie” sprawy potoczyły? Mogłabym tak długo tu wymieniać przykłady, ale po co? Oby Ci się nigdy nic nie przydarzyło w tej długiej drodze która Cię jeszcze czeka co by cię zmusiło do zmiany opinii. I prosze, przestań mi wmawiać że ja coś porównuję.

    13.06

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close