co mam robic??

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #19411

    agula-a

    Czesc
    Pucha w mojej glowie za pare dni obrona, a ja zamiast myslec o niej i rzygotowywac sie, przegladam stronke o dzidziach:( Szukam pracy od pol roku i nic kapa, moze to jakis znak bo przez moment pomyslalam o ciazy tzn zastanawiam sie czy zamiast szukac roboty nie postarac sie o sliczne rozowiutkie baby:) Dylemat mam straszny:( W sumie moj prawie maz ma dobra prace i raczej nie bedziemy mieli problemow finansowych. Tylko co z moimi studiami, po co one. Ciezkie czasy. Pracy nie moge znalezc i zawsze slysze pytanie: a ma pani praktyke? Wkurza mnie to. Dlatego zastanawiam sie nad dzidzi, no moze nie dlatego, ale posrednio jest to przyczyna. Od jakiegos czasu rozmawiamy o dziecku i bardzo bysmy chcieli przywitac nowego czlonka rodzinki:) Tylko zastanawia mnie moja praca, nie chodzi mi o jakas wielka kariere, ale o zwykla prace, satysfakcjonujaca i zgodna z moim wyksztalceniem. Co mam zrobic podpowiedzcie mi cos. Odlozyc prace zawodowa na pozniej i nie przejmowac sie tym zupelnie, czy ciaze zaplanowac za 2-3 latka??
    Troszke sie rozpisalam ale dzieki za porady moze ktoras z was stanela juz przed takim dylematem, co zrobilas wtedy?? napisz Agniecha

    #271798

    Anonim

    Re: co mam robic??

    tak, ja zastanawialam sie nad tymi sprawami, ale….na 2 roku studiow. bylam na dziennych stosunkach miedzynarodowych na uniwerku, ale po drugim roku latem udalo mi sie dostac prace w warszawskiej agencji PR. Spodobalo mi sie tam tak bardzo, ze zrezygnowalam ze studiow dziennych i przenioslam sie na zaoczne na prywatnej uczelni (ten sam kierunek). dzis prowadze wlasna agencje public relations, jestem niemal 2 lata po slubie i staram sie o dziecko.

    wiem, ze teraz jest trudno, ale ja np. mam taka sytuacje, ze patrze na tych moich znajomych, ktorzy przez 5 lat studiow palcem nie kiwneli i teraz zostali z reka w nocniku i sa wielce zdziwieni, ze taka konkurencja na rynku, ze przyjmuja tylko z praktyka, itp. A o mnie mowili najpierw, ze glupio robie, potem, ze za wczesnie wyszlam za maz, a potem, ze z wlasna firma nigdy nic nie wiadomo….dzis pewnie mowia, ze skoro mi dobrze idzie to mam albo farta, albo znajomosci. Nikt jakos nie zauwazyl ciezkiej pracy, wyrzeczen, dojazdow pociagiem codziennie do Wawy, wreszcie przeprowadzki do innego miasta.

    Dodam, ze w liceum uczylam anigelskiego, a w wakacje pracowalam we Francji. Moj maz w liceum i na poczatku studiow byl tlumaczem literatury angielskojezycznej, potem wspolnie zajelismy sie PRem. Do pracy nigdy mnie nikt nie zmuszal, przeciwnie, moi rodzice byli zrozpaczeni, ze taka chce byc samodzielna, moj Tata (Pan Profesor) byl zalamany, ze „olewam” czesc akademicka swojego zycia…slowem cyrk.

    Dlugi wywod.

    Chce tylko powiedziec, ze czasy sa cholernie ciezkie, ale ja zdolalam im sie przeciwstawic i mysle, ze przy odrobinie checi i zaangazowania moze Tobie rowniez udaloby sie wypracowac jakies podejscie do spraw zawodowych, ktore byloby dla Ciebie satysfakcjonujace. Nie zdawaj sie na innych, okolicznosci, sytuacje, pokombinuj, moze jest cos, co mozesz robic na wlasna reke? Zawsze zachecam do przedsiebiorczosci i niezaleznego pomyslu na kariere, bo u mnie sie to sprawdzilo.

    aha, co do dziecka – nie stawiaj sprawy tak, ze skoro nie masz pracy, to moze czas urodzic. bo moze potem okaze sie, ze trafisz na wymarzona posade, ale bedziesz w ciazy i Cie nie przyjma. Bedziesz miala poczucie, ze zle wybralas, a nie ma chyba nic gorszego, niz zal do siebie, ze sie zdecydowalo na ciaze…..Lepiej pomysl na czym Ci teraz najbardziej zalezy – jesli na pracy, zrob wszystko, zeby ja znalezc. Jesli na dziecku – postaraj sie o nie. Ale pamietaj, ze nie zawsze jedno wyklucza drugie, najwazniejsze to miec zdrowy rozsadek i wiedziec, na jakim sie jest w zyciu etapie.

    Powodzenia, bez wzgledu na to, co postanowisz:)

    Sylvie

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close