Forum: Szkolniaki

Czy u Was też tak jest?

Cześć kobitki 🙂

Jestem ciekawa jak w szkołach podstawowych waszych dzieci wygląda sytuacja nauczania 6 latków?

W “naszej” podstawówce są pierwsze klasy łączone dla 6 i 7 latków.
Szkoła publiczna, klasy mają 20 – 25 dzieci.
Wczoraj się dowiedziałam, że wszystkie dzieci 6 letnie uczęszczają na zajęcia wyrównawcze :Strach:

Szkoła a raczej nauczyciele wysoko trzymają poziom i dzieci 6 letnie by dorównać 7 latką maja takie zajęcia wyrównawcze jak dobrze pamiętam 3 razy w tygodniu.

Zastanawiam się czy w innych szkołach podstawowych się też takie techniki stosuje?
I co na ten temat myślicie.

Mi zawsze mówiono, by nie zapisywać dziecka do szkoły w wieku 6 lat jak są klasy łączone z 7 latkami ale o takich praktykach nie słyszałam :Hmmm…:

61 odpowiedzi na pytanie: Czy u Was też tak jest?

yoko Dodane ponad rok temu,

gdzieś była??!!

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:gdzieś była??!!

na odwyku od DI 🙂 😉
Kurde jakie tu reklamy denerwujące teraz są.

A w temacie coś napiszesz?

cszynka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:A w temacie coś napiszesz?u nas klasy łączone
program wg mnie dostosowany do dzieci , które ukończyły “zerówkę” wg nowej podstawy programowej
czyli bardziej pod takie 6-latki z Twojego postu dostosowany
Jeśli dzieci (często te 7-latki, ale u nas i 6-latki) radzą sobie lepiej niz reszta grupy wówczas pani daje zadania dodatkowe tak, żeby żadne się nie nudziło.
Nic o zajęciach wyrównawczych nie słyszałam.
Prawdopodobnie kierowane byłyby na nie dzieci , które nie radzą sobie z programem.
A ten wg mnie jest dostosowany do “przeciętnego” 6-latka

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:na odwyku od DI 🙂 😉
Kurde jakie tu reklamy denerwujące teraz są.

A w temacie coś napiszesz?
nie, dopóki się nie dowiem konkretów:)

bratek Dodane ponad rok temu,

Edysia :Wow!: sto lat….

w podstawówce, do której chodzi Maks klasy są łączone ale program dostosowany pod 6-latki
czyli 7-latki powtarzają to co miały w zerówce
sa zajęcia wyrówawcze ale dla nielicznych jeśli mają bardzo poważne kłopoty

frida Dodane ponad rok temu,

u nas jest jedna klasa 6-latków – liczy 20 dzieci i 2 klasy 7-latków ( w tych klasach jest więcej dzieci ale nie wiem dokładnie ile)
nie ma łączonych klas

6 i 7 – latki mają inne książki i prawdopodobnie inne tempo nauki
od razu na zebraniu na początku roku mówiono nam, żeby nie liczyć na to że 6-cio i 7-mio latek będzie umiał tyle samo na koniec I klasy
dopiero po 3 latach nauki powinny się zatrzeć różnice pomiędzy dziećmi 6 i 7-letnimi i na koniec III klasy będą umieć dokładnie 😉 tyle samo

ciapa Dodane ponad rok temu,

U mojego młodego ponad połowa klasy wymiennie chodzi na wyrównawcze i dzieci, które mają jakieśtam problemy i takie których w szkole np. nie było

Ja się bardzo cieszę, ze moje dziecie uczęszcza bo czeto go nie ma i graficznie nie teges (tzn ja tego nie widze ale pani widzi 🙂 więc się przychylam ku jej doświadczeniu)

U nas jest jeden 6-latek – akurat bardzo bardzo zdolny, ale też chodzi bo grafomotorycznie trochę w tyle

Poziom nauczycielka trzyma wysoki i wiele 7 latków ma trudność to siłą rzeczy 6 latki są w trudniejszej sytuacji

kotagus Dodane ponad rok temu,

W klasie Mateusza jest jedna godzina wyrównawcza, pani zaraz na początku zapisała na nią np. nieczytające dzieci. Pytała rodzica o zgodę. Ja taką wyraziłam, bo faktycznie Mati we wrześniu ledwo co czytał…Teraz jest niemalże 😉 w czołówce klasy i pani od dwóch wywiadówek mówi mi, że chce go wypisać. A Mati nie chce, bo podobno fajne rzeczy robią na tych wyrównawczych 🙂 I je woli niż świetlicę. Ja tych zajęć jako ujmy na honorze nie traktuję, były dla mnie niejako oczywiste, skoro młodszy to musiał jakoś wyrównać.

edysia Dodane ponad rok temu,

Czyli jak to zwykle bywa, to nie MEN decyduje o dostosowaniu programu tak, by wszystkie dzieci dawały sobię radę tylko same szkoły robią jak im wygodnie 🙁

Patrząc na to co się dzieje w podstawówce do której od września pójdzie Natalka cieszę się, że zrezygnowałam w zeszłym roku do posłania jej do szkoły.
Znając ambicje mojego dziecka i to, że we wszystkim chce być najlepsza to by się bardzo zraziła do szkoły.

cszynka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:W klasie Mateusza jest jedna godzina wyrównawcza, pani zaraz na początku zapisała na nią np. nieczytające dzieci. To mnie zastanowiło. Twój Mateusz w I klasie jest, prawda? Dlaczego wymagano od dzieci umiejętności czytania skoro one nie muszą znać liter, dopiero je przecież od zera poznają w pierwszej klasie?

ewike Dodane ponad rok temu,

A co w tych zajęciach złego poza nazwą?
Może z dziećmi wszystko o.k. tylko
panie muszą dodatkowe godziny wyrobić

Dodane ponad rok temu,

U nas jest jedna godzina wyrównawcza i jedna dla dzieci ktore radza sobie lepiej niz inne z zadaniami trudniejszymi niz na lekcjach

aborka Dodane ponad rok temu,

u nas tez są takie zajęcia. w pon po lekacjach. pani wzieła na nie te dzieci które i tak siedzą dłuzej w świetlicy. moze dzieci któe sobie mniej radzą chodzą dodatkowo (znaczy specjalnie zostają po lekcjach).

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez cszynka:To mnie zastanowiło. Twój Mateusz w I klasie jest, prawda? Dlaczego wymagano od dzieci umiejętności czytania skoro one nie muszą znać liter, dopiero je przecież od zera poznają w pierwszej klasie?

Tak niby miało być ale nie wszędzie jest.
Wszystko zależy od szkoły i poziomu nauczania w niej
W szkole gdzie idzie moja córka dzieci muszą umieć czytać oraz liczyć.
(dodawanie i odejmowanie )
w przedszkolu ( zerówce ) mają już zadania matematyczne na dodawanie i odejmowanie na 2 strony A4 – około 40 zadań i to na ocenę !!!

Moja ostatnio dostała 6 🙂

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewike:A co w tych zajęciach złego poza nazwą?
Może z dziećmi wszystko o.k. tylko
panie muszą dodatkowe godziny wyrobić

Problem w tym, że te dzieci są w tyle z czytaniem i liczeniem niż 7 latki.
Dlatego sa te dodatkowe godziny dla nich

lilavati Dodane ponad rok temu,

U nas w mieście każda I klasa dzieci 6 letnich ma oprócz wychowawcy codziennie od 12.30 do 17 nauczyciela wspomagającego. Po obowiązkowych zajęciach w godzinach porannych dziecko do godziny 17 ma zapewnioną opiekę i pomoc owego nauczyciela który to z dziećmi odrabia lekcje, ćwiczy czytanie, pisanie z pamięci, organizuje “konkursy” z wiedzy, matematyki, plastyczne, jeśli komuś potrzebne wsparcie zawsze na Panią Anię może liczyć – dla mnie jako rodzica to miód i orzeszki, w domu nie robimy ze szkoły nic, szkoda, że “wsparcie” będzie tylko przez pierwsze dwa lata.

Zamieszczone przez Edysia:Problem w tym, że te dzieci są w tyle z czytaniem i liczeniem niż 7 latki.
Dlatego sa te dodatkowe godziny dla nich

eee tam zaraz problem – za dwa lata czytać będa identycznie i nikt nawet nie będzie pamiętał kto pierwszy czytał “najładniej”

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:Tak niby miało być ale nie wszędzie jest.
Wszystko zależy od szkoły i poziomu nauczania w niej
W szkole gdzie idzie moja córka dzieci muszą umieć czytać oraz liczyć.
(dodawanie i odejmowanie )
w przedszkolu ( zerówce ) mają już zadania matematyczne na dodawanie i odejmowanie na 2 strony A4 – około 40 zadań i to na ocenę !!!

Moja ostatnio dostała 6 🙂

Zamieszczone przez Edysia:Problem w tym, że te dzieci są w tyle z czytaniem i liczeniem niż 7 latki.
Dlatego sa te dodatkowe godziny dla nich

eee tam zaraz problem – za dwa lata czytać będa identycznie i nikt nawet nie będzie pamiętał kto pierwszy czytał “najładniej”

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:U nas w mieście każda I klasa dzieci 6 letnich ma oprócz wychowawcy codziennie od 12.30 do 17 nauczyciela wspomagającego. Po obowiązkowych zajęciach w godzinach porannych dziecko do godziny 17 ma zapewnioną opiekę i pomoc owego nauczyciela który to z dziećmi odrabia lekcje, ćwiczy czytanie, pisanie z pamięci, organizuje “konkursy” z wiedzy, matematyki, plastyczne, jeśli komuś potrzebne wsparcie zawsze na Panią Anię może liczyć – dla mnie jako rodzica to miód i orzeszki, w domu nie robimy ze szkoły nic, szkoda, że “wsparcie” będzie tylko przez pierwsze dwa lata.

bosz… chyba sei do was przeprowadze.

u nas są lekce. potem świetlica. babcia odbiera a my od niej o 19.. i wtedy sie okazuje ze on ma jakieś lekce. nikt w swietlicy mu tego nie pilnuje.

beasia Dodane ponad rok temu,

u Ani w klasie same 6-latki, jest to jedyna I klasa 6-latków w tej szkole
są zajęcia wyrównawcze, na które chodzi część dzieci, reszta ma zajęcia rozwijające, ale prawdę mówiąc nie do końca wiem na czym one polegają i czym różnią się od wyrównawczych. Wiem ze dzieci czasem się na nich po prostu bawią…

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:
Wczoraj się dowiedziałam, że wszystkie dzieci 6 letnie uczęszczają na zajęcia wyrównawcze

skad sie dowiedzialas?

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:bosz… chyba sei do was przeprowadze.

u nas są lekce. potem świetlica. babcia odbiera a my od niej o 19.. i wtedy sie okazuje ze on ma jakieś lekce. nikt w swietlicy mu tego nie pilnuje.
Serio już ubolewam nad tym, ze pewnie w przyszłym roku już takiej promocji nie będzie:Boje się:i mi się zacznie z młodszym:Stres: robienie lekcji właśnie w nieludzkich porach
Wszyscy klasowi rodzice twierdzą, że Babeczka odwala kawał wspaniałej roboty (myślę, ze większość z tego co robi to Jej własna inicjatywa)

kotagus Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez cszynka:To mnie zastanowiło. Twój Mateusz w I klasie jest, prawda? Dlaczego wymagano od dzieci umiejętności czytania skoro one nie muszą znać liter, dopiero je przecież od zera poznają w pierwszej klasie?

Nie, zaczęli od zera. Ale część spora 7-latków po zerówce już czytała, więc sądzę, że chodziło, żeby zrównać jak najszybciej tę umiejętność, żeby np. robić sprawdziany z czytaniem treści zadania itp…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:Tak niby miało być ale nie wszędzie jest.
Wszystko zależy od szkoły i poziomu nauczania w niej
W szkole gdzie idzie moja córka dzieci muszą umieć czytać oraz liczyć.
(dodawanie i odejmowanie )
w przedszkolu ( zerówce ) mają już zadania matematyczne na dodawanie i odejmowanie na 2 strony A4 – około 40 zadań i to na ocenę !!!

Moja ostatnio dostała 6 🙂
Edysiu, nienormale jest to co piszesz… jesli oczywiscie dotyczy to szkóły publicznej
skoro program nauczania nie przewiduje, że dzieci na początku I klasy musza czytać i liczyć, to nikt nie ma prawa tego od nich wymagać;
miarą poziomu nauczania nie jest imo potencjał, z jakim dzieci przyjdą do szkoły, a właśnie to, czy nauczyciel będzie potrafił osiagnąć zadowalające rezultaty z dziećmi, które w sposób przypadkowy trafią do danej klasy;

cszynka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kotagus:Nie, zaczęli od zera. Ale część spora 7-latków po zerówce już czytała, więc sądzę, że chodziło, żeby zrównać jak najszybciej tę umiejętność, żeby np. robić sprawdziany z czytaniem treści zadania itp…no ok, ale co jest w podręcznikach?
Wybiegają do przodu z materiałem? Czy pani korzysta z podręczników z poprzedniego “systemu”? U nas niedawno poznali cyfrę 9, no i “cz” doszło. Jest czytanka, która obejmuje już cały alfabet (od początku roku) ale teksty do czytania, które zbudowane są jedynie z poznanych liter są w innej książce. I te są obowiązkowe.
Przecież w każdej klasie są dzieci, które w czymś są do przodu (choćby szachy, czy wiedza o kosmosie) i pani z tego powodu nie biegnie z materiałem tak żeby ta grupa nie nudziła się.
No, chyba że klasa ma jakiś profil bardziej “hej do przodu z materiałem” (coś jak u córki Brendy) to wtedy rozumiem.

figa Dodane ponad rok temu,

W klasie P. też na zajęcia wyrównawcze chodzą/chodziły dzieci nieczytające.
Tzn. teraz pewnie już czytają, ale na początku roku tylko 3 czy 4 nie czytało,
panie musiały wyrobić jakieś godziny, nie było co wyrównywać,
więc zorganizowały zajęcia nauki czytania.
I chyba nikt dzieciom nie powiedział, że “wyrównawcze” to jakieś nieteges, bo chodzą chętnie.
I super moim zdaniem.
Nie widzę w tym nic zdrożnego.
A nawet widzę zalety wynikające z tego, że zamiast kwitnąć w świetlicy, dzieciaki podgoniły w temacie i jedna z drobnych różnic się zatarła.

Rzecz dotyczy klasy 7-latków.

PS. Nie wiem jak jest w klasie 6-latków, bo nie znam żadnego z rodziców z tej klasy.

smoki Dodane ponad rok temu,

Edysia:Wow!::Wow!::Wow!:

U nas 6-latki mają osobna klasę.

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewkam:Edysiu, nienormale jest to co piszesz… jesli oczywiscie dotyczy to szkóły publicznej
skoro program nauczania nie przewiduje, że dzieci na początku I klasy musza czytać i liczyć, to nikt nie ma prawa tego od nich wymagać;
miarą poziomu nauczania nie jest imo potencjał, z jakim dzieci przyjdą do szkoły, a właśnie to, czy nauczyciel będzie potrafił osiagnąć zadowalające rezultaty z dziećmi, które w sposób przypadkowy trafią do danej klasy;

Moim zdaniem to zalezy od intencji organizującego takie zajęcia.
Jeśli robi to bo i tak nie ma nic do zrobienia na zaj. wyrównawczych,
w lekkiej formie, przyjemnej dla dzieci
to ja tylko bym sie cieszyła.

Co innego, jeśali kładzie się na te zajęcia jakis mega nacisk.

Ale zapewne Edysia ma tylko info, że wszystkie 6-latki chodzą na zajęcia wyrównawcze, i nic ponad to 😉
Bez znajomości kontekstu sprawy, mz nie ma co wyrokować.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:
W “naszej” podstawówce są pierwsze klasy łączone dla 6 i 7 latków.
Szkoła publiczna, klasy mają 20 – 25 dzieci.
Wczoraj się dowiedziałam, że wszystkie dzieci 6 letnie uczęszczają na zajęcia wyrównawcze :Strach:

Szkoła a raczej nauczyciele wysoko trzymają poziom i dzieci 6 letnie by dorównać 7 latką maja takie zajęcia wyrównawcze jak dobrze pamiętam 3 razy w tygodniu.

Zastanawiam się czy w innych szkołach podstawowych się też takie techniki stosuje?

Asia chodzi do klasy samych 6 latków.

Na pierwszym spotkaniu (to gdzieś w październiku było) Wychowawczyni powiedziałą, że mieli się wszyscy uczyć literek od zera, ale okazało się, że zupełnie literek nie zna tylko 4 dzieci (na 22), a mniej więcej połowa zna lepiej-gorzej już wszystkie. Wobez tego, żeby nie zniechęcać dzieci od samego początku zdecydowała, że nie będzie dzieci uczyć rozpoznawania literek na lekcjach, tylko na zajęciach wyrównawczych. Z 2 powodów:
– Żeby na początek edukacji nie zawstydzać tych co nie znają zupełnie
– Żeby te co znają nie nudziły się na lekcjach, co też zniechęca.

Zajęcia były 2 lub 3 razy w tygodniu (moja akurat literki znała, więc się nie załapała).

Na lekcjach dzieci zaczęły od innych tematów, a jak już mniej więcej wyrównały pozion wszystkie razem uczą się pisać i doskonalą czytanie.

ewike Dodane ponad rok temu,

No ale jak czytam, Twojemu dziecko to nie grozi, prawda?
Jeśli panie zajmują się dodatkowo dziećmi by wyrównać poziom to też chyba ok?
Więc o co kaman?

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:skad sie dowiedzialas?

Spotkałam mamę, której córeczka jest własnie w pierwszej klasie w tej szkole

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Edysia:Wow!::Wow!::Wow!:

U nas 6-latki mają osobna klasę.

To masz super – wtedy nie ma takich dużych róznic rozwojowych u dzieci jak w klasach łączonych

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:To masz super – wtedy nie ma takich dużych róznic rozwojowych u dzieci jak w klasach łączonych

Zgadza się. I z tego co wiem 6 latki już praktycznie nadgoniły 7 latki.

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:W klasie P. też na zajęcia wyrównawcze chodzą/chodziły dzieci nieczytające.
Tzn. teraz pewnie już czytają, ale na początku roku tylko 3 czy 4 nie czytało,
panie musiały wyrobić jakieś godziny, nie było co wyrównywać,
więc zorganizowały zajęcia nauki czytania.
I chyba nikt dzieciom nie powiedział, że “wyrównawcze” to jakieś nieteges, bo chodzą chętnie.
I super moim zdaniem.
Nie widzę w tym nic zdrożnego.
A nawet widzę zalety wynikające z tego, że zamiast kwitnąć w świetlicy, dzieciaki podgoniły w temacie i jedna z drobnych różnic się zatarła.

Rzecz dotyczy klasy 7-latków.

PS. Nie wiem jak jest w klasie 6-latków, bo nie znam żadnego z rodziców z tej klasy.
no własnie u nas jest podobnie. pani musi odwalic te godziny z karty nauczyciela no to złapała te dzieciaki ktore sa na swietlicy w jej okienku. pewnie na pcozątku bybierała te bardziej potrzebujące.

a co do reformy – mam znajoma któa uczy w małej szkole. jest jedna mieszana klasa 6-7 latków. i to jest masakra. nie da sie porwadzić lekcji. połowa klasy — 6 latki robi zadania wolniej. słabo im to idzie i w połowie zadania sie nudzą. A 7 latki robią zadania szybko i jak skończą to rozrabiają. ona dzieli klase na 3 poziomy i jakos stara sie lekcje porwadzić ale ogólnie łatwo nie jest bo jednoczesnie trzebe zainteresowac czyms nowym te lepsze dzieci i zmotywować te młodsze…

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:

a co do reformy – mam znajoma któa uczy w małej szkole. jest jedna mieszana klasa 6-7 latków. i to jest masakra. nie da sie porwadzić lekcji. połowa klasy — 6 latki robi zadania wolniej. słabo im to idzie i w połowie zadania sie nudzą. A 7 latki robią zadania szybko i jak skończą to rozrabiają. ona dzieli klase na 3 poziomy i jakos stara sie lekcje porwadzić ale ogólnie łatwo nie jest bo jednoczesnie trzebe zainteresowac czyms nowym te lepsze dzieci i zmotywować te młodsze…

Ja w zeszłym roku prawie posłałam moją do szkoły – miała 6 lat.
Dużo o tym myślała, rozmawiałam z nauczycielami
Piszę prawie, bo jeszcze na początku marca chciałam ją zapisać.

Wtedy spotkałam osobę – pedagoga, którego opinia doprowadziła
do zmiany mojej decyzji.

A co mi wtedy powiedział:
– jeżeli jest klasa samych 6 latków w szkole – to posłać dziecko jak najbardziej, pójdzie z rówieśnikami i poziom nauczania oraz jego forma będzie dostosowana dla dzieci 6 letnich.

– jeżeli jest klasa łączona, proszę nie posyłać dziecka.
Biorąc pod uwagę fakt, że między dziećmi 6 i 7 letnimi moze byc różnica prawie 2 lat nie mówiąc już o tym jaka róznica w poziomie czytania czy liczenia.
I lepiej jest by dziecko znalazło się w grupie tych lepszych niż gorszych gdyż w klasach początkowych kształtuje się nasza późniejsza chęć do nauki i zdobywania nowej wiedzy.
A dla dzieci pochwała, że jest jednym z najlepszych to bardzo ważna nagroda, nikt nie lubi być “na szarym końcu”, bo takie poczucie może w przyszłości zaowocować niechęcią do nauki i szkoły.

Dodane ponad rok temu,

U nas nie ma 6-latków w pierwszej klasie, tzn podobno jest jeden, ale nie wiem jak jest, nie znam dziecka. Poziom jest zaskakująco wysoki. Nie spodziewałam się tego.

qr-chuck Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Edysia:
I lepiej jest by dziecko znalazło się w grupie tych lepszych niż gorszych .

Więc zrobiłaś błąd – w tym roku do szkoły poszły tylko te 6 latki, które zdecydowanie sobie radzą. Innych chyba rodzice bali się posłać… Z tego co mówi nauczycielka klasa Asi (same 6 latki) zupełnie nie odstaje od 7 latków, a czasem wręcz lepiej sobie radzą (np. właśnie klasa Asi przygotowuje występ na festiwal teatralny). W przyszłym roku pójdą już wszystkie dzieci 7 letnie i jeszcze więcej 6 latków i klasy będą bardziej pomieszane “poziomami”.

Zamieszczone przez Edysia:
A dla dzieci pochwała, że jest jednym z najlepszych to bardzo ważna nagroda, nikt nie lubi być “na szarym końcu”, bo takie poczucie może w przyszłości zaowocować niechęcią do nauki i szkoły.

Nigdy nie jest tak, że się jest zawsze jednym z najlepszych… I wydaje mi się, że im szybciej dziecko zauważy, że swoją pracą może do czegoś dojść tym lepiej… Jak “na luzie” przejdzie kilka pierwszych klas, to potem taki zimny prysznic, że może czegoś nie umieć też może załamać. A jak jeszcze trafi na “głupi” wiek, to moga juz z tego być tragedie…

mi-amp-ma Dodane ponad rok temu,

U nas jeszcze w tym roku ma być tak że 6 latki maja być same, pani dyrektor ma w planach utworzyć 2 klasy i powiedziała że jak będzie ze 30 podań to i tak utorzy te 2 klasy ( 15 osób w klasie to rewelacja prawda ), za rok juz będą mieszać dzieci 6 i 7 letnie, Panie które maja objąć I klase 6 latków ponoć maja jedna z lepszych opinii w szkole, dla klas I-III jest osobna świetlica tzw. miękka, niby wszystko w pięknych barwach a ja nadal nie mogę zdecydować co robić :Wstyd:

edysia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kurczak:Więc zrobiłaś błąd – w tym roku do szkoły poszły tylko te 6 latki, które zdecydowanie sobie radzą. Innych chyba rodzice bali się posłać… Z tego co mówi nauczycielka klasa Asi (same 6 latki) zupełnie nie odstaje od 7 latków, a czasem wręcz lepiej sobie radzą (np. właśnie klasa Asi przygotowuje występ na festiwal teatralny). W przyszłym roku pójdą już wszystkie dzieci 7 letnie i jeszcze więcej 6 latków i klasy będą bardziej pomieszane “poziomami”.

Nigdy nie jest tak, że się jest zawsze jednym z najlepszych… I wydaje mi się, że im szybciej dziecko zauważy, że swoją pracą może do czegoś dojść tym lepiej… Jak “na luzie” przejdzie kilka pierwszych klas, to potem taki zimny prysznic, że może czegoś nie umieć też może załamać. A jak jeszcze trafi na “głupi” wiek, to moga juz z tego być tragedie…

Dla mnie decyzja moja była jak najbardziej słuszna, twoje dziecko chodzi do klasy samych 6 latków – więc poziom jest wyrównany, zupełnie inna sytuacja jest gdy sa klasy mieszane.

A co do drugiej części twojej wypowiedzi.
Każde dziecko i to zdolne i to mało zdolne musi pracować i sie uczyć – bo szkoła polega na zdobywaniu wiedzy.
Więc chcąc czy nie nauczy się, że pracą swoją może do czegoś dojść.
Tylko, że te bardziej zdolne, starsze na to osiągnięcie czegoś przynajmniej w pierwszej klasie będą potrzebowały np. 10 minut
a te mniej zdolne, godzinę.
Każdy kto chodził do szkoły wie jak to działa, i wie sie też jak jest fajnie mieć np. czerwony pasek na świadectwie, być brane jako przykład ect…
i jak to może pomóc w nauce jak ktoś chwali a jak zniechęcić jak ktoś stale błędy wytyka

Oczywiście decyzja należy zawsze do rodziców, jednak stwierdzenie, że lepiej być z przodu niż na końcu jak dla mnie jest ” z życia wziete”
i właśnie w życiu Ci najlepsi maja najlepszą pracę, najlepsze zarobki, najszybciej awansują – tak ten świat jest zbudowany.

aniaos Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez frida:od razu na zebraniu na początku roku mówiono nam, żeby nie liczyć na to że 6-cio i 7-mio latek będzie umiał tyle samo na koniec I klasy
dopiero po 3 latach nauki powinny się zatrzeć różnice pomiędzy dziećmi 6 i 7-letnimi i na koniec III klasy będą umieć dokładnie 😉 tyle samo

u nas na 14 uczniow jest 3 szesciolatkow i 11 siedmiolatkow.
najlepszymi uczniami sa 6-latkowie, niektorzy rok starsi sa daleko, daleko za nimi :).
nie mozna z gory zakladac, ze mlodsi sa i beda slabsi. makary poszedl do 1klasy prosto z przedszkola – bez zadnego przygotowania.
fakt, potrafil juz czytac, cos tam pisal, liczyl, ale to wszystko zalapal w domu. niektorzy koledzy z klasy sa niemal 2 lata starsi, po zerowce i ledwo ledwo sylabizuja, kiepsciutko licza, maja o wiele mniejsza “wiedze ogolna”.

Zamieszczone przez ania_st:U nas w mieście każda I klasa dzieci 6 letnich ma oprócz wychowawcy codziennie od 12.30 do 17 nauczyciela wspomagającego. Po obowiązkowych zajęciach w godzinach porannych dziecko do godziny 17 ma zapewnioną opiekę i pomoc owego nauczyciela który to z dziećmi odrabia lekcje, ćwiczy czytanie, pisanie z pamięci, organizuje “konkursy” z wiedzy, matematyki, plastyczne, jeśli komuś potrzebne wsparcie zawsze na Panią Anię może liczyć – dla mnie jako rodzica to miód i orzeszki, w domu nie robimy ze szkoły nic, szkoda, że “wsparcie” będzie tylko przez pierwsze dwa lata.


super sprawa – ja pierwszy raz slysze o czyms takim. u nas jest tylko “swietliczanka”, ktora co najwyzej sprawdzi, czy dziecko odrobilo zadanie domowe.
wlasnie sobie uswiadomilam, ze nie pamietam kiedy makary odrabial jakies zadanie w domu 🙂

frida Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AniaOS:u nas na 14 uczniow jest 3 szesciolatkow i 11 siedmiolatkow.
najlepszymi uczniami sa 6-latkowie, niektorzy rok starsi sa daleko, daleko za nimi :).
nie mozna z gory zakladac, ze mlodsi sa i beda slabsi

Ania ja wcale tak nie zakładam, chodziło tylko o to że program nauki dla dzieci 6-letnich jest w I klasie trochę uboższy niż dla 7-letnich, stąd mogą wynikać różnice…

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy u Was też tak jest??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Co mogę rozliczyć w skarbówce by mieć pit za 2010r
Witam potrzebuję pomocy. Nie pracowałam w 2010r a potrzebuję rozliczyć pit za rok 2010. Obojętnie co byle by zapłacić jakikolwiek podatek. Pomyśleliśmy o darowiźnie. Coś jeszcze mogę rozliczyć? Kombinuje by dziecko do przedszkola wcisnąć. Chore kryteria.... Ps.
Czytaj dalej
Książka kucharska
Wasze sposoby na "stary" chleb
Kochane Forumki! Czy macie pomysły co zrobić ze starym chlebem?? Często nam zostaje mniej niż półbochenka i potem nie wiadomo co z nim zrobić... Przetestowałam już chleb moczony w jajku z mlekiem
Czytaj dalej