Jak z ksiazkowych romansow….

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)
  • Autor
    Wpisy
  • #45536

    agagermany

    ………bylam wowczas na pierwszym roku studiow, pomiedzy wkladami mielismy chwile czasu na posiedzenie sobie w studenckiej kawiarence internetowej. W przegladaniu roznych stron wyswietlila sie ikionka z ogloszeniami matrymonialnymi,czy jakimis takimi tam…moja kolezanka zaproponowala bysmy zrobila sobie zart, tzn.napisac pare slow i zobaczymy co sie stanie….no i stalo sie dostawalam bardzo duzo listow bo bylo ich gdzies okolo 400.Potem pomyslalam sobie ilu mezczyzn jest samotnych na tym swiecie,.i musze powiedziec ze byly to listy czasami bardzo powazne no i takie ktore byly zalosne.
    Przyszla taka chwila ze mialam juz dosyc odpowiadac na te lista wiec duzo czytalam ale na te bardzo ciekawe tylko odpowiadalam.
    Listy przychodzily a ja w tym czasie chcialam spelniac swoje marzenia.Poszukiwalam wydzwanialam gdzie sie tylko dalo,by dowiedziec sie gdze jest w Polsce szkola stewardes … i trafilam akurat to byl ten rok gdzie odbywal sie nabor do LOT- u a odbywa sie on co cztery lata.Taki i zakwlifikowalam sie. W tym samy czasie dostalam bardzo dziwny a zarazem ciekawy list. Z ciekawosci postanowilam zaraz na niego odpowiedziec. Potem byl nastepny po przeczytaniu stwierdzilam ze plynie z niego cieplo, to musi byc ktos inny, wiec postanowila nie bawic sie w pisanie wylewnych liscilow napisalam pamietam ze jesli tak interesuje go to raczej powinnismy ze soba porozmawiac przynajmniej na razie przez telefon i podalam swoj nr. telefonu.Nastepnego juz dnia zadzwonil, pamietam ze bylo to rano. Uslyszalam bardzo powazny glos ale przyznam ze ten glos mnie zaczarowal byl taki bardzo meski podniecajacy no i wogole…przez internet nie mowi ile ma lat., wiec jak go uslyszlalam zaraz spytalam ile ma lat on odpowiedzial mi ze ma 38 lat…zaraz zaczelam sie smiac i spatylam zartem jaki jest jego stan cywilny,pomyslalam sobie ze to jakis staruch i szuka malolaty do rozrywek, ale uslyszalam ze jest wdowcem, wiec minka mi troszke zbladla.Pomyslalam ze jednak jest powazny i nalezy nasza rozmowie tez tak potraktowac.
    Nasza rozmowa trwala okolo 3 godzin, gadalismy o wszyskim a ja czulam sie jak bym go znala od lat. Okazalo sie ze jest z Niemiec..potem wydzwanial do mnie po 10 lub wiecej razy dziennie, trwalo to ze dwa miesiace, nidgy sie nie spotkalismy poniewaz bylo to troszeczke skomplikowane i chyba ja jeszcze nie bylam gotowa.
    ….i nadszedl ten czas gdy ja postanowilam wajechac za granice by nauczy sie jakiegos dodatkowego jezyka, mialo mi to pomoc w byciu Stewardesa.
    Rozmawiajac z Markiem tak nazyw sie ten z internetu, zaproponaowal mi zebyl przyjechala do niego on zalatwi mi szkole itp.Na poczatku bylo to nie mozliwe ale potem siedzialam wieczorem z moja mama i przeanalizowalysmy wszystko od a do z .Potem jeszcze rozmowa Marka z moja mama , bo oczywiscie moj tato nie wiedzial o wszyskim tak do konca, i mama spytala tylko czy ja wiem co robie ale ja nie bylam nigdy pweniejsza jakwlasnie wtedy co mam robic. Wiec jeszcze zebym nie byla sama poprosnilam kolezanke ktora perfekt mowila po niemiecku by pojechala ze mna dla bezpieczenstwa.Zgodzila sie wiec pojechalam na lotnisko kupila sobie i jej zafundowalam tez bilet do Niemiec… zaczelam sie bac jak juz pilot poinformowal nas ze zaraz bedziemy ladowac w Hamburgu.Pomyslalam Boze co ja takiego najlepszego zrobilam a moze to jakis zbok…ale musialam zachowac twarz wyszlasmy na Terminalu i….. stal, bladyn z niebieskimi oczkami z usmiechem od ucha do ucha i z kwiatami w reku…poznalam go ze zdiec nadeslanych wczesniej…
    …i tak juz tu zostalam, jest super jestesmy juz ponad 4 lata ze soba no i dwa lata po slubie i oczekujem naszej pierwszej coreczki Michelle.
    Szkole niestety rzucilam i LOT tez ale oplacalo sie….
    Boze teraz jak sobie to wszystko analizuje od poczatku to jest to boskie mysle ze moja coreczka bedze rownie szalona jak jej mamusia.
    Pozdrwiam wszystkie mamy i te ktore czekaja jak ja . To juz 34 tydzien, juz niedlugo.
    PA, PA.

    #591824

    Anonim

    Re: Jak z ksiazkowych romansow….

    Wspaniala historia,a do tego prawdziwa.
    Super,ze posluchalas wtedy serca a nie rozumu….bo moglabys stracic swoja milosc.

    Nelly i Hubert 14 miesiecy!!!!!!!



    #591825

    mag26

    Re: Jak z ksiazkowych romansow….

    Witam AGA
    hm zabawne tez przezylam taka historie jak Twoja obecnie mieszkam w Niemczech, ale o wile dalej w Ulm blisko Szwajcari. Do dzis wspominam ta chwile jak tutaj do niego jechalam. Tym bardziej ze jechalam tu samiusienka ja palec po bardzo krotkiej znajomosci przez internet. Znalismy sie zaledwie 2 tygodnie wtedy to byla moja najglupsza decyzja bo nie moglam wiedziec co tutaj mnie spotka. Wczesniej przezylam bardzo rozstanie z moim niedoszlym mezem. Po 7 latach na miesiac przed slubem zerwal wszytsko i moze dlatego bylam taka nieostrozna i nierozsadna jadac do nieznajomego faceta i miejsca oddalonego o 1000km…ale dzis nie zaluje oplacalo sie zaryzykowac za taka milosc.Jestesmy 2 lata po slubie i wlasnie staramy sie o malenstwo.

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close