Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 33)
  • Autor
    Wpisy
  • #75901

    agat79

    Wczoraj myslalam, ze szlag mnie nagly trafi. Przepraszam, ze pisze cos takiego tutaj, ale po pierwsze, napewno sobie ulze, a po drugie jestem ciekawa, czy Wy, jako mamy postapilybyscie podobnie. Od prawie 2 lat jestesmy skloceni z siostra meza, ktora niestety ma swoj swiat, dla nas niezrozumialy, poza tym z jej psychika nie jest za dobrze. Nie mowie, ze jest nienormalna, po prostu nie umie zapanowac nad soba, nie zrozumie czegos i zrobi taka awanture i obrazi, ze suchej nitki nie zostawi na czlowieku. Konflikt rozpocza sie od chrzcin, kiedy to zrobila mi awanture po chrzcinach w restauracji, powiedzialam jej wtedy pare slow do sluchu, po czym wyszla obrazona, wykrzykujac mi w twarz, ze nie mam sie na ich slubie zjawiac. Nie bede opisywala tej sytuacji , bo juz kiedys poruszylam tu ten watek, moze ktoras z Was pamieta. W kazdym razie po pol roku od slubu, na ktorym oczywiscie nie bylismy, bo jeszcze dzwonila, zeby to podkreslic, zadzwonila, zeby przeprosic za swoje zachowanie, i zebysmy sobie wybaczyli i tak dalej. Mozna przebaczyc, ale ciezko jest zapomniec. Pare razy tu jeszcze do nas dzwonila, ja nie mialam czasu z nia rozmawiac i po pewnym czasie jej telefony sie skonczyly. Ja nie mialam potrzeby do niej wydzwaniac i udawac, ze wszystko dobrze, bo czulam caly czas wewnatrz zal. Pogadalysmy sobie, owszem, ale ja po prostu nie moglam ot tak sobie przejsc z tym do porzadku dziennego. Do wczoraj!! Moj maz wlaczyl skypa, ona siedziala przy kompie mlodszej siostry, z ktora maz ma kontakt przez skype. I zaczeli znowu ostra wymiane zdan po czym ona napisal „mam nadzieje, ze wasza corka bedzie madrzejsza od waszej dwojki, w co watpie”. Jak ja to zobaczylam……po prostu mialam ochote jej natrzaskac!! Wzielam za telefon i zadzwonilam tam , gdzie byla, i powiedzialam, jak klocisz sie z bratem, to ode mnie i od dziecka wara. dziecko nie jest karta przetargowa w klotni. Nie uwazacie to za perfidie, zeby w ten sposob sie wypowiedziec, gdzie po pierwsze dziecko nie bylo w temacie, a po drugie ona ostatni raz ja widziala na chrzcinach, czyli poltorej roku temu? I tym sposobem, nawrzucalam jej, tesciowi tez sie dostalo, bo jej bronil, i znowu jestem najgorsza!!!Powiedzcie mi, ja wariuje, czy swiat zwariowal?? Pozdrawiam i z gory dziecki za wasze opinie.

    #1004363

    laminja

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

    rozumiem emocje, ale chyba trochę przesadzasz. Rodzeństwa czasem się kłócą, a w trakcie kłótni ludzie różne rzeczy mówią, dla własnego spokoju lepiej tego nie brać do siebie. Dla mnie ten tekst nie był szczególnie obraźliwy. Słyszałam gorsze pod swoim adresem 🙂

    Nie przejmuj się. Olej ją jeśli Cię denerwuje i tyle…

    Szymon 8/12/2003



    #1004365

    Anonim

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    Z Twojego posta aż krzyczą emocje, ja patrzę z boku, nie jestem wściekła na siostrę męża, nie siedzę w tej sytuacji rodzinnej i jakoś nieszczególnie oburzył mnie tekst o dziecku. Dlatego myślę, ze dla Ciebie to było „wielkie coś”, bo znasz szwagierkę, macie jakieś nieporozumienia, wiesz być może, ze w jej ustach miała to być obraza itd. Mnie mama, co prawda w żartach, nieraz mówiła podobne teksty
    Ludzie są różni, sama to pewnie wiesz, nieporozumienia rodzinne też są różne i ja np. nigdy nie zrozumiem, ze można się np. nie odzywać z kimś bliskim latami, dlatego też inaczej patrzę na opisaną sytuację i ciężko mi ją ocenić. To jest właśnie ból w opisywaniu konfliktów, nie wszyscy są w stanie je pojąć.

    Daga,Kubuś 5.8.00 i Ania 18.1.05

    #1004366

    amber

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    Obraza mojego dziecka sprawiłaby mi dużą przykrość…zresztą siostra mojego męża również się nie popisała w czasie pewnej wizyty u nas…wygadywała bzdury pod adresem moim, w dziwny…dość agresywny sposób zagadywała do Maciusia (wg niej określenia były bardzo pieszczotliwe …”Ty małpo” – do niespełna rocznego dziecka…nie małpko, małpeczko, ale małpo i tym podobne…), na zwrócenie jej uwagi, że nie zyczę sobie takich „pieszczotliwych” epitetów, otrzymałam sporą dawkę agresji słownej z jej strony.
    Od tego czasu nie mam i nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Mąż mój jest podobnego zdania…może ma nawet większy żal za obrażenie jeszcze mnie…uwagi które dotyczyły mojej osoby nie wywarły na mnie większego wrażenia…
    W tej chwili siostra męża nie utrzymuje też kontaktu ze swoimi rodzicami…

    Twój konflikt ze szwagierką trwa już jakiś czas, piszesz o jej niedoskonałym charakterze, o emocjonalnych problemach…wiesz mniej więcej czego możesz się po niej spodziewać.
    Wypowiedziane w gniewie słowa nie zawsze odzwierciedlają prawdę…a bzdur nie warto słuchać.
    Na Twoim miejscu dałabym sobie spokój.
    Po co tracić nerwy, skoro to nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz??
    Myślę też że nie warto kłócić się z jej powodu z innymi osobami…teść miał prawo jej bronić, w końcu to jego dziecko…

    Beata i Maciek (11.02.2004)

    #1004367

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

    Dziekuje za wypowiedz! Masz racje, powinnam to olac, jednak uwierz mi, olewalam naprawde wiele, wiele rzeczy. A to, ze rodzenstwo sie kloci, wiem rowniez, ze to normalne. Ale w trakcie rozmowy powiedzialam szwagierce, ze serce brata moze zniesc wiecej, niz serce bratowej, wiec, niech sie liczy ze slowami. Tu sie naklada wiele roznych czynnikow, ale najwazniejszym mysle jest zazdrosc. Za wszelka cene chce ona nam dorownac, ale nie jest to kwestia finansowa, tylko np. ze my z mezem jestesmy dluzej ze soba niz ona ze swoim, ze my mamy juz dziecko, a oni nie, a jest w tym samym wieku, co ja. To wychodzi po prostu podczas jej wypowiedzi. Pozdrawiam

    #1004368

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

    dzieki, to znaczy, ze nie jestem tak do konca szurnieta ;-)) Uwierz mi, jestem nerwowa, ale umiem sie powstrzymac, ale do osoby, ktora bez przerwy bruzdzi, po prostu nie mam za grosz szacunku. Dlatego nie rozmawialysmy ze soba prawie 2 lata po scysji na chrzcinach, az do wczoraj, kiedy ladnie mowiac przegiela pale. Pozdrawiam.



    #1004369

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    masz racje. jesli chodzi o ten tekst, gdyby padl z innych ust, moze nie bylby az tak dosadny. Poza tym co innego, jesli mowi sie to w zartach, a co innego, zeby komus dowalic do pieca. Ja nie streszczalam calej rozmowy ich, bo nie uwazam tego za potrzebne, ale pierwsze ostre slowa uderzyla w mojego meza, poniewaz nie poskutkowalo, nie omieszkala w czuly punk trafic i udalo jej sie. Acha, a jeszcze inaczej, gdy jest temat dziecko, a nie tak ni z tego, ni z owego uderzyc. Ale wiesz co, wlasnie teraz wpadlam na pomysl, dlaczego tak zareagowala. Ostatnio zaciesnily sie dosyc kontakty z tesciem, jest oczarowany wnuczka i wszystkim dookola sie tym chwali. Moze to szwagierke w tylku kuje i tak sie odegrala? Och, ciezko, ciezko, ale damy rade ;-)) Pozdrawiam.

    #1004370

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    widze, ze jestes w podobnej sytuacji, czyli uklady ze szwagierka nie sa kolorowe. Dzieki za slowa wsparcia, a jesli chodzi o tescia, to wyjasnilismy to sobie, przeprosilam za moje wybuchowe zachowanie w jego kierunku, motywujac to totalnym puszczeniem nerwow. Dlaczego tak sie dzieje na swiecie?ß Z co druga osoba rozmawiam, zali sie na uklady rodzinne, ze w rodzinach nienawisc plony zbiera. Dlaczego? Kiedys bylo inaczej, lepiej. Pozdrawiam

    #1004371

    amber

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    U nas to problem tkwi w szwagierce…nie umie sobie poradzić ze sobą, swoim zyciem…pomoc swoich rodziców odrzuciła, nie potrafi wykorzystać żadnej szansy jakiej jej dają…mi jest jej żal…ale wiem, że sama jest sobie winna.
    Nawet jej dziećmi opiekują się dziadkowie…

    U nas w rodzinie sami ugodowi ludzie…takie konflikty są mi więc obce.
    Ale nie wiem czy kiedyś było lepiej…do mnie nie raz docierały od znajomych tego typu historie…może Ty zauwazyłaś to dopiero wtedy gdy Ciebie bezpośrednio dotknęło…
    Takie jest zycie…ludzie różne charaktery mają…

    Beata i Maciek (11.02.2004)

    #1004372

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    Ja w zasadzie z tesciem nie mam tez dobrej komitywy, ze szwagierka natomiast bylo ok do mometu, kiedy zmienila zyciowego partnera. Zawsze byla nadpobudliwa, ale w moim kierunku grzeczna, wiec traktowalam ja zawsze jak jajko, znajac jej slabosc do nerwow. I sie nagle zaczelo zle dziac, jakas zazdrosc, zawisc, nie wiem, co nia zaczelo kierowac. W zasadzie pogorszylo sie , gdy urodzilam Olivke. Zaczely sie jakies oszczerstwa w naszym kierunku, ze przesadzamy w trzesieniu sie nad dzieckiem, ze to czy to zle robimy, i rozne inne dziwne rzeczy od ludzi, ktorzy po pierwsze dzieci nie maja, a po drugie- spotkali sie z nami po urodzeniu zaledwie raz i juz takie opinie!! Ale nie chce juz tego drazyc, bylo, minelo! Powiem tylko tyle, ze ogolnie jestem uwazana za „czarna owce” rodziny, chociazby dlatego, ze jak poznalam meza, on mieszkal w Niemczech, ja w Polsce. Kazdy twierdzil, ze chce byc z nim tylko dla papierow i jak je dostane kopne go w dupe!! Wszyscy byli przeciwni naszemu zwiazkowi. A my jestesmy razem prawie 11 lat, uklada nam sie, a niemieckie papiery…..moglam miec daaaawno temu, a do tej pory nie mam, bo ich po prostu nie potrzebuje. I tak sie kolo zamyka. Pozdrawiam



    #1004373

    truskawa11

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    Myślę, że ta kobietka to cwany lisek – pokazałaś jej już na początku, że jesteś bardzo wyczulona na punkcie uwag dotyczących Ciebie i całej Twojej rodziny. Dlatego ona znając Twoje słabe punkty uderza w takich sytuacjach prosto w nie wiedząc, że to zaboli Ciebie najbardziej. Dlatego myślę, że powinnaś zastosować zasadę – kto mieczem wojuje od miecza ginie – o ile nie do końca zależy Ci już teraz na poprawnych stosunkach z siostrą męża. Jeśli natomiast chcesz ułożyć sobie z nią kontakt to postaraj się nie dawać jej powodów do wytykania takich spraw, a te, które już są po prostu bagatelizuj wychodząc z założenia, że te słowa to nic więcej niż czysta podłość, zawiść i zazdrość.

    Truskawa i Córcia

    #1004374

    halszka20

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

    Na takie dziwne i chamskie zachowania trzeba reagować zdecydowanie . Jeśli jest jak piszesz i siostra męża szuka zaczepki to na Twoim miejscu w ogóle bym zerwała kontakt i przy najbliższej okazji gdyby mnie zaczepiła swoim wybuchem emocji powiedziałabym nawet dość dosadnie co o niej myśle i zakończyła tą rozmowe . Jestem nastawiona raczej pokojowo do ludzi , ale niektóre wydarzenia w moim życiu utwierdziły mnie w przekonaniu , że są ludzie z którymi po prostu nie idzie się dogadać !!! W takim wypadku jestem bezwzgledna by ktos sobie nie myślał , ze mnie obrazi a potem tylko powie przepraszam i juz wszystko ok – ile tak można ?? No przecież nie ciągle . Natomiast jak obserwuje ludzi gdy wpadna w swój wybuchowy trans to mam ochote im dać kilka ciosów po twarzy albo oblać kubłem zimnej wody by w końcu troche otrzezwieli ! 😀 😀 hehe…

    Pozdrawiam , trzymaj się . Też bym była wściekła gdyby ktoś obraził moje dziecko albo męża itd.



    #1004375

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dzieck

    dzieki za rady, masz racje, nie chce miec z ta osoba nic do czynienia, wiem, ze jestesmy (niestety) rodzina, ale sama podkreslilas w swojej wypowiedzi, ze te slowa, to zazdrosc i zawisc, wiec jaki sens wogole z takim czlowiekiem sie kontaktowac?? Pozdrawiam

    #1004376

    agat79

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

    Dzieki za slowa pokrzepienia 😉 Naprawde z ta osoba nie mozna normalnie porozmawiac, ja wychodze z zalozenia, ze nie rusza sie gowna, jak nie smierdzi (sorki za wulgaryzmy!). I dlatego, jak pisalam, po calej sprawie z chrzcinami nie mialam ochoty z nia miec nic wspolnego. A ze zadzwonila, wiadomo, porozmawialam z nia, bo jestem czlowiekiem cywilizowanym, a nie przedszkolakiem. Zreszta przy rozmowie powiedzialam jej, ze zycie, to nie przedszkole, ze jak sie komus w klocki kopnie, to mozna przeprosic i od razu jest ok. W zyciu trzeba czasu, i wykazac to, ze sie zaluje pewnych sytuacji. A nie , skoro odwazyla sie po calym cyrku tu zadzwonic i wykazac skruche, myslec, ze od razu ja do nie bede dzwonic i bedzie jak dawniej. Na to trzeba czasu, przynajmniej ja go potrzebuje. A ona stwierdzila, ze skoro do niej nie dzwonilismy , no to jestesmy dalej „pokloceni”, stad wredna rozmowa (przypadkowa) z moim mezem. Normalnie przedszkole. Pozdrawiam

    #1004377

    niki23

    Re: Jak zareagowalybyscie na obraze swojego dziecka/ci

    Zgadzam się ….ale ja nie o tym……………..
    Normalnie Pola nie mogę się napatrzeć na tą cudną fotę, cudnej córci,którą masz w podpisie !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    I tak siedzię i się gapię i podziwiam……
    Gdzies Ty sie uczyła kobieto takie sliczne zdjęcia robić.
    Jestem pod wrażeniem kunsztu i oryginalności!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Niki & córeńka 2 LATKA :))

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 33)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close