klub wyrodnych mam karmiących butelką

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #70800

    koka

    Witam!!
    Witam !!
    Zwracam się do wszystkich mam które chociaż się starały nie mogły karmić lub
    nie mogą karmić piersią.Chciałabym założyć klub internetowy ( póki co) na
    forum dlamam takich właśnie pociech.Jestem mamą 7 miesięcznej już
    Łucji.Niutka urodziła się przez cesarskie cięcie.Starałam się karmić piersią
    ale poddałam sięnie nadawałyśmy na 1 fali: niutka nie chciała ssać,moje
    brodawki początkowo też nie były super,mało mleka leciało i potem kapturki i
    potem butelka no i tak już jest.Potem próby jakie mleko w końcu wylądowałyśmy
    na bebilonie pepti na recepte.Czuje się prześladowana w tym kraju gdzie
    panuje ( i może słusznie obsesja karmienia piersią).Ja płakałam,starałam się
    karmić i nic z tego nie wyszło.Za kazdą wizytą u lekarza jednego i drugiego
    słyszę że najlepsze karmienie to cyckiem.Chętnie powymieniam doświadczenia z
    kobietami które znalazły się w podobnej sytuacji,chciałabym żeby to była taka
    nasza grupa wzajemnego wsparcia i zrozumienia.Co wy na to,jeśli któraś chce
    napisać to prosze o maile na mój adres:jowitka@hotmail.com lub [email]jowitkaw@op.pl[/email].W jedności siła.
    Ja bardzo kocham moją córeczkę pomimo tego że nie karmię jej piersią.Czekam na
    odzew od zainteresowanych,może po spotkaniach w internecie ,zorganizujemy
    kiedyś spotkanie w realu.Jestem z Warszawy,mieszkam na Grochowie.
    Czekam na listy od zaintersowanych .Trzymajcie się

    jowitka

    #915761

    toda

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Hej!Nie jestem wprawdzie mamą butelkową,ale po prostu mamą swojego ukochanego dzidziusia i nie do mnie skierowany jest ten post,ale chcę tu wyrazić swoje zdanie.Dla dziecka nie jest ważne pierś czy butelka,ale zadowolona i pewna siebie mama.Wtedy i ono jest szczęśliwsze.Karmię piersią,synek umiał od początku ładnie ssać,miałam dużo mleka,ale co z tego.Gdy przystawiałam go do piersi płakał i odwracał główkę,bo… miałam depresję poporodową,a w związku z tym w całym okresie połogu nie było dnia kiedy i ja nie wylewałam łez razem z nim.Dokarmiałam wtedy butlą.Gdy w końcu przyszły dni,że z pomocą lekarza i rodziny zaczęłam odzyskiwać kontrolę nad własnym życiem a i mleka miałam wtedy niestety już mniej stał się mały cud,bo synek uspokoił się,stał się innym niemowlęciem i wreszcie zaczął efektywnie ssać.Po prostu nie chciał mamy niezadowolonej i smutnej,w tym momencie nawet cycek nie był ważny.Dlatego naprawdę nie macie się czym przejmować mamy butelkowe,to nie pierś jest dla dziecka potrzebna,ale poczucie bezpieczeństwa w waszych spokojnych ramionach.Natomiast opinie innych niech sobie ci inni wsadzą głęboko gdzieś,zawsze i wszędzie znajdą się tacy,którzy będą nas oceniać.Takie życie.Pozdrawiam.



    #915762

    angica

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Musze sie dołączyć… Karmiłam przez pierwszy prawie 1,5 miesiąca, potem odciągałam bo musiałam wrócić do pracy. Trochę cennego mleka mam jeszcze w zamrażalce, ale w cyckach już sucho.
    Na początku myslałam, że się poddam, bo ani jedna położna mi nie pomogła w tym kraju (Anglia) – NA PROŚBĘ!!! w przystawianiu dziecka do piersi (mimo, że za każdym razem mi mówiły, że mam TYLKO karmić cyckiem).
    Sama jakos w końcu dałam sobie radę, ale jak na złość po paru dniach dostałam uczulenia tak okropnego, że bez masci sterydowych się nie obeszło. Dermatolog powiedział, że uczulona jestem na hormon wydzielany podczas karmienia piersia, ale… MAM KARMIć dalej. Myślałam, że umrę, Wszystko mnie swędziało razem z piersiami. Moje ciało wyglądało jak pole bitwy i nie wytrzymałam. Odciągałam i było trochę lepiej, niedawno niestety już mleczko nie chciało płynąć, a Olivia cycusia już nie chce, bo chyba zapomniała do czego służył.
    Każda wizyta u lekarza (czy to ginekologa, czy pediatry, czy internisty) kończy się dla mnie ogromnym poczuciem winy. Każdemu z nich muszę tłumaczyć, że mam uczulenie, że musiałam brać masci… I tak nikt nie wierzy, bo w sumie mogłam karmić i się pomęczyć trochę z tym uczuleniem. Tłumacze sie bardziej przed soba, wstyd mi jak cholera.
    Mój mąz mnie pociesza, mówi, że mała da sobie rade bez mojego mleka, że teraz robią takie mieszanki…
    Ale co z tego, jak za każdym razem od znajomych i lekarzy słyszę tylko: NIE PRZYSTAWIASZ??? DLACZEGO??? Czy nie wiesz, że….
    Sypią się na mnie zewsząd informacje na temat zalet karmienia piersia (tak jakbym nie wiedziała…), potem słyszę, że z moją astmą, alergiami itd. itp. to ja powinnam karmić piersią, a na końcu słyszę: TAK CI ŁATWIEJ, NO NIE??? A DZIECKO WAŻNIEJSZE!!!
    I tyle na temat tolerancji. Niestety rozczaruje Cie, ale nie tylko w Polsce tak jest. Miejmy nadzieje, ze nasze dzieci beda równie zdrowe jak te karmione piersia, bo moja jak narazie nie choruje:)))

    #915763

    doberek

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    To i ja sie przylaczam do klubiku wyrodnych acz nieprzesladowanych mam,ktora dziecie karmi butelka…Nigdy nikomu nie musialam sie tlumaczyc dlaczego stalo sie tak a nie inaczej….Kacperka karmilam piersia przez 5 tygodni

    Kacperek 6.01.2005

    #915764

    dagaolsztyn

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Witam,
    Ja tez jestem butelkową mamą. Pierwszy miesiąc karmiłam swoim mleczkiem, a później od czasu do czasu musiałam dokarmić synka mieszanką. W drugim miesiącu miałam zapalenie dziąsła (dość poważne) i musiałam brać antybiotyki. Odciągałam mleczko ale z dnia na dzień było go coraz mniej. W końcu po tygodniu wróciłam do karmienia cycem ale to już nie było to samo… Teraz karmię tylko mieszanką i wiecie co ? – Mam gdzieś te wszystkie uwagi na temat karmienia persią a butelką. Wiem doskonale, że mleczko naturalne jest najlepsze na świecie, ale nic na to nie poradzę. Moje mleczko poprostu zanikło. Jest w tym na pewno trochę mojej winy, bo jakbym się uparła i trzymała małego 24h na dobę przy cycu to na pewno by nie zanikło ale ja niestety sobie „darowałam”. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia i jest mi szkoda, ale czasu nie cofnę. Jak na razie mój aniołek bardzo dobrze się rozwija i nie choruje. Oby tak dalej!
    Mamy butelkowe nie dajmy się zwariować jeżeli z jakiś przyczyn nie karmimy piersią! Nasze dzieci też mogą się prawidłowo rowijać i wcale nie muszą być „gorsze” od maluszków karmionych piersią! I my również nie jesteśmy „gorsze” od mam karmiących naturalnie!
    Pozdrawiamy 🙂

    Daga i Maksik (6.05.2005)

    #915765

    ahimsa

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    O tym problemie pisałam we wrześniowym nr Dziecka:)

    Tam napisałam o swoich problemach i niemiłych doświadczeniach. Też jestem po cc i też karmię butelką. Już 11mies.

    maila napiszę. Wkrótce!
    alicja



    #915766

    miciumpa

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    To i ja się dołączam do niby wyrodnych matek.
    Ale ja się taka nie czuję. Krzyś ma już roczek. Właśnie od kilku dni odstawił sobie butelkę. Piersią karmiłam do 4,5 miesiąca. ale gdybym wiedziała od początku, że moje maleństwo ma nietolerancję laktozy, to nie męczyłabym dziecka przez te 4 miesiące.
    Oczywiście wyłam przez kilka dni. I daltego, ze musiałąm odstawić od piersi, i dlatego, że mnie piersi bolały a ja nie mogłam nawet przytulić swojego PASkudziaka.
    Ale teraz – Krzyś nie chorował ani razu, jest zdrowym, doskonale rozwijającym sie dzieckiem.
    Marzę juz o kolejnym maleństwie. I jeśli bedę mogła, będę starała sie karmić piersią. Ale będę od pierwszych dni obserwować maleństwo w kierunku NL – i jeśli zaważe jakiekolwiek objawy – to od razu przejdę na mieszankę.

    Tak jak piszesz Jowitko – dla dzieci naprawdę najważniejsza jest bliskość. I jedno dziecko widzi ją jako przutylanie się do piersi i ssanie, a drugie po prstu podejdzie i przytuli się do mamy – bo chce sie przutylić. I wcale przez to nei czuje sie odrzucone.

    Pozdrawiam

    Kasia i Krzyś

    #915767

    majula

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Ja karmie piersia od 2 i pol miesiaca, ale bylam bliska to rzucic, bo z kolei pod koniec ciazy straszny tradzik mnie dopadl. Czulam sie podle, jaj muchomor, prawie, ze popadlam w depresje. Oczywiscie wiedzialam, ze wystarczy przestac karmic i wszystko wroci do normy, zreszta ta straszna nagonka na karmienie piersia dzialala i dziala mi na nerwy.(Sama jestem wychodowana na butli i mam sie wspaniale:)) Denerwowalo mnie, ze musze spac w staniku, ze ze mnie cieknie itp itd. a przede wszystkim, ze tak strasznie wygladam. Nie uwazam, ze dziecko jest wazniejsze- mama i jej bobas to nierozerwalna wiez i swoista symbioza, nastroje matki otczuwa dziecko i dlatego pogodna i szczesliwa mamusia jest wazniejsza dla dziecka niz poswiecajaca sie w imie idei, smutna badz wrecz zdolowana. A czemu karmie dalej piersia? Bo jak wrocilam z Polski (mieszkam w Szwecji), po chrzcie mojej Juleczki, to doszlam do wniosku, ze juz mi ten tradzik wisi, bo i tak wszyscy mnie widzieli, i postanowilam jeszcze troche pociagnac. Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to , ze gdy to stwierdzilam, to tradzik mi zszedl z dnia na dzien!!! Karmie piersia, bo to polubilam, unormowal mi sie pokarm, piersi zmalaly i nic nie cieknie. Ale nie rozumiem co w tym wielkiego, ze ktos karmi butelka?
    Pozdrawiam was :))))
    Majula i Julenka

    #915768

    angica

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Piekna Twoja Juleczka!
    Pozdrowienia

    #915769

    ahimsa

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    To niby wątek dla tych butelkowych;))))))))))

    No to ja opiszę, bo obiecałam na priv ale nigdy czasu nie ma…a po tych postach, napiszę tu.

    Miałam cc, tyrzy razy dolargan, papawerynę. ( zaraz mnie zakrzyczą obrończyni „cycków”:że po cc można karmić. Owszem, ale akurat mnie się nie udało).

    Mały miał zapachany nosek, bo urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc, ja nie miałam pokarmu. Wszystko to sprawiło, że mateo za nic nie chciał ssać piersi. Odruch ssący miał potężny, ale…na sam widok piersi krzyczał rozpaczliwie, robił się siny i ANI razu nie zassał piersi. W szpitalu byłam z nim ponad tydz. i w tym czasie kilka razy dziennie przychodziły położne i przystawiały małego do piersi.

    Aż kiedy jedna taka pinda zaczęłam nim potrząsać i szarpać , aż biedny się zaczął zanosić od płaczu, powiedziałam, że mają się od nas odwalić!!! Czułam, że on z jakiegoś powodu nie chce. Może uraz z tych pierwszych godz. po porodzie. I ciężki bardzo poród.

    Cały czas karmiłam go mlekiem ściąganym metoda palec – sonda. Po wyjściu ze szpitala karmiłam go swoim mlekiem 2 tyg. ( ściaganym laktatorem i podawanym w butelce).Potem pokarm zanikł. W domu ani razu nie udało mi się go przystawić do piersi, od razu się zanosił płaczem! Robił się siny….dałam mu spokój.

    Karmię go już 11 mies, Bebilonem, chory był przez 3 dni RAZ:)
    Je wszystko.

    Dodam, że posczas tego koszmarnego pobytu z chorym matim, przyszła lekarka i spytała się mnie o iloraz inteligencji !? Że ja zabijam swoje dziecko, że będzie głupsze bo NIE CHCĘ go karmić!!!

    I by było śmieszniej zażartowała, że nie wyjdę do domu, póki nie nauczę się karmić. Co dla mnie było traumą, bo ja tam leżałam już ponad mies.!( na patologii) i niczego bradziej nie pragnęłam, jak stamtąd wyjść!

    Niczego nie żałuję. Może tylko tego, że tej lekarce nie powiedziałam, że takie działanie, na pewno nie pomoże mi karmić, i że właściwie należałoby się zastanowić nad sensem jej pracy!


    14.10.2004 Mati



    #915770

    strzalakasia

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    No jakbym swoją historię czytała. Dołączam do was mamuśki z butelkowymi dziecmi. Moja córeczka ma roczek i nie była karmiona piersią – po prostu się nie udało i już. Tez jemy Bebilon Pepti. Pozdrawiamy

    Kasia i Alicja (07.09.2004)

    #915771

    otagaa

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    ja takze dolaczam..Oli byla karmiony ok miesiaca przeze mnie chco i tak przez ten miesiac karmilam go troche piersia troche dokarmiala..miala cc a Oli urodzil sie duzy bo 4800 wiec nie starczalo mu pokarmu bo mialam go malo..poza tym leniuszek tez byl z niego do ssania..butelkowy chlopak i juz:)Na poczatku byl Bebilon 1 a teraz Bebilon 2 i pewnie juz niebawem przejdziemy na Bebilon 3:)


    Justyna i Oliwier 04.11.2004



    #915772

    amber

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Jestem mama butelkową praktycznie od początku życia mojego synka…już w szpitalu był dokarmiany butelką…na zlecienie lekarza…bo mimo „idelanych do karmienia piersi” mleka było nie wiele. Walka o laktację też się nie powiodła i nie mając już więcej siły dałam sobie spokój. I ja i dziecię odetchnęlismy z ulgą…
    Ale nigdy nie czułam się z tego względu wyrodną matką…
    Owszem tu i ówdzie słyszałam zalety karmienia piersią…niby ogólne ale jednak do mnie kierowane…
    Puszczałam je mimo uszu i czułam się super karmiąc butlą

    Beata i Maciek (11.02.2004)

    #915773

    deltax

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    ja też się zapiszę chociaż jestem jeszcze w ciąży 🙂 nie nastawiam się ani na butelkę ani na cyca, zobaczymy w praktyce co będzie lepsze (tzn. co moja Dzidzia uzna za lepsze :-)). Wiele się naoglądałam i nasłuchałam o problemach z karmieniem i uważam, że dyskryminowanie matek butelkowych jest podłe i nie wiem z czego tak naprawdę wynika. W szpitalu się zaczyna, potem przechodzi na rodzinę, lekarza prowadzącego dziecko, znajomych… Koszmar. Ja sama nie dam sobie wmówić, że karmienie butelką jest złe (przecież to mleko nie jest szkodliwe, gdyby tak było, wiele dzieci nie przeżyłoby). Chociaż mój mąż od kiedy chodzimy do szkoły rodzenia usilnie namawia mnie do cyca i boję się, że się o to kiedyś pokłócimy. Ale co tam, moje samopoczucie też jest ważne, w końcu dziecko ma swoje „antenki” i odbiera moje fale. Jeśli zaakceptuje cyca – oddam jej obydwa 🙂 jeśli nie – będzie buteleczka.

    pozdrawiam,
    deltax z Małą Psotką (6.12.2005)

    #915774

    Anonim

    Re: klub wyrodnych mam karmiących butelką

    Nina była karmiona butelka od 5 tygodnia zycia.Nie miałam za wiele pokarmu, Nina była głodna. Szybko musiałam ja dokarmiać a potem bez żalu zrezygnowałam z podawania piersi. Nie męczyłam nas walka o każdą krople mleka więcej.
    Nigdy tej decyzji nie żałowałam. Czułam się świetnie karmiąc butelką. Nina od razu zaakceptowała mieszankę – piła Bebiko.
    Słyszałam sporo uwag na temat tego że krzywdzę moje dziecko butelką – i nauczyłam się puszczać je mimo uszu
    Trzymajcie się ciepło wszystkie butelkowe mamy :-))))))))))

    Monika & Nina (22 m-ce)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close